Grający trener Victorii Zalas Piotr Jawień (na pierwszym planie) w pojedynku z graczem Orła Balin. Fot. Adam Banach
Piłkarze Janiny Libiąż i Orła Balin awansowali do półfinału Pucharu Polski na szczeblu Podokręgu Piłki Nożnej Chrzanów.
Piłkarze Janiny Libiąż i Orła Balin awansowali do półfinału Pucharu Polski na szczeblu Podokręgu Piłki Nożnej Chrzanów.
Puchar Polski na szczeblu PPN Chrzanów - IV runda
Nadwiślanin Gromiec - Janina Libiąż 1-6 (0-4)
0-1 D. Adamczyk (15), 0-2 Bartłomiej Kędzierski (32), 0-3 Jakub Snadny (34), 0-4 Jakub Snadny (35), 1-4 Maciej Rudnicki (66), 1-5 Łukasz Ząbek (75), 1-6 Łukasz Ząbek (80)
Gromiec: Fijołek - Adamczyk, Saternus (46. Rojek), M. Pactwa, Nowicki, Sobień (46. Budek), K. Adamczyk, Waligóra (65. Szalonek), Rundzia, Manzel (60. Hendzlik), Rudnicki
Janina: Stambuła - Kania (46. Byrski), Szafran, Jesionowski, Hejnowski, Ficek (46. Ortman), Kędzierski, Jamróz, D. Adamczyk (46. Marzec), Ząbek, Snadny (46. Pactwa)
W zespole gości zagrali zawodnicy spędzający mniej czasu na boisku w III lidze. Mimo to libiążanie poważnie podeszli do tej potyczki. Już w 15. minucie Dawid Adamczyk zgubił w polu karnym obrońcę i trafił w długi róg. Na 2-0 pięknym strzałem z dystansu podwyższył Bartłomiej Kędzierski. Bramkarz Gromca Andrzej Fijołek nie zdążył nawet zareagować. W 34. i 35. minucie dwie akcje skończył Jakub Snadny. Najpierw mimo asysty obrońcy wykończył kontrę. Chwilę potem po "rozklepaniu" obrony dostał dokładne podanie na piąty metr i dopełnił formalności. Gospodarze przeprowadzili kilka szybkich ataków. Jednak dwa uderzenia Kamila Adamczyka były za lekkie, a strzał Martina Manzela defensorzy Janiny ofiarnie zablokowali. W przerwie trener Antoni Gawronek dokonał aż czterech zmian. Gospodarze wyczuli swoją szansę. W 66. minucie Kamil Adamczyk uderzył, a zamykający akcję na długim słupku Maciej Rudnicki skutecznie wykończył akcję. Sytuacje sam na sam mieli jeszcze Martin Manzel i zmiennik Marcin Budek, ale zabrakło im precyzji. Właśnie po wyłapaniu piłki przez bramkarza Janiny po uderzeniu głową Budka na kwadrans przed końcem goście wyprowadzili kontrę. W sytuacji sam na sam Łukasz Ząbek minął Fijołka i wjechał z piłką do pustej bramki. Wynik na 6-1 ustalił znów Ząbek, wyprzedzając bramkarza na ósmym metrze.
- Gromiec to taki zespól, który dopóki ma siły i nie straci bramek, walczy bardzo ambitnie. Udało nam się dość szybko strzelić bramki i potem grało się nam już dużo łatwiej. Jednak myślami jesteśmy już przy sobotnim meczu z Orliczem Suchedniów - powiedział nam Łukasz Pactwa. Gra w Janinie, a jest wychowankiem Gromca.
- Goście byli zdecydowanie lepsi. W sparingu przegraliśmy 0-7, ale niedługo potem w lidze nam dobrze poszło. Liczę, że po te wysokiej przegranej też korzystnie wypadniemy w meczu ligowym w sobotę w Alwerni - stwierdził Robert Saternus, grający trener Gromca, występujący jeszcze do niedawna w Libiążu.
Victoria Zalas - Orzeł Balin 2-3 (1-3)
0-1 Nikodem Motyka (6), 1-1 Paweł Milewicz (27), 1-2 Nikodem Motyka (35), 1-3 Nikodem Motyka (40), 2-3 Piotr Jawień (69)
Zalas: Kapusta - Dudek, Gasek, Jawień (80. Stępień), Knapik, Milewicz, Tataruch, Klita, Kwoka, Wosik, Podgórski (46. Kanclerz)
Balin: Piasecki - Grabiec, Ochmański, Bienias, Stępień, Motyka, Latko (60. Klocek), Bodziony (60. Łyszczarz), Sikora, Łabanowski (60. Niedowóz), Babiarz (60. Kozub)
- Dzisiaj gracie jako czwartoligowcy, nie żaden Orzeł II tylko Orzeł Balin! - mówił sugestywnie do swoich podopiecznych Robert Smok prowadzący zespół gości. W składzie miał bowiem w większości juniorów, którzy dotychczas nie mieli styczności z seniorską piłką.
Przyjezdni mogli prowadzić już po trzydziestu sekundach. Stępień zagrał długą piłkę do Motyki, a napastnik pauzujący w lidze za czerwoną kartkę minimalnie przestrzelił. Kolejnego podania od Bieniasa Motyka już nie zmarnował i po minięciu Kapusty otworzył wynik. Victoria mogła wyrównać po strzałach z dystansu Klity oraz Podgórskiego, ale efektownie interweniował Piasecki. Był jednak bezradny wobec sytuacji sam na sam z Milewiczem, który otrzymał futbolówkę po złym wybiciu Łabanowskiego.
Orzeł skupiał się grze prostopadłymi podaniami co przyniosło efekt. Najpierw po faulu na Stępniu karnego na bramkę zamienił Motyka, by w 40. minucie skompletować hattrick po minięciu Kapusty i spokojnym wykończeniu akcji.
W drugiej odsłonie gospodarze ruszyli do odrabiania strat. Osiągnęli przewagę optyczną i stwarzali sobie sytuacje. Po jednej z nich arbiter wskazał na "wapno" i z karnego kontakt złapał Jawień. Po chwili jego podopieczni domagali się kolejnej jedenastki, ale tym razem gwizdek milczał. Miejscowym nie udało się doprowadzić choćby do remisu i to Orzeł awansował do kolejnej fazy Pucharu Polski.
- Cieszę się, że wytrzymaliśmy kondycyjnie ten mecz. W pierwszej połowie Grabiec czy szczególnie Motyka robili u rywala różnicę, w drugiej to już my przeważaliśmy i szkoda, że nie udało się wygrać. Mam trochę pretensji do sędziego o brak konsekwencji w przypadku dyktowania rzutów karnych - powiedział po meczu grający trener Victorii Zalas Piotr Jawień.
Szkoleniowiec gospodarzy żałował, że przeciwnik nie przyjechał w pełnym składzie. Zdawał sobie jednak sprawę, że wtedy jego podopieczni mieliby zapewne trening biegania za piłką, co nie koniecznie byłoby dobre przed weekendowym pojedynkiem ze Startem Kamień.
Marek Oratowski, Adam Banach

20.04.2026
OSŁONY okienne na wymiar, Tel. 731-496-146.

18.04.2026
OFERUJĘ budowę indywidualnie dostosowanych domków ...

25.03.2026
MALOWANIE, gładź bezpyłowa, regipsy, panele podłog...
“Przełom” to moje ukochane dziecko
odloty molendowej..... nie dość, że komentujesz sama swoje artykuły to jeszcze przeprowadzasz wywiady sama ze sobą, przecież remsak nie jest w stanie zadać samodzielnie żadnego pytania. 🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣
bążur
10:35, 2026-05-21
Nocne oczekiwanie na diagnostykę
umieralnią w chrzanowie siedlisku komuchów i POwskich *%#)!& kieruje funkcjonariusz Baranowski oraz Gęba sędzia piłkarski. obaj reprezentują nurt głębokiego zidiocenia PO
bążur
10:31, 2026-05-21
Mieszkańcy dostali ostrzeżenie. Chodzi o próby włamań d
Ciekawe jakby się tak ktoś włamał i zastał osobę w środku. Przecież można zawału dostać na widok włamywacza. Co z tego, że ktoś zachowa ostrożność będąc w zamkniętym mieszkaniu jak nic nie zrobi gdy się ktoś włamie. Może wyjściem byłaby kamerka nad drzwiami. Mogłaby odstraszyć delikwenta, a poza tym w razie czego nagrać. Chyba innej opcji by się zabezpieczyć nie ma.
Janka
10:22, 2026-05-21
Komu burmistrz Alwerni umorzyła podatek za ubiegły rok
rolnikom to nigdy nie dogodzi a to za cieplo i susza a to za zimno i omrozi a to za mokro i zgnije i tylko doplaty odszkodowania i umazania podatku
@hotin
09:59, 2026-05-21
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz