Właściciel Winnicy Libiąż Piotr Kurdziel i enolog Edyta Ziombrowska
Winnica Libiąż zajmuje cztery hektary. W zeszłym roku wyprodukowała około 30 tysięcy litrów wina. Zanim pojawi się właściciel Piotr Kurdziel, porozmawiam z enolog Edytą Ziombrowską, specjalistką od produkcji wina.
Klimat i gleba
- Mamy odmiany odporne, ale też vitis vinifera, czyli winorośl właściwą. W Libiążu dobrze dojrzewają – zaznacza pani Edyta.
Zeszły rok był wyjątkowy, bo zbiory rozpoczęły się wcześnie. Już 9 sierpnia.
- Można powiedzieć, że klimat przestał być problemem dla uprawy winogron w Polsce. Pod tym względem nasz kraj staje się coraz bardziej przyjazny. Żeby jednak wino się udawało, to oprócz dojrzałości potrzebujemy kwasowości. Jeśli winogrono dojrzewa zbyt szybko, to brakuje właśnie tej kwasowości. To tak, jakbyśmy do sałatki winegret nie dodali czegoś kwaśnego, więc będzie mdła – obrazuje pani Edyta.
Zatem w Libiążu, położonym w Małopolsce Zachodniej, klimat jest w sam raz dla wina, ale też – co ciekawe – ziemia nadaje się idealnie.
- Mamy gleby bogate w dolomit, co jest wyczuwalne w strukturze naszych win – uważa Edyta Ziombrowska.
Po czym możemy to poznać?
- Jest to specyficzna mineralność zarówno w białych, jak i czerwonych winach – precyzuje. - Ogólnie chodzi o styl i charakter naszych win – stwierdza.
Odmiany krzewów i Mikrodestylarnia
Szczepów w Winnicy Libiąż jest całkiem sporo, a pani Edyta wymienia ważniejsze. Dla czerwonego wina najistotniejsze będą: Rondo (ciemnoskóra odmiana winogron), Regent (stworzony w Niemczech w latach 60. i 70. XX w.) i Zweigelt (wyhodowany w Austrii w 1922 r.), ale również Dornfelder oraz Cabernet Cantor. W przypadku białych win – polska odmiana Jutrzenka. To aromantyczna, rozpoznawalna i przyjemna „gwiazda poranna” z Podkarpacia. Dobrze dojrzewa w Libiążu. Ponadto popularny w Polsce szczep Solaris, francuski Seyval Blanc czy Muskat Odeski.
Winiarnia Libiąż posiada własną Mikrodestylarnię. W tym miejscu wypada przypomnieć, że w Polsce możemy robić wina w małych ilościach po prostu dla siebie, np. w gąsiorkach, dymionach, balonach. Jeśli zaś chodzi o destylaty, to są zabronione nawet na własny użytek.
- Nasza zarejestrowana i legalna Mikrodestylarnia jest również czymś, czym możemy się pochwalić – podkreśla Edyta Ziombrowska.
Konkurencja
Jest dużo win oferowanych na rodzimym rynku. Jak Winnica Libiąż radzi sobie z konkurencją? Moja rozmówczyni podkreśla, że szczególne znaczenie ma system zintegrowany, jeśli chodzi o sprzedaż i marketing, czyli zaplecze enoturystyczne oraz restauracyjne.
- Enoturystyka, rozumiana także jako hotelarstwo, jest w planach. Z kolei nasza restauracja znajduje się w bardzo urokliwym miejscu, więc stanowi wartość dodaną – uważa pani Edyta.
Zaznacza, że w Polsce nie ma winnic z dziada pradziada. To są młode organizmy biznesowe. Winnica Libiąż działa od 16 lat. Z jednej strony długo, z drugiej krótko, patrząc na tradycje upraw winorośli i przetwórstwa, co wiąże się z ogromnymi nakładami finansowymi.
Na pewno o tradycjach winiarstwa możemy mówić np. we Francji, gdzie te same winnice funkcjonują od wielu pokoleń.
- W Polsce winnice są budowane właściwie od zera. To duża trudność, zatem wspieranie się pobocznymi nogami jest niezmiernie ważne – stwierdza Edyta Ziombrowska.
