SPORTOWA SOBOTA. Pierwsza wygrana Trzebini - przelom.pl

Sport

Zamknij

SPORTOWA SOBOTA. Pierwsza wygrana Trzebini

red 17:08, 03.03.2012 Aktualizacja: 14:44, 27.10.2025
Skomentuj SPORTOWA SOBOTA. Pierwsza wygrana Trzebini Dominik Rolka (MKS, z lewej) w pojedynku z Mirosławem Kmieciem (Beskid). Fot. Michał Koryczan.

W sobotnich sparingach trzebiński MKS pokonał Beskid Andrychów, Gromiec przegrał z Solavią Grojec, a babicka Arka wygrała z Wolanką. Młodzi szczypiorniści PMOS Chrzanów zwyciężyli pewnie ekipę z Tarnowa.

W sobotnich sparingach trzebiński MKS pokonał Beskid Andrychów, Gromiec przegrał z Solavią Grojec, a babicka Arka wygrała z Wolanką. Młodzi szczypiorniści PMOS Chrzanów zwyciężyli pewnie ekipę z Tarnowa.

PIŁKA NOŻNA

Sparingi
MKS Trzebinia-Siersza - Beskid Andrychów 3-1 (2-1)
Trzebinia: Wilk - Sieczko, Kukla, Ołownia, T. Szczepanik, Żywczak, Rolka, Lickiewicz, Giermek, Czech, P. Szczepanik oraz Gielarowski, Ciepichał i Rogalski.
Pierwsi bramce rywali zagrozili czwartoligowcy z Trzebini. W 9. minucie po uderzeniu Pawła Szczepanika piłka otarła się o nogę przeciwnika, co mogło zmylić golkipera Beskidu. Ten jednak zdołał przenieść futbolówkę nad poprzeczką.
W 15. minucie błysnął Jakub Wilk, broniąc strzał z woleja napastnika Andrychowa. Chwilę później bramkarz MKS musiał jednak wyciągać piłkę z siatki. Po centrze z rzutu rożnego celną główką pokonał go Patryk Rumiński.
W 26. minucie było 1-1, po tym jak Tomasz Szczepanik dobił uderzenie Pawła Szczepanika w słupek.
Dziesięć minut później trzebinianie objęli prowadzenie. Damian Lickiewicz podał do Michała Żywczaka. Ten zagrał ostro na piąty metr i golkiper trzecioligowców pechowo wbił futbolówkę do własne bramki.
Jeszcze przed przerwą MKS powinien podwyższyć wynik, ale Norbert Ciepichał zmarnował sytuację sam na sam z bramkarzem Beskidu.
Po zmianie stron dobrej okazji dla Trzebini nie wykorzystał Marcin Giermek. Z kolei po zagraniu Michała Tarabuły (Andrychów) piłka otarła się o poprzeczkę.
W 70. minucie P. Szczepanik główkował w poprzeczkę, a chwilę później Giermek trafił w boczną siatkę, mając przed sobą tylko bramkarza.
Wynik na 3-1 ustalił w 77. minucie Ciepichał, wykorzystując okazję sam na sam z golkiperem andrychowskiej ekipy.
- W ostatnich sparingach graliśmy atakiem pozycyjnym i ostrym pressingiem. Dzisiaj nastawiliśmy się na grę z kontrataku. W drugiej połowie wystąpiliśmy w ustawieniu z dwoma napastnikami. Udało się stworzyć sporo dobrych sytuacji. Zawiodła jednak skuteczność - powiedział po meczu Mateusz Miś, szkoleniowiec MKS. Jego podopieczni wygrali pierwszy sparing w okresie przygotowawczym do rundy wiosennej.

Sportowy weekend w obiektywie
Polonia Łaziska Górne - Orzeł Balin 3-2 (0-0)
1-0 Marek Sikora (47), 2-0 Radosław Kaczmarczyk (59), 3-0 Grzegorz Paździorny (61), 3-1 Marcin Bojarski (85), 3-2 Marcin Bojarski (88)
Orzeł:
Stambuła - Chrzanowski, Guzik, Domurat , Kaczor, Wtorek, Motyka, Bodziony, Smarzyński, Liput oraz Smok, Żuraw, testowany
Sparing z drugą drużyną trzeciej ligi śląsko-opolskiej został rozegrany na sztucznym boisku Stadionu Śląskiego. Trenerem rywala Orła jest znany z występów w Fabloku Chrzanów oraz MKS Trzebinia-Siersza Piotr Mrozek. Jego podopieczni w pierwszej połowie toczyli wyrównany mecz z czwartoligowcem z Balina, u którego najgroźniejsze sytuacje strzelając z dystansu miał Motyka. Brakowało mu jednak precyzji. W przerwie trener Mrozek podziałał na swoich zawodników mobilizująco, bowiem po kwadransie gry było 2-0. Składne akcje wykończyli kolejno Sikora i Kaczmarczyk. Po dwóch puszczonych golach bramkę opuścił Stambuła, ale Smok, który go zmienił nie miał dobrego wejścia w mecz. Już w 61. minucie Paździorny trafił bowiem na 3-0. Przy wszystkich straconych golach bramkarze byli jednak bez szans. W końcówce Orzeł podreperował nieco wynik. Na listę strzelców wpisał się dwukrotnie Marcin Bojarski wykorzystując sytuacje sam na sam.
W składzie Orła zabrakło m.in. kontuzjowanych Suwaja i Wojdały. Po urazie do gry wrócił za to Żuraw, który wraz z kolegami w nadchodzącym tygodniu rozpocznie treningi na naturalnym boisku w Balinie.

Nadwiślanin Gromiec - Solavia Grojec 1-4 (0-2)
Sobotni sparing był dopiero pierwszym meczem kontrolnym zawodników Gromca w okresie zimowym.
- Wcześniej nie udawało nam się rozegrać żadnego spotkania na pełnowymiarowym boisku, bo albo panowały siarczyste mrozy, bądź też murawa była zbyt rozmokła - tłumaczy trener Gromca Robert Saternus.
Z tego powodu nie można było się spodziewać jakiejś nadzwyczajnej gry jego podopiecznych w meczu z przedstawicielem oświęcimskiej A klasy.
W pierwszej połowie rywale zanotowali dwa trafienia. Najpierw wrzutkę z prawej strony boiska zawodnik przeciwników zakończył efektownym strzałem głową.
Kilka minut po tej sytuacji błąd obrony Nadwiślanina kosztował całą drużynę utratę kolejnego gola. Okazji do kontaktowego trafienia piłkarze z Gromca w tej części gry mieli kilka. Zawodzili jednak kolejno: Sobień, Dworniczek i Zejma.
Po zmianie stron Solavia obnażyła kolejne braki w obronie grających w lidze okręgowej rywali. Indywidualne błędy obrońców kosztowały Gromiec tym, że stracili oni następne dwie bramki.
Gola honorowego w tym pojedynku zanotował Zejma. Kolejno w pełnym biegu mijał on zawodników z Grojca, by w finale stanąć naprzeciw bramkarza i strzałem po długim słupku pokonać go. Na więcej trafień zabrakło już czasu.
- Spotkanie z naszej strony było przeciętne. Widać u nas braki gry na dużym boisku. Musimy to nadrobić, dlatego prócz planowanych gier z Gorzowem i Chełmkiem chciałbym zaplanować jeszcze jeden mecz w tygodniu - informuje Robert Saternus.
W Gromcu długo nie zagrają poważnie kontuzjowani Kamil Adamczyk (zerwane wiązadła) i Martin Manzel. Jest to spore osłabienie, bo obaj byli wiodącymi postaciami drużyny. Testowany jest natomiast jeden gracz przymierzany do występów w linii pomocy.

Arka Babice - Wolanka Wola Filipowska 2-1 (1-0)
Sparing pomiędzy A-klasowcami rozegrano na chrzanowskich Kątach, które powoli stają się powiatowym zimowym boiskiem do rozgrywania potyczek towarzyskich. Arka prowadzenie objęła już w 10. minucie, kiedy rzut wolny skutecznie egzekwował Sebastian Tryfanów. Tuż po przerwie na 2-0 podwyższył Filip Zając. Jedyną bramkę dla Wolanki w drugiej odsłonie zdobył testowany środkowy pomocnik.
- Arka była lepsza i zasłużenie wygrała. U nas było aż 26 zawodników do gry, a że to sparing każdy dostał szansę. Taka ilość graczy jednak nieco przeszkadza. Jutro czeka nas kolejny mecz tak aby każdy mógł się pokazać. Zmierzymy się z Fitball Szklary - powiedział po meczu zawodnik Wolanki Mateusz Filipek.

W innych meczach:

MKS Alwernia - Świt Krzeszowice 3-2
Skawa Podolsze - Zagórzanka Zagórze 4-6
Tempo Płaza - Promyk Bolęcin 2-3
Korona Lgota - Tęcza Tenczynek 1-4
LKS Bobrek - UKS Dulowa 1-1

