"Przełom" poleca do poczytania - przelom.pl

Przełom Online

Zamknij

"Przełom" poleca do poczytania

Grażyna Kaim 08:00, 11.03.2022
Skomentuj "Przełom" poleca do poczytania

To nie jest normalny czas. Od agresji wywołanej przez hitlerowskie Niemcy jeszcze nigdy wojna nie toczyła się tak blisko nas.

Mieliśmy świadomość, że gdzieś w świecie - w Nigerii, Sudanie, Syrii - giną ludzie, ale jest to na tyle daleko, że traktowaliśmy to jako przygnębiające, czasem przerażające informacje serwowane przez media.

Teraz wojna toczy się tuż za naszą granicą, a obok nas, albo z nami, mieszkają ludzie, którzy tyle co uciekli przed bombardowaniami, śmiercią i zniszczeniem. To przede wszystkim kobiety i dzieci.

 

  • A trauma wojny doświadczona przez dziecko nie mija. Podkreśla to 89-letnia Teresa Tor z Chrzanowa. Gdy wybuchła II wojna światowa miała 7 lat.

Wtedy każdy pracował, nawet dzieci. Prowadziłam na łąkę krowy na wypas. Naraz samoloty nad głową. Myślę, gdzie tu uciec? Obok była rzeka, koło niej zarośla, ale w nich raki i węże. Panicznie bałam się tam zbliżać. Teraz sobie myślę, jaki to był strach we mnie, że mimo tego lęku przed rzeką, ukryłam się w tych krzakach, gdy koło mnie zaczęto strzelać. Kule świstały. To do kogo strzelali? No do dziecka, bo byłam tylko ja i te krowy.


Wspomnień z tamtego czasu pani Teresa ma wiele. Dzieli się nimi w tekście "Całe niebo w gwiazdach od świateł samolotów"

 

 

  • Może przed tak traumatycznymi wspomnieniami uda się uchronić 11 dzieci, które są już w Polsce, w Libiążu. Ich mamy przywiozły je tutaj, by chronić je i siebie przed wojną toczącą się na Ukrainie.

Swój dom oddali im Maria i Eugeniusz Owsiakowie. Stał pusty. Kiedyś mieszkała w nim teściowa. Gospodarze skrzyknęli się z przyjaciółmi, posprzątali go i zaopatrzyli, ofiarując uchodźcom namiastkę normalności.
O trudnych, wciąż żywych wspomnieniach matek z niszczonej przez rosyjskie wojska Ukrainy i o wielkich sercach ofiarodawców przeczytacie w tekście "Uciekły przed wojną, by chronić dzieci".


  • I jeszcze jeden tekst związany z dziecięca traumą. To reportaż Ewy Solak, która spędziła w szpitalu ze swoim synem tydzień.
Może to niedługo, przymierzając do pobytu na dziecięcej onkologii czy neurochirurgii. Ale nawet tak krótkie przebywanie z kilkulatkiem na oddziale szpitalnym, gdzie rytm dnia wyznaczają posiłki, sprzątanie, badania i zastrzyki, to wielkie wyzwanie.

Pogodzenie się dziecka z izolacją i ograniczeniem świata do niewielkiej sali jest naprawdę ciężkie. Wiadomo, mamę się kocha, ale w czterech ścianach nawet ona może się znudzić... - pisze Ewa Solak w reportażu "Z dzieckiem w szpitalu - to wyzwanie w pandemii".

Wszystkie te teksty znajdą Państwo w najnowszym numerze "Przełomu". Wydanie papierowe dostępne do wtorku (15 marca) w punktach sprzedaży a elektroniczne w naszym kiosku

Zapraszamy

Redakcja

 


 

(Grażyna Kaim)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%