SPORTOWA SOBOTA. Pierwsza wygrana w Trzebini - przelom.pl

Sport

Zamknij

SPORTOWA SOBOTA. Pierwsza wygrana w Trzebini

red 16:46, 22.10.2011
Skomentuj SPORTOWA SOBOTA. Pierwsza wygrana w Trzebini Zawodnik trzebińskiego MKS-u Michał Cieszyński (z prawej) w starciu z kapitanem Spójni Osiek Piotrem Kasprzykiem. Fot. Michał Koryczan

Czwartoligowcy z trzebińskiego MKS-u pokonali zasłużenie Spójnię Osiek. W A-klasie Dulowa wygrała w Myślachowicach, a babicka Arka okazała się lepsza w pełnych emocji derbach z Wisłą Jankowice.

Czwartoligowcy z trzebińskiego MKS-u pokonali zasłużenie Spójnię Osiek. W A-klasie Dulowa wygrała w Myślachowicach, a babicka Arka okazała się lepsza w pełnych emocji derbach z Wisłą Jankowice.

PIŁKA NOŻNA

III liga małopolsko-świętokrzyska
Przebój Wolbrom - Janina Libiąż 1-1 (0-1)
0-1 Pactwa (26), 1-1 Radosław Pindiur (64)
Janina: Księżarczyk - Kania, Szafran, Jesionowski, Ficek, Adamczyk, Hejnowski, Marzec, Pactwa (66. Grabowski), Ząbek, Ortman (81. Jamróz).
Faworytem tego spotkania byli gospodarze. Przebój wzmocniony przed sezonem kilkoma graczami z tak zwanym "nazwiskiem" aspiruje do awansu. Janina zaś do Wolbromia pojechała bez kontuzjowanych zawodników linii ofensywnej takich jak Snadny, Kalinowski czy Witoń.
Mimo tego początek meczu zdecydowanie należał do libiążan. Zaskoczyli oni graczy gospodarzy wysoką grą i zdecydowaną walką o piłkę w środku pola.
Taka gra skutek przyniosła już w 26. minucie. Wychodzącego na samotne spotkanie z bramkarzem Ortmana golkiper miejscowych faulował tuż przed "szesnastką". Do rzutu wolnego podszedł Pactwa, który świetnym mierzonym strzałem uderzył piłkę w same "widły". Podrażnieni takim obrotem spraw miejscowi zaatakowali, ale najbliżej gola byli tylko na krótko przed końcem pierwszej połowy, kiedy to Wdowik ze stałego fragmentu gry opieczętował spojenie słupka i poprzeczki.
Gracze Przeboju w szatni musieli od trenera Mirosława Hajdy usłyszeć ostre słowa, bo od pierwszego gwizdka w drugiej połowie ruszyli z ostrym natarciem. Kolejny raz sprawdzili solidność konstrukcji bramki w 48. minucie kiedy piłka uderzyła w słupek. Nie wykorzystana sytuacja mogła się na nich zemścić, ale Ząbek w sytuacji "sam na sam" zamiast uderzyć lekko i technicznie przymierzył na wiwat ponad poprzeczką. Jednak gospodarze w końcu wyrównali po tym jak w zamieszaniu pod bramką piłkę do siatki z bliska wpakował Pindiur, w przeszłości grający m.in. w Świcie Krzeszowice.
Ostatnie minuty to okazje z obu stron. Janina zmarnowała dogodną sytuacje jaką miał Jamróz. Mogło to przechylić szalę zwycięstwa na ich stronę.
- Wynik jest korzystny zważywszy na wymagającego przeciwnika na jego trudnym terenie. Pozostał jednak mały niedosyt, bo z przebiegu gry stworzyliśmy klarowniejsze sytuacje strzeleckie niż Przebój. Przed meczem wynik wzięlibyśmy w ciemno, ale po nim wiemy, że mogliśmy wywieść nawet trzy punkty - skomentował po spotkaniu trener Janiny Antoni Gawronek.

IV liga - zachodnia Małopolska
MKS Trzebinia-Siersza - Spójnia Osiek 2-0 (0-0)
1-0 Szymon Jędrzejczyk (70), 2-0 Dariusz Czyszczoń (90)
Trzebinia: Wilk - Rolka (46. P. Szczepanik), Kalinowski, Ołownia (67. Wojdyła), T. Szczepanik, Czyszczoń, Cieszyński, Lickiewicz, Kowalik, Jędrzejczyk (87. Czech), Ciepichał (67. Rogalski)
Trzebinianie odnieśli pierwsze w tym sezonie ligowe zwycięstwo przed własną publicznością. Jednocześnie zakończyli znakomitą serię rywali, trzech kolejnych wygranych.
Podopieczni Roberta Moskala już w pierwszej połowie powinni uzyskać prowadzenie. Byli jednak nieskuteczni.
Jędrzejczyk i Ciepichał trafiali wprost w bramkarza rywali, a Lickiewicz uderzył z wolnego w poprzeczkę.
Przyjezdni dowodzeni przez Adama Krygera, w przeszłości piłkarza m.in. Ruchu Chorzów, Lecha Poznań i Widzewa Łódź nie zagrozili poważniej bramce strzeżonej przez Wilka.
W 25. minucie mieli jednak ogromne pretensje do arbitra, który nie podyktował im rzutu karnego. Ich zdaniem po centrze z lewego skrzydła Dominik Rolka dotknął piłkę ręką.
Po przerwie ponownie zaatakowali miejscowi. W 54. minucie po dośrodkowaniu Lickiewicza Czyszczoń główkował minimalnie obok słupka.
Dwanaście minut później znakomitą okazje zmarnował Ciepichał. Mając przed sobą tylko golkipera nie trafił w bramkę.
Wreszcie w 70. minucie gospodarze dopięli swego. P. Szczepanik po efektownym rajdzie podał do Wojdyły. Ten zagrał do Jędrzejczyka, który bez problemu skierował futbolówkę do siatki.
Chwilę później mógł być remis, ale Mróz spudłował w sytuacji sam na sam z Wilkiem.
W końcówce zwycięstwo przypieczętować powinien Wojdyła, ale po podaniu Kowalika, mając przed sobą pustą bramkę nie trafił w piłkę.
Więcej zimnej krwi zachował Czyszczoń, ustalając w samej końcówce wynik meczu po dośrodkowaniu Lickiewicza z wolnego.
- Wreszcie wygraliśmy w lidze na własnym boisku i z tego się cieszymy. Dzisiaj długo czekaliśmy na gole. Znacznie wcześniej mogło być "po meczu". Sytuacji bramkowych mieliśmy sporo. Najwyraźniej lubimy emocje do samego końca - powiedział po końcowym gwizdku Tomasz Szczepanik, gracz MKS-u.
- W pewnym momencie zacząłem się bać, że niewykorzystane sytuację się zemszczą. Graliśmy jednak konsekwentnie. Musimy ochłonąć po wygranej. Od wtorku rozpoczynamy przygotowania do meczu z Przytkowicami - dodał szkoleniowiec trzebinian Robert Moskal.

Sportowy weekend w obiektywie

Klasa okręgowa - Kraków
Świt Krzeszowice - Przemsza Klucze 3-1

Klasa okręgowa - Wadowice
Iskra Brzezinka - Nadwiślanin Gromiec 0-3

Klasa A Chrzanów
Błyskawica Myślachowice - UKS Dulowa 0-4 (0-3)
0-1 Tomasz Witkowski (13), 0-2 Dawid Przęczek (37), 0-3 Patryk Mendela (45), 0-4 Tomasz Łukasik (57)
Myślachowice: Pierog - Straś, Lasek, S. Jastrzębski, K. Jastrzębski, Binek, Zięba, Cybulski, Wicher, Wilk (80. Niemczyk), Kocyk (65. Krzysztofczyk)
Dulowa: Wnuk - Biłka (65. Rokita), Witkowski, Burdzy, Jarczewski, Przęczek (75. M. Mencel), Łukasik, Warkoczyński, P. Mencel, Mirek (69. Ziarnik), Mendela
Derby gminy Trzebinia nie przyniosły wielkich emocji. W przeciągu całego spotkania było widać przewagę gości, którzy udokumentowali ją czterema trafieniami.
- Spodziewaliśmy się, że przeciwnicy są mocniejsi. Specjalnie nie stworzyli jednak zagrożenia. Wystarczyło, że podeszliśmy wyżej i po przejęciu piłki dochodziliśmy do stuprocentowych sytuacji. Było ich tyle, że wynik powinien być dużo wyższy, ale 4-0 na wyjeździe to i tak bardzo dobrze - ocenił po końcowym gwizdku pomocnik Dulowej Tomasz Łukasik.
Faktycznie od pierwszej minuty podopieczni Tomasza Witkowskiego dłużej utrzymywali się przy piłce i stwarzali groźne akcje. Po jednej z nich i faulu przed szesnastką do futbolówki podszedł grający szkoleniowiec Dulowej. Pierwszy strzał był nieprecyzyjny, ale dobitka okazała się już skuteczna. Również po stałym fragmencie gry UKS podwyższył na 2-0. Sparowana przez Pieroga piłka spadła tuż pod nogi Przęczka, który tylko dopełnił formalności. Worek z bramkami się więc otworzył, ale Mendela oraz P. Mencel chyba nie chcieli go zapełnić. Kilkakrotnie pokazywali bowiem nonszalancję i będąc w polu karnym nie potrafili umieścić piłki w siatce.
Mendela uczynił to dopiero w 45. minucie. Obrońcy Błyskawicy nie potrafili oddalić zagrożenia spod własnej szesnastki. W zamieszaniu najsprytniejszy okazał się napastnik gości i precyzyjnym strzałem przy słupku ustalił wynik pierwszej części gry na 0-3.
W 57. minucie Pierog został pokonany po raz czwarty, tym razem przez Tomasza Łukasika.
- Długo czekałem na bramkę w tym sezonie i o dziwo udało się strzelić lewą nogą. Moje trafienie pokazało jak rywal był przewidywalny w środku pola. Odebrałem piłkę i potem już miałem tyle miejsca, że mogłem zrobić ze stoperem co chciałem i wszystko poszło po mojej myśli - analizuje strzelec gola.
Więcej bramek już nie padło choć Błyskawica wreszcie zaczęła straszyć Wnuka. Wprost w niego z najbliższej odległości trafił Wilk, a z dystansu umieścić piłki w siatce nie udało się Wichrowi oraz Niemczykowi.

Sportowy weekend w obiektywie

Arka Babice - Wisła Jankowice 5-4 (4-2)
0-1 Tomasz Samuś (8- karny), 0-2 Krzysztof Kościelniak (11), 1-2 Grzegorz Paprot (13), 2-2 Wojciech Kwiatkowski (22- karny), 3-2 Marcin Sielski (35), 4-2 Wojciech Kwiatkowski (38- karny), 4-3 Tomasz Samuś (60), 4-4 Jakub Szlęzak (75), 5-4 Marcin Sielski (85)
Arka: Proksa - J. Paprot, Kwiatkowski, Bałys, Zając - G. Paprot (83. Miękina), Palka, B. Paprot (65. Frączak), Mianowski (65. Pocztowski) - M. Sielski, Wierzbic (85. Dziadkiewicz)
Wisła: Czmok - Pawlik, Kułaga, Taborski, Samuś - Koziarz, Nędza (35. Pierzchała), Michałów (85. Sojka), Szlęzak - Zieliński, Kościelniak
Nie od dziś wiadomo, że derby rządzą się swoimi prawami i piłkarze szczególnie mobilizują się przed takimi pojedynkami. Skoro tak, to padają nieraz "hokejowe wyniki" jak dziś w Babicach.
Jankowice po 10 kolejkach miały tylko trzy punkty przewagi nad ostatnim w tabeli Kościelcem, jednak podopieczni Jakuba Szlęzaka nie potraktowali ulgowo starcia z rywalem zza miedzy. Wynik otworzył Samuś skutecznie egzekwując rzut karny podyktowany za zagranie ręką obrońcy. W 11. minucie było już 0-2, gdy Proksę przelobował Kościelniak. Piłkarze Arki szybko jednak wzięli się do odrabiania strat i nie minęły kolejne dwie minuty, a złapali kontakt z rywalem po tym jak G. Paprot trafił do siatki po solowej akcji. Do przerwy padły jeszcze 3 gole, wszystkie dla miejscowych. Kwiatkowski dwukrotnie pokonał Czmoka z rzutów karnych (pierwszy za zagranie ręką, drugi za faul). A między pierwszą i drugą "jedenastką" dla gospodarzy na listę strzelców wpisał się także M. Sielski po pięknej "główce".
Po zmianie stron goście chcieli pokazać, że nie złożyli broni. Najpierw kontaktową bramkę zdobył Samuś, a na 4-4 wyrównał Szlęzak. Remis utrzymywał się do 85. minuty. Wówczas po fatalnym w skutkach błędzie bramkarza Miękina wyłuskał piłkę, a M. Sielski zaliczył drugie trafienie i tym samym zapewnił miejscowym komplet punktów. Jednak dorobek strzelecki tego zawodnika powinien być znacznie większy, bowiem zmarnował wcześniej trzy sytuacje sam na sam. Stuprocentową okazję miał również Bałys, a na uwagę zasługiwać może także strzał głową Wierzbica z 5 m tuż nad bramką.
- Jak na derby przystało, pokazaliśmy charakter - podsumował trener Arki Stanisław Bąk.
- Sytuacje, które nam się nadarzyły, wykorzystaliśmy. W końcówce zadecydowała katastrofalna interwencja bramkarza- powiedział nam grający trener Wisły Jakub Szlęzak.

W innym sobotnim meczu:
Kościelec Chrzanów - Ruch Młoszowa 1-0

Klasa B Chrzanów
Fablok Chrzanów - Korona Mętków 0-1 (0-1)
0-1 Łukasz Szumniak (2)
Fablok: J. Skoczylas - Mitela, Sądecki, Wojtaczka, Ł. Skoczylas, M. Domurat, W. Domurat, Niziołek, Radosz, Kocięda, Weis (72. Kossowski)
Mętków: Lelito - Garlacz, Sobkiewicz, Zub, Gierula, Pajor, Paliwoda, Rozmus, Bulek, Szumniak (88. Szkółka), Rubacha
Już pierwsza akcja gości przyniosła im powodzenie. W 2. minucie rzut wolny egzekwował kapitan Korony Rafał Bulek. Doświadczony Janusz Skoczylas wypuścił piłkę, a Łukasz Szumniak wpakował ją do siatki. Przy tej niefortunnej interwencji bramkarz Fabloku doznał urazu, ale na szczęście mógł kontynuować grę. Chrzanowianie chcieli wyrównać, ale ich akcje ofensywne często kończyły się przed szesnastką. Okazje do wyrównania mieli przed przerwą Michał Domurat (uderzył nad poprzeczką), Marcin Niziołek (uderzył z ostrego kąta, ale piłkę z linii bramkowej wybił Damian Zub) i Łukasz Weis (w polu karnym uderzył w nogi obrońcy). W przerwie trener Włodzimierz Burliga udzielił swoim podopiecznym ostrej reprymendy. W drugiej połowie jednak nie potrafili wykorzystać przewagi, a i sytuacji strzeleckich nie wypracowali zbyt wiele. Niecelnie strzelił z wolnego Wojciech Domurat, a uderzenie Wojciecha Kociędy z półobrotu było wycelowane w środek bramki. Golkiper przyjezdnych Paweł Lelito nie miał problemów z wyłapaniem strzału. Groźniejsze okazje mieli goście. Sytuacji sam na sam nie wykorzystał Mateusz Rubacha, a kąśliwy strzał Rafała Bulka ostemplował słupek. Ten sam zawodnik w 89. minucie trafił w poprzeczkę. Nie wykorzystane sytuacje Korony mogły się zemścić już w doliczonym czasie gry. Z kilku metrów główkował nie pilnowany Wojciech Kocięda. Niedługo potem rozległ się końcowy gwizdek. Tym samym niespodzianka stała się faktem.
- Z podstawowego składu zabrakło Chrząszcza, Łabanowskiego i Grzywy. Jednak sądziłem, że mimo tych osłabień jakoś sobie poradzimy. Zawodnicy widać myśleli, że po wygranej w Bolęcinie są już tacy dobrzy, że pokonają każdego. A w piłce liczą się bramki, a tych dzisiaj nie strzeliliśmy - powiedział nam po końcowym gwizdku Włodzimierz Burliga, trener Fabloku.
- Drugi raz zagraliśmy w nowych strojach ufundowanych przez "Przełom". Są widać szczęśliwe, bo po remisie z Brodłami przyszła niespodziewana wygrana w Chrzanowie. Choć przed meczem baliśmy się wysokiej porażki - cieszył się Henryk Baluś, prezes Korony.

Sportowy weekend w obiektywie

W innych sobotnich spotkaniach:
Zagórzanka II Zagórze - Promyk Bolęcin 0-9
Unia Kwaczała - ZWM Wodna Trzebinia 4-1
Tęcza Tenczynek - Sankowia Sanka 7-1

Klasa C Chrzanów
Zryw Kąty - Górzanka Nawojowa Góra 1-1

I liga juniorów starszych - Wadowice
Orzeł Balin - Tempo Białka 1-2
Janina Libiąż - Niwa Nowa Wieś 4-3
Orzeł Wieprz - UKS Siersza 5-0

Okręgowa liga trampkarzy - Wadowice
MOKSiR Chrzanów - Borowik Bachowice 3-0

Okręgowa liga młodzików - Wadowice
MOKSiR II Chrzanów - Borowik Bachowice 1-3

Michał Koryczan, Marek Oratowski, Jan Dobosz, Adam Banach, Bartłomiej Gębala

(red)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%