Z ARCHIWUM TYGODNIKA "PRZEŁOM". Zadebiutowała w ekstralidze futsalu w barwach Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie, gdzie studiuje. Marzy jednak o karierze w wojsku, dlatego od półtora roku służy w jednostce WOT. Jest jedną z kilku kobiet w swojej kompanii.
Marek Oratowski: Kiedy po raz pierwszy założyła pani stój piłkarski?Pani pozycja na boisku się zmieniała.
- Jestem dość uniwersalną zawodniczką, więc na początku w Bronowiance grałam na obronie. Teraz występuję w IV-ligowej Pogorzance Pogorzyce, gdzie dla odmiany byłam początkowo napastnikiem, potem lewym pomocnikiem, a w tej chwili trener znów mnie wystawia w obronie.
Obecnie pani studiuje na Uniwersytecie Pedagogicznym w Krakowie i broni barw zespołu z tej uczelni. Dla odmiany w piłce halowej. Gracie na najwyższym szczeblu rozgrywkowym futsalu, czyli w ekstralidze.
- Po rozpoczęciu studiów na kierunku bezpieczeństwo państwa na UP w Krakowie brakowało mi piłkarskich treningów. Trafiłam więc do drużyny uczelnianej i trener od razu zaproponował mi występy w I lidze futsalu oraz rozgrywkach akademickich. Grałyśmy przed wakacjami w barażach o ekstraligę. Niestety, uległyśmy w pierwszym meczu ekipie Wierzbowianki. Rewanż nie został rozegrany ze względu na epidemię oraz braki kadrowe. Wydawało się, że o awansie możemy zapomnieć i zostaniemy w I lidze. Tymczasem trener powiadomił nas, że z ekstraligi wycofała się drużyna Rybnika i my wskoczyłyśmy na jej miejsce. W sobotę 14 listopada zadebiutowałam więc w ekstralidze w wygranym przez nas 4-3 spotkaniu z Wierzbowianką. Liczę na dobre wyniki, bo do zespołu dołączyły zawodniczki z Wandy Kraków. Co ciekawe, mistrzem Polski jest AZS UJ Kraków. W tym zespole występuje Natalia Sitarz z Chrzanowa, z którą zmierzę się na boisku.
Woli pani grać na dużym boisku czy w hali?
- Na początku lubiłam halę, ale z perspektywy czasu wolę występy na trawie. Gra w hali jest dość obciążająca dla stawów, szczególnie kolanowych.
Jakim jest pani typem zawodniczki?
- Moim atutem jest szybkość i dynamika. Minus to pojedynki jeden na jeden. Lepiej gram lewą nogą. Muszę poprawić grę prawą. Na boisku nie boję się ostrych pojedynków. W grę wkładam dużo serducha i zaangażowania. Nie odpuszczam. Mam taką maksymę, że piłka może przejść, ale zawodniczka rywalek nie powinna. Na boisku nie myślę o tym, że może mi się przytrafić jakaś kontuzja. Ostatnio mam jedynie lekkie problemy z kolanem. Staram się często uśmiechać i sprawiać, by koleżanki przed meczem się nie stresowały.
Jaka jest reakcja ludzi na informację, że jest pani piłkarką?
- Są bardzo zaskoczeni, bo piłka nożna wciąż jest uważana za męski sport. Tymczasem panie też potrafią sporo w futbolu, ale nie są z tego powodu doceniane.
A cele na najbliższą, sportową przyszłość?- Piłka jest formą zabawy, ale i okazją do tego, by ciągle być w ruchu. Z Pogorzanką Pogorzyce chciałabym w tym sezonie awansować do III ligi. Dobrze nam idzie, dziewczyny są zmobilizowane, mamy też szeroką kadrę, więc trenerzy mają z kogo wybierać. Liczę też na dobre występy w ekstralidze. Choć obawiam się trochę, że w obecnej sytuacji możemy nie dograć ligi do końca.
Utrzymanie formy przez koronawirusa jest pewnie trochę utrudnione.
- No tak. Bardzo byłam oburzona decyzją rządu, że zostały zamknięte siłownie. Bo jednak to sport kształtuje naszą odporność. Na szczęście mam duży ogródek, więc w czasie lockdownu biegałam wokół domu.
Strój piłkarski nie jest jedynym, który pani zakładała. W szkole średniej wybrała pani klasę mundurową trzebińskiego liceum.
- Poszłam tam kierowana ciekawością. Nie żałuję tych trzech lat spędzonych w liceum. Bardzo dużo się nauczyłam. Dlatego po maturze poszłam na testy do Wojsk Obrony Terytorialnej. Służę w WOT od czerwca ubiegłego roku. Przyszłość wiążę właśnie z wojskiem. Ten zawód bardzo mi się podoba. Jestem patriotką.
Jak wyglądają zajęcia w macierzystej jednostce?
- Przed COVID-em zjazdy odbywały się w jeden weekend w miesiącu. Moja jednostka znajduje się w Rząsce koło Krakowa. Jeździliśmy na poligony, na przykład do Nowej Dęby na Podkarpaciu. Ćwiczyliśmy także na strzelnicy w Bielsku-Białej, a zajęcia z taktyki przeprowadzaliśmy m.in. na Pustyni Błędowskiej. Na czas pandemii początkowo nasze zjazdy zostały zamrożone.
Potem jednak zostaliście zmobilizowani.
- Tak. Podczas lockdownu chodziłam z policjantami i sprawdzałam przestrzeganie kwarantanny. Teraz nasza mobilizacja i gotowość się zwiększyła. Przypuszczam, że znów będziemy pomagali policji lub zostaniemy skierowani do pracy w szpitalach tymczasowych. Na razie udaje mi się pogodzić służbę z grą w piłkę i studiami. Staram się bardzo dobrze organizować sobie czas. Choć czasami faktycznie jestem zmęczona.
W waszym pododdziale jest dużo kobiet?
- Nasza kompania liczy 60 osób. Pań jest pięć. W Święto Niepodległości awansowałam na stopień starszego szeregowego.
Duży dostajecie wycisk?
- Najtrudniejszy był lutowy, dwutygodniowy pobyt na poligonie. Tam faktycznie nas dociśnięto. Codziennie pokonywaliśmy od 15 do 20 km z ciężkim zasobnikiem, czyli wojskowym plecakiem. Wykonywaliśmy przy tym zadania z taktyki i terenoznawstwa, strzelaliśmy oraz rzucaliśmy granatem bojowym. Muszę przyznać, że te 14 dni mocno odczułam fizycznie.
Gdy powstawały WOT, nie brakowało prześmiewczych głosów, że formacja jest niepotrzebna.
- Od początku WOT nie był dobrze przyjęty. Tymczasem jego zadaniem jest obrona lokalnej społeczności i udzielanie pomocy na obszarze, który dobrze znamy. Czas pandemii pokazał, że taka formacja może być przydatna.
Spotkaliśmy się przy okazji finału Szlachetnej Paczki. Pani jest wolontariuszką tej ogólnopolskiej akcji. Dlaczego?
- Za mną już dwie edycje Szlachetnej Paczki. W tym roku też w niej wezmę udział. Przez dwa lata działałam w rejonie trzebińskim, a obecnie w rejonie chrzanowskim. Zaczęło się od tego, że przeczytałam ulotkę na temat akcji, przyniesioną do naszego liceum w Trzebini. Jestem osobą dość empatyczną i lubię pomagać ludziom. Zadzwoniłam więc pod podany tam numer i tak to się zaczęło. Przekonałam się jako wolontariuszka, że małym gestem można sprawić ludziom dużo radości przed świętami. Pamiętam choćby z ubiegłego roku wielodzietną rodzinę, której w życiu się nie ułożyło. Przeżyła między innymi pożar mieszkania. Pomimo takich przeciwności i tego, że im się źle wiodło, sami pomagali innym. Gdy przyszłam do nich na spotkanie, od razu poczęstowali ciastem i kawą. Nie byli roszczeniowi. Nie prosili o wiele. Nawet powiedzieli, że jeśli nie znajdziemy dla nich darczyńców, to i tak postarają się jakoś sobie poradzić. Na szczęście, udało się przygotować dla nich prezenty. Byli za nie bardzo wdzięczni. W tym roku też będę miała pod opieką kilka wartościowych rodzin. Liczę, że również otrzymają pomoc.
Archiwum Przełomu nr 47/2020

20.04.2026
OSŁONY okienne na wymiar, Tel. 731-496-146.

18.04.2026
OFERUJĘ budowę indywidualnie dostosowanych domków ...

25.03.2026
MALOWANIE, gładź bezpyłowa, regipsy, panele podłog...
“Przełom” to moje ukochane dziecko
odloty molendowej..... nie dość, że komentujesz sama swoje artykuły to jeszcze przeprowadzasz wywiady sama ze sobą, przecież remsak nie jest w stanie zadać samodzielnie żadnego pytania. 🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣
bążur
10:35, 2026-05-21
Nocne oczekiwanie na diagnostykę
umieralnią w chrzanowie siedlisku komuchów i POwskich *%#)!& kieruje funkcjonariusz Baranowski oraz Gęba sędzia piłkarski. obaj reprezentują nurt głębokiego zidiocenia PO
bążur
10:31, 2026-05-21
Mieszkańcy dostali ostrzeżenie. Chodzi o próby włamań d
Ciekawe jakby się tak ktoś włamał i zastał osobę w środku. Przecież można zawału dostać na widok włamywacza. Co z tego, że ktoś zachowa ostrożność będąc w zamkniętym mieszkaniu jak nic nie zrobi gdy się ktoś włamie. Może wyjściem byłaby kamerka nad drzwiami. Mogłaby odstraszyć delikwenta, a poza tym w razie czego nagrać. Chyba innej opcji by się zabezpieczyć nie ma.
Janka
10:22, 2026-05-21
Komu burmistrz Alwerni umorzyła podatek za ubiegły rok
rolnikom to nigdy nie dogodzi a to za cieplo i susza a to za zimno i omrozi a to za mokro i zgnije i tylko doplaty odszkodowania i umazania podatku
@hotin
09:59, 2026-05-21
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz