Dulowa wygrała z Młoszową i zachowała fotel lidera. Żarki rozbiły Myślachowice, strzelając im aż dziewięć goli. Pierwsze wiosenne zwycięstwo odniosła Wolanka, pokonując Zalas.
Klasa A - Chrzanów
Ruch Młoszowa - UKS Dulowa 1-3 (1-2)
0-1 Patryk Mendela (1), 0-2 Tomasz Witkowski (6), 1-2 Tomasz Turek (12), 1-3 Maciej Mencel (85)
Młoszowa: Kozyra - G. Bartyzel, Brzózka, Odrzywołek, M. Gaj, Turek, Skotniczny (73. Dębski), Chechelski (69. K. Grabski), Latko, Kaliński, Wichrowski (46. D. Dymek)
Dulowa: Wacławek - Biłka (46. M. Mencel), Witkowski, Burdzy, Przykorzyński, Jarczewski, Kozak (61. Łukasik), Grzesiakowski (75. P. Mencel), Ziarnik, Warkoczyński, Mendela
Ciekawe spotkanie derbowe obejrzała licznie zgromadzona na obiekcie w Młoszowej publiczność. Tak wysokiej frekwencji już dawno na meczu Ruchu nie było. Sporo fanów przyjechało z Dulowej. Przez większość spotkania grupy młodych kibiców obu ekip głośno się przekrzykiwało, dopingując swoje zespoły.
Fani miejscowych byli z pewnością mocno zszokowani początkiem pojedynku na murawie. Po sześciu minutach UKS prowadził bowiem 2-0. Najpierw po błędzie Kozyry (wypuścił piłkę po centrze Witkowskiego) piłkę do siatki wpakował Mendela. Następnie z rzutu wolnego spod linii końcowej boiska kapitalnego gola zdobył Witkowski, trafiając w samo okienko.
W 12. minucie kontaktową bramkę strzelił głową Turek(po dośrodkowaniu Bartyzela).
Przed przerwą okazję do podwyższenia wyniku miał jeszcze Mendela, ale po jego uderzeniu i rykoszecie Kozyra udanie interweniował.
Dziesięć minut po zmianie stron szarżującego na bramkę Latkę znakomicie powstrzymał Burdzy. W odpowiedzi Mendela minimalnie przestrzelił z kilkunastu metrów.
W 82. minucie w znakomitej sytuacji znalazł się Latko, ale mając przed sobą tylko Wacławka fatalnie spudłował.
Chwilę później z kilku metrów strzelał Turek, ale uczynił to zbyt lekko.
Niewykorzystane okazje zemściły się w 85. minucie. Mendela zgrