CHRZANÓW. Trwa dochodzenie w sprawie skłusowanego koziołka w lesie na Kątach.
CHRZANÓW. Trwa dochodzenie w sprawie skłusowanego koziołka w lesie na Kątach.
We wtorek strażnicy leśni Nadleśnictwa Chrzanów przyjęli zgłoszenie o zabitym koziołku w rejonie Kątów (w lesie przy byczyńskim węźle autostrady).
- Na miejscu zobaczyliśmy samą tuszę, porozrywaną już przez lisy. Koziołek nie miał głowy. Jakieś dziesięć metrów dalej leżała łuska z naboju od broni myśliwskiej. Wszystko wskazuje na to, że kłusownik chciał mieć trofeum, bo nie interesowało go mięso - przypuszcza Tadeusz Nowak, komendant straży leśnej Nadleśnictwa Chrzanów.
Sprawę bada chrzanowska policja. W Nadleśnictwie Chrzanów przypadków kłusownictwa jest stosunkowo niewiele. W ubiegłym roku w leśnictwie Bukowno strażnicy znaleźli martwego dzika, złapanego we wnyk wykonany z linki stalowej.
(RAT)

20.04.2026
OSŁONY okienne na wymiar, Tel. 731-496-146.

18.04.2026
OFERUJĘ budowę indywidualnie dostosowanych domków ...

25.03.2026
MALOWANIE, gładź bezpyłowa, regipsy, panele podłog...
2080 mieszkańców zawalczyło o wakacje marzeń
W Libiążu nie było loterii. Cała pula poszła do biznesmena, który wygrał nową drogę do jego biznesu. Finito.
Rybka_z_Helu
19:59, 2026-05-21
Spór o mieszkania SIM w Chrzanowie
Od samego początku to śmierdziało i śmierdzi właśnie mamy pimy pierwsze efekty. W Babicach się połapali i szybko się z tego wycofali, a pozostali brnęli, bo pewnie mieli mieć z tego w przyszłości "owoce"...
Tubylec
19:57, 2026-05-21
Mieszkańcy dostali ostrzeżenie. Chodzi o próby włamań d
Bo pYlicja przechodzi Nadzwyczajne Szkolenie w zakresie mamdatow za nienoszenie maseczek na wypadek gdy pififizer zechce jeszcze zarobic .......... pisywnia cylowa dla jajec
petrus
19:46, 2026-05-21
Spór o mieszkania SIM w Chrzanowie
Jak libiąscy radni bezrefleksyjnie głosowali 3 lata temu za wniesieniem aportem terenu i budynku do spółki plus zaciągnięcie kredytu to tutaj na forum Przełomu i na profilu gminy trąbiono, że to śmierdzi. To ciśnięto, że te osoby nie mają racji. I s_z_a_m_b_o właśnie wybija. Mamiono radnych niskimi kosztami co już wówczas było bajką. 3 lata i jest potwierdzenie. I co radni, dołożycie teraz że swoich ?
Mieszkaniec_
19:21, 2026-05-21
0 0
-"życzliwa ".Matołkiem a raczej matołem jest ten "wielki łowczy" co pozbawił go życia .Poz.
0 0
do MAXsia. Zakonnic jak i zakonników nie widział, bo jakoś nieporęcznie w habitach i sutannach za "dzikim zwierzem" latać. Jako "gajowy" dużo widział, można by książkę napisać a nie tam jakieś elaboraty. Pisać trzeba i nawet należy powtarzać - bo kropla drąży skałę. Taką organizację, jaką jest PZŁ, należy zlikwidować. Zwłaszcza, że z pożytkiem publicznym nie mającą nic wspólnego. Od ochrony lasów i wolno żyjących zwierząt są leśnicy oraz Straż Leśna. Straż Leśną należy wyposażyć w wszelkie prerogatywy, łącznie z użyciem broni palnej. Np. do strzelania w kierunku uzbrojonych kłusowników. I to byłoby na tyle.
0 0
Marucha a zakonnic nie widział Ty na polowaniach?przestań pisać te elaboraty, nie powtarzaj....
0 0
Ruda,tylko nie myśl,że to był koziołek Matołek
0 0
"ostatnie litery alfabetu". Dzięki za wszystkie komplementy, jakimi mnie obdarzyłeś. Za ten 'odbyt' przepraszam, skoro nie jesteś myśliwym. Moje pięty zanadto są zadbane, aby je stawiać przy piętach unurzonych w krwi zabijanych zwierząt, zazwyczaj brudnych i śmierdzących wzmiankowanych przez Ciebie piętach "myśliwych".
Nie lubię się dwa razy powtarzać, kiedyś już pisałem na ten temat. Pozwolę sobie wkleić mój tekst:
"Centralny zarząd PZŁ jak i zarządy wojewódzkie z czasów PRL to byli wysoko postawieni funkjonariusze aparatu partyjnego, milicji i SB oraz prokuratorzy i sędziowie. Na szczeblu lokalnym zdarzali się także i księża proboszczowie oraz z tzw. "klasy robotniczo-chłopskiej". Szeregowi "myśliwi" to przeważnie jako dodatek do tychże bonzów, w charakterze naganiaczy.
Teraz dużo się nie zmieniło, może trochę jest więcej biznesmenów i b.górników na wcześniejszych emeryturach (górników - w naszym regionie).
Jest to wyjątkowo wredna organizacja, w niczym służąca lokalnej społeczności, wręcz odwrotnie. Bez przerwy są utarczki tych "myśliwych" z "lokalsami", zwłaszcza gdy ci "myśliwi" grasują na terenach prywatnych. Od humanitarnego odstrzału dziko żyjących zwierząt jest Straż Leśna. A od regulacji nadwyżki danego gatunku są drapieżniki a nie sztucery. Jeżeli jest za dużo tych drapieżników - to są inne metody, z biotechnologią włącznie.
Pasowanie na myśliwego tak naprawdę wygląda inaczej: tego przyszłego adepta od zabijania wolno żyjących zwierząt smaruje się krwią (posoką) z ubitej sarny czy też jelenia. Dzika trudniej ubić. Wyciąga się np. z ubitej sarny jeszcze gorące wnętrzności jako trofeum, i to trofeum przekazuje się temu nowemu adeptowi podczas polowania - wmawiając mu, że to jego upolowana sztuka. A póżniej układa się pokotem zastrzelone zwierzęta - które wcześniej giną w męczarniach od różnych postrzałów i kul typu "dum-dum". Wsrod "myśliwych" jest wielu strzeleckich nieudaczników.
Prawo myśliwskie obecnie jest niespójne i pokrętne.Nie ma się co dziwić takiemu Prawu, gdyż było zawsze ustalane w parlamencie przez lobby myśliwskie. A z obwodami łowieckimi to jest jeden wielki przekręt - nie ma wyłączeń terenów z obwodów łowieckich. Teoretycznie to obwód łowiecki jest nawet na rynku w Krakowie.
Jeżeli jest to sport, to wyjątkowo wredny i podły.
Dziwię się Redakcji Przełomu, że już od dłuższego okresu czasu lobbuje miejscowe koła łowieckie.
Prawdopodobnie na tego dziwnego świętego od "myśliwych" redakcja Przełomu jest zapraszana na wspolny ochlaj i wyżerkę po polowaniach przez te miejscowe koła "myśliwskie".
Szkoda, że na tym zdjęciu biesiadnym nie ma jeszcze lokalnego księdza proboszcza, który błogosławiłby w Imię Pańskie zabijanie wolno żyjących zwierząt".
Darz Bór - ale nie dla morderców zwierząt.
0 0
Pytanie do mysliwych: czy aby zostać mysliwym trzeba być najpierw kłusownikiem.
0 0
Gajowy Marucha, jest odrobina racji w twoich wywodach, widać, że znasz zagadnienie. Niemniej przejaskrawiasz okrutnie, w części podle kłamiesz i przemawia przez ciebie jakaś zajadłość ( osobiste urazy?), może kompleksy i rozgoryczenie, że nie należysz do tego "obrzydliwego"towarzystwa.
Dziękuję za miłą propozycję, ale nie skorzystam i do odbytu niczego nie będę wkładać. Na dyskusję z tobą też nie reflektuję.
Mam szczęście znać dobrze myśliwych, którzy nie sprzeniewierzają się idei łowiectwa i nie czerpią żadnych korzyści ze swojej pasji. I proszę, nie obrażaj tych ludzi, których ja znam, a ty nie i którym do pięt moralnie nie dorastasz.
Żeby była jasność - ja myśliwym nie jestem.
0 0
Koła łowieckie - to towarzystwo wzajemnej adoracji i pseudo myśliwych. W ich składzie "polują" prokuratorzy, sędziowie, policjanci a nawet niektórzy proboszczowie. Do nich dołączają tzw.biznesmeni - bo takie towarzystwo jest im niezbędne do prowadzenia interesów, często szemranych. Pozostali "milośnicy" przyrody ożywionej to naganiacze. Zwierzęta leśne a i nieraz domowe, zabijają z upodobaniem i z mocy głupiego prawa myśliwskiego: tego prawa jeszcze rodem z zamierzchłej komuny. Przepisy prawa łowieckiego są nagminnie łamane i bardzo trudno cokolwiek udowodnić. No bo co zrobić, jak strzela policjant lub jakiś sędzia i to na terenie zabudowanym lub w granicach administracyjnych miasta. Ten przepis o 100 metrach od zabudowań "ostatnie litery alfabetu" możesz sobie włożyć do odbytu. Przeważnie głodna zwierzyna podchodzi pod siedziby ludzkie i jest tam dokarmiana przez okoliczną ludność.
Natomiast odrębnym problemem są kłusownicy. Często to także mysliwi, ale mordujący zwierzynę i ptactwo poza tzw. sezonem na polowania (wyjątkowo głupawy termin). Tak reasumując: jest to dziwne i krawe hobby, jednakże bardzo niezbędne i pomocne do poznania innych ważnych "hobbystów" nieocenionych w różnych interesach. Wiąże ich tak zwane braterstwo krwi - to jest smarowanie po twarzy świeżo pasowanego "myśliwego" posoką z ubitego zwierzęcia, często jeszcze z żywego, tzw. postrzałka.
"Ostatnie litery alfabetu" - jeżeli chcesz podyskutować na paragrafy prawa łowieckiego - to służę odpowiedziami. No bo przecież zagrażają nam lwy, tygrysy, jaguary, krokodyle i Bóg wie, co jeszcze. Na dodatek ci "myśliwi" mają swojego patrona w niebie i podono jest to święty Hubert od zabijania zwierząt. Szczyt paranoi i hipokryzji. Nawet msze święte się odprawia w intencji tychże "myśliwych". Leśnicy, ale ta wierchuszka, to także mysliwi z upodobaniem strzelający do "dzikiego zwierza". Niekiedy myśliwi strzelają do siebie, bo już nie mogą rozróżnić dzika od towarzysza-myśliwego w barwach ochronnych. Bo mają tak grube szkła w okularach albo są po spożyciu. "Dzikie zwierzęta" wtedy mówią, że jest to naturalna selekcja w tym stadzie.
0 0
do joanny 123
Myśliwi w kołach łowieckich NIE PRACUJĄ w rozumieniu pracy zawodowej za wynagrodzenie! Wręcz przeciwnie, to HOBBY dużo ich samych kosztuje, bo składki są wysokie i koła łowieckie ze składek myśliwych płacą rolnikom odszkodowania za zniszczenia upraw przez dziki. Ponadto w ramach tego HOBBY budują i naprawiają paśniki i całą zimę zawożą tam ziarno, plewy (kupowane za własne pieniądze), żeby dokarmić zwierzynę.
Joanno, porozmawiaj o tym temacie z kimś mądrzejszym i kompetentnym, bo wypisujesz totalne herezje i mylisz pojęcia. Mnie osobiście przykro z powodu twojego psiaka, ale odstrzeliwanie szkodników, a do takich należą bezpańskie psy w terenie leśnym w odległości powyżej 100 metrów od zabudowań, jest wręcz obowiązkiem myśliwych i regulują to przepisy prawne. No i nie myl leśników (to taki zawód i nie każdy leśnik umie strzelać, ma POZWOLENIE na broń i należy do koła łowieckiego) z myśliwymi.
0 0
do xxxyyzz skoro tacy mysliwi pracuja w kolach lowieckich- dostaja za to wynagrodzenie a na dodatek jest taki kierunek studiow ( lesnictwo- na ktorym ucza strzelac i mozna dostac licencje na to) to chyba jest to zawod, byc moze myle lesnika z mysliwym- nie wiem nie znam sie tak dobrze na tej dziedzinie. jedno jest pewne- wykraczaja oni poza swoje kompetencje strzelaja do psow i innych zwierzat do ktorych strzelac nie powinni. mi zastrzelili psa gdyz przeszkadzal mu bo domek znajduje sie praktycznie w lesie i pies biegal po swoim terytorium- w naszym duzym sadzie. pies nie byl duzy- zwykly kundel sredniej wielkosci ktory nigdy w zyciu nie dogonil by zadnego lesnego zwirzecia a tym bardziej go nie zabil. wiec dlaczego strzelali do do zwyklego kundla- bardzo zadbanego, bardzo dobrze odzywionego z obroza ? innym razem widzialam jak zastrzelili duzego ptaka- wedlug mnie byl to jastrzab lub myszołw. to chyba wychodzi poza ich kompetencje.
0 0
Żałosne komentarze .Biedny koziołek .Szkoda ,że nie urządza się polowań na myśliwych .
0 0
Uwielbiam, gdy kompletni laicy wypowiadają się o rzeczach, o których nie mają bladego pojęcia.
W skrócie. Poluje się na szkodniki czyli: lisy (bestie odporne na wściekliznę, zagryzają pisklęta i drobniejszą zwierzynę, mnożą się na potęgę), dziki (niszczą uprawy, ze szczególnym uwielbieniem kukurydzę i ziemniaki - zapytajcie rolników), zwierzęta chore lub bardzo stare. Strzelanie do zdrowej zwierzyny jest rzadkością i wymaga specjalnego zezwolenia na odstrzał. Ponadto każdego myśliwego zanim zostanie przyjęty do koła łowieckiego obowiązuje długie szkolenie i przestrzeganie kodeksu myśliwskiego.
Nie róbcie z ludzi, którzy oprócz leśników jako jedyni dbają o las i jego mieszkańców jakichś bezmózgich morderców niewinnych zwierzątek.
0 0
Do xxxyyz Mowisz ze odszczela jakiegos psa ktory zagraza sarenka tak? a zastanowiles sie czemu im tak zalezy na malych sarenkach???? a no temu zeby potem mieli do czego strzelac !!!
0 0
A o czym Joanna ty piszesz? jaki zawód!! To jest hobby. Jeden w wolnym czasie moczy kija, inny chleje, jeszcze inny bzyka, a są tacy, którzy uprawiają myśliwstwo i w związku z tym od czasu do czasu polują oraz odstrzeliwują bezpańskie, zdziczałe psy, które pożerają małe sarenki i zajączki. Jasne?
0 0
kiedys mysliwy zastrzelil mi psa, co to wogole za zawod mysliwy ?? chlopcy ktorych marzenia z dziecinstwa o strzelaniu do zwierzat moga spelniac w zawodzie, porazka
0 0
Bzdura ludzie czy wy nie macie powaznych spraw na glowie ? tylko pierdolami sie zajmujecie, naprawde policja i wszelkie temu podobne instytucje zajmuja sie tylko drobnymi sprawami a powazne leza na biorkacj bo ktos komus posmarowal i odwleka sie az sie przeterminuje. TO JEST CHORE
0 0
A co za roznica czy zastrzelil go klusownik czy ubije go mysliwy? podejzewam ze dla koziolka to wsio jedno no ale mysliwi moga legalnie zabijac przeciez...
0 0
Nigdy nie pojmę motywów, które kierują ludźmi uprawiającymi ten "sport". Nigdy nie zaakceptuję kogoś, kto dla zaspokojenia swoich chorych instynktów morduje żyjącą, czującą istotę.Kiedy czytam takie artykuły z sympatią myślę o...Hammurabim...
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz