SPORTOWA SOBOTA. Po nerwowej końcówce MTS przegrał - przelom.pl

Sport

Zamknij

SPORTOWA SOBOTA. Po nerwowej końcówce MTS przegrał

red 19:43, 17.03.2012
Skomentuj SPORTOWA SOBOTA. Po nerwowej końcówce MTS przegrał Zawodnicy MTS-u w akcji ofensywnej fot. Marek Oratowski

Mimo heroicznego zrywu w drugiej połowie szczypiorniści I-ligowego MTS Chrzanów przegrali jedną bramką z wiceliderem Piotrkowianinem. Janina na inaugurację bezbramkowo zremisowała z Wierną Małogoszcz.

Mimo heroicznego zrywu w drugiej połowie szczypiorniści I-ligowego MTS Chrzanów przegrali jedną bramką z wiceliderem Piotrkowianinem. Janina na inaugurację bezbramkowo zremisowała z Wierną Małogoszcz.

PIŁKA RĘCZNA

I liga

MTS Chrzanów - MKS Piotrkowianin Piotrków Trybunalski 25-26 (9-13)
MTS: Białecki, Borecki - Bobowski, Zajdel 2, Owczarek, Zacharski , Kruczek 3, Bednarczyk, Klementowicz 1, Cupisz 3, Łącki, Kirsz 4, Stroński 2, Skoczylas 9
Piotrkowianin: Pawlak, Wnuk - Suski, Mróz 4, Daćko 3, Biskup 1, Klimczak, Skalski, Trojanowski 1, Matyjasik 3, Woynowski 7, Krzaczyński, Iskra 4, Cieniek 1, Pilitowski 2, Pakulski
Do 10. minuty mecz był bardzo wyrównany. Przy stanie 5-5 chrzanowianie przez osiem minut nie potrafili rzucić bramki. Rywale odskoczyli zatem na 5-8, a potem - po kilku zabójczych kontrach - nawet 6-12. Na przerwę MTS schodził z czterobramkową stratą. Po zmianie stron w podopiecznych Adama Piekarczyka wstąpił nowy duch. Już w 41. minucie po rzucie Tomasza Cupisza doprowadzili do wyrównania (18-18), a chwilę potem po trafieniu Adama Kruczka wyszli na prowadzenie. Potem na parkiecie trwała bardzo wyrównana walka. W 54. minucie przy wyniku 24-23 na trybunach zapłonęła raca. Ochrona oddała policji pseudokibica, który miał ją w ręku. Spowodowało to ponad 20-minutową przerwę, bo trzeba było przewietrzyć halę. Gdy dym opadł, zawodnicy wznowili mecz. W 58. minucie przy stanie 25-24 Maciej Białecki obronił dwa rzuty karne. Jednak w kolejnym ataku Adam Kruczek zgubił piłkę. Na 50 sekund przed końcem wyrównanie dał gościom Maciej Pilitowski. Niedługo potem Piotrkowianin objął prowadzenie po akcji zakończonej rzutem Tomasza Mroza. MTS miał 15 sekund na przeprowadzenie akcji wartej jeden punkt, ale blokowani przez rywali nie zdążyli oddać celnego rzutu.
- Bardzo szkoda, bo mogliśmy dziś wygrać. Zabrakło nam skuteczności w nerwowej końcówce - powiedział nam Łukasz Borecki, bramkarz MTS-u. Politechnika Radomska wygrała z Gwardią Opole i na trzy kolejki przed końcem do 5 punktów powiększyła przewagę nad Chrzanowem.  Szanse na utrzymanie jeszcze są, ale już tylko raczej w teorii.

Małopolska liga juniorów

PMOS Chrzanów - MOSiR Bochnia 46-13 (27-4)
PMOS: Wiatr, Górkowski, Gajewski - Wysowski 1, Dębowczyk, Madeja 4, Wycisk 1, Rola 15, Wierzbic 6, Figura 1, Skoczylas 2, Mucha 1, Orlicki 5, Amam 4, Dęsoł 6

Juniorzy młodsi z Chrzanowa dzięki wygranej nad Bochnią przypieczętowali pierwsze miejsce w lidze wojewódzkiej i awans do ćwierćfinałów mistrzostw Polski. Podopieczni Leszka Wójcika w przyszły weekend w Mielcu zagrają przeciw gospodarzom, Wieluniowi i drugiej drużynie z województwa podlaskiego.
Obserwując mecz z Bochnią mogło się wydawać, że rywal pierwszy raz wyszedł na parkiet i gra w piłkę ręczną. Szczególnie w pierwszej połowie różnica poziomów była bardzo widoczna. W 8. minucie po rzucie ze skrzydła Dęsoła było 10-0, a po kolejnych dziewięciu minutach i skutecznej kontrze Roli PMOS prowadził 20-1. Dopiero w końcówce pierwszej odsłony przyjezdni byli nieco skuteczniejsi i do przerwy przegrywali 4-27.
W drugiej połowie trener Wójcik wymienił skład i gra była mniej płynna. Wykorzystała to Bochnia, która w ciągu jedenastu minut rzuciła tyle bramek ile w całej pierwszej części meczu. W PMOS-ie dobrze spisywał sięł Orlicki, który po wrzutce od Muchy w 60. minucie ustalił wynik na 46-13.
- Chciałem aby każda z siódemek zagrała po trzydzieści minut. Już w pierwszej połowie po jednej z licznych kontr o zmianę poprosił jednak zmęczony Rola i te plany nieco się zmieniły. Należy go z pewnością pochwalić za piętnaście bramek, a cały zespół za małą liczbę błędów szczególnie do trzydziestej minuty - podsumował trener gospodarzy Leszek Wójcik.

PIŁKA NOŻNA

III liga

Janina Libiąż - Wierna Małogoszcz 0-0

Janina: Księżarczyk - Kania, Szafran, Dukała, Grzywa, Ficek, Szlęzak, Marzec (81. Ortman), Ząbek, Snadny (79. Pactwa), Witoń (69. Hejnowski)
Wierna: Mierzwa - Krzeszowski (90. Dudek), Pałgan, Pastuszka, Piotrowski, Kowalski, Pawłowski, Kita, Miernik (90. Augustyn), Malinowski, Kajda (65. Hajduk)

Kibice stęsknieni futbolu nie zobaczyli w Libiążu na inaugurację bramek. Mimo pięknej pogody, dobrego stanu murawy i ochoty do gry ze strony obu drużyn. Brakowało jednak czystych okazji strzeleckich. W pierwszej połowie Jakub Snadny sprawdził refleks golkipera Wiernej, ale ten spisał się bez zarzutu. Jego kolega Łukasz Ząbek uderzył zaś nad poprzeczką. Kibice poderwali się z miejsc, gdy po strzale Marcina Ficka piłka w polu karnym otarła się o rękę obrońcy. Sędzia jednak nie dopatrzył się przewinienia.
Od 55. minuty Libiąż grał w przewadze. Zawodnik gości Jan Kowalski zobaczył czerwoną kartkę za zwyzywanie sędziego. Gospodarze zwietrzyli swoją szansę. Wzmocnili ofensywę. Przeważali, ale nie stwarzali czystych okazji. Uderzenie Marcina Ficka w ostatniej chwili z linii bramkowej wybił jeden z defensorów. Jęk zawodu przetoczył się przez trybuny w 84. minucie. Właśnie wtedy zmiennik Łukasz Pactwa uderzył z 8 metrów3 nad poprzeczką.
- Czemu nie górą? - pytał strzelca z wyrzutem w głosie trener Antoni Gawronek. Ostatecznie oba zespoły podzieliły się punktami.
- Remis na własnym boisku z sąsiadem w tabeli i przy grze w przewadze to jak porażka. Mieliśmy cały czas atakować i uważać na kontry. Musieliśmy grać atakiem pozycyjnym, który jeszcze nie wychodzi nam najlepiej. Graliśmy sporo gier kontrolnych. Jednak sparingi na sztucznej murawie to jednak nie to samo, co mecz o stawkę - przyznał po końcowym gwizdku kapitan libiążan Jakub Księżarczyk.

IV liga

Spójnia Osiek - MKS Trzebinia-Siersza 0-1
Iskra Klecza Dolna - Orzeł Balin 1-0


Sparingi

Czarni Sosnowiec - KS Chełmek 1-0 (0-0)

KS Chełmek: Żołneczko - Tekielak, Górski, testowany, Kłapacz, Kulig, Musiał, Kustra, Cecuga, Krysiak, Bąk oraz Wojtków, Chylaszek, Kaczor, Kowalczyk, testowany.

Sobotni sparing był próbą generalną dla podopiecznych Pawła Sidorowicza przed inauguracją piłkarskiej wiosny, która dla lidera wadowickiej okręgówki nastąpi już za tydzień. Skład "biało-zielonych" wyglądał więc tak, jak prawdopodobnie ma wyglądać w pierwszym meczu rundy rewanżowej w Wadowicach.
Mecz Chełmka z Czarnymi nie mógł jednak zadowolić poziomem gry prezentowanym przez oba zespoły. Sytuacji mogących zakończyć się golem było jak na lekarstwo. Chełmek w pierwszej połowie najbliższy skutecznego strzału był za sprawą Bąka, który w sytuacji "sam na sam" minął bramkarza i mając przed sobą pustą bramkę skierował piłkę obok niej.
Ten sam zawodnik swoją szansę miał także w drugiej połowie, ale po dośrodkowaniu od współpartnera, strzelając głową opieczętował tylko słupek. Gospodarze rozstrzygające trafienie zdobyli płaskim strzałem z dwudziestu metrów. Minimalne prowadzenie Czarnych było przez nich skutecznie chronione do ostatniego gwizdka.
- Po ostatnim naszym sparingu mogę powiedzieć, że jesteśmy dobrze przygotowani do rundy wiosennej. Mamy nadzieję, że w pierwszym meczu ze Skawą Wadowice zdobędziemy komplet punktów, choć ta drużyny nigdy nam jakoś specjalnie nie leżała. Ja osobiście w inaugurującym meczu nie zagram, bo muszę pauzować za czerwoną kartkę, jaką dostałem w ostatnim jesiennym spotkaniu - informuje obrońca KS Chełmek Bartosz Chylaszek.

Zagórzanka Zagórze - LKS Gorzów 2-3 (1-1)
Gole dla Zagórzanki zdobyli Oczkowski i Smoleń
Zagórzanka: Synal - Domurat, Gut, Paliwoda, Oczkowski, Celej, Michałów, Kulawik, Jarczyk, Krawczyk, Bigaj, Baran, Smoleń, Fiba, Nędza.

Przeciwnikiem Zagórzanki w sobotnim sparingu był LKS Gorzów. Ekipa z Zagórza zagrała w osłabieniu, w składzie nie było czterech graczy z podstawowego  składu: Wójcika, Raczka, Siłakiewicza i Więcka.
W pierwszej połowie braki w obsadzie nie były bardzo widoczne. W 10 minucie gola, po rzucie karnym, zdobył Oczkowski. Niedługo potem rywale zdobyli bramkę kontaktową i pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 1-1. Po przerwie trener Zagórzanki postawił na piłkarzy rezerwowych. Po kwadransie gry, Smoleń, jeden z wprowadzonych graczy, popisał się efektownym zagraniem. Dośrodkowanie w pole karne zakończył "nożycami". Golkiper Gorzowa nie miał szans i Zagórzanka objęła prowadzenie. Później jednak górą byli gracze LKS-u. Dwukrotnie trafili do bramki Domurata. Mecz zakończył się wynikiem 2-3 dla gorzowian.
- Przeciwnik okazał się lepszy. Jestem niezadowolony z naszej postawy. Praktycznie cała drużyna słabo się spisała. Widać, że nie wszyscy gracze łapią filozofię gry. Mamy kilka dni na treningi. Będziemy ćwiczyć zwłaszcza stale elementy gry. Zobaczymy, ile uda nam się nadrobić do pierwszego meczu z Kalwarią - oceniał po sparingu Władysław Bębenek, trener Zagórzanki.

Skawa Wadowice - UKS Błyskawica Myślachowice 7-3 (2-0)
Bramki dla Błyskawicy: M. Wilk, samobójcza, Witek.

(MOR, BG, KO, AB)

(red)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%