Do samej mety trwała walka o zwycięstwo w Narciarskim Biegu św. Mikołaja. Na finiszu Sławomir Kraśniewski z Zagórza wyprzedził organizatora zawodów Krzysztofa Zubika, dyrektora PMOS-u.
Do samej mety trwała walka o zwycięstwo w Narciarskim Biegu św. Mikołaja. Na finiszu Sławomir Kraśniewski z Zagórza wyprzedził organizatora zawodów Krzysztofa Zubika, dyrektora PMOS-u. Szczypiorniści MTS-u wygrali ważny mecz z akademikami z Białej Podlaskiej.
NARCIARSTWO
Bieg św. Mikołaja w Chrzanowie
Zawodnicy biegali po zamarzniętym zalewie Chechło. Na starcie stanęło szesnastu narciarzy. W tym gronie była jedna kobieta - Wioletta Kujawa. Przebiegła jedno okrążenie (niecałe 2 km).
- Biegło się trudno. Albo za bardzo grzało, albo znów było pod wiatr. Jednak nie narzekam - usłyszeliśmy od pani Wioletty.
Pozostali zaliczyli dwa kółka. Bardzo emocjonujący był finisz. O pół narty Sławomir Kraśniewski z Zagórza wyprzedził Krzysztofa Zubika.
- W poprzednich latach zawsze zajmowałem miejsce w pierwsze trójce. Wolałem wcześniejszą trasę w lesie. Były tam zjazdy, więc można było odpocząć. A tutaj cały czas musiałem się odpychać - powiedział nam zwycięzca. Jego syn, 14-letni Jarosław Kraśniewski był najmłodszym uczestnikiem. Dla odmiany najstarszym okazał się 75-letni emerytowany prawnik z Chrzanowa Stanisław Danek.
W kategorii powyżej 50 lat triumfował Roman Ficner.
- Jak dla mnie trasa była trochę za miękka. Po kontuzji nogi odniesionej podczas gry w piłkę, wracam dopiero do biegania - usłyszeliśmy od przedsiębiorcy z Młoszowej, który w przeszłości startował w Biegu Piastów.
Najlepsi dostali puchary i medale od starosty Adama Potockiego, burmistrza Ryszarda Kosowskiego oraz posła Tadeusza Arkita. Ten ostatni wziął udział w zawodach. Przyznał, że tej zimy pierwszy raz mial na nogach narty. Częściej biega na butach. Ostatnio wystartował w chrzanowskim biegu sylwestrowym.
Tempo Płaza - Astra Spytkowice 1-3 (1-0)
Dla Płazy trafił Marcin Bała
Tempo: Kurzak, Motyl, Barłóg, Bogusz, A. Głownia, Szarota, Kozub, Kowalczyk, Dziedzic, M. Bała, Klimek oraz Kosek, P. Głownia
Piłkarzom obu drużyn po przybyciu na boisko w Płazie ukazała się idealnie równa murawa. Śnieg, który leżał na trawie był bowiem nienaruszony. Jego warstwa wynosiła więc kilkanaście centymetrów. Z tego powodu trenerzy Mieczysław Szczurek i Marcin Spuła zdecydowali, że mecz potrwa tylko godzinę. Ich podopieczni grając w takich warunkach musieli wykrzesać bowiem więcej siły.
- Mimo wszystko to jednak lepsze niż byśmy mieli siedzieć teraz przed telewizorem - analizował przed meczem Marcin Spuła.
W pierwszej połowie goście oddali zaledwie jeden strzał, z którym poradził sobie Kurzak. Długo utrzymywał się bezbramkowy remis bowiem po strzałach Klimka i M. Bały udanie interweniował Kosek (bramkarze Płazy po połowie bronili w obu zespołach). W 25. minucie Bała uderzył jednak mocno przy dalszym słupku i wynik meczu został otwarty.
Po przerwie obraz gry się nieco zmienił. Przeważali przyjezdni, którzy wykorzystując nieporozumienie pomiędzy Koskiem i Motylem w 37. minucie doprowadzili do remisu. Strzały z dystansu z 45. i 47. minuty spowodowały natomiast, że Astra zdobyła kolejne dwie bramki i wygrała 3-1.
- Myślę, że w drużynie panuje dobra atmosfera. Dzisiaj nie było mowy o grze piłką. Kiedy tylko była przy mnie zastanawiałem się jak ją kopnąć choćby trzy metry do przodu. Miejscami śniegu było bowiem bardzo dużo - ocenił Adrian Głownia, który do Płazy przyszedł z wycofanego z A-klasy Kościelca.
Orzeł Piaski Wielkie - Janina Libiąż 2-3 (1-0)
Dla Janiny strzelali: Pactwa (karny), Witoń, Ząbek
Janina: Księżarczyk - Grzywa, Górka, Szafran, Hejnowski, Adamczyk, Szlęzak, Jamróz, Ząbek, Snadny, Witoń oraz Byrski, Ficek, Pactwa, Ortman, testowany.
W pierwszej połowie gracze z Libiąża mieli trudności z poradzeniem sobie z agresywnym stylem gry rywali. Wiele starć o piłkę kończyło się faulami, zawodnicy przeciwników starali się ściśle kryć graczy Janiny. Dominacja Orła w tej części meczu dała skutek w postaci gola. Rzut wolny piłkarz czwartoligowca wykonał tak, że piłka na początku uderzyła w mur. Do odbitej piłki nabieg jednak jeszcze współpartner i zakończył całość golem.
Po zmianie stron do większego głosu doszli już libiążanie. Wyrównujące trafienie padło z karnego. Jego egzekutorem był Pactwa. Prowadzenie podopieczni Antoniego Gawronka objęli po strzale Witonia, który wykorzystał podanie Snadnego. Rywale nie składali jeszcze broni i zdołali wyrównać na 2-2, ale ostatnie słowo w tym meczu należało do Ząbka, który po dośrodkowaniu Ortmana wszedł w pole karne i strzelił nie dając żadnych szans na interwencje bramkarzowi.
- Przeciwnik zagrał dobrze, od początku pokazując dość agresywny styl gry. Gracze Orła starali się ściśle kryć moich zawodników przez co w pierwszej połowie nie dali nam za bardzo pograć. W naszym wykonaniu lepsza była druga odsłona meczu, w której stworzyliśmy sobie kilka bardzo dobrych sytuacji i część z nich wykorzystaliśmy - skomentował po spotkaniu szkoleniowiec Janiny Antoni Gawronek.
Jego zawodnicy ostatnie sparingi grają w odstępie tylko kilku dni. W środę na boisku krakowskiego SMS-u Libiąż rozegra kolejne spotkanie kontrolne, tym razem zmierzy się z Halniakiem Maków Podhalański.
1.FC Katowice - UKS Dulowa 1-4 (1-3)
Dulowa: Bednarczyk - Biłka, Witkowski, Burdzy, testowany 1, Przęczek, Łukasik, P. Mencel, testowany 2, Warkoczyński, Mendela oraz Wacławek, Kłeczek, testowany 3.
Spotkanie lepiej rozpoczęli A-klasowcy z Katowic. Kilka minut po rozpoczęciu meczu w sytuacji sam na sam z Adrianem Bednarczykiem znalazł się napastnik gospodarzy. Bramkarz Dulowej sfaulował rywala i arbiter podyktował rzut karny. Zawodnik katowickiej drużyny nie zmarnował okazji i było 1-0.
Potem gole zdobywali już tylko piłkarze UKS-u. Do remisu doprowadził Patryk Mendela wykorzystując sytuację jeden na jeden z bramkarzem gospodarzy.
Jeszcze przed przerwą gole dla Dulowej zdobyli zawodnik testowany oraz po indywidualnej akcji Paweł Mencel.
Po zmianie stron wynik na 4-1 dla przyjezdnych ustalił Patryk Mendela.
Kolejny sparing wicelider chrzanowskiej klasy A rozegra 3 marca z LKS-em Bobrek.
PIŁKA RĘCZNA
I liga mężczyzn
AZS AWF Biała Podlaska - MTS Chrzanów 25-26 (11-14)
W pierwszym meczu MTS wygrał 35-25. Jednak choć akademicy zamykali tabelę, wcale chrzanowianie nie byli faworytami tej potyczki.
- Stawiam na zdecydowane zwycięstwo gospodarzy. Zmiany, które dokonały się w klubie powinny wyjść wszystkim na plus, zwłaszcza zespołowi. Biała nie miała szczęścia w pierwszej rundzie, teraz zaczęli grać zdecydowanie lepiej i myślę, że powinni się utrzymać w rozgrywkach - typował przed spotkaniem na portalu sportowefakty.pl szkoleniowiec Czuwaju Przemyśl Piotr Kroczek.
Była to dla MTS-u bodaj ostatnia szansa, by jeszcze podjąć walkę o pozostanie w I lidze. Podopieczni Adama Piekarczyka wykorzystali ją.
Po wyrównanym początku potem inicjatywę przejęli goście. MTS prowadził w 10. minucie 6-3. Potem gra znów się wyrównała, ale na przerwę chrzanowianie schodzili z trzybramkową przewagą. W 40. minucie prowadzili tylko 16-15, ale potem poprawili skuteczność i w 50. minucie było 21-18. Gospodarze podjęli pogoń, ale ostatecznie ulegli jedną bramką. W najbliższą sobotę chrzanowianie mający 8 punktów podejmą Gwardię Opole.
Wyniki innych spotkań: Świdnica - Piekary Śląskie 29-25, Gwardia Opole - Piotrkowianin 24-28, Zawadzkie - Ostrovia 30-27, Zawiercie - Czuwaj 37-30. Mecz Końskie - Politechnika Radomska przełożono na 22 lutego. Zawodnicy Końskich w ten weekend walczyli w mistrzostwach Polski juniorów.
SIATKÓWKA
III liga kobiet
Maraton Krzeszowice - Armatura Kraków 0-3 (19-25; 12-25; 21-25)
Maraton: Pigan, Kłeczek, Płatek, M. Domagalska, Koźbiał, Zając oraz Mikulska
Na zakończenie sezonu siatkarki Maratonu uległy we własnej hali Armaturze 0-3. W pierwszym spotkaniu z tą drużyną także nie zdobyły seta. Początek pierwszej części gry był wyrównany. Od stanu 8-8 inicjatywa należała już do gości. Choć gospodynie nie odpuszczały. Wprawdzie przegrywały 10-18, jednak w końcówce zdołały zmniejszyć stratę do 3 punktów. Wówczas jednak znów dała o sobie znać ekipa Armatury. W drugim secie pierwsze trzy "oczka" powędrowały na konto przyjezdnych. Maraton zdobył kolejny punkt, jednak w tej sytuacji sędzia popełnił błąd, gdyż as serwisowy gości był prawidłowy - piłka odbiła się w obrębie placu gry. Drugi punkt podopieczne Tomasza Piechoty zapisały na swoje konto wtedy, gdy po stronie Armatury było 13 "oczek". Trudno było więc im odwrócić losy rywalizacji.(Marek Oratowski, Adam Banach, Jan Dobosz, Bartłomiej Gębala, Michał Koryczan)

20.04.2026
OSŁONY okienne na wymiar, Tel. 731-496-146.

18.04.2026
OFERUJĘ budowę indywidualnie dostosowanych domków ...

25.03.2026
MALOWANIE, gładź bezpyłowa, regipsy, panele podłog...
Spór o mieszkania SIM w Chrzanowie
Przecież burmistrz, to pachołek Tuska. Nie liczcie na to , że Wam pomoże. Trzeba zrobić referendum, tak jak w Krakowie i wybrać innego burmistrza. Wtedy może będzie lepiej.
Gieks
13:30, 2026-05-21
Spór o mieszkania SIM w Chrzanowie
A co na to nasz Robert - może redakcja go dopytać, bo po budowie latał i wywiadów udzielał .......
:)
13:18, 2026-05-21
“Przełom” to moje ukochane dziecko
odloty molendowej..... nie dość, że komentujesz sama swoje artykuły to jeszcze przeprowadzasz wywiady sama ze sobą, przecież remsak nie jest w stanie zadać samodzielnie żadnego pytania. 🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣
bążur
10:35, 2026-05-21
Nocne oczekiwanie na diagnostykę
umieralnią w chrzanowie siedlisku komuchów i POwskich *%#)!& kieruje funkcjonariusz Baranowski oraz Gęba sędzia piłkarski. obaj reprezentują nurt głębokiego zidiocenia PO
bążur
10:31, 2026-05-21
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz