Kilka tygodni przedstawiciele PKP zdemontowali jedną płozę znajdująca się przy schodach prowadzących na kładkę nad torami na stacji PKP w Libiążu. Twierdzili, że spad jest zbyt duży i nie spełnia norm.
Oburzyło to okolicznych mieszkańców i samorządowców. Po licznych interwencjach w tej sprawie doszło we wtorek do spotkania z udziałem przedstawiciela PKP, mieszkańców, radnych posła i przedstawicieli mediów. Przybyło na nie około 50 osób.
- Po modernizacji linii kolejowej mamy kładkę, nie spełniającą wymogów. Po rozmowie z burmistrzem zaproponowaliśmy przygotowanie projektu przejścia podziemnego do peronów od strony dworca. Na peronie na pewno musi być winda, nie może być żadnego najazdu. Mamy na to fundusze – zapewnił Andrzej Lipski, dyrektor Zakładu Linii Kolejowych PKP PLK w Krakowie.
Dodał, że zdaje sobie sprawę, że to nie byłoby kompletne rozwiązanie. Bo umożliwiłoby komunikację od przydworcowego parkingu do peronu. Tymczasem najlepsze byłoby także zrobienie połączenia z drugą stroną drogi.
::addons{"type":"youtube","url":"https://www.youtube.com/watch?v=7euRhu3E9RQ"}
- Gdyby gmina postarała się o fundusze u wojewody lub marszałka, moglibyśmy zrobić przejście podziemne pod całością – dodał dyrektor.
Burmistrz Jacek Latko zadeklarował, że podejmie takie starania. W najbliższym czasie ma powstać dokumentacja (koncepcja i program funkcjonalno-użytkowy). Libiąska radna Agnieszka Siuda przekonywała, że taka koncepcja powinna być wielowariantowa. Potem przyjdzie czas na realizację, która zakończyłaby się w przyszłym roku. Docelowo kładka nad torami zostanie rozebrana.
Poseł Marek Sowa przyznał, że to byłoby najlepsze rozwiązanie. Ocenił, że koszt takiej inwestycji wyniósłby ok. 10 milionów złotych. Siedemdziesiąt procent tej kwoty wyłożyłaby kolej, resztę ma dołożyć gmina.
Pojawił się także wątek obecnego dostępu do peronu niepełnosprawnych. By otworzona została bramka umożliwiająca przejazd na peron bez konieczności korzystania z kładki, trzeba było dotąd zgłosić taki zamiar z 48-godzinnym wyprzedzeniem (ostatnio ten okres wynosił 24 godziny. Nic dziwnego, że takie rozwiązanie było uznawane przez pasażerów za absurdalne.
Przedstawiciel PKP zadeklarował, że odtąd będzie to możliwe po 20 minutach od zgłoszenia takiego faktu. Obiecał też, że wystąpi do nadzoru budowlanego z postulatem przywrócenia drugiej płozy. Gdy została tylko jedna, nawet trudno po schodach wyprowadzić rower.
Obejrzyjcie wideo ze spotkania.

20.04.2026
OSŁONY okienne na wymiar, Tel. 731-496-146.

18.04.2026
OFERUJĘ budowę indywidualnie dostosowanych domków ...

25.03.2026
MALOWANIE, gładź bezpyłowa, regipsy, panele podłog...
2080 mieszkańców zawalczyło o wakacje marzeń
Szkoda, że nie wiedziałam nic o loterii. Chyba słabo zareklamowana. W urzędzie nie było, ma stronie Przełomu też nie widziałam.
Beza
22:27, 2026-05-21
Przed nami weekend pełen futbolu
Mecz w Krzeszowicach w sobotę o 15:45
marcinellino
22:20, 2026-05-21
2080 mieszkańców zawalczyło o wakacje marzeń
A gdzie były informacje o tej loterii 🤔
Barbara
21:31, 2026-05-21
Najpierw urzędnicy, potem PSZOK
trzeba szybko otworzyć bo butelkomaty to nie wypał, a tak to podstawią hasioka i gitara
kiki
21:19, 2026-05-21
3 2
Znowu Sowa ekspert od wszystkiego.
1 2
Co tobie to przeszkadza? Umiesz przeczytać artykuł że zrozumieniem?
2 1
Wielkie mi konsultacje, przyjechali z gotowym rozwiązaniem, a ludzi mają za idiotów. Gmina ma dopłacić 30 procent i już mówi, że nie da , bo nie ma, tylko musi prosić się wojewody lub marszałka. Żenada! A to Polska właśnie.
1 0
Ktoś wytłumaczy mi czemu nie zrobili przejścia podziemnego jak na większości stacji z Krakowa do Oświęcimia? Czy były wtedy jakieś przeciwwskazania?
Przecież kilka lat temu był generalny remont i większość dworców została przebudowana.
1 0
Nie wytłumaczę Ci tego jednoznacznie, ale moje obserwacje tego kilkunastoletniego procesu przebudowy linii kolejowych w naszej okolicy, zrodziły we mnie podejrzenie, że projekt przebudowy opracowywała, na podstawie posiadanej dokumentacji terenowej, firma mająca siedzibę na przysłowiowym drugim końcu Polski, która w teren pofatygowała się góra jeden raz i to na przysłowiowe "pięć minut". Przykładem jest wiadukt w ciągu ulicy Słowackiego w Trzebini (droga z Trzebini do Bolęcina), który "wjechał" w bramę wjazdową położonego przy torach zakładu przemysłowego na wysokości około jednego metra i trzeba było wstrzymać budowę i wiadukt przeprojektować. Obstawiam że na austriackich planach budowy tej linii, którymi posłużyła się pewnie firma, bramy tam nie było. Takich "kwiatków" było więcej. Niektóre pozostały, jak to przejście dla pasażerów na stacji w Libiążu. W tej sytuacji wiele zależało od inwencji (po naszemu; zainteresowania budową w fazie projektowania i początków budowy) władz lokalnych. W Jaworznie zdaje się zainteresowanie było, to przepusty i przejścia dość gęsto mają, u nas takie sobie, to w Dulowej np. wiaduktu nie ma, a w Młoszowej pojawił się "w dogrywce". Zdaje się, że Libiąż nie chce być gorszy i dzielnie nadrabia. Brawo my!
0 0
Dziękuję za tak obszerne tłumaczenia.Nawiasem mówiąc zbiegło się tutaj wiele czynników tu ktoś nie dopilnował, tu jakieś stare nieaktualne mapy i tak się kręci.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz