Środkowy obrońca MKS-u Marcin Kalinowski (biały strój) w pojedynku z Kamilem Lizończykiem z Olkusza. Fot. Michał Koryczan
Trzebiński MKS pokonał 5-0 Olkusz, strzelając wszystkie gole w drugiej połowie. Trzy punkty zainkasował Balin wygrywając w Krakowie z Borkiem. Świt Krzeszowice rozbił Bukowiankę aż 13-0.
PIŁKA NOŻNA
IV liga - zachodnia Małopolska
MKS Trzebinia-Siersza - IKS Olkusz 5-0 (0-0)
1-0 Jakub Pająk (48), 2-0 Mariusz Rogalski (74), 3-0 Szymon Jędrzejczyk (76), 4-0 Mariusz Rogalski (85), 5-0 Dominik Rolka (89)
Trzebinia: Wilk - P. Szczepanik, Ołownia, Kalinowski, T. Szczepanik, Jędrzejczyk, Czyszczoń (67. Rolka), Czech (40. Rogalski), Lickiewicz, Kowalik (40. Wojdyła), Ciepichał (40. Pająk)
Trzebinianie odnieśli czwarte z rzędu ligowe zwycięstwo. Losy spotkania obserwowanego przez 200 kibiców rozstrzygnęli dopiero w drugiej odsłonie, aplikując rywalom pięć goli.
Przed przerwą miejscowi grali słabo i nic nie zapowiadało wysokiej wygranej MKS-u. Z poczynań swoich podopiecznych niezadowolony był trener Robert Moskal. Już w 40. minucie dokonał trzech zmian w składzie.
W pierwszej połowie tylko dwa razy było niebezpiecznie pod bramką strzeżoną przez Śmiałego. Najpierw golkiper obronił uderzeniem Lickiewicza, a potem anemiczny strzał Kowalika.
Znacznie groźniejsi byli goście. Najpierw po główce Daniela Przybyły piłka wylądowała na poprzeczce. Potem wypożyczony do Olkusza z UKS-u Siersza Kamil Lizończyk dwukrotnie przegrał pojedynek z Wilkiem, a później z bliska główkował obok słupka, mając przed sobą pustą bramkę.
Zaraz po zmianie stron znów zapachniało golem dla przyjezdnych. Po strzale głową Juszczyka Rogalski wybił futbolówkę z linii bramkowej.
Bramkę zdobyli za to trzebinianie. Wojdyła przedarł się lewym skrzydłem, podał idealnie do Pająka, a ten nie dał szans Śmiałemu.
Podbudowani strzeloną bramkę gracze MKS-u ruszyli do kolejnych ataków. Dobrych okazji nie wykorzystali jednak Pająk (dwukrotnie) i Wojdyła.
Dopiero w 74. minucie miejscowi zanotowali drugie trafienie. Jędrzejczyk dośrodkował z prawej strony do Rogalskiego, a ten wpakował piłkę do siatki.
Kolejne trzy gole dla Trzebini dorzucili Jędrzejczyk (asysta Rogalskiego), Rogalski (po zagraniu Jędrzejczyka) oraz Rolka (podawał Pająk) i mecz zakończył się wynikiem 5-0 dla MKS-u.
- Cieszę się, że udało się wejść na boisko i wnieść coś dobrego do zespołu. Najważniejsze jednak są trzy punkty i super atmosfera w drużynie - powiedział Mariusz Rogalski, zdobywca dwóch goli dla Trzebini.
- Gdybyśmy przegrywali do przerwy 0-3 nikt nie powinien mieć pretensji. W pierwszej połowie zagraliśmy słabo i zbyt statycznie. Wstrząs w przerwie był potrzebny. Dobrze zaprezentowali się zmiennicy. Dzisiaj byli rezerwowymi, a za tydzień mogą się pojawić w wyjściowej jedenastce - dodał Robert Moskal, szkoleniowiec MKS-u.
Sportowy weekend w obiektywie
Borek Kraków - Orzeł Balin 0-2 (0-0)
0-1 Abel Salami (66), 0-2 Abel Salami (87)
Orzeł: Polański - Domurat, Żuraw, Treściński, Chrzanowski, Stępień, Suwaj, Wolny (63. Salami), Liput, Bodziony (90. Grabiec), Motyka (75. Wtorek)
Po powrocie Abela Salamiego do Orła wielu kibiców narzekało na styl jego gry. Zawodnik bronił się jednak strzelaniem bramek. Zdobył ją także w ostatnim meczu z Niwą, ale przeciwko Borkowi trener Pierścionek postanowił posadzić nigeryjskiego napastnika na ławce.
