Nie masz konta? Zarejestruj się

Sport

TRZECIA LIGA. Mazela: Satysfakcja będzie podwójna

21.10.2010 17:02 | 1 komentarz | 2 474 odsłony | red
Z Józefem Mazelą, napastnikiem trzecioligowego Przeboju Wolbrom o zbliżającym się meczu z Janiną Libiąż rozmawia Michał Koryczan.
1
TRZECIA LIGA. Mazela: Satysfakcja będzie podwójna
Józef Mazela na pierwszym planie
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Z Józefem Mazelą, napastnikiem trzecioligowego Przeboju Wolbrom o zbliżającym się meczu z Janiną Libiąż rozmawia Michał Koryczan.

Michał Koryczan: - W najbliższą sobotę w koszulce Przeboju Wolbrom zagra pan przeciwko zespołowi, którego barw miał bronić w obecnym sezonie. Okoliczności w jakich pożegnał się pan z Libiążem nie należały do najprzyjemniejszych. Nastawia się pan jakoś szczególnie na to spotkanie?
Józef Mazela:
- Żal mogę mieć tylko do trenera Skrzypka o to, że nie powiedział mi całej prawdy. Na chłopaków z zespołu nie mogę powiedzieć złego słowa. Mecz z Janiną jest jak każdy inny, chociaż na pewno jest ten dodatkowy smaczek związany z moją osobą. Jak coś ustrzelę, to satysfakcja z pewnością będzie podwójna.
W obecnych rozgrywkach Przebój remisował z Wierną Małogoszcz i Garbarnią Kraków. Obie drużyny traciły po tych spotkaniach fotel lidera.

Janina ma się czego obawiać?
- Na pewno. We wspomnianych pojedynkach byliśmy lepsi. Powinniśmy zdobyć komplet punktów. Możemy tylko żałować niewykorzystanych okazji. To, że przyjeżdża do nas lider nie spowoduje, że położymy się na boisku. Wręcz przeciwnie. Liga jest wyrównana. Każdy może wygrać z każdym. Wystarczy jedno zwycięstwo i można doskoczyć do ścisłej czołówki.
Na początku nie szło panu jakoś szczególnie w Wolbromiu. Teraz z pięcioma golami jest pan najskuteczniejszym graczem zespołu.
- Nie do końca jestem zadowolony. Wynik mógłby być lepszy. Napastnik zawsze jest głodny goli. Jeszcze dołożę coś w tej rundzie.

W poprzednim sezonie w Alwerni łatwiej było o gole.
- To dlatego, że zespół był słabszy i gra była podporządkowana mojej osobie. W Przeboju zdobycz bramkowa rozkłada się na kilkunastu zawodników.

Wyobraża pan sobie, by w przyszłości zagrał w Libiążu?
- Nie sądzę. Z drugiej strony nigdy nie należy mówić nigdy.
A w Alwerni? Wspomnienia ma pan stamtąd niezłe, a taki snajper na pewno by się przydał w ekipie Marcina Spuły?
- Na ten moment nie ma takiego tematu. Szkoda tego klubu, bo dysponuje fajnym obiektem. Żal, że spada tak nisko. Ja w każdym razie nie chcę skakać z kwiatka na kwiatek. W Wolbromiu mam dobre warunki. Prezes i trener podali mi rękę. Chcę się im za to odwdzięczyć.