SPORTOWA SOBOTA. Myślachowice ograły Lgotę - przelom.pl

Sport

Zamknij

SPORTOWA SOBOTA. Myślachowice ograły Lgotę

red 15:43, 07.04.2012
Skomentuj SPORTOWA SOBOTA. Myślachowice ograły Lgotę Pojedynek główkowy w meczu Myślachowic z Lgotą fot. marek Oratowski

Derbowy mecz A-klasy wygrały Myślachowice, odsyłając Lgotę z bagażem trzech goli. Trzecioligowa Janina Libiąż zremisowała z Granatem, a czwartoligowcy z Trzebini ulegli Halniakowi.

PIŁKA NOŻNA

III liga małopolsko-świętokrzyska
Granat Skarżysko-Kamienna - Janina Libiąż 0-0
Libiąż: Księżarczyk - Kania, Dukała, Szafran, Grzywa, Marzec (77. Ortman), Szlęzak (89. Górka), Hejnowski, Ficek, Witoń (60. Snadny), Ząbek (65. Pactwa)
Libiążanie zanotowali trzeci bezbramkowy remis w czwartym wiosennym spotkaniu. Podopieczni Antoniego Gawronka nie stracili jeszcze gola w rundzie rewanżowej. To na pewno może cieszyć szkoleniowca. Gorzej jeśli chodzi o ofensywę. Janina zdobyła jak na razie w wiosennych zmaganiach zaledwie jedną bramkę. Strzelił ją z karnego w wygranym meczu z Lubaniem Maniowy Łukasz Ząbek.
Najlepszą okazję do pokonania bramkarza ekipy ze Skarżyska-Kamiennej miał w 21. minucie Piotr Witoń. Napastnik gości przestrzelił jednak próbując przelobować golkipera rywali.
Przed przerwą dwukrotnie szczęścia próbował Łukasz Ząbek, ale nie zdołał trafić w światło bramki.
W 66. minucie po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Artura Szlęzaka główkował Łukasz Pactwa, ale bramkarz pewnie złapał piłkę.
Libiążanie kończyli spotkanie w dziesiątkę. W 75. minucie za drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę murawę przedwcześnie musiał opuścić Szymon Grzywa.
- Wywalczyliśmy ważny punkt na trudnym terenie. Szkoda sytuacji Witonia z pierwszej połowy, ale i tak jesteśmy usatysfakcjonowani - powiedział Antoni Gawronek, trener Janiny.

IV liga - zachodnia Małopolska
Halniak Maków Podhalański - MKS Trzebinia-Siersza 3-2 (2-0)
Gole dla Trzebini: Norbert Ciepichał (73), Michał Kowalik (83)
MKS: Wilk - Kalinowski, Ołownia (46. Sieczko), Kukla, T. Szczepanik, Giermek, Rolka (46. Ciepichał), Czyszczoń, Kowalik, P. Szczepanik (10. Czech), J. Pająk.
W pierwszej połowie trzebinianie prezentowali się słabo, co skrzętnie wykorzystali gracze Halniaka, pokonując dwukrotnie pokonując Jakuba Wilka.
Jakby tego było mało, na przedmeczowej rozgrzewce urazu nabawił się Paweł Szczepanik. Kontuzja okazała się na tyle poważna, że po dziesięciu minutach musiał opuścić boisko.
Po zmianie stron przyjezdni ruszyli do odrabiania strat. Nadziali się jednak na kontratak miejscowych i zamiast kontaktowego trafienia było 3-0.
Dopiero w końcówce trzebinianie zdołali pokusić się o zdobycz bramkową. Najpierw golkipera drużyny z Makowa Podhalańskiego pokonał Norbert Ciepichał, a na siedem minut przed końcem meczu na 2-3 trafił Michał Kowalik. Na więcej gości jednak stać już nie było.
- Przed przerwą byliśmy zdecydowanie słabsi. Nie byliśmy sobą. Potem zrobiło się 0-3 i rozpoczęliśmy pogoń. Na wyrównanie zabrakło czasu. Wracamy do Trzebini bez punktów. Możemy sobie pluć w brodę - powiedział Mateusz Miś, trener MKS-u.

Przeciszovia Przeciszów - Orzeł Balin 0-5 (0-3)

0-1 Marcin Smarzyński (17), 0-2 Marcin Smarzyński (21), 0-3 Mariusz Suwaj (30), 0-4 Paweł Wojdała (64), 0-5 Tomasz Liput (67)
Balin: Smok - Domurat (68. Wasyl), Treściński, Żuraw, Chrzanowski, Kaczor, Suwaj (46. Wolny), Wtorek, Liput, Motyka (46. Wojdała), Smarzyński (62. Bodziony)
Piłkarze Orła będą mieli spokojne święta. W Zatorze, gdzie swoje spotkania rozgrywa Przeciszovia podopieczni Piotra Pierścionka zdecydowanie wygrali aplikując rywalowi aż pięć bramek. Mecz mógł się rozpoczęć jednak inaczej, ale w 5. minucie po strzale rywala z siódmego metra efektownie interweniował Smok. Wynik otworzył Smarzyński, a kolejne bramki były konsekwencją dobrych akcji. O ich konstruowanie było łatwiej od 29. minuty, kiedy za faul na Wtorku czerwoną kartkę otrzymał Domżał. Karnego wykorzystał natomiast Suwaj. W drugiej połowie Kudłacika pokonali jeszcze Wojdała i w sytuacji sam na sam Liput. W końcówce siły na murawie się wyrównały bowiem czerwony kartonik zobaczył Wtorek.

Klasa okręgowa - Wadowice
Nadwiślanin Gromiec - Sucha Beskidzka 0-2 (0-0)
Gromiec: Fijołek - Pactwa, Rundzia, Adamczyk, Jaśko, Rudnicki (70. Zejma Krzysztof), Nowicki (80. Dworniczek), Kania (65. Budek), Zejma Mateusz, Manzel (65. Sobień), Rojek.
W pierwszej połowie kibice zgromadzeni na obiekcie Nadwiślanina nie zobaczyli ani jednego gola. Niewiele było też sytuacji bramkowych, gra toczyła się głównie w środku pola.
Pierwszą akcją, po której wynik mógł się zmienić, mieli w 30. minucie goście. Po rzucie wolnym pewnie interweniował jednak Fijołek. Kilka minut później, w podobnej sytuacji równie skuteczną obroną popisał się bramkarz z Suchej. W 40. minucie akcji jeden na jeden nie wykorzystał Rudnicki. Do przerwy utrzymał się bezbramkowy remis.
Wynik zmienił się dopiero w 55. minucie. Po rzucie wolnym zawodnicy Suchej Beskidzkiej objęli prowadzenie. Piłkarze z Gromca odpowiedzieli atakami, ale zabrakło im skuteczności: Nowicki z rzutu wolnego trafił w słupek, Rudnickiemu i Krzysztofowi Zejmie również nie udało się pokonać bramkarza przyjezdnych.
W 85. minucie, po stracie piłki przez miejscowych, goście odpowiedzieli szybkim kontratakiem i podwyższyli na 2-0. Takim wynikiem zakończyło się spotkanie.
- Myślę, że remis był w zasięgu ręki. Mieliśmy swoje sytuacje w obu połowach, ale ich nie wykorzystaliśmy. Po stracie drugiej bramki mecz już się skończył. Przez święta będzie można na spokojnie przeanalizować dzisiejszy mecz. A potem dalej grać dalej i walczyć o punkty - powiedział Robert Saternus, trener Nadwiślanina Gromiec.

Cedron Brody - KS Chełmek 2-4 (1-1)
1-0 Ciemera (5), 1-1 Mrożek (20), 2-1 Wolski (62), 2-2 Kysiak (70), 2-3 Bąk (77), 2-4 Bąk (88)
Chełmek: Wojtków - Chylaszek, Górski, Tekielak, Kłapacz (69.Cecuga), Musiał, Kysiak, Kulig, Mrożek, Kustra (30. Żołneczko), Bąk.
Złe miłego początki - tak należy skwitować przebieg sobotniego meczu dla podopiecznych Pawła Sidorowicza. Miejscowi już w 5. minucie wyszli na prowadzenie po tym, jak dośrodkowanie z boku boiska strzałem z głowy zamknął Ciemera. Wyrównał Mrożek, który uderzył po długim rogu. W 30. minucie trener Chełmka musiał się głowić kogo wstawić do bramki za Wojtkowa, który poza polem karnym faulował gracza Cedronu i za pozbycie rywala realnej szansy na zdobycie gola został przez sędziego ukarany czerwonym kartonikiem. Obowiązkiem strzeżenia bramki obarczony został Żołneczko, który wszedł za wycofanego z pola Kustrę. Do końca pierwszej połowy goli żadna z drużyn już nie zdobyła.
Po zmianie stron niefrasobliwość obrońców i zamieszanie w polu karnym "biało-zielonych" wykorzystał Wolski. Lider tabeli w końcu zrozumiał, że wizja utraty punktów w tym meczu jest bardzo realna i wziął się za odrabianie strat. Wyrównał Kysiak, a na 3-2 strzelił Bąk, który po dośrodkowaniu celnie główkował. Także i on ustalił wynik tego meczu finalizując kontrę całego zespołu i po podaniu od Tekielaka umieścił piłkę w siatce z najbliższej odległości.
- Zdawaliśmy sobie sprawę, że jest to ciężki teren, na którym poza nami wygrała dotychczas tylko jedna drużyna w tym sezonie. Mimo to początek meczu w naszym wykonaniu był niefrasobliwy. Zdołaliśmy mimo wszystko odwrócić jego losy - skomentował obrońca KS Chełmek Bartosz Chylaszek.
Dzięki temu zwycięstwu Chełmek utrzymał pozycję lidera. Ma jednak tylko punkt przewagi nad drugą w tabeli Sołą Oświęcim.

MKS Alwernia - Unia Oświęcim 1-1
LKS Skidziń - Zagórzanka Zagórze 5-0

Klasa A - Chrzanów
Błyskawica Myślachowice - Korona Lgota 3-0 (1-0)
1-0 Łukasz Witek (21), 2-0 Mateusz Wilk (48), 3-0 Marcin Wielonek (53)
Myślachowice: Pierog - P. Wilk (60. Jastrzębski), Cybulski, Bartosik, Binek, Wicher (76. Krzysztofczyk), Wielonek, Wojdyła, Jastrzębski, Witek (70. Zięba), M. Wilk (64. Kocyk)
Lgota: Ostrzywilk - Nowakowski, Drygała (80. Chechelski), Wołoszczakiewicz, Babecki, Nowak, Knapczyk, Stryczek, D. Doła (64. P. Doła), Janowski (46. Lasoń), Malczyk (74. Bednarowicz)
Derby były dość dobrym widowiskiem. Mimo że murawa boiska w Myślachowicach była dość grząska, co utrudniało inicjowanie składnych akcji. W 12. minucie po rzucie wolnym wykonywanym przez gości z 25 metrów piłka trafiła w słupek. Gospodarze byli precyzyjniejsi. Po dograniu Kamila Wojdyły z lewego skrzydła piłkę głową umieścił w siatce Łukasz Witek. Warto przypomnieć, że obaj wrócili do Błyskawicy przed rundą wiosenną. W pierwszej połowie miejscowi mieli jeszcze kilka wybornych okazji strzeleckich. Jednak bramkarz Korony Piotr Ostrzywilk wybronił strzał głową Grzegorza Wichra. Uderzenie Pawła Wilka z rzutu wolnego nieznacznie minęło cel. W kolejnej akcji w długi róg celował Łukasz Witek, ale futbolówka przeleciała obok słupka. W 41. minucie wychodzący do piłki Kamil Babecki padł na murawę. Goście domagali się karnego, ale sędzia orzekł, że sytuacja miała miejsce przed polem karnym. Zarządził zatem tylko rzut wolny. Już trzy minuty po zmianie stron było 2-0 po trafieniu Mateusza Wilka. W 53. minucie z lewej strony pola karnego uderzył Marcin Wielonek. Trafił w długi róg i po chwili utonął w ramionach kolegów. Potem jeszcze kibice kilka razy wydali jęk zawodu, bo gospodarzom zabrakło precyzji, a niekiedy i szczęścia. Jak przy akcji Kamila Wojdyły, po której bramkarz końcami palców wybił piłkę na róg. Goście przeprowadzili kilka kontr. Jednak Andrzej Nowak był łapany na spalone.
- Zasłużyliśmy na to zwycięstwo, choć w naszej grze było jeszcze trochę chaosu - przyznał trener gospodarzy Maciej Molęda.
- Być może mecz by się inaczej potoczył, gdybyśmy na początku strzelili gola z rzutu wolnego. Jednak gospodarze byli lepsi. Popełniliśmy za dużo błędów, by myśleć o korzystnym wyniku - powiedział kapitan i nowy trener Lgoty Andrzej Nowak.

Tempo Płaza - Nadwiślanka Okleśna 1-0 (1-0)
1-0 Mateusz Kowalczyk (25)
Tempo: Kurzak - Dusza, Bryłka, Ostrzywilk, Adrian Głownia - Motyl (66. Domagała), Szarota, Dziedzic, Kowalczyk (80. Artur Głownia) - Klimek (77. Barłóg), M. Bała
Nadwiślanka: Motyl (65. Noworyta) - P. Cichoń, Rożnawski (20. Łatak), Chlebicki, R. Skwarczyński - Gawąd (70. Kozak), Sądecki (72. J. Cichoń), Jochymek, M. Wojtoń - Pocztowski, P. Skwarczyński
Nadwiślanka poniosła drugą porażkę z rzędu, jednak ani wynik, ani styl nie przynosi wstydu drużynie Jarosława Cichonia.
Obie ekipy stworzyły mnóstwo okazji bramkowych, tyle że nie grzeszyły skutecznością. Jedyną bramkę zdobył Kowalczyk skutecznie zamykając akcję zespołu w 25. minucie. Trafić mógł także Klimek, a trzykrotnie przed szansą stanął Domagała.
W zespole gości najaktywniejszy pod bramką rywala był Pocztowski, lecz zmarnował kilka sytuacji. Również Wojtoń i Jochymek bezskutecznie nękali bramkarza.
Pechowe było to spotkanie dla dwóch zawodników z Okleśnej. Bramkarz Motyl w 65. minucie musiał opuścić boisko wskutek kontuzji. Jego miejsce w bramce zajął zawodnik z pola Przemysław Cichoń, a na placu boju pojawił się Noworyta. Wcześniej, bo w 20. minucie, kontuzji doznał także Rożnawski i, rzecz jasna, też został zmieniony.
- Mecz był słaby, dobra była tylko pierwsza połowa. Mojej drużynie brakowało skuteczności, dało się zauważyć rozkojarzenie zawodników - skomentował szkoleniowiec Tempa Mieczysław Szczurek.
- Spotkanie było wyrównane, nie widać było różnicy między Płazą, a nami. Obie drużyny wypracowały sporo okazji, ale brakowało precyzji i skuteczności - mówi grający trener Nadwiślanki Jarosław Cichoń.

SPRiN Regulice - LKS Żarki 0-4 (0-2)
0-1 Dariusz Gregorczyk (20), 0-2 Piotr Likus (42), 0-3 Dariusz Gregorczyk (60), 0-4 Piotr Likus (82)
Regulice: Król - Śliz, Niedbała (46. Kopeć), Banaś, Ciombor (46. Kadłuczka), M. Mazgaj, Ciołek, Sikora (60. A. Mazgaj), P. Matusik, Celej, Turek (75. Kubasiak)
Żarki: Nędza I - Filipek, Z. Horawa, Wierzba (64. Janik), Ł. Horawa, Przebinda, Piegzik, Śleziak (85. Majka), Gregorczyk (80. Majka), Szafran (85. K. Horawa), Likus
Żarki kontrolowały przebieg meczu od pierwszej do ostatniej minuty. Z takim obrotem sprawy pogodziły się chyba także Regulice, które albo nie były w stanie, albo zbytnio nie chciały przeszkadzać rywalowi w zdobywaniu bramek.
Wynik otworzył Gregroczyk, który trafił także w drugiej połowie. Dwie bramki pewnymi strzałami przy dalszym słupku dołożył także Likus i Żarki wygrały 4-0.
- Trener uczulał nas byśmy wyszli skoncentrowali i grali swoje, a wtedy osiągniemy korzystny wynik. Udało się to zrobić. Po pięciomiesięcznej przerwie dobrze jest wejść udanie w drugą rundę. Zostało jednak jeszcze sporo spotkań w tym najcięższe wyjazdy do Babic, Płazy czy Woli Filipowskiej. W czołówce powinno być bardzo ciekawie - analizuje zawodnik Żarek Mateusz Wierzba.

W innych meczach
Start Kamień - Arka Babice 3-4
Wisła Jankowice - Wolanka Wola Filipowska 2-0
Victoria Zalas - Ruch Młoszowa 0-3

Sportowa sobota w obiektywie

(MOR, MK, JD, KO, BG, AB)

(red)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%