Sportowy weekend w obiektywiePIŁKA RĘCZNA

Małopolska Liga Juniorów Młodszych
UMKS PMOS Chrzanów - Pałac Młodzieży Tarnów 40-24 (16-10)
PMOS Chrzanów: Górkowski, Gajewski, Wiatr - Wysowski 2, Dębowczyk, Madeja 3, Wycisk 5, Rola 4, Wierzbic 5, Figura 1, Skoczylas 7, Mucha 3, Orlicki 4, Salim, Dęsoł 6
W Tarnowie chrzanowianie wygrali sześcioma bramkami. U siebie lider tabeli był także faworytem potyczki z trzecią siłą ligi. Zespół PMOS-u prowadził od początku do końca, kontrolując przebieg wydarzeń na parkiecie. Pierwsza połowa była bardziej wyrównana. Chrzanów prowadził kolejno 5-1 i 10-3, by na przerwę schodzić przy prowadzeniu 16-10. Po zmianie stron goście rzucili trzy bramki z rzędu i przegrywali już tylko 16-13. Jednak to rozluźnienie w szeregach miejscowych nie trwało długo. Szczypiorniści PMOS-u przyspieszyli grę. Na kwadrans przed końcem prowadzili już dziesięcioma trafieniami (27-17), a ostatecznie zwyciężyli różnicą 16 goli. Na dwie kolejki przed końcem ligi podopieczni Leszka Wójcika mogą być już niemal pewni wygranej w lidze. I powoli mogą myśleć o ćwierćfinale mistrzostw Polski. Zagrają w Mielcu, prawdopodobnie pod koniec marca.

SIATKÓWKA

III liga kobiet
Ogniwo Piwniczna - PMOS Chrzanów 2-3 (22-25, 25-13, 25-20, 18-25, 13-15)
Chrzanów: Katarzyna Zubik, Aleksandra Szczurek, Wiktoria Merda, Aleksandra Bromboszcz, Magda Kozik, Iza Mencel
Na ostatnie ligowe spotkanie siatkarki PMOS-u pojechały do Piwnicznej. W pierwszym secie gospodynie dzielnie się broniły, ale musiały uznać wyższość chrzanowianek. Później sytuacja się odwróciła. Zawodniczki Ogniwa większość czasu prowadziły i drugą partię wygrały z dużą przewagą.
- To były dramatyczne chwile. Tutaj jest specyficzna, nieduża sala i rywalki zaskoczyły nas zagrywką. Dziewczyny miały problemy z odbiorem - tłumaczy Krzysztof Zubik, trener PMOS-u.
Trzeci set jego podopieczne również przegrały. Przebudziły się w czwartym. Dzięki szczelnej obronie i skutecznemu atakowi wygrały go z przewagą siedmiu punktów. O wyniku meczu zdecydował tie-break, w którym siatkarki PMOS-u okazały się lepsze.
Pojedynek w Piwnicznej był ostatnim spotkaniem III ligi kobiet. PMOS Chrzanów zajął pierwsze miejsce w grupie B.
- Taki cel sobie postawiliśmy. Cieszę się, że udało się go zrealizować. Żegnamy się z ligą sukcesem. Teraz czas na krótki odpoczynek. Dajemy sobie miesiąc luzu. Od kwietnia chcemy rozpocząć przygotowania do rozgrywek siatkówki plażowej - informuje Zubik.

III liga mężczyzn
GKPS Gorlice - Maraton Krzeszowice 3-1 (25-17; 23-25; 25-19; 25-18)

Maraton: Wójcik, Nawała, Kłosowski, Dzido, Płaczek, Ryba, Smółka (libero) oraz Mosur
Maraton w wyjazdowym spotkaniu uległ Gorlicom 1-3, ale choćby GKPS przegrał, zwycięstwo krzeszowiczanom nic by nie dało, bo Dalin Myślenice pokonał u siebie 3-1 Sokoła Tarnów. Zatem to podopieczni Edwarda Zająca w przyszłym sezonie będą toczyć bój w IV lidze.
W pierwszej odsłonie formalni gospodarze (spotkanie odbyło się na hali w Bieczu, gdyż obiekt GKPS-u jest remontowany) gładko zwyciężyli do 17.
W drugiej partii Maraton ruszył do odrabiania strat i po ciężkim boju wyrównał stan meczu w setach.
Ekipa z Krzeszowic idealnie rozpoczęła trzeciego seta prowadząc już 5-0. To jednak nie wystarczyło. Siatkarze z Gorlic choć walczyli już jedynie o prestiż, nie dali za wygraną. W efekcie byli górą.
W czwartej części gry Maraton nie zdołał po raz drugi doprowadzić do remisu w setach, a zatem triumf gorliczan stał się faktem, a drużynie krzeszowickiej w oczy spojrzała IV- ligowa rzeczywistość.
Maraton zajął ostatnie miejsce w tabeli z 11 punktami na koncie. Zespół z Myślenic utrzymał się w III lidze plasując się na trzynastej, przedostatniej pozycji z 16 "oczkami". Gdyby jedna z drużyn wycofała się z rozgrywek, co nie byłoby nowością, krzeszowiczanie nadal występowaliby w rozgrywkach III ligi, ale o tym, póki co, nie wiadomo.
- Nasi rywale grali o "pietruszkę", byli do ogrania, ale też byli od nas lepsi - przyznał szkoleniowiec Maratonu Edward Zając.

(MK, BG, AB, MOR, KO, JD)

(red)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%