SPORTOWA SOBOTA. Skuteczne Tempo w Dulowej - przelom.pl

Sport

Zamknij

SPORTOWA SOBOTA. Skuteczne Tempo w Dulowej

red 17:27, 01.10.2011
1 SPORTOWA SOBOTA. Skuteczne Tempo w Dulowej Piłkarze Tempa Płaza (pomarańczowe koszulki) wygrali 2-1 z UKS-em Dulowa. Fot. Michał Koryczan

Trzecioligowcy z Libiąża pokonali 3-0 Orlicz Suchedniów. Przewodzące chrzanowskiej A-klasie Tempo Płaza wygrało na wyjeździe z UKS-em Dulowa. LKS Żarki uległ w Młoszowej Ruchowi.

Trzecioligowcy z Libiąża pokonali 3-0 Orlicz Suchedniów. Przewodzące chrzanowskiej A-klasie Tempo Płaza wygrało na wyjeździe z UKS-em Dulowa. LKS Żarki uległ w Młoszowej Ruchowi.

PIŁKA NOŻNA

III liga
Janina Libiąż - Orlicz Suchedniów 3-0 (1-0)

1-0 Snadny (13), 2-0 Ząbek (84), 3-0 Hejnowski (86)
Janina: Księżarczyk - Hejnowski, Kania, Szafran, Jesionowski, Ficek, Jamróz (90.Marzec), Kędzierski (65.Ortman), Pactwa (60.Grabowski), Snadny (46.Adamczyk), Ząbek.
Gra Janiny po nieudanym początku sezonu wydaje się wracać na właściwe, dobre tory. Po ubiegłotygodniowym remisie z liderującą Szreniawą Nowy Wiśnicz i środową wysoką wygraną nad Nadwiślaninem Gromiec w Pucharze Polski, dziś podopieczni trenera Antoniego Gawronka wygrali w lidze 3-0 z ekipą z Suchedniowa.
Od początku meczu inicjatywa należała do miejscowych. Pierwsze zagrożenie bramki gości nastąpiło w 8. minucie. Wtedy to długa piłka od Hejnowskiego trafiła do Kędzierskiego, ten "wyłożył" ją nadbiegającemu Fickowi, ale popularny Finiu uderzył dwa metry obok słupka. Pięć minut potem było już jednak 1-0. Lewą strona boiska przedarł się Kędzierski, który wypuścił piłkę do Ząbka. Futbolówka z powrotem trafiła do Kędzierskiego, a za moment z kolei do Snadnego, który efektowną przewrotką z kilku metrów umieścił piłkę w siatce. W pierwszej odsłonie libiążanie mieli jeszcze kilka dogodnych sytuacji na podwyższenie wyniku. Między innymi w 19. minucie kiedy to Ząbek wykonywał rzut wolny z boku boiska. Jego strzał bramkarz "wypluł" przed siebie, ale nikt nie zamykał tej akcji. Również w 42. minucie gospodarze byli bliscy szczęścia kiedy to Kędzierski mocno przymierzył, jednak piłka trafiła w głowę przeciwnika i wyszła na rzut rożny.
Po zmianie stron miejscowi usilnie starali się podwyższyć. Mimo wielu okazji takich jak strzał w słupek Ząbka na kolejne trafienie kibice zgromadzeni na stadionie w Libiążu czekać musieli do 84. minuty. Strzał z narożnika pola karnego Adamczyka bramkarz wybronił, ale nie wyłapał piłki, do której momentalnie doskoczył Ząbek i wpakował ją pewnie między słupkami. Chwilę potem na 3-0 strzał głową po bitym rzucie rożnym oddał Hejnowski, tak by po chwili tonąć w objęciach współpartnerów.
Wyraźnie zadowolony z przebiegu gry był po spotkaniu trener Antoni Gawronek.
- W tym meczu było wiele emocji i teraz tuż po nim dalej sięgają one zenitu. Cieszymy się ze zwycięstwa i z postawy zespołu, który zagrał dobry mecz. Martwi to, że wskutek kontuzji boisko po pierwszej połowie musiał opuścić Kuba Snadny i na tą chwile zostajemy tylko z jednym nominalnym napastnikiem - skomentował na gorąco po meczu szkoleniowiec Janiny.

IV liga

MKS Trzebinia-Siersza - Orzeł Piaski Wielkie 0-0
MKS: Wilk - Czyszczoń, Ołownia, Kalinowski, Kowalik (70. Pająk), Szczepanik, Lickiewicz, Rolka, Rogalski (77. Sieczko), Czech (60. Szczepanik), Ciepichał (79. Drobniak)
Orzeł: Szymach - Załęga, S. Guzik, Ciepły, Targosz, Szuflita, Wolak, Petmo, Wajda (79. Abamczyk), J. Guzik (90. Łabus), Grzybczyk (85. Kwaśniak)
W 8. minucie Michał Kowalik w sytuacji sam na sam trafił w bramkarza Orła. Po pół godzinie gry Damian Lickiewicz uderzył z 20 metrów z woleja tuż nad poprzeczką. Niedługo potem strzał Norberta Ciepichała w polu karnym zablokował obrońca. Goście nie przedostawali się zbyt często w pole karne MKS-u. Mimo to mogli prowadzić w 42. minucie, kiedy sędzia podyktował karnego za zagranie ręką Dominika Rolki w polu karnym. Tomasz Wolak nie wykorzystał jednak jedenastki, uderzając w poprzeczkę. Po zmianie stron znów więcej z gry mieli gospodarze. Tuż po przerwie Norbert Ciepichał po dwójkowej akcji uderzył tuż obok prawego słupka. Kilka minut później z 30 metrów groźnie uderzył Artur Czech. Potem jeszcze kilka razy zakotłowało się w polu karnym gości, ale zabrakło ostatniego podania, otwierającego drogę do bramki Orła.
- Pozytywem jest dobra gra w obronie, bo rywale nie mieli sytuacji strzeleckiej. Widoczny był jednak brak kontuzjowanych Jędrzejczyka, Wojdyły i Cieczyńskiego - mówił po meczu Robert Moskal, który po prawie dziesięciu latach wrócił na ławkę trenerską MKS-u.

Klasa okręgowa Wadowice
MKS Alwernia - Nadwiślanin Gromiec 1-1
1-0 Paweł Jajko (20), 1-1 Maciej Rudnicki (75)
MKS: Chuderski - Klimkowicz, Dukała, Kuć, Knapik - Lis, Jajko, Lichota, Zieliński (60. Gawąd) - Gębala, Pocztowski (85. Koczwara).
Nadwiślanin: Fijołek - Rundzia, Saternus, Sobień, K. Adamczyk (46. Budek) - Nowicki (88. Wietrak), Hendzlik, Jaśko (80. Szalonek), Zejma - Rojek, Rudnicki.
Żaden z zespołów nie powalił na kolana swoją postawą. Gospodarze prowadzili do przerwy, a w drugiej odsłonie musieli bronić się w dziewięciu. Zdołali obronić jeden punkt.
Do momentu uzyskania prowadzenia Alwernia miała przewagę. W 20. minucie po rzucie wolnym egzekwowanym przez Pawła Jajko piłka wpadła do siatki ocierając się jeszcze o obrońcę. Szansę na gola dla miejscowych miał jeszcze Gębala.
W drugiej odsłonie optyczną przewagę mieli już podopieczni Roberta Saternusa. Okazję na wyrównanie zmarnował Rojek. W 69. minucie Kuć za faul otrzymał drugą żółtą kartkę, wskutek czego osłabił swój zespół.
Goście usiłowali wyrównać i ta sztuka im się udała, gdy po podaniu Nowickiego Rudnicki zdobył bramkę strzałem z powietrza z 16 metrów.
Od 78. minuty drużyna Krzysztofa Ducha musiała się bronić już w "dziewiątkę", bowiem za niesportowe zachowanie czerwoną kartkę obejrzał Knapik. W jego ślady poszedł jego vis-a-vis Zejma w 88. minucie.
- Do zdobycia prowadzenia mieliśmy więcej z gry. Po przerwie koncentrowaliśmy się na obronie - podsumował Krzysztof Duch, szkoleniowiec MKS-u.
- Grając katastrofalnie zdobyliśmy jeden punk t- przyznał trener Nadwiślanina Robert Saternus.

W innych sobotnich spotkaniach:
KS Chełmek - Jubilat Izdebnik 1-0
Cedron Brody - Zagórzanka Zagórze 3-0


Klasa A Chrzanów

UKS Dulowa - Tempo Płaza 1-2 (0-1)
0-1 Mariusz Domagała (3), 0-2 Radosław Klimek (55), 1-2 Paweł Mencel (75-karny)
Dulowa: Bednarczyk - Rokita, Witkowski, Burdzy, Jarczewski, Przęczek (46. Mirek), Łukasik (73. Kozak), P. Mencel, Warkoczyński, Witek (65. Gądek), Mendela
Płaza: Kurzak - Bryłka, Dyba, Orszulik, Dziedzic, Oleskowicz, Szarota, Barłóg (83. Kozub), Dusza, Klimek, Domagała
Mecz ułożył się fantastycznie dla lidera A-klasy. Już w 3. minucie Domagała wyprzedził bramkarza rywali i celnym trafieniem dał prowadzenie Płazie.
Miejscowi próbowali wyrównać, jednak strzał Mendeli zablokował obrońca gości, a Witek po centrze z lewej strony nie sięgnął piłki.
W odpowiedzi z dystansu przymierzył Szarota, jednak futbolówka przeszła obok słupka.
W 34. minucie dobrą okazję miał Przęczek, lecz przestrzelił z dwunastu metrów.
Tuż przed przerwą Kurzak kapitalnie obronił uderzenie Witkowskiego z wolnego, a chwilę później w odpowiedzi Domagała główkował niecelnie z najbliższej odległości.
Dziesięć minut po zmianie stron zawodnicy Tempa cieszyli się z drugiej bramki. Klimek uciekł Witkowskiem, następnie ograł Jarczewskiego i precyzyjnym strzałem pokonał Bednarczyka.
Kilka minut później mogło być 3-0 dla przyjezdnych, ale po dośrodkowaniu Barłoga Domagała uderzył głową obok słupka.
Na kwadrans przed końcem spotkania kontaktowego gola zdobyli za to miejscowi. Golkipera Tempa strzałem z rzutu karnego, podyktowanego za faul na Mirku zdobył P. Mencel.
Płaza mogła odpowiedzieć błyskawicznie, jednak Dziedzic nie trafił z pięciu metrów w światło bramki.
W końcówce gracze Dulowej rzucili się do ataku, ale nie zdołali już znaleźć sposobu na Kurzaka. Piłkarze UKS-u dwukrotnie, po starciach P. Mencela i Mendeli z obrońcami rywali, domagali się także odgwizdania jedenastek, ale arbiter nie dopatrzył się przewinień ze strony zawodników Tempa.
- Cieszymy się bardzo z tego zwycięstwa, wywalczonego na trudnym terenie. Myślę, że zasłużyliśmy na trzy punkty. Ostatnio nie prezentowałem się zbyt dobrze. Dzisiaj wypadłem już lepiej. Teraz przed nami dwa mecze na własnym boisku: z Lgotą i Kamieniem. Powalczymy o kolejne wygrane - powiedział po spotkaniu Piotr Barłóg, gracz Tempa.
- Znów zawaliliśmy początek i trzeba było odrabiać straty. Płaza grała dobrze, ale sprawiedliwszym wynikiem byłby remis. Boisko w Dulowej, wąskie i krzywe nie jest naszym atutem. Nie łamiemy się jednak porażką. Przed nami trudny wyjazd do Kamienia, ale postaramy się przywieźć korzystny wynik - dodał Dawid Przęczek, pomocnik UKS-u.

Sportowy weekend w obiektywie

Ruch Młoszowa - LKS Żarki 3-1 (0-0)
1-0 Grzegorz Bartyzel (48), 1-1 Bartłomiej Kurzak (55), 2-1 Marcin Godyń (84), 3-1 Marcin Godyń (90+2)
Ruch: Kulawik - Bartyzel, Hajduk, Brzózka (69. Wichrowski), Kaliński (63. Pytlowski) - Odrzywołek, Gaj, Zając (46. Chechelski), Zieliński - Turek (83. Godyń), Latko.
Żarki: Wiśniewski - Ł. Horawa, Z. Horawa, Jesionowski, K. Horawa - Wierzba (85. Malik), Przebinda, Gregorczyk, Kurzak - Szafran (68. Kowalówka), Bębenek (68. Gut).
Gospodarze nie pierwszy raz wykorzystali atut własnego, najmniejszego w podokręgu chrzanowskim, boiska. W pierwszej połowie wiało nudą. Po przerwie nie brakowało zaś emocji, nawet tych niezdrowych.
W pierwszych trzech kwadransach widzowie nie doczekali się goli. Najpierw sytuację podbramkową stworzyli goście. Gregorczyk zagrał w pole karne do Kurzaka, ten jednak nie zdołał opanować piłki. Groźnie zapowiadającą się akcję przyjezdnych zakończył Gregorczyk precyzyjnym, acz zbyt lekkim strzałem, z którym poradził sobie Kulawik.
Jesionowski popisał się kapitalnym dryblingiem mijając rywali jak tyczki, lecz uderzył anemicznie.
Gospodarze pierwszy strzał oddali po ponad półgodzinie. Z minuty na minutę byli jednak coraz groźniejsi. W 44. minucie po strzale z 35 metrów Gaja piłka ostemplowała poprzeczkę.
Ataki obu drużyn nabrały tempa po zmianie stron. Dwie minuty po przerwie Bartyzel płaskim strzałem z rzutu wolnego nie dał szans Wiśniewskiemu. Podopieczni Stanisława Dwornika niczym rozdrażniony lew przystąpili do jeszcze bardziej zmasowanych ataków, czego efektem była jeszcze piękniejsza bramka Kurzaka z 25 metrów w "okno".
Niebawem w dogodnej sytuacji w słupek trafił Gregorczyk. Jesionowski uderzając w "krótki róg" z rzutu wolnego próbował zaskoczyć bramkarza, lecz ten stanął na wysokości zadania.
W 73. minucie Tomasz Turek po drobnym urazie wrócił na plac gry nie czekając na zgodę arbitra. Sędzia ukarał go żółtą kartką i kazał czekać za linią boczną na pozwolenie na grę. Zawodnik opuszczając boisko w niewybredny sposób skomentował, słuszną przecież, decyzję boiskowego rozjemcy. Tych słów arbiter miał prawo nie słyszeć, mimo że słyszeli to widzowie i drużyna gości.
Niebawem ponownie było gorąco. W polu karnym padł Zieliński i miejscowi domagali się rzutu karnego. Następnie po akcji dwóch zmienników gospodarze ponownie wyszli na prowadzenie. Wichrowski dograł w pole karne do Godynia, a ten trafił do siatki zaliczając prawdziwe "wejście smoka". W tej sytuacji nieco lepiej mógł się zachować Wiśniewski. Z kolei Godyń ciesząc się z bramki ściągnął koszulkę, za co, rzecz jasna, obejrzał "żółtko". W końcówce doszło do przepychanek przy rzucie wolnym i gra została przerwana na 2 minuty. W 90. minucie po pięknym strzale głową bliski wyrównania był Malik. Za to w doliczonym czasie Godyń po błędzie defensywy postawił przysłowiową kropkę nad "i".
- Wróciłem na boisko po trzymiesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją. Mamy dobry atak, ale brakuje nam zgrania - powiedział bohater ostatnich akcji Marcin Godyń, piłkarz Ruchu.
Przez całe spotkanie trener Żarek Stanisław Dwornik krytykował niemal każdą decyzję arbitra. Podkreślając przy tym, że na futbolu na Zachodzie "zjadł zęby". Apetyt rośnie w miarę jedzenia, lecz co za dużo, to niezdrowo. Może jednak nic nie stoi na przeszkodzie, by pan Dwornik zaczął dawać przykład arbitrom sam sędziując?

Wisła Jankowice - SPRiN Regulice 0-0
Wisła: Czmok - Pawlik, Taborski, Kciuk, Samuś, Nędza (65. Budzowski), Michałów, Koziarz (75. Pierzchała), Sojka, Kościelniak, Miziołek
Regulice: Król - Śliz, Niedbała, A. Mazgaj, M. Mazgaj, Sikora, Pater, Turek, Kubasiak (57. Mamoń), Ciombor (72. Gołdyn), Ciołek
Gracze Regulic nie mogli w pełni skoncentrować się na rozgrzewce, bowiem denerwowali się faktem, iż ich szatnia była zajęta przez juniorów młodszych Ruchu Młoszowa. Ci bowiem wcześniej rozgrywali mecz z miejscową młodzieżą. Przy ustalaniu terminarza nie pomyślano, że kilkanaście minut między meczami to zdecydowanie zbyt mało.
Być może braki koncentracji spowodowały, że defensywa gości nie mogła sobie poradzić z filigranowym Miziołkiem. Ten jednak trzykrotnie w pierwszej połowie i raz w drugiej nie wykorzystał świetnych okazji dla swojego zespołu. Szczególnie, po sytuacji z 60 minuty, kiedy doświadczony zawodnik z trzech metrów trafił w poprzeczkę można się zastanawiać czego chcieć więcej aby strzelić bramkę.
Niewykorzystane sytuacje się nie zemściły. Regulice miały zbyt mało atutów ofensywnych i w końcówce spowalniały grę, co spowodowało, że zespoły podzieliły się punktami.

W innym sobotnim meczu:
Kościelec Chrzanów - Arka Babice 0-5

Klasa B Chrzanów
ZWM Wodna Trzebinia - Zryw Brodła 6-0
1-0 Dominik Grzesiakowski (20), 2-0 Dominik Grzesiakowski (35, karny), 3-0 Dariusz Redel (40), 4-0 Dariusz Redel (60), 5-0 Kamil Cienkuszewski (75), 6-0 Dariusz Redel (86)
ZWM Wodna: Maślanka (75. Szczurek)- Tomasik, Wadowski (70. Sajdak), Baudler, Kocot, Pikusa (40. Cienkuszewski), Sclaunich, Kwinta, Niesyty, Grzesiakowski, Redel
Brodła: Kowalik - Celej, Cichoń, Gaudyn, Jeleń, Kobyłecki, Łatak, Ścibor, Skalny, Tokarski, Witkowski
Goście przyjechali do Trzebini "gołą" jedenastką. Byli tylko tłem dla gospodarzy, którzy urządzili sobie festiwal strzelecki. W 20. minucie pierwszego gola zdobył Dominik Grzesiakowski, trafiając w krótki róg. Strzelanie zakończył w 86. minucie Dariusz Redel, kompletując tym samym hat-tricka. Przyjezdni mieli jedną dogodną okazję, ale piłka trafiła w słupek. Wart odnotowania jest debiut między słupkami bramki Wodnej syna burmistrza, 25-letniego Marcina Szczurka. Wszedł na ostatni kwadrans, nie miał jednak zbyt wielu okazji, by wykazać się swoimi umiejętnościami.

W innym sobotnim meczu:
Tęcza Tenczynek - Unia Kwaczała 3-2

Małopolska Liga Juniorów Młodszych
MKS Trzebinia-Siersza - Spójnia Osiek 4-1

PIŁKA RĘCZNA

I liga mężczyzn
MTS Chrzanów - KS SPR Końskie 28-37 (16-20)
MTS: Baliś, Białecki, Borecki - Bobowski 1, Zajączkowski, Szlinger 3, Uraz, Zacharski 2, Klimek 4, Bednarczyk 1, Klementowicz 2, Cupisz, Kirsz 5, Stroński 1, Skoczylas 9, Zajdel
Pierwszy kwadrans MTS-u był obiecujący. Chrzanowianie prowadzili 4-2 i 6-5. W 16. minucie po rzucie Wojciecha Klementowicza notowano 9-9. Jak się potem okazało, był to ostatni remis w tym meczu. Goście zagrali szybko i pomysłowo. Gospodarze nie mogli znaleźć recepty na ich najlepszych strzelców Tomasza Bodasińskiego i Wiktora Kubałę. W efekcie do szatni goście schodzili przy czterobramkowym prowadzeniu.
- W szatni poleciłem zawodnikom, by wzmocnili obronę. Jednak zabrakło nam tej agresji, o którą prosiłem - mówił po końcowym gwizdku trener Adam Piekarczyk. Emocje dość szybko się skończyły. W 37. minucie było tylko 19-23, ale potem goście odjechali rywalom. Prowadzili kolejno 27-20, 32-25, by ostatecznie wygrać 37-28. W zespole MTS-u tradycyjnie najwięcej bramek rzucił Marcin Skoczylas. Po trzech kolejkach chrzanowianie nie mają więc nawet punktu. Za tydzień czeka ich wyjazdowa potyczka w Zawadzkich.

Sportowy weekend w obiektywie

SIATKÓWKA

III liga kobiet
PMOS Chrzanów - GKS Iskry Chełmiec 3-1 (26-24, 25-20, 22-25, 25-19)
Chrzanów: K. Zubik, J. Wierzgacz, W. Merda, A. Augustyniak, M. Kozik, A. Szczurek, J. Kozik, A. Pietrzyk, A.Kałużna (libero)
Pierwszego seta chrzanowianki zaczęły od stanu 0-5, jednak doszły rywalki pod koniec partii, którą wygrały na przewagi. W drugiej partii narzuciły już siatkarkom Iskry swój styl gry. Po asie serwisowym w ostaniej akcji wygrały 25-20. W trzeciej partii chrzanowianki prowadziły 18-13. Jednak przyjezdne poprawiły zagrywkę i skuteczność ataku. Na dodatek chrzanowiankom przydarzyło się kilka błędów. W efekcie przegrały 22-25. W czwartej partii kontrolowały już przebieg wydarzeń na parkiecie hali przy ulicy Wyszyńskiego. Wygrały tego seta i cały mecz 3-1.
- Najważniejsze jest zwycięstwo odniesione nad nieźle grającymi rywalkami - stwierdził po meczu trener chrzanowianek Krzysztof Zubik.

Michał Koryczan, Bartłomiej Gębala, Jan Dobosz, Marek Oratowski, Adam Banach

(red)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarz (1)

bosmanbosman

0 0

Z tym wiceliderem to coś nie tak, chyba, że mamy inną tabelę

18:17, 01.10.2011
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%