Mówiąc o radzeniu sobie z konkurencją, podkreśla, że wino zupełnie inaczej sprzedaje się i smakuje w winnicy. Za chwilę nadejdzie wiosna, wszystko się zazieleni. Usiądziemy sobie z kieliszkiem wina, zamówimy jedzenie. Będziemy podziwiać piękne widoki.
- To wszystko stanowi również wartość biznesową – relacjonuje.
Międzynarodowa współpraca
Oprócz samej lokalizacji winnicy i zaplecza restauracyjnego coraz bardziej liczy się jakość samego wina. Gdy na rodzimym rynku było parę winnic, to polskie wino stanowiło produkt niszowy, ciekawostkę, coś nawet snobistycznego. Niektórzy kupowali takie wino za wcale niemałe pieniądze w porównaniu do cen europejskich. Jakoś się sprzedawało. Teraz mamy w kraju około 700 zarejestrowanych biznesów winiarskich. Konkurencja urosła i każdego roku się zwiększa, zatem najważniejszym czynnikiem stała się właśnie jakość wina.
- Ale mimo wszystko marketing musi być zbudowany na różnych nogach – jeszcze raz podkreśla enolog Edyta Ziombrowska.
Po libiąskiej winnicy oprowadza gości w języku polskim, ale również angielskim. W ten sposób zaczyna rozkwitać międzynarodowa współpraca. Na Wine Paris – jednym z dużych targów win, poprowadziła degustację produktów m.in. z libiąskiej winnicy.
- Nie jesteśmy jeszcze gotowi na eksport. To kwestia przyszłości. Na ten moment naszym celem jest zapoznanie szerszego grona międzynarodowego z naszymi winami, a druga rzecz to zapraszanie do nas ludzi, którzy na winie się znają i winem żyją – podsumowuje.
Wino z Libiąża można kupić w lokalnych sklepach. Zamówić na stronie internetowej. Czerwone wino jest przechowywane co najmniej dwa lata w beczkach, zanim trafi do sprzedaży.
Przypadkiem w Krakowie
Edyta Ziombrowska bardzo fachowo i z pasją potrafi opowiadać o winie. Jak się zaczęła jej przygoda z Winnicą Libiąż?
- Nie miało być o mnie... – ripostuje z lekką nieśmiałością, ale nie daje się długo prosić.
Mówi, że wino towarzyszyło jej chyba zawsze. To wiąże się z podróżami i trybem życia. Kieliszek dobrego wina był uzupełnieniem menu - obiadu czy kolacji. Prowadziła firmę transportową i gdy już w pewnym momencie miała poukładaną pracę, to jeszcze bardziej skupiła się na kontynuowaniu swojego hobby – fermentacji dotyczącej chlebów, serów i właśnie wina. Jeździła na zagraniczne kursy winiarskie i serowarskie. Pewnego dnia zapisała się do Podkarpackiej Akademii Wina, gdzie także prowadziła zajęcia. Ukończyła studia dzienne na Uniwersytecie Rolniczym, jako magister inżynier enologii i winogrodnictwa. Z właścicielem Winnicy Libiąż Piotrem Kurdzielem poznała się przypadkiem na targach w Krakowie.
- Moja pasja z winem trwa jakieś 20 lat – stwierdza Edyta Ziombrowska. Pochodzi z Chorzowa.
Sędziuje na różnych światowych konkursach winiarskich, m.in. w Niemczech, Austrii, na Słowacji i w Polsce.
Początki biznesu
Piotr Kurdziel, właściciel Winnicy Libiąż, mówi, że akurat nigdzie mu się nie spieszy, więc możemy powędrować wspomnieniami nawet do dzieciństwa i młodości.
- Zawsze lubił pan wino? - zagajam.
- Czasem babcia częstowała mnie winem. Mieszkaliśmy na Beresce w Chrzanowie, w sąsiedztwie Góry Józefa, gdzie dzisiaj są autostradowe rozjazdy. Mój pradziadek Piotr Kurdziel, a potem dziadek Feliks mieli tam cegielnię. Dużo czasu spędzałem nad stawami – jeden mały, drugi większy, gdzie łowiłem ryby. W zimie jeździliśmy na łyżwach, bo lód był gruby – zastrzega.
Staw przy dzisiejszej ul. Berska był nazywany po prostu Gliniakiem. Głęboki na 25 metrów, bo właśnie stamtąd wydobywano glinę na potrzeby cegielni.
W PRL-u, Kurdzielowie zostali wywłaszczeni. Tata Adam wraz z rodziną zamieszkał przy Sądowej 8 w Chrzanowie, natomiast od 1947 r. prowadził przez 40 lat sklep warzywno-owocowy przy ul. Kościuszki w Trzebini, naprzeciwko zakładów metalurgicznych.
- Jeździł furmanką, potem warszawą garbuską i większym autem żukiem. A ja zdałem maturę w liceum i spodobało mi się, żeby prowadzić firmę związaną z rolnictwem. W latach 1981-1982 zacząłem handlować pieczarkami. Najpierw na mniejszą skalę, a w 1984 roku wybudowałem pieczarkarnię przy ul. Leśnej w Libiążu, bo żona Ewa, którą poznałem w 1981 roku, pochodzi właśnie z Libiąża – wspomina pan Piotr. - Nie poszedłem na studia, bo chciałem zarabiać pieniądze – dodaje.
Droga do winnicy
Przez 10 lat, do 1990 roku, zajmował się uprawą i sprzedażą pieczarek. Później przy Sądowej 8 w Chrzanowie otworzył sklep Tele-Hit ze sprzętem RTV – telewizorami i magnetowidami. Następnie powstał tam pawilon na zapleczu domu przy Sądowej 8. Ten biznes trwał około 10 lat, aż zaczęły wchodzić na rynek markety, głównie Media Markt i Media Expert. W latach 2005-2006 prowadził sprzedaż, ale już pod szyldem Neonetu.
- Od 2002 roku miałem kontakt z Chinami. Stamtąd przez parę lat sprowadzaliśmy z kolegami towary. Weszła elektronika, m.in. MP3. Pojawiły się pierwsze kontakty z marketami i dostawy na dużą skalę w 2006-2007. Później doszły urządzenia fitness. Kiedy już mój syn przejął import z Chin, miałem więcej wolnego czasu, więc zamarzyła mi się winnica – opowiada przedsiębiorca Piotr Kurdziel.
Trzeba dobrze dopłacać
Przygoda pana Piotra z winem rozpoczęła się jednak dużo wcześniej. Na początku lat 90. minionego wieku podróżował do Chorwacji i na Węgry. Odwiedzał tamtejsze winnice. Przywoził do Polski wino, bo u nas – jak przyznaje – było złej jakości. Do dzisiaj wiele francuskich win, oferowanych w Polsce, jest niedopuszczanych do sprzedaży w kraju nad Loarą. Do Polski są przywożone w cysternach i rozlewane.
- Liczy się najniższa cena – stwierdza.
Próbuję dociec, czy pan Piotr postawił na interes winiarski, kiedy miał już rozwinięte zaplecze biznesowe. To był komfort, czyli niestawianie wszystkiego na jedną kartę?
- Nie wiem, jak to powiedzieć… Ale nawet jeśli będzie to historia paru wieków winnic we Francji czy Włoszech, to tak naprawdę żadne winnice nie są dochodowe. To bardziej marzenie ludzi, którzy oprócz tego, że się dorobili, chcieliby mieć swoje hobby, na przykład winnicę. Tak to wygląda – odpowiada. - Od samego początku wiedziałem, że na winnicy nie można zarobić. To pasja na kilka pokoleń, bo krzewy winne mogą rosnąć nawet sto lat – zaznacza.
- Dzisiaj Winnica Libiąż to jednak jest biznes czy nie? - dopytuję, żeby postawić kropkę nad „i”.
- W sensie zarobić? To nie tak! Trzeba dobrze dopłacać do winnicy z drugiego interesu, czyli importu towarów do marketów. Od 2010-2011 roku podstawą są chińskie, włoskie, węgierskie czy izraelskie meble ogrodowe – informuje Piotr Kurdziel.
Jakość, nie ilość
Na co trzeba szczególnie uważać, prowadząc biznes winiarski, żeby po prostu się nie załamał?
- Nie da się bez końca powiększać winnicy. Trzeba sobie wyznaczyć jakiś obszar zamknięty – podkreśla pan Piotr. - Nie można iść na ilość, czyli robić wino słabej jakości, którego mamy nadprodukcję na całym świecie. Musimy postawić na jakość i ekologię. Aktualnie są odpowiednie metody, żeby sprawdzić, czy choćby winogrona są dobre na etapie dojrzewania. Nie da się niczego ukryć. Stawianie na jakość wina to jest jedyna odpowiedź, jeśli chodzi o radzenie sobie z konkurencją – przekonuje.
Jak powstaje wino? Najpierw winogrona są pozbawiane szypułek i rozdrabniane w specjalnym urządzeniu. W zależności od tego, jakie wino chcemy uzyskać, proces wygląda nieco inaczej.
- W przypadku winifikacji białego wina winogrona najpierw trafiają do młynkoodszypulkowarki, a następnie do prasy, po czym są fermentowane w zbiornikach ze stali nierdzewnej w temperaturze 8-10 stopni Celsjusza. Czerwone winogrona trafiają do mlynkoodszypulkowarki i są fermentowane ze skórkami w zbiornikach ze stali, a po fermentacji trafiają do beczek. Aby powstało wino różowe, zaledwie kilka godzin macerujemy czerwone winogrona i następnie fermentujemy w stali nierdzewnej – wyjaśnia Edyta Ziombrowska.
Jakość wina zależy od rodzaju winogron, a także momentu, w którym zostały zebrane. Istotny jest też rodzaj podłoża, nawożenie, klimat i właśnie sposób przygotowania trunku.
- O jakości wina w dużej mierze decyduje czas zbioru owoców. Podczas dojrzewania skład winogron się zmienia – zaznacza Piotr Kurdziel.
Etykiety na libiąskich winach to reprodukcje obrazów ukraińskiego malarza Romana Opalińskiego spod Lwowa. Dobry smak koresponduje ze sztuką.

Milion na hektar
Jeszcze na koniec – Winnica Libiąż może się pochwalić wspaniałą salą degustacyjną i restauracyjną.
- Trudno, żeby coś dobrego nie zjeść, jak się pije wino. Chciałbym, aby klienci byli zadowoleni nie tylko z wina i miejsca, ale też jedzenia, bo sam lubię dobrze zjeść. Jestem pasjonatem gotowania – uśmiecha się pan Piotr.
A żeby dzisiaj założyć winnicę, to – jak szacuje właściciel – trzeba wyłożyć milion złotych na hektar terenu. Oczywiście, bez kosztów zakupu gruntu, lecz chodzi o same nasadzenia plus infrastruktura do produkcji wina. A wino z Winnicy Libiąż tylko odzwierciedla powiedzenie „Cudze chwalicie, swego nie znacie”.
I jeszcze jedna ważna rzecz - w kwietniu, po 3 latach starań, Winnica Libiąż uzyska certyfikat ekologii na uprawę winorośli.
Archiwum Przełomu nr 11/2025
Dzień otwarty w Winnicy Libiąż - 3 sierpnia
link do wydarzenia: https://www.facebook.com/events/24177312068589918?acontext=%7B%22event_action_history%22%3A[%7B%22mechanism%22%3A%22attachment%22%2C%22surface%22%3A%22newsfeed%22%7D]%2C%22ref_notif_type%22%3Anull%7D

10.06.2026
KOREPETYCJE z angielskiego dla ósmoklasistów i mat...

02.06.2026
KIEROWCĘ C+E. Trasy międzynarodowe - głównie Skand...

31.05.2026
WYNAJMĘ działki 919/9, 919/11 Trzebinia ul. Dąbrow...

25.03.2026
MALOWANIE, gładź bezpyłowa, regipsy, panele podłog...
Głośno było o nich w całym mieście. Motocykliści zrobil
Motocykle były elektryczne i ciche? Nie zakłócały porządku i ciszy?
Wszystkie
22:44, 2026-06-13
Taki jubileusz zdarza się raz na 80 lat. Wyjątkowe świę
Nareszcie coś o kosciele w sierszy.
boki
22:35, 2026-06-13
Głośno było o nich w całym mieście. Motocykliści zrobil
Wreszcie jakaś normalna parada.
Pan Kierka.
22:04, 2026-06-13
Taki jubileusz zdarza się raz na 80 lat. Wyjątkowe świę
I to jest wydarzenie,a nie jakieś tam Parady Równości nie wiadomo czego.
@hotin
21:12, 2026-06-13