SPORTOWA SOBOTA. Skuteczna pogoń Orła - przelom.pl

Sport

Zamknij

SPORTOWA SOBOTA. Skuteczna pogoń Orła

red 17:58, 08.10.2011
Skomentuj SPORTOWA SOBOTA. Skuteczna pogoń Orła Nigeryjczyk Abel Salami (z prawej) ponwnie zagrał w barwach Orła Balin. Fot. Michał Koryczan

Lider czwartej ligi Orzeł Balin zremisował z Przeciszovią, chociaż na dziewięć minut przed końcem przegrywał 0-2. Zasłużone zwycięstwo w krakowskiej okręgówce odniósł Świt, w barwach którego błysnął Wojciech Jedynak. W B-klasie Fablok rozbił ZWM Wodną.

Lider czwartej ligi Orzeł Balin zremisował z Przeciszovią, chociaż na dziewięć minut przed końcem przegrywał 0-2. Zasłużone zwycięstwo w krakowskiej okręgówce odniósł Świt, w barwach którego błysnął Wojciech Jedynak. W B-klasie Fablok rozbił ZWM Wodną.

PIŁKA NOŻNA

IV liga zachodnia Małopolska
Orzeł Balin - Przeciszovia Przeciszów 2-2 (0-1)
0-1 Bartłomiej Chrapkiewicz (11), 0-2 Konrad Całus (76), 1-2 Tomasz Liput (81), 2-2 Jakub Żurek - samobójcza (83)
Balin: Smok - Domurat, Grabiec, Treściński, Chrzanowski, Wtorek (71. Bodziony), Wolny (38. Suwaj), Szlęzak (71. Stępień), Motyka, Salami, Liput
Chociaż pierwsi groźną sytuację stworzyli sobie miejscowi (zamykający akcję Motyka uderzył obok słupka), na prowadzenie wyszli przyjezdni. Po szybkiej kontrze w sytuacji sam na sam znalazł się Chrapkiewicz, który pewnie pokonał Smoka.
W 25. minucie mogło być 2-0 dla Przeciszovii. Po prostopadłym podaniu Gałgan stanął oko w oko z golkiperem rywali, ale posłał piłkę obok bramki.
W odpowiedzi gola mógł zdobyć Liput. W zamieszaniu po rzucie rożnym uderzył z kilku metrów, ale Kudłacik instynktownie obronił.
Jeszcze przed przerwą niezłą sytuację miał Salami (po centrze Domurata główkował wprost w ręce bramkarza), a strzał Treścińskiego obronił Kudłacik.
Po zmianie stron gospodarze starali się zdominować gości. Bezskutecznie. W dodatku ekipa z Przeciszowa groźnie kontratakowała. Bardzo dobrych sytuacji nie wykorzystał trzykrotnie Chrapkiewicz.
W 76. minucie znacznie skuteczniejszy był zmiennik Całus, posyłając futbolówkę między nogami Smoka.
Lider czwartej ligi nie złożył broni. W 81. minucie Liput dopadł do piłki po niezbyt czystym uderzeniu Salamiego i z bliska pokonał Kudłacika.
Dwie minuty później notowano remis. Po dośrodkowaniu Suwaja z wolnego Żurek skierował futbolówkę do własnej bramki. Goście sugerowali w tej sytuacji faul Salamiego na bramkarzu, ale arbiter był innego zdania.
W doliczonym czasie gry miejscowi mogli jeszcze przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść, ale po rajdzie i podaniu Domurata Motyka nie zdołał oddać precyzyjnego strzału.
- Cieszę się, że zespół pokazał charakter. Przeciszovia, uskrzydlona wygraną nad Hutnikiem zagrała dobry mecz i była w tym spotkaniu lepszym zespołem. Nie da się ukryć, że straciliśmy ostatnio kilku bardzo ważnych graczy. Dobrze funkcjonująca maszyna zepsuła się. Nie ma co jednak płakać nad rozlanym mlekiem - powiedział po końcowym gwizdku Piotr Pierścionek, trener Orła.

Sportowy weekend w obiektywie

W innym sobotnim meczu:
Zieleńczanka Zielonki - MKS Trzebinia-Siersza 2-4

Klasa okręgowa Kraków
Świt Krzeszowice - Bronowianka Kraków 4-1 (1-0)
1-0 Karol Woźniak (19), 2-0 Wojciech Jedynak (73), 2-1 Piotr Bogusz (80), 3-1 Grzegorz Krzysiak (86), 4-1 Wojciech Jedynak (89)
Świt: Wróbel - Mucha, Krzyściak, Woźniak, Marszałek (70. Migas), Kowalczyk, Łapuszek, Deryniowski, Krzysiak, Jedynak, Pieprzyca (83. Molik)
Krzeszowiczanie od początku zaatakowali, jednak nie potrafili stworzyć klarownych sytuacji bramkowych. Na prowadzenie wyszli po stałym fragmencie gry. Jedynak dośrodkował z rzutu rożnego, a Woźniak precyzyjną główką pokonał bramkarza rywali.
Po zdobytym golu gracze Świtu cofnęli się głębiej pod własną bramkę. Przyjezdni mieli więcej z gry, ale niewiele z niej wynikało.
Kwadrans po zmianie stron pewnie między słupkami zachował się Wróbel, broniąc uderzenie Jakuba Kowalczyka z wolnego.
W 73. minucie gospodarze zanotowali drugie trafienie. Jedynak wykorzystał błąd obrońcy i kapitalnym lobem pokonał golkipera Broniowianki.
Chwilę później kontaktowe trafienie zaliczyli goście. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego celnym strzałem głową popisał się Bogusz.
To podrażniło miejscowych, którzy pokusili się jeszcze o dwa gole. Najpierw o siatki trafił Krzysiak (asystował Krystian Kowalczyk), a potem Jedynak.
- Jesteśmy zadowoleni z wygranej, bo trzy punkty były nam bardzo potrzebne. W meczu z krakowianami nasza skuteczność była dobra. To cieszy. Przed nami ciężki mecz z Zelkowem. Występuje tam kilku dobrych zawodników. Powalczymy jednak o zwycięstwo - podkreślił obrońca Świtu Karol Woźniak.

Klasa okręgowa Wadowice
Nadwiślanin Gromiec - Cedron Brody 2-0
Iskra Brzezinka - Zagórzanka Zagórze 2-0
Kalwarianka Kalwaria Zebrzydowska - KS Chełmek 1-4

Klasa A Chrzanów
Arka Babice - Ruch Młoszowa 5-1
1-0 Marcin Sielski (2), 2-0 Marcin Sielski (5), 2-1 Radosław Latko (37), 3-1 Filip Zając (55), 4-1 Filip Zając (70), 5-1 Wojciech Kwiatkowski (85)
Arka: Proksa - Kasperczyk, Zając, Kwiatkowski, J. Paprot, G. Paprot (76. Dziadkiewicz), Bałys, Palka, Pocztowski, Tryfanów (61. B. Paprot), M. Sielski (79. Miękina)
Ruch: Dębski - Odrzywołek, Kaliński, Wichrowski, Pytlowki, Chechelski (60. Godyń), Gaj, Czech (46. Brzózka), Zieliński, Latko, Turek
Obie drużyny miały równe szanse w tym spotkaniu. Zarówno Arka jak i Ruch na co dzień trenują i grają bowiem na małych i niezbyt równych boiskach. Warunki nie były jednak łatwe. Przy padającym deszczu piłka nabierała poślizgu, a i zawodnicy czasem mieli problemy z utrzymaniem się na nogach.
Z impetem spotkanie rozpoczęła Arka. W drugiej minucie z najbliższej odległości piłkę do siatki skierował Marcin Sielski, a po chwili ten sam zawodnik uderzył bez zastanowienia z dystansu i szybko było 2-0. Przed przerwą bramkę kontaktową zdobył Radosław Latko. Napastnik gości wykorzystał rozprężenie defensorów rywala, którzy analizowali poprzednią akcję i przymierzył z dystansu nie do obrony. Najlepszą okazję do wyrównania miał Turek, ale po stracie Kwiatkowskiego posłał piłkę obok słupka.
W drugiej połowie strzelanie bramek rozpoczął Filip Zając. Młody zawodnik przypomniał sobie czasy kiedy występował w ataku i najpierw popisał się celnym strzałem głową po centrze J. Paprota, a w 70. minucie uderzył z 25. metrów i po złej interwencji Dębskiego było 4-1. Wcześniej do siatki powinien trafić także Tryfanów, ale tuż przed swoim zejściem z placu gry spudłował będąc metr od bramki.
Wynik w 85. minucie na 5-1 ustalił Kwiatkowski egzekwując rzut karny.
Porażka Ruchu mogła i nawet powinna być mniejsza, ale wszędobylski Turek nie zachowywał zimnej krwi w polu karnym Arki, a Proksa trzykrotnie efektownie bronił strzały z dystansu Gaja.

W innych sobotnich pojedynkach:

Tempo Płaza - Korona Lgota 2-2
Błyskawica Myślachowice - Wisła Jankowice 2-0

Klasa B Chrzanów
Fablok Chrzanów - ZWM Wodna Trzebinia 6-0 (3-0)
1-0 Wojciech Domurat (19), 2-0 Artur Łabanowski (29), 3-0 Rafał Chrząszcz (31), 4-0 Artur
Łabanowski (56), 5-0 Wojciech Kocięda (78), 6-0 Wojciech Kocięda (79)
Fablok: Braś - Mitela, Broda (72. Weis), Sądecki, Ł. Skoczylas - Chrząszcz, M. Domurat, Niziołek (79. Kossowski), Radosz (83. Sieprawski) - W. Domurat, Łabanowski (72. Kocięda).
ZWM Wodna: Maślanka (89. Szczurek) - Kusznir (72. Cienkuszewski), Flądro (64. Sajdak), Baudler, D. Kocot - Kwinta, Sclaunich, Niesyty, J. Kocot - Redel, Gwizdała.
Fablok po sześciu rozegranych meczach miał na koncie jedną porażkę. Drugiej dziś nie poniósł, za to przerwał passę niepokonanego po sześciu potyczkach ZWM-u, który do tej pory grał w "kratkę"- notował remisy na przemian ze zwycięstwami. Co ciekawe, ostatnio podopieczni Jacka Kocota wygrali 6-0. Dziś poczuli gorycz porażki w tym samym rozmiarze.
Ojcami zwycięstwa, które urodziło się bezboleśnie, jako że spotkanie było jednostronne, okazali się Łabanowski i Kocięda. Choć nie byli jedynymi bohaterami potyczki. Z początku piłkarze ZWM-u skutecznie stawiali opór rywalom i wyprowadzali ataki. Te jednak nie okazały się groźne. Nim padła pierwsza bramka, w dobrej sytuacji Łabanowski nie opanował futbolówki. Z kolei W. Domurat za trzecim podejściem otworzył wynik. Najpierw zbyt lekko uderzył z pierwszej piłki, potem minął się z futbolówką, w końcu wykorzystał sytuację sam na sam. Łabanowski zaś podwyższył z bliska na 2-0. 2 minuty później Chrząszcz precyzyjnie strzelił z dystansu i wynik 3-0 utrzymał się do przerwy, chociaż niebezpieczne sytuacje stwarzali jeszcze Łabanowski i Niziołek.
W 51. minucie zza pola karnego minimalnie niecelnie uderzył Chrząszcz. Niebawem Łabanowski pięknym lobem zwieńczył kontrę Fabloku i było 4-0. Do siatki po chwili trafił Radosz, lecz był na spalonym. Maślanka świetnie wybronił strzał Brody. W 72. minucie wskutek urazu zmieniony został Kusznir. Wtedy też na placu gry pojawił się Kocięda. Niebawem miał swoje nie tyle 5 minut, co 60 sekund, bowiem dwukrotnie w ciągu minuty pokonał bramkarza. Najpierw skierował piłkę do bramki z najbliższej odległości, potem ograł bramkarza i mimo asystującego mu obrońcy zdołał ponownie wpisać się na listę strzelców. W samej końcówce przyjezdni mogli zdobyć honorowego gola. Tyle że D. Kocota powstrzymał w porę obrońca. O hat- tricka klasycznego pokusić się mógł Kocięda, lecz nie trafił w bramkę po tym jak piłkę przed siebie "wypluł" Szczurek.
Warto odnotować, iż w całym spotkaniu zawodnicy obu drużyn kilkakrotnie skakali sobie do oczu, jednak arbiter za każdym razem zawczasu studził ich emocje.
- Nie spodziewaliśmy się, że nasza pierwsza porażka będzie tak dotkliwa. Mieliśmy jednak nieco okrojony skład, ale będziemy grać dalej i urywać rywalom punkty - powiedział nam Paweł Niesyty, piłkarz ZWM-u.

Sportowy weekend w obiektywie

W innym sobotnim spotkaniu:
Unia Kwaczała - Sankowia Sanka 4-0

Klasa C Chrzanów
PUKS Trzebinia - Zryw Kąty 2-3 (1-2)
1-0 Michał Dudek (20), 1-1 Lesław Senio (35), 1-2 Jakub Wrzoskiewicz (40), 2-2 Bartosz Kępka (65)
PUKS: Rejdych - Ostrowski, Kolmajer, Bugno, Stajszczak, Nowak, Pawletta, Pstrucha, Płoszczyca, Dudek, Kępka
Kąty: Hypsior - Kwiatkowski, Wojtaszak (75. Borowiec), Koźmienko, Proksa, Kozub (84. Nowak), Rakoczy (56. A. Głowacz), M. Głowacz (56. Machnik), Wrzoskiewicz, Senio, Pukło
Lider z Kątów liczył na łatwą przeprawę na Wodnej, gdzie swoje mecze rozgrywa PUKS. Tym bardziej, że gospodarze ledwie zebrali skład, grając bez rezerwowych. Dopóki jednak mieli siły, postawili twarde warunki. W 20. minucie objęli prowadzenie. W sytuacji sam na sam znalazł się Michał Dudek i nie zmarnował okazji. Wyrównał kwadrans potem Lesław Senio po centrze z rogu. Bramkę do szatni zapewniającą gościom prowadzenie strzelił w 40. minucie Jakub Wrzoskiewicz. Po zmianie stron częściej przy piłce byli przyjezdni. Jednak brakowało im zimnej krwi pod bramką Krzysztofa Rejdycha. Jedna szybka akcja gości przyniosła im za to powodzenie. Kontrę wykończył Bartosz Kępka. Przyjezdni walczyli do końca. Opłaciło się. W 90. minucie gola na wagę wygranej zdobył Rafał Pukło. Podopieczni Pawła Pstruchy byli niepocieszeni. Włożyli w ten mecz wiele sił, ale nie zdobyli nawet punktu.

Małopolska liga juniorów młodszych
Tarnovia Tarnów - MKS Trzebinia-Siersza 6-3

I liga juniorów starszych - Wadowice

Janina Libiąż - Brzezina Osiek 2-0
Hejnał Kęty - UKS Siersza 2-2

I liga juniorów młodszych - Wadowice
Beskid Andrychów - Orzeł Balin 1-1

Małopolska liga trampkarzy
UKS Trzebinia - Hutnik Kraków 1-1

Okręgowa liga trampkarzy - Wadowice
Karol Wadowice - Janina Libiąż 6-6

Okręgowa liga młodzików - Wadowice
MOKSiR Chrzanów - Astra Spytkowice 1-5

SIATKÓWKA
III liga kobiet

Maraton Krzeszowice - Ekstrim Gorlice 3-2 (26-16, 22-25, 19-25, 25-20, 15-9)
Maraton: Płatek, Pigan, Koźbiał, Gorczyca, Domagalska, Kłeczek, Woźniak (libero). Na zmiany wchodziły Satora i Dymacz.
W pierwszym secie do stanu 13-13 trwała wyrównana walka. Jednak potem krzeszowiczanki zdobyły siedem punktów z rzędu i wyraźnie wygrały. Za to w drugi set weszły fatalnie, przegrywając 0-7. Nie doszły już rywalek, choć były blisko (przy stanie 15-17 i 22-24). Niemal identyczny scenariusz miała trzecia partia. Własne błędy, niepewne przyjęcie i niezbyt imponująca skuteczność w ataku - to wszystko nie mogło przynieść gospodyniom powodzenia. Pod ścianą siatkarki Maratonu znalazły się w czwartym secie. Przegrywały 19-20. Wtedy w pole zagrywki weszła kadetka Agnieszka Dymacz. Dzięki jej serwisom krzeszowiczanki zdobyły kilka punktów i wyrównały stan meczu. W tie-breaku wreszcie złapały rytm gry, wygrywając 15-9.
- Moje zawodniczki poza pierwszym setem nie były sobą. Wygrana cieszy, ale jej styl już nie - stwierdził Tomasz Piechota, trener gospodyń.

Michał Koryczan, Jan Dobosz, Adam Banach, Marek Oratowski

(red)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%