FELIETON. Nikt nie urodził się mistrzem świata - przelom.pl

Sport

Zamknij

FELIETON. Nikt nie urodził się mistrzem świata

Michał Koryczan 17:35, 20.10.2015
Skomentuj FELIETON. Nikt nie urodził się mistrzem świata

Z braci Urbanów więcej powodów do radości w ubiegły weekend miał ten mniej znany. Prowadzona przez Krzysztofa Wisła Jankowice wygrała bowiem pierwszy mecz w sezonie. O tym, że gra w osłabieniu nie musi się źle skończyć przekonała wszystkich Byczyna. Nie umniejszając ich sukcesu trzeba pamiętać, że szkoleniowiec rywali widział na treningu jedenastu zawodników tak dawno, jak kibice wygraną Lecha Poznań w lidze - pisze Michał Koryczan w podsumowaniu sportowego tygodnia.

W ostatnich dniach głośno było o braciach Urban. Jan, czyli ten bardziej znany zadebiutował w roli szkoleniowca wciąż aktualnego mistrza Polski Lecha Poznań. Prowadzony przez niego "Kolejorz" zremisował z Ruchem Chorzów i tym samym pozostaje czerwoną latarnią ekstraklasy.

Drugi z Urbanów - Krzysztof na początku października został szkoleniowcem Wisły Jankowice, także autsajdera, tyle, że chrzanowskiej A-klasy. W minioną niedzielę jego drużyna wreszcie się przełamała, pokonując MKS Alwernia. Premierowe w tym sezonie zwycięstwo jankowiczan pozwoliło im awansować na przedostatnie miejsce w tabeli. Bardziej znany z Urbanów pewnie teraz z nutką zazdrości patrzy na brata, którego zespół zaczął marsz w górę.

W sobotę miło było się przekonać, że są jeszcze zawodnicy, dla których występy w klubie piłkarskim nie są tylko odcinaniem kuponów w karierze czy w tym przypadku bardziej przygodzie piłkarskiej. Dawid Kempka po kilku sezonach gry w Wolance przeniósł się do Zgody Byczyna. Razem ze swoim nowym zespołem zawitał ponownie do Woli Filipowskiej. Popularny "Kempes" z niekłamaną szczerością przyznał, że był to dla niego szczególny występ, który wzbudził u niego całkiem niemały stresik.

Na boisku jednak to piłkarze Wolanki sprawiali wrażenie, jakby ktoś im spętał nogi. Czyżby to oni byli bardziej spięci pojedynkami z niedawnym jeszcze kolegą klubowym? Wytłumaczenie jest znacznie prostsze. Po meczu trener Tomasz Ryba przyznał, że zawodnicy nie trenują regularnie (na podobny problem zwrócił ostatnio też Maciej Matusik, szkoleniowiec Regulic). A jak nie szlifują formy, to trudno liczyć by w meczu ich dyspozycja była satysfakcjonująca. Tymczasem mistrzem świata to jeszcze się nikt nie urodził.

Wiadomo, że A-klasa to liga amatorska. Trudno wymagać by ktoś rzucał wszystko dla futbolu. Z drugiej strony ktoś się jednak do czegoś zobowiązuje. Jeżeli ktoś nie ma czasu (lub chęci) na treningi to zawsze może pograć w piłkę ze znajomymi bez konieczności uczestniczenia w rozgrywkach. Po co wydawać pieniądze (najczęściej z dotacji gminnych) na rejestrację zawodników, zgłoszenia do ligi, sędziów czy trenerów. Niech skorzystają z nich ci, którzy faktycznie chcą coś dać od siebie.

Parokrotnie czytałem, że polscy piłkarze są leniwi i dlatego często mają problem przebiciem się do składu zespołów silnych lig europejskich.
Z moich rozmów z trenerami czy działaczami wynika, że młodemu pokoleniu futbolistów często brakuje ambicji. Niejeden z zawodników na informację o kilku treningach w tygodniu macha ręką i odpuszcza. Potem pomimo nieprzeciętnych umiejętności, ginie gdzieś w przeciętności amatorskich rozgrywek. Szkoda, bo przykłady Pawła Smółki, Macieja Budki, Przemysława Szabat, Daniela Chylaszka czy Tomasza Zająca pokazują, że z ziemi chrzanowskiej też można się przebić do zawodowego futbolu. Ale pod warunkiem, że talent poparty będzie ciężką, solidną pracą.

Gra w osłabieniu nie zawsze musi kończyć się tak samo. Przekonali się o tym obserwatorzy meczu Wolanki z Byczyną. Zgoda przez godzinę musiała grać w dziesięciu. I nic sobie z tego nie robiła. Zaaplikowała rywalom cztery gole i bez problemu zgarnęła pełną pulę na ciężkim terenie.
Regulice też kończyły mecz z Górnikiem II Libiąż w dziesięciu i też wygrały. Z tą różnicą, że przeciwnik przyjechał na mecz w dziesiątkę, więc po czerwonej kartce dla Macieja Matusika, grającego trenera SPRiN siły się wyrównały.
Osłabienie nie pomogło natomiast Świtowi Krzeszowice, który grając w dziesięciu stracił dwa gole i to przeciwnik zgarnął pełną pulę.

(Michał Koryczan)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%