Dyrektor szkoły jak niewolnik - przelom.pl

Przełom Online

Zamknij

Dyrektor szkoły jak niewolnik

Grażyna Kaim 17:00, 08.09.2023 Aktualizacja: 16:24, 25.10.2025
Skomentuj Dyrektor szkoły jak niewolnik Zbigniew Nowakowski

W pewnym momencie stwierdziłem, że tu już nic więcej nie zwojuję. Dlatego odchodzę. Myślę, że w dobrym czasie, kiedy szkoła jest na bardzo dobrym poziomie, a dzieci chętnych, żeby się w niej uczyć, jest aż za dużo - mówi Zbigniew Nowakowski, przez ostatnie pięć lat dyrektor Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Młoszowej w rozmowie z Grażyną Kaim.

Dlaczego nie zdecydował się pan wystartować w konkursie na dyrektora na kolejną kadencję?
Bo już nie chciałem być dyrektorem szkoły. Dyrektor. To pięknie brzmi, ale moje doświadczenie jest takie, że pod tym słowem kryje się słowo niewolnik. Ostatnie 5 lat mojego życia zostało całkowicie podporządkowane pełnionej przeze mnie funkcji. To było pełne zaangażowanie przez 7 dni w tygodniu.

Spotykamy się 31 sierpnia, w ostatnim dniu pana dyrektorowania, więc jutro odzyskuje pan wolność.
To jest dla mnie bardzo szczęśliwa perspektywa i przede mną bardzo szczęśliwy dzień. Naprawdę czuję, jakby zdejmowano ze mnie łańcuchy i odpinano mi kule u nóg. Czasem nie mogłem wstać od biurka przez kilka godzin, bo ciągle dzwonił telefon i albo ktoś coś ode mnie chciał, albo trzeba było szybko coś przygotować. Fakt, że będąc dyrektorem, trafiłem na szczególnie trudny okres: najpierw strajki nauczycieli, potem pandemia, zdalne nauczanie i jeszcze wojna w Ukrainie i kwestia uchodźców. Do tego zmiany oświatowe - pierwszy po latach egzamin ósmoklasisty. Były też pewne problemy kadrowe, np. silny podział między pracownikami przedszkola i szkoły (...) To wszystko wpływało na niezbyt dobrą atmosferę - pojawiały się obawy wśród nauczycieli przed utratą pełnego etatu. Musiałem się tym wszystkim zajmować, a ja chciałem się skupić na rozwoju szkoły, na wprowadzaniu innowacji w nauczaniu. Może byłoby mi łatwiej, gdybym miał doświadczenia wicedyrektora, ale nie miałem. I znalazłem się w zupełnie obcym środowisku, gdzie ani ja nikogo nie znałem, ani mnie nikt nie znał (wcześniej uczył w "Nowodworku", prestiżowym liceum nr 1 w Krakowie, przyp. red.).

A jak pan już trochę poznał to środowisko, to...
W gminie Trzebinia zabrakło mi odpowiedniego motywowania za ciężką i owocną pracę. Pomimo, że relatywnie krótko pracuję na tym terenie (tylko 5 lat), wiem, że niedoceniani są od wielu lat zarówno znakomici nauczyciele, wicedyrektorzy jak i dyrektorzy (...) Moja praca i jej wyniki przez okres 5 lat były jak "czapka niewidka"...

To tylko 20 procent wywiadu ze Zbigniewem Nowakowskim opublikowanego w 35. numerze "Przełomu".

Przeczytacie w nim jeszcze:

  • O co apeluje do władz samorządowych, a o co do środowiska nauczycielskiego
  • Dlaczego nauczyciele w dużych miastach mają łatwiej
  • Co sadzi o roli sekretarek w szkole
  • Dlaczego etyka w szkołach jest niemile widziana
  • Czego nauczyło go 5 lat "dyrektorowania"

Wersja elektroniczna gazety dostępna jest na kiosk.przelom.pl

(Grażyna Kaim)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%