Końcowy efekt pokazuje, że takie posunięcie było strzałem w dziesiątkę. Wprowadzony na boisko w 63. minucie zawodnik otworzył wynik w Krakowie dobijając piłkę z najbliższej odległości po dośrodkowaniu Suwaja i strąceniu Treścińskiego. Miejscowi głośno protestowali krzycząc w stronę sędziego asystenta, że to skandal sugerując spalonego, ale po chwili i tak musieli wznowić grę ze środka boiska.
Salami ustalił także wynik meczu na 0-2. Po dwójkowej akcji z Suwajem napastnik Orła umieścił piłkę w okienku bramki Borka. Orzeł zgarnął więc trzy punkty i zmniejszył do czterech punktów dystans do lidera z Mogilan. Ten bowiem niespodziewanie przegrał z Iskrą Klecza Dolna.
Klasa okręgowa - Kraków
Świt Krzeszowice - Bukowianka Bukowno 13-0
Klasa okręgowa - Wadowice
Kalwarianka Kalwaria Zebrzydowska - MKS Alwernia 4-0
Klasa A - Chrzanów
Arka Babice - UKS Dulowa 2-2 (1-0)
1-0 Ireneusz Palka (7), 1-1 Maciej Mencel (54), 2-1 Jarosław Mianowski (60), 2-2 Krzysztof Mirek (76)
Babice: Proksa - Miękina, Zając, Kwiatkowski, J. Paprot (90+1. G. Paprot), Bałys, B. Paprot (88. Dziadkiewicz), Frączek (71. Pocztowski), Sielski, Mianowski (68. Tryfanów), Palka
Dulowa: Wnuk - Ziarnik, Witkowski, Biłka (76. Klimczak), Rokita, Przęczek, Warkoczyński, P. Mencel, M. Mencel (82. Gądek), Mirek, Mendela
Na boisku w Babicach przy pięknej jesiennej pogodzie spotkały się czołowe zespoły A-klasy. Od pierwszych minut z impetem ruszyli gospodarze, którzy jak najszybciej chcieli zdominować rywala i objąć prowadzenie.
Udało się to im w 7. minucie kiedy Mianowski obsłużył prostopadłym podaniem Palkę.
- To jest właśnie spokój Irka w takich sytuacjach - ocenił po strzelonej bramce trener Arki Stanisław Bąk.
Podwyższyć mógł Sielski, ale spudłował głową, a Palka w kolejnej swojej akcji sam na sam po nieudanej pułapce ofsajdowej trafił wprost we Wnuka.
Dulowa najwięcej nadziei wiązała z rzutem wolnym bitym przez Witkowskiego. Piłka minęła jednak lewy słupek.
Drugą połowę lepiej rozpoczęli goście. Po zamieszaniu w polu karnym strzał oddał Maciej Mencel, a piłka wleciała do siatki.
W podobnej sytuacji Arkę na ponownie prowadzenie wyprowadził Mianowski, który również uderzył bezpańsko lecącą piłkę w szesnastce.
W kolejnej akcji po wymianie kilku podań spudłował Zając, co zemściło się w 76. minucie. Po główce Mirka z 14 metrów futbolówka wpadła Proksie za kołnierz i było po dwa.
Od tego momentu goście zaczęli konstruować składne akcje, ale brakowało wykończenia. Złą decyzję w szesnastce podjął Warkoczyński uciekając do boku, a P. Mencel przegrał pojedynek sam na sam z Proksą i na koniec rundy jesiennej zespoły podzieliły się punktami.
- Odblokowałem się w ostatnim meczu uzyskując bramkę i asystę. To po to, aby o mnie pamiętali przez zimę. Szkoda sytuacji w pierwszej połowie bo mogliśmy więcej prowadzić, a tak skończyło się remisem - powiedział zmęczony Jarosław Mianowski.
Sportowy weekend w obiektywie
Ruch Młoszowa - Wolanka Wola Filipowska 2-2 (1-1
0-1 Robert Noworyta (24), 1-1 Dawid Chechelski (36), 2-1 Mariusz Gaj (47), 2-2 Łukasz Nowak (57)
Ruch: Kulawik - Bartyzel, Brzózka, Kaliński, Zając (71. Godyń) - Turek, Chechelski (84. Dębski), Gaj, Zieliński - Skotniczny (64. Wichrowski), Nachel
Wolanka: Mateusz Filipek - Skotniczny, Marcin Filipek, Kieres, Augustynek - Starzykiewicz (81. G. Ślusarczyk), Nowak, Kisielak (46. Kowalski), Kempka - Kłeczek (85. T. Pałka), R. Noworyta (75. Ciombor)
Potyczkom Ruchu z Wolanką często towarzyszą emocje. Nie inaczej było dziś. A spotkanie tym szczególne, iż Mariusz Gaj oraz obecny szkoleniowiec Młoszowej Krzysztof Doległo to byli zawodnicy drużyny prowadzonej obecnie przez Tomasza Rybę, w dodatku byłego trenera Ruchu.
Gospodarze od piątej kolejki notowali serię zwycięstw na przemian z porażkami. Z kolei przyjezdni w tym sezonie nie wygrali jeszcze na wyjeździe.
Bliski otworzenia wyniku był Augustynek po strzale z wolnego. Dla odmiany groźnie zza pola karnego strzelali Gaj i Zieliński. Były piłkarz Wolanki główkował także wprost w bramkarza.
Za to goście uzyskali prowadzenie po tym jak Noworyta dobił strzał Kłeczka. Autor bramki przełamał tym samym niemoc strzelecką trwającą niemal 2,5 miesiąca (poprzednio w sierpniu strzelił hat- tricka Wiśle Jankowice), a że urodził mu się syn, to wykonał z kolegami z drużyny "kołyskę" jak brazylijski piłkarz Bebeto wraz z Mazinho i Romario podczas Mundialu w 1994 roku.
Miejscowi dążyli do wyrównania i osiągnęli swoje, gdy Chechelski z paru metrów strzelił tuż przy słupku.
Po przerwie wskutek kontuzji kolana zmieniony został arbiter boczny Kamil Kijak. Jego miejsce zajął...Tomasz Ryba, jako że też jest sędzią.
Na początku drugiej odsłony Gaj precyzyjną "główką" wykorzystał centrę z narożnika boiska i zmusił do kapitulacji Filipka.
W 53. minucie po starciu Nowaka z Chechelskim w polu karnym arbiter wskazał na 11. metr. Gaj mógł zostać bohaterem, jednak jego strzał z karnego sparował Filipek.
Wiadomo nie od dziś, że niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. I po chwili Nowak z najbliższej odległości trafił głową na 2-2.
Wynik do końca nie uległ już zmianie, choć oba zespoły próbowały przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Uderzenie Gaja zza "szesnastki" z trudem odbił bramkarz. Zaś Kulawik nie dał się pokonać główkującemu Augustynkowi oraz po strzale z bliska G. Ślusarczykowi.
- Zdecydowanie ten mecz miał dla mnie szczególne znaczenie. Mogliśmy wygrać, gdyby padł gol na 3-1, byłoby lepiej i łatwiej - powiedział nam szkoleniowiec Ruchu Krzysztof Doległo.
- Zawsze gramy, żeby wygrać. Mecz był dla mnie jak każdy inny. Remis jest sprawiedliwy - podsumował trener Wolanki Tomasz Ryba.
W innych sobotnich spotkaniach:
Błyskawica Myślachowice - Start Kamień 2-0
Kościelec Chrzanów - Wisła Jankowice 2-3
I liga juniorów starszych - Wadowice
Janina Libiąż - Halniak Maków Podhalański 1-6 (1-2)
Gol dla Janiny: 1-0 Dawid Wilk (34)
Janina: Znaleźniak - Pater, Dunaj, Widło, Wilk, Wilczak, Gucik, J. Poznański, Patyk, Piaskowy (70. D. Poznański), Wonwoźny (65. Wika)
W ostatnim meczu rundy jesiennej juniorzy Janiny wysoko przegrali z Halniakiem. Przyjezdni byli zespołem lepszym i zasłużenie choć to podopieczni Andrzeja Kosa prowadzili.
W 34. minucie po długim podaniu sytuację sam na sam płaskim strzałem wykończył Wilk. Janina nie potrafiła utrzymać korzystnego wyniku nawet do przerwy. Wszystko przez brak koncentracji w defensywie w przeciągu czterech ostatnich minut.
W drugiej odsłonie miejscowi jeszcze bardziej cofnęli się do defensywy i swoich okazji szukali po dalekich wykopach do Patyka. Ten był w stanie jednak tylko wywalczyć rzuty rożne lub oddawać niecelne strzały. Obrona kierowana przez Kamila Patera nie była w stanie powstrzymywać naporu Halniaka i rywal wygrał pewnie 6-1.
- Cieszę się, że nabrałem pewności siebie i mam nadzieję, że forma będzie ciągle iść do góry. Brakuje nad dwóch, trzech wartościowych zawodników aby móc skutecznie rywalizować z drużynami górnej części tabeli - ocenił Kamil Pater, najlepszy zawodnik Janiny w sobotnim pojedynku.
W innych sobotnich meczach:
Orzeł Balin - Brzezina Osiek 2-3
Zatorzanka Zator - UKS Siersza brak gości
SIATKÓWKA
III liga mężczyzn
Janina Libiąż - Dalin Myślenice 3-0 (25-16, 25-14, 25-13)
Janina: B. Doległo, K. Świerzowicz, W. Wędzicha, K. Szopa, B. Matyja, M. Szyszka, M. Matyja, P. Książek, Ł. Topa, Ł. Urbaniak, B. Kędziora, W. Luboń (libero)
Zaledwie godziny potrzebowali zawodnicy Janiny, by wygrać w sobotni wieczór z przedostatnim w tabeli Dalinem Myślenice. W pierwszej partii przyjezdni popełnili sporo błędów. Libiąż prowadził 5-3 i 18-11. Ostatecznie Dalin zdobył tylko 16 punktów. W drugiej partii przewaga gospodarzy była jeszcze wyraźniejsza. Podopieczni Mateusza Drabika prowadzili już 13-5. Wtedy jednak w szeregi gospodarzy wdarło się małe rozprzężenie. Po kilku nieudanych akcjach ich przewaga stopniała do czterech punktów (16-12). W końcówce seta włączyli jednak trzeci bieg. Przy stanie 18-14 w polu zagrywki pojawił się były zawodnik pierwszoligowego MKCKiS Jaworzno Krzysztof Szopa. Dzięki jego zagraniom i dobrym atakom libiążanie wygrali siedem piłek z rzędu i całego seta 25-14. W trzeciej partii goście nie mieli już większej motywacji. Na dodatek znów popełnili kilka błędów, oddając punkty "za darmo" i przegrywając 25-13.
- Zagraliśmy pełnym składem i wreszcie to zaczyna funkcjonować tak, jak bym tego chciał. Dopiero przed nami jednak najważniejsze mecze - skomentował trener libiążan Mateusz Drabik.
- Przeciwnik trochę odstawał, ale podeszliśmy do tego meczu skoncentrowani. Już nie przydarzyła nam się taka wpadka, jak w dwóch wcześniejszych meczach przegranych 2-3. Zagrałem z konieczności na rozegraniu. Na szczęście nasz podstawowy rozgrywający Michał Zając z Katowic już niedługo do nas dołączy - dodał Michał Matyja, który w tym sezonie wrócił do Libiąża.
Michał Koryczan, Adam Banach, Jan Dobosz, Marek Oratowski

20.04.2026
OSŁONY okienne na wymiar, Tel. 731-496-146.

18.04.2026
OFERUJĘ budowę indywidualnie dostosowanych domków ...

25.03.2026
MALOWANIE, gładź bezpyłowa, regipsy, panele podłog...
Spór o mieszkania SIM w Chrzanowie
Przecież burmistrz, to pachołek Tuska. Nie liczcie na to , że Wam pomoże. Trzeba zrobić referendum, tak jak w Krakowie i wybrać innego burmistrza. Wtedy może będzie lepiej.
Gieks
13:30, 2026-05-21
Spór o mieszkania SIM w Chrzanowie
A co na to nasz Robert - może redakcja go dopytać, bo po budowie latał i wywiadów udzielał .......
:)
13:18, 2026-05-21
“Przełom” to moje ukochane dziecko
odloty molendowej..... nie dość, że komentujesz sama swoje artykuły to jeszcze przeprowadzasz wywiady sama ze sobą, przecież remsak nie jest w stanie zadać samodzielnie żadnego pytania. 🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣
bążur
10:35, 2026-05-21
Nocne oczekiwanie na diagnostykę
umieralnią w chrzanowie siedlisku komuchów i POwskich *%#)!& kieruje funkcjonariusz Baranowski oraz Gęba sędzia piłkarski. obaj reprezentują nurt głębokiego zidiocenia PO
bążur
10:31, 2026-05-21
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz