W ósmej kolejce czwartej ligi Górnik Libiąż zdobył pierwszy punkt w tym sezonie, remisując na wyjeździe z imiennikiem z Wieliczki. Z grającym trenerem libiąskiej ekipy Grzegorzem Kmiecikiem rozmawia Michał Koryczan.
Michał Koryczan: Po meczu w Wieliczce był pan szczęśliwy ze zdobycia pierwszego punktu w sezonie, czy zły, że w ostatnich sekundach daliście sobie wydrzeć zwycięstwo?
Grzegorz Kmiecik: - Na pewno przed spotkaniem ten wynik wziąłbym w ciemno. Z przebiegu meczu nie ukrywam, że mierzyliśmy się z jednym najmocniejszych zespołów jak do tej pory. Aura pomagała takiej drużynie jak nasza, czyli grającej z kontry. Na miejscami grząskim boisku lepiej się było bronić. Co do bramki na 2-2, strzelonej przez rywali już w doliczonym czasie gry, to nie wiem jak się na nią zapatrywać. Czy mieć pretensje do sędziego czy Krzyśka Smoka (gola padł po rzucie wolnym pośrednim z piątego metra, podyktowanym przez arbitra za zbyt długie przetrzymywanie piłki przez golkipera Libiąża - dop. red). Tak czy inaczej, po meczu byłem mega szczęśliwy.
Biorąc pod uwagę dotychczasowe wyniki i problemy kadrowe Górnika Libiąż, wynik trzeba uznać za dużą niespodziankę.
- Tak jak podkreślałem, umiejętności może zawodnikom zabraknąć, ale nigdy serducha. Spotkanie w Wieliczce oraz wcześniejsze z Giebułtowem były dobre w naszym wykonaniu. Oba mecze pokazały, że nawet najsilniejszym w lidze możemy się przeciwstawić.
Teraz do Libiąża przyjedzie kolejna drużyna z czołówki czwartej ligi, czyli Iskra Klecza Dolna.
- W szeregach rywali nie brakuje ciekawych piłkarzy. Choćby braci Dawida i Łukasza Rupa (pierwszy grał w przeszłości w Libiążu, drugi w Orle Balin - dop. red), których znam dość dobrze. My musimy improwizować na boisku. Tak jak tłumaczyłem już kibicom, naszym chłopakom trzeba dać duży kredyt zaufania.
Zapomniał pan już o ostatnich zawirowaniach kadrowych w Górniku związanych z buntem grupy piłkarzy?
- Odciąłem się od tego. Przed meczem w Wieliczce wrócił Damian Kułaga. Przeprosił i zagrał, wchodząc w końcówce na boisko. Do wyjściowego składu tak łatwo jednak nie wróci.
Pozostała czwórka piłkarzy, czyli Artur Szlęzak, Piotr Witoń, Mateusz Madej i Piotr Wcisło może jeszcze zagrać w pańskiej drużynie?
- Myślę, że nie. Bardzo mnie uraziły ich słowa wypowiedziane na mój temat. Oni chyba sami nie wiedzą co robią. Grałem w wielu klubach. Sporo widziałem i wiem, że sami sobie szkodzą. Zostało mi walczyć z tymi orłami, co zostali w drużynie.

20.04.2026
OSŁONY okienne na wymiar, Tel. 731-496-146.

18.04.2026
OFERUJĘ budowę indywidualnie dostosowanych domków ...

25.03.2026
MALOWANIE, gładź bezpyłowa, regipsy, panele podłog...
Tak bawią się dorośli w Myślachowicach! Impreza przycią
Ludzie chca rozrywki . Nie tylko tyrac i oszczedzac.
Paul
17:36, 2026-05-22
Absurd wokół Dino w Libiążu
Absurd za absurdem. Libiąż słynny jest z tego. Mnóstwo utopionych pieniędzy, wątpliwej jakości inwestycje...ale sukcesy władz odpiane. Strach się bać...
Masza
15:47, 2026-05-22
Absurd wokół Dino w Libiążu
Nasuwa się pytanie, czy ktoś się temu dziwi? Przecież Libiąż słynie z absurdów. Nieudanych inwestycji jest po kokardy. Włodarze miasta za nic mają głos
Masza
15:44, 2026-05-22
Absurd wokół Dino w Libiążu
Faktycznie to jakiś dramat, ktoś stawia sklep, a nie doprowadza do przebudowy drogi, by można było sklep zaopatrzać. Chyba najpierw powinna być zmiana drogi, później stawiany sklep. Nasuwa się pytanie czy to samo czeka sklep Dino powstający na ul. Śląskiej w Chrzanowie. Czy tam tir zmieści się i wjedzie, wyjedzie czy też będą problemy.
Nela
15:18, 2026-05-22
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz