Do wypadku doszło w piątek w Chełmku na ul. Krakowskiej.
Dochodziła godzina 7, gdy w przechodzącą przez przejście dla pieszych uderzył osobowy opel.- Na miejscu pod nadzorem prokuratora zostały przeprowadzone czynności, podczas których policjanci ustalili, że 20-letnia mieszkanka Chełmka kierując samochodem marki Opel, potrąciła przechodzącą przez przejście dla pieszych 68-letnią mieszkankę Chełmka - informuje Małgorzata Jurecka, rzeczniczka oświęcimskiej policji.
Jak dodaje, pomimo blisko godzinnej reanimacji życia poszkodowanej nie udało się uratować.

20.04.2026
OSŁONY okienne na wymiar, Tel. 731-496-146.

18.04.2026
OFERUJĘ budowę indywidualnie dostosowanych domków ...

25.03.2026
MALOWANIE, gładź bezpyłowa, regipsy, panele podłog...
Spór o mieszkania SIM w Chrzanowie
Radni chcieli sesji nadzwyczajnej, ale jak widać, burmistrz Latko troszczy się szybciej i sprawniej o mieszkańców i już jest spotkanie, dziękujemy!
absurd
15:13, 2026-05-21
Spór o mieszkania SIM w Chrzanowie
Pan burmistrz dobrze wiedział o co ci chodzi. A teraz udaje ze nie wie i nie chce się wypowiadać na ten temat , popieram tych ludzi którzy rozwiązali umowy, i mam nadzieję ze inni tez tak zrobią, te mieszkania to zwykła siema
Chrzanow wita
14:46, 2026-05-21
Spór o mieszkania SIM w Chrzanowie
Przecież burmistrz, to pachołek Tuska. Nie liczcie na to , że Wam pomoże. Trzeba zrobić referendum, tak jak w Krakowie i wybrać innego burmistrza. Wtedy może będzie lepiej.
Gieks
13:30, 2026-05-21
Spór o mieszkania SIM w Chrzanowie
A co na to nasz Robert - może redakcja go dopytać, bo po budowie latał i wywiadów udzielał .......
:)
13:18, 2026-05-21
0 0
Jakaś czarna seria. Wyrazy współczucia.
0 0
I znowu starsza osoba i znowu przed godz. 7 czyli szarówka. Każdy uczestnik ruchu powinien zachować ograniczone zaufanie do innych.
0 0
Ludzie wyjeżdżają do pracy/z pracy. Śpieszą się i skutki są czasem tragiczne.
0 0
Nie żebym bronił kierowców, ale ta zmiana przepisów dotycząca bezwzględnego pierwszeństwa pieszych na pasach, a zwłaszcza związana z nią nachalna propaganda, ośmieliły pieszych do wchodzenia na pasy bez namysłu. I co im później z tego, że prawo jest po ich stronie?
0 0
Taaa, staruszka nic tylko śledzi zmiany w kodeksie drogowym, i pewnie jeszcze kręciła film na TikToku wchodząc na przejście. A jak za kierownicą siedziała córka kogoś ważnego, to jeszcze okaże się że biegła albo ją balkonik wciągnął prosto pod koła.
0 0
Jeżeli to się wydarzyło w miejscu, gdzie robiono zdjęcie to powiem tak, że na odcinku 500 metrów jest chyba 4-5 przejść dla pieszych i jest to centrum miasta, więc nie wmawiajcie, że nie można tam zachować ostrożności i kilometra przejechać 50 km na godzinę. Poza tym wcześniej za przejazdem kolejowym wyjeżdża się pod górkę, a na wzniesieniu jest przejście, więc wypada zachować ostrożność, a potem po 100 metrach jest właśnie to kolejne przejście, więc czy tak trudno przejechać to 100 metrów ostrożniej?
0 0
Krytykanci, nie życzę Wam wtargnięcia. Ja też od 30 lat myślałem podobnie, dopóki mnie to nie spotkało. A jechałem max 30 na godzinę z przyczepą między pachołkami, więc nawet gdybym bardzo chciał, nie mogłem szybciej. Kobieta patrząc w prawo, wtargnęła mi wprost pod auto, metr przed maską, poza przejściem dla pieszych. Pomimo że w tym samym momencie wdepnąłem na hamulec tak mocno, że przez pół godziny miałem skurcz w nodze, jednak ją potrąciłem. Na szczęście nic poważnego się tej kobiecie nie stało, poza stłuczonym biodrem. Są sytuacje, kiedy nie możemy zrobić NIC.
0 0
@absolutny: wręcz przeciwnie, zrobiłeś bardzo dużo. Jechałeś 30 km/h, i dlatego kobieta żyje.
0 0
Tam się nie dało jechać szybciej, bo była przebudowa. Gdybym jechał szybciej, pewnie by nie doszło do potrącenia. Ale teraz można gdybac. W każdym razie nauczyło mnie to sporo. Przede wszystkim pokory na drodze. A tu, no cóż; dziewucha 20 lat, czyli nikłe doświadczenie za kółkiem, do tego nieostrożność starszej Pani i mamy to co mamy. W mojej historyjce ciekawe jest jeszcze to, że potrącona przeze mnie Pani była emerytowaną nauczycielką i jak stwierdziła w rozmowie ze mną, większość życia uczyła dzieci prawidłowego przechodzenia przez jezdnię, a sama popełniła szkolny błąd. Nie ma świętych na drodze, ani pieszych, ani kierowców, a diabeł nie śpi. Bądźmy więc ostrożni, szczególnie na przejściach.
0 0
@Chełmofon to się wydarzyło na pierwszym przejściu za przejazdem, tym na wzniesieniu czyli tym widocznym na zdjęciu.
@stary zgred szkoda, że ta nachalna propaganda nie skłoniła kierowców do stosowania się do przepisów przez co nadal jeżdżą bez namysłu...
@absolutny Twoje zdarzenie nie miało miejsca na przejściu dla pieszych. Winna więc była tylko i wyłącznie piesza, która wtargnęła. A przy obecnych przepisach niemalże nie może być mowy o wtargnięciu pieszego na przejście. A już na pewno nie w tym miejscu.
0 0
"AAA"; nie musi śledzić. Nachalna propaganda nie jest zawarta w suchej treści "paragrafu" przepisu, tylko w telewizji, radiu, prasie, gdzie panowie i panie od ruchu drogowego oraz redaktorzy mamroczą od rana do nocy "pieszy ma pierwszeństwo, kierowca ma obowiązek ustąpić, pieszy ma .....". I to do tzw. "mas" dociera. Nie w sensie treści przepisu, tylko w sensie podświadomego przekonania, że "ja" mogę, a "oni" mają ..... nie, nie, nie uważać; być bezbłędni i doskonali. Obrazek z tv (nagranie z kamery) sprzed kilku dni (znowu; nie bronię kierowcy, tylko opisuję zdarzenie ); pasami przechodzi starsza pani (komentarz; 83 lata) przed nosem przemyka jej samochód z lekka ją potrącając. Wina kierowcy oczywista. Co jednak mnie uderzyło; kobieta weszła na pasy osłaniając się parasolem pochylonym, w kierunku wiatru pewnie, który był jednocześnie kierunkiem jazdy. Nie widziała nic, szła "w ciemno". Prawo było po jej stronie, zdrowego rozsądku u niej "zero". Trup byłby jej, kierowca ..... dla niej już byłoby wszystko jedno co z nim. Raport NIK sprzed roku; w Polsce jest najwięcej, w przeliczeniu na kilometr drogi, w porównaniu z zachodem, znaków drogowych, przejść dla pieszych i wypadków na przejściach. Reakcji zarządzających ruchem na raport; podobno "zero". Cóż, świat niech się uczy od nas. Jak mi "z metra" na przejściu ktoś wejdzie pod zderzak, to jest to wtargnięcie, bez względu na treść przepisu.
0 0
Nie stary_zgred, nic nie rozumiesz. Wtargnięcie to byłoby wtedy, gdyby ktoś wyszedł zza np: ekranu akustycznego. Być może także, gdyby szedł co Ciebie tyłem i nagle skręcił po kątem prostym na pasy. Ale i to tylko wtedy, gdy chodnik nie kończy się w takim miejscu. Jak ktoś jest ,,metr'' od przejścia jak piszesz, to już ma w tym momencie pierwszeństwo. A zmniejszyć prędkość masz obowiązek na długo wcześniej. A że przejść jest za dużo, i to w tzw. ,,miejscach z dupy'', typu środek lasu, to inna sprawa. Powinni je zlikwidować, bo pieszych tam nigdy nie ma i powodują znieczulicę. Potem ktoś z prowincji do nich przyzwyczajony wjedzie do miasta i nieszczęście gotowe.
0 0
https://rzeszow.tvp.pl/55814795/na-zachowanie-pieszych-coraz-czesciej-skarza-sie-kierowcy A czy to jest przykład wtargnięcia, czy nie ? @ marcinku, a gdyby moje zdarzenie było na pasach, to co by to zmieniło ? Chyba tylko winnego, co nie zmienia faktu, że do zdarzenia i tak by doszło i o tym tu dyskutujemy. Popieram zgreda; nachalna propaganda robi z pieszych jeszcze większych idiotów, święte krowy, które dopiero po zdarzeniu dowiadują się, że jednak auto jest twardsze od nich i nie warto być bezmyślnym. Ja też czasami jestem pieszym, ale postępuje według starej dobrej szkoły; spójrz na lewo, spójrz na prawo, a nie leze bezmyślnie komuś wprost pod koła. Jeszcze trochę, a emeryci i renciści faktycznie dostaną zgode przechodzenia na czerwonym.
0 0
"AAA"; to co piszesz to jest właśnie tania dydaktyka stosowana przez "panów w czapkach z daszkiem" i innych ważnych dyrektorów zajmujących się zawodowo bezpieczeństwem na drogach publicznych, czyli łopatologiczne dosłowne interpretowanie paragrafów. W tej dydaktyce odbiorcy, czyli np. tacy jak ja, traktowani są jak idioci, którym trzeba wytłumaczyć, że to czarne to asfalt, te białe paski to przejście i tak dalej. Przecież ja pisząc "wtargnięcie" takie sytuacje właśnie miałem na myśli, czyli gwałtowne wkroczenie pieszego na przejście w sposób, którego jego wcześniejsze zachowanie nie wskazywało. A że nie musi to być gwałtowny zwrot o 90 stopni czy koniec chodnika. Zresztą; i co z tego, że chodnik się kończy, gdzie jest napisane, że człowiek, który dochodzi do końca chodnika musi następnie wejść na jezdnie? Może zawrócić. A jak Ci się chce pogrzebać, to sobie poszukaj, bo przed laty wielokrotnie opisywałem przykład dwu moich "ciotek", które "po ożywionej wymianie poglądów z koleżankami" na skraju przejścia, baz zastanowienia, rozglądnięcia się i jakiegokolwiek sygnału "żołnierskim krokiem" wkraczały na pasy prosto pod koła nadjeżdżającego samochodu ku osłupieniu kierowcy, który "z kilometra" widział dwie baby stojące, gadające i gestykulujące. Jedna dwukrotnie. Gdyby to było dzisiaj, kierowcy poszliby pewnie siedzieć. Wolno by im było.
0 0
Jeżeli ktoś uważa, że pieszy dochodząc do końca chodnika, nie wejdzie na przejście tylko zawróci z powrotem, bez wątpienia jest idiotą.
0 0
Jeżdżę, dużo jeżdżę ale też jestem pieszym i twierdze że 9 na 10 wypadków na pasach można było uniknąć. Niestety piesi wchodzą na pasy z głową na wprost, z teflonem przy uchu czy rozmawiając z drugą osobą a wystarczą dwa ruchy głową. Najpierw w lewo a w połowie jezdni w prawo i w razie zagrożenia po prostu się zatrzymać. Niestety praw fizyki nie da się zmienić i można karać, karać i karać ale czasu nie da się cofnąć. Jak się wbija bezrefleksyjnie pieszym do głowy że na pasach "mają pierwszeństwo" no to wchodzą w przekonaniu że są nieśmiertelni. No nie są. Pomijać inne aspekty to hamulce mogą nie zadziałać i jak każda mechaniczna rzecz zwyczajnie mogą się zepsuć. Tak trudno to sobie wyobrazić wchodząc na drogę?
0 0
"AAA"; może upadła mu rękawiczka i zawrócił aby ją podnieść? A tak poważnie; wytłumacz mi, jako człowiekowi mało inteligentnemu niewątpliwie, który przepis prawa o ruchu drogowym nakazuje kierowcy wiedzieć, w którym miejscu chodnik się kończy, bo o ile mi wiadomo, nie mam obowiązku obserwowania chodnika w celu analizowania jego dalszego przebiegu.; czy się kończy, czy znika za żywopłotem, czy może przechodzi w jakieś schodki prowadzące w dół, obok jezdni. A tak zupełnie poważnie; już bardzo dużo i bardzo głośno się pisze i mówi, i robią to fachowcy z branży, że przepis w żaden sposób nie określa i nie definiuje "pieszego zbliżającego się do pasów z zamiarem przejścia" ( w ustawie słowa; "wchodzącego na przejście") i nie mówi jak go odróżnić od pieszego, który sobie w pobliżu przejścia po prostu przechodzi, z zamiarem niewiadomym i w kierunku nieprzewidywalnym. Jeżeli mają cień (cień) racji, to oznacza to, że za kilka lat Sąd Najwyższy będzie zapchany odwołaniami kierowców skazywanych za nieustąpienie pieszemu "zbliżającemu się z zamiarem przejścia", bo ludzie skazywani na odsiadkę, będą sprawę drążyć do dna.
0 0
@stary_zgred: Twoje rozumowanie przypomina tłumaczenie mordercy z dowcipu, że ofiara poślizgnęła się na skórce od banana i sama nabiła na nóż. Nakaz obserwacji drogi wynika wprost z PORD, Zasady ogólne Art. 3 i 4. ,,Przez działanie
rozumie się również zaniechanie.'' Za chwilę zaczniesz domagać się przepisu, który nakazuje mieć w trakcie jazdy otwarte oczy... @Promil_pl: badanie przeprowadzone przed wprowadzeniem zmian wykazało, że w sposób opisany przez Ciebie zachowuje się 2% pieszych... aż trudno uwierzyć, że w 2022 nadal istnieją osoby które ośmieszają się tego typu argumentacją.
0 0
@ AAA to nie jest moja argumentacja bo sobie tak uważam tylko doświadczenie z poruszania się po drogach. Nie wiem na jakie badania się powołujesz i w jakim celu zostały przeprowadzane. Jeszcze raz. Piesi na pasach są nieświadomi konsekwencji wejścia na jezdnię kiedy nie widzą (bo nikt ich tego nie nauczył nie ma obowiązku) że najeżające pojazdy z lewej, prawej się zatrzymały przed przejściem dla pieszych!
0 0
Obserwacji drogi, a nie obserwacji zachowania i ruchu pieszych na chodniku, a już zwłaszcza czy chodnik się gdzieś kończy czy nie kończy tylko gdzieś znika np. za żywopłotem. To że w ustawie nie ma żadnej (żadnej!) definicji pozwalającej zidentyfikować "pieszego wchodzącego na przejście" i jak go odróżnić od pieszego idącego obok (obok, równolegle) przejścia czy stojącego i rozglądającego się "co to za sklep jest po drugiej stronie", to piszą już mądrzejsi ode mnie. Twoje tłumaczenie "AAA" nie przypomina tylko jest tłumaczeniem zawodowego teoretyka, którego świat jest zero - jedynkowy. Tymczasem przyroda, a życie nas otaczające to część przyrody, jest bogatsza. Zwróciłeś uwagę, że w zasadzie nie ma w niej kątów prostych? . P.S. Przepis, który wskazałeś, nie jest odpowiedzią na moje pytanie. To ogólna zasada bezpieczeństwa. Nie da się z niej przejść prosto i jednoznacznie do obowiązku oceny zachowania wszystkich pieszych w zasięgu wzroku po obu stronach ulicy i to pod rygorem pójścia do więzienia.
0 0
Chodnik wg. PORD z definicji jest częścią drogi... ehhhhh. Jeżeli nie potrafisz odczytać z mowy ciała i kontekstu intencji drugiego człowieka, co potrafią nawet małe dzieci i niektóre zwierzęta, to być może jesteś psychopatą. Więc jak już kogoś zabijesz, co jest nieuniknione, nowe przepisy wyeliminują Cię ze społeczeństwa. I o to głównie w nich chodzi.
0 0
@AAA po twoich komentarzach widać, że nie umiesz rozmawiać, a tylko Twoja prawda jest "najmoszniejsza".
0 0
"AAA"; może Cię zaskoczę, ale więcej chodzę niż jeżdżę i moje spostrzeżenia są raczej spostrzeżeniami "idącego na nogach kierowcy" niż kierującego pojazdem. Na rowerze też sporo jeżdżę, ale tylko rekreacyjnie. No może ostatnie dwa lata regres. I tak sobie chodzę ulicami, często z moim psem i obserwuję reakcje kierowców. Koło przejść to już raczej nie przechodzę tylko się przemykam, bo widząc często panikę w ich oczach (co ten facet zrobi; pójdzie prosto czy wskoczy na jezdnię, tylko go pies pociągnął w stronę słupka, czy zamierza włazić na pasy) nie chcę być przyczyną ich gwałtownego, panicznego hamowania i stłuczek. Są przejścia tak usytuowane, że praktycznie każdy pieszy "wchodzi". Na przykład, może znasz miejsce, pasy w centrum Trzebini, przy przystanku koło "inter", na łuku głównej drogi (Kościuszki, czy tam Krakowska). Często tam i chodzę i jeżdżę. Tam każdy idący od przystanku po biegnącym łukiem chodniku w kierunku Ochronkowej, raz wyłania się nagle zza płotu i domu, dwa idzie "do pasów". Dopiero po kilku krokach okazuje się czy idzie prosto, czy zamierza przechodzić. Zawsze się zatrzymywać i "czekać na rozwój wypadków"? To jest główna droga, kolumny pojazdów, w tym "tiry". Takich miejsc tylko u nas są dziesiątki. I nachalna prpaganda "masz pierwszeństwo samochód musi się zatrzymać, musi, musi, musi.....".
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz