POLSZCZYZNA ŁATWIZNA. Maciej Malinowski jest mistrzem ortografii polskiej (katowickie „Dyktando”), autorem książek „(...) boby było lepiej”, „Obcy język polski” i „Co z tą polszczyzną”
POLSZCZYZNA ŁATWIZNA. Maciej Malinowski jest mistrzem ortografii polskiej (katowickie "Dyktando"), autorem książek "(...) boby było lepiej", "Obcy język polski" i "Co z tą polszczyzną"
Słowo żołnierz wcale nie jest rdzennie rodzime, choć pojawiło się w polszczyźnie już bardzo dawno temu, bo na początku XVI w. Powstało pod wpływem niemieckiego rzeczownika Söldner (dosłownie `służący za soldy`, tzn. za pieniądze). Tylko że początkowo nie mówiono i nie pisano żołnierz, lecz... żołdnierz, co znaczyło `ten, który służy w wojsku i pobiera żołd`.
Zabieg słowotwórczy był prosty: do członu żołd, także zapożyczonego od niem. Sold, czes. žold (czyli `zapłata za służbę wojskową`), dodano rodzimy przyrostek -nierz.
Ponieważ jednak istniało drugie niemieckie określenie, Soldat, tak samo oznaczające `kogoś służącego za soldy`, wymawiane jako [zoldat], i ono trafiło do języka polskiego.
Jak nietrudno się domyślić, dwa wyrazy o tej samej treści utrudniały naszym przodkom porozumiewanie się, dochodziło do ciągłego mieszania przez nich form żołdnierz i zoldat. Szybko zaczęli oni mówić i pisać zołdat, żołdat, a następnie żołdak.
Jak widać, był okres, kiedy w polszczyźnie rywalizowały między sobą aż cztery wyrazy oznaczające to samo, czyli `ten, który służy w wojsku i pobiera żołd`: żołdnierz, zoldat, żołdat i żołdak.
Zwycięsko wyszło z tej potyczki słowo żołdnierz, tyle że w uproszczonej postaci jako żołnierz (przejście trudnej do wymówienia zbitki spółgłoskowej -łdn- w -łn), a z zołdata, żołdata zrobił się żołdak.
Jak pisze prof. Andrzej Markowski (książka Jak dobrze mówić i pisać po polsku, Przegląd Reader`s Digest, Warszawa 2000, s. 280-281), jeszcze w XVII w. żołdnierzy czy żołdatów przeciwstawiano rycerzom (to też jest zapożyczenie, z niem. Ritter `pierwotnie `jeździec`). Tych pierwszych ceniono mniej, gdyż walczyli za pieniądze, jako najemnicy. Drugich stawiano o wiele wyżej, ponieważ bronili ojczyzny z poczucia obowiązku (tak im nakazywał honor).
Wspomniałem o słowie żołdak. Utworzone zostało przez analogię do wojak, tzn. z -ak na końcu), ale nie uważano go pierwotnie za określenie nacechowane ujemnie, było jeszcze jednym określeniem `żołnierza najemnego pobierającego żołd`. Jednak z czasem upowszechniło się jego nowe, pogardliwe znaczenie `żołnierz dopuszczający się czynów niezgodnych z honorem żołnierskim`.
Dziś są w polszczyźnie dwa inne słowa wiążące się z żołdakiem: rzeczownik żołdactwo (inaczej `żołnierze dopuszczający się czynów niehonorowych`) i przymiotnik żołdacki (czyli `dotyczący żołdaka, właściwy żołdakowi`).
Warto jednak wiedzieć, że przed wiekami nasi przodkowie posługiwali się także innymi formami: woj, wój, wojownik, wojak, wojarz. Wszystkie one wywodziły się od czasownika wojować, czyli `prowadzić wojnę`. Na taką `gromadę wojów` mówiono najpierw (ta) wojska (w domyśle: siła), później były to (te) wojska, aż wreszcie w XVI w. utrwaliła się forma l. poj. rodzaju nijakiego (to) wojsko.
Interesujące jest też pochodzenie niektórych nazw stopni wojskowych. Często są to określenia zapożyczone z języka francuskiego, włoskiego lub niemieckiego (pośrednikiem była łacina i greka), czasem jednak wiążą się one z funkcją pełnioną przez żołnierza w jednostce.
Plutonowy to stopień podoficerski między starszym kapralem a sierżantem. Nazwa ma związek ze słowem pluton (z fr. peloton `gromadka`).
Sierżant wywodzi się z francuskiego wyrazu sergent (a ten z łac. serviens `służący`). To stopień podoficerski wyższy od plutonowego, ale niższy od chorążego.
Chorąży (dawniej mówiono chorąże) znaczy `ten, który nosi chorągiew pułku`.
Porucznik to drugi (po podporuczniku) stopień oficerski, etymologicznie `ten, któremu coś poruczono, tzn. `oddano z zaufaniem`. W dawnej polszczyźnie istniał czasownik poruczyć (`oddać coś w czyje ręce z zaufaniem, powierzyć, polecić`) i dlatego słowo porucznik było synonimem określeń pełnomocnik, plenipotent, posłannik, namiestnik, komisarz. Funkcjonowało również określenie poruczyciel, czyli `ten, co porucza, zleca coś komuś`.
Nazwa kapitan pochodzi z języka włoskiego (od capitano - staroweneckiej nazwy `dowódcy ufortyfikowanego portu`). Niewykluczone jest też pośrednictwo łacińskiego wyrazu capitaneus `zwierzchnik, dowódca`.
Major (łac. maior `większy, starszy`) to stopień oficerski używany w armiach wielu krajów, w wojsku polskim niższy od podpułkownika, a wyższy od kapitana. Odpowiednikiem majora w marynarce wojennej jest komandor podporucznik, a w policji podinspektor.
Nazwa pułkownik (ang., fr. colonel, niem. Oberst, ros. ?????????) oznacza `tego, który dowodzi pułkiem`. W marynarce wojennej operuje się nazwą komandor, w policji inspektor, a w straży pożarnej starszy brygadier.
Generał to zapożyczenie z niemieckiego General (z łac. generalis `naczelny, główny`). Owa nazwa oznaczała początkowo głównego dowódcę wojska lub konkretnego rodzaju broni. Obecnie najwyższy stopień generalski (czterogwiazdkowy) w Wojsku Polskim (dawniej był to generał armii).
Przełom nr 35 (1106) 4.9.2013
Córka bohaterskiego pilota przyjechała do Libiąza
Jacek z Hubertem zawszę pojawiają się w jakiejś sielankowej opowieści... Wielu ludzi posiadało z Libiąża ordery Virtuti Militari mało tego wielu ludzi przeżyło II wojnę światową z naszych dziadów-pradziadów,najlepsze jest to że Jacek Latko RAZ WSPIERA UKRAIŃCÓW,RAZ WSPIERA DZIAŁALNOŚĆ LOKALNĄ WSZYSTKO PO TO ABY DOBRZE WYPAŚĆ NIC NIE ROBIĄC A KIEDY PRZYCHODZI CO DO CZEGO OKAZUJE SIĘ ŻE JAKO BURMISTRZ NIE CZYTA CZASEM NAWET PLANÓW INWESTYCJI BO ZAWSZĘ POJAWIA SIĘ TAM ŻEBY TYLKO ZROBIĆ GŁUPIE ZDJĘCIE NIC NIE ROBIĆ A GMINA UPADA...NIE INFERESUJE SIĘ NP TRANSPORTEM PUBLICZNYM W GMINIE ALE WPROWADZA KARTY MIEJSKIE JAK W JAWORZNIE NIE ROBI INWESTYCJI TYLU ILE W JAWORZNIE CZY NA ŚLĄSKU TYLKO BIERZE I GRZEBIE W TYŁKU MYŚLĄC ŻE POMYSŁY POLECĄ Z NIEBA ALBO ZA POMOCĄ PODWŁADNYCH...TAKA JEST PRAWDA NIE MA CO NA NICH GŁOSOWAĆ GDYŻ JAK WIDAĆ DALEJ NIC NIE ROBIĄ TYLKO TE DURNE ARTYKUŁY ZDJĘCIA NA FEJSIE I PRZYPISTWANIE ZASŁUG KIEDY TAK NAPRAWDĘ BURMISTRZ NAWET NIE CZYTA CO BĘDZIE JAK BĘDZIE ROBIONE WSZYSTKO WYCHODZI PO CZASIE I WRACA STARY JACEK KTÓRY MÓWI "JA MYŚLAŁEM..." JAK ZWYKLE KŁAMIĄC... CAŁA PLATFORMA OBYWATELSKA... ŻENADA
Szczery
01:18, 2026-06-27
Nie tylko upał jest dziś zagrożeniem. Wydano ważny komu
Powiatowe Centrum Zarządzania jak teraz czytam. Komu wydało, że alert był późno i na temat weekendu. Artykuł w Przełomie dopiero około 22. Porażka informacyjna.
Mika
00:15, 2026-06-27
Nie tylko upał jest dziś zagrożeniem. Wydano ważny komu
Teraz to pytanie się nasuwa, które służby apelują?? Dostałam alert po południu o upale jutro i pojutrze. Czy były jakieś alerty od służb o tym ozonie dziś?Nie. Czy był artykuł w Przełomie kiedy było o tym wiadomo żeby ten artykuł był aktualny i mógł coś pomóc?Nie. To takie służby, kto o tym mówił gdzie i komu. Dziś akurat pełno ludzi w Chrzanowie widziałam, dzieci, młodzieży bo koniec szkoły, zadowoleni nikt nic nie wiedział. Jak można nie napisać o tym wcześniej, nie dać znać alertem czy artykułem tylko o 21. Serio? Właśnie dziś się gdzieś na dłużej wybrałam nie wiem czy przez to już gorzej się czułam zmęczona, potem ból głowy. No gdyby człowiek wiedział miałby wybór pójść gdzieś czy, a tak nikt nie świadomy. Dobrze że artykuł nie o 24.
Mika
00:13, 2026-06-27
Wyszedł z patelnią na rynek i zrobił śniadanie. Wszystk
Opodatkować, przecież to darmowa energia.W PL nie ma nic za darmo.
Proponuję
23:10, 2026-06-26
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz