Spacerując dziś po terenach dawnego Fabloku, co krok natknąć się można na ślady po bogatej infrastrukturze socjalnej fabryki, która przez dziesięciolecia była dumą Chrzanowa i jego napędem. Niegdysiejsze serce miasta bije już coraz słabiej. W miejscu odgłosów produkcji, gwaru mieszkańców i bywalców domu kultury, pozostała cisza. I budynki, w których wciąż mieszkają historie, choć ludzie dawno już stąd odeszli.
Pierwszy z nich łatwo odnaleźć – na końcu ulicy Fabrycznej. To duży, zniszczony budynek stojący obok obecnej noclegowni. Kiedyś był hotelem pracowniczym, tak zwanym „Berlinem”. Tu spali ci, którzy wstając bladym świtem, szli wprost na halę montować kolejne lokomotywy. Później hotel przerobiono na tani "noclegowiec" dla pracowników, bo Fablok dbał, by mieli gdzie mieszkać. A kiedy fabryka zaczęła tonąć, lokatorzy nagle zostali z pytaniem: co dalej?
Hotel, który żył i zarabiał
W tym budynku było 33 mieszkania. Pokoje, kuchenne aneksy, małe łazienki – skromnie, ale swojsko. W 1998 roku kierownik działu socjalnego, Zdzisław Klimczak, dostał zadanie niemal bez wyjścia: rozebrać „Berlin”, albo sprawić, by przynosił zysk. Postawił na to drugie. Pozwolił zamieszkać tu także osobom spoza zakładu. Zadziałało. Po pół roku wszystkie mieszkania były zajęte, a hotel przynosił dochód.
Ale dobra passa nie trwała długo. Budynek przechodził z rąk do rąk – od Fabloku do spółki Sol-Met i z powrotem. A gdy w 2013 roku fabryka upadała, syndyk zaproponował miastu odkupienie hotelu. Wraz z lokatorami. Gmina nie była zainteresowana. Ludzie się wynieśli. I tak „Berlin” został pusty.

Dziś straszy rozbitymi oknami. Tabliczka „teren prywatny” nie odstrasza jednak każdego. W środku mieszkają bezdomni, często tacy, których noclegownia, tuż za ścianą, nie chce przyjąć. Bywają tu także miłośnicy urbexu – zachwyceni tym, że w środku zostały meble, łóżka, a nawet wanny. Pozostał też smutek, że wszystko to niszczeje, jest rozkradzione, porzucone.
Dom kultury, który kiedyś tętnił życiem
Kilkaset metrów dalej stoi inny budynek. Piękniejszy, ważniejszy, pełen wspomnień. Dawny Zakładowy Dom Kultury Fabloku.
Gdyby jego ściany potrafiły mówić, najpierw opowiedziałyby o świętach branżowych i wielkich akademiach. O Dniu Metalowca, kiedy przyjeżdżali przedstawiciele zakładów z całego województwa, a scena błyszczała od dekoracji. O oklaskach, przemowach, obietnicach, że „załoga zobowiązuje się...” – oddać dodatkową lokomotywę, urządzić punkty śniadaniowe, wykonać karuzele w ośrodku kolonijnym w Czorsztynie, renowację ogródków jordanowskich na kolonii Fabryczna i Rospontowa albo uporządkować placu 1000-lecia i stadion TS Fablok.
Dom kultury był miejscem tańców, balów, studniówek, prób zespołów, spotkań z ludźmi, których oglądało się w telewizji. Był centrum życia, nie tylko fabryki, ale i całego miasta.
W ZDK odbywały się zakładowe imprezy okolicznościowe. Słynne były fablokowskie bale karnawałowe z kotylionami, studniówki. Na czas tych imprez demontowano widownię kina. W domu kultury odbywały się też spotkania ze znanymi ludźmi (m.in. trenerem reprezentacji Antonim Piechniczkiem), działały zespoły muzyczne, koło strzeleckie LOK, wiele kółek zainteresowań, czy klub motorowy.

Potem ściany wspomniałyby kino, otwarte w 1959 roku. To tu całe pokolenia oglądały pierwsze filmy, pierwsze wielkie hity. To tu stało się w kolejce po bilety na „kasowe tytuły”.
A kiedy nastały lata osiemdziesiąte – kto dziś pamięta, że na tej scenie w 1982 r. grał Perfect? Że na balkonie brakowało miejsc?
Później, po upadku zakładu, próbowano tchnąć w niego nowego ducha. Powstał w nim prywatny klub „Błękitna Lokomotywa” – nowoczesny, głośny, kolorowy. Wielkie otwarcie? Natalia Kukulska z koncertem. Ale Chrzanów był za mały na takie ambicje i taki klub. Lokal zamienił się w „Bronx”. Ten zgasł w 2003 roku. Potem budynek przejął bank.
I tak stoi do dziś. A na jego ścianie wciąż połyskuje piękna mozaika z lat 70. ub. wieku autorstwa Lwowianki Ewy Żygulskiej – jeden z ostatnich świadków tamtych czasów. Co ciekawe, w ostatnich dniach w internecie pojawiło się ogłoszenie o sprzedaży obiektu za niecałe 2 miliony złotych.
Zostały wspomnienia
Fablok upadł. Hotel opustoszał. Dom kultury zapadł w sen, z którego raczej się już nie obudzi. Ale pamięć została – w opowieściach, w zdjęciach, w tych, którzy tu pracowali i tańczyli na balach karnawałowych. I może warto o tym mówić. Bo historia nie zawsze znika wtedy, gdy znikają budynki. Czasem trwa – dopóki ktoś chce jej słuchać.

20.04.2026
OSŁONY okienne na wymiar, Tel. 731-496-146.

18.04.2026
OFERUJĘ budowę indywidualnie dostosowanych domków ...

25.03.2026
MALOWANIE, gładź bezpyłowa, regipsy, panele podłog...
Absurd wokół Dino w Libiążu
Tupet i bezczelność franczyzobiorcy Dino. Co, ja nie mogę?
Pernambuco
18:27, 2026-05-22
Tak bawią się dorośli w Myślachowicach! Impreza przycią
Ludzie chca rozrywki . Nie tylko tyrac i oszczedzac.
Paul
17:36, 2026-05-22
Absurd wokół Dino w Libiążu
Absurd za absurdem. Libiąż słynny jest z tego. Mnóstwo utopionych pieniędzy, wątpliwej jakości inwestycje...ale sukcesy władz odpiane. Strach się bać...
Masza
15:47, 2026-05-22
Absurd wokół Dino w Libiążu
Nasuwa się pytanie, czy ktoś się temu dziwi? Przecież Libiąż słynie z absurdów. Nieudanych inwestycji jest po kokardy. Włodarze miasta za nic mają głos
Masza
15:44, 2026-05-22
WYRÓŻNIONE KOMENTARZE
10 0
Dobrze że szkoła trwa nadal a wielki Żal patrzeć na upadek Fabloku, fabryki w której miałem praktyki, pracę, i błękitnej lokomotywy w której imprezowaliśmy, upadła nie tylko fabryka ale i miasto którego nie poznaję i smutno się robi na sercu że tyle ludzi pracowało, oddawało swój czas i zdrowie a dziś to wszystko niszczeje i poszło na marne, zaś winni temu nie zostali pociągnięci do odpowiedzialności!
8 0
Fablok nie upadł tylko został bezczelnie doprowadzony do zniszczenia tak jak wiele polskich przedsiębiorstw na początku lat 90.
Pozostałe komentarze
5 0
Typowy przykład patologii transformacji w III RP.
3 7
Bo komuna była dobra, dbała o ludzi i powinna trwać jak na Białorusi i w Rosji a wam się kapitalizmu i wolności zachciało paljaki.
6 0
Popatrzcie na Newg Nowy Sącz, Pesa Bydgoszcz, Cegielski Poznań, to Polskie firmy które produkują dla kolei i są znane w Europie w Pesa pracują ludzie z Fabloku skoro tam można to co takiego stało się że w Chrzanowie nie można? Obok w Chorzowie Standler podpisał umowę, IC na miliardy, a Fablok śpi a tak Martech miał go wskrzesić tego brakło w artykule Panie Redaktorze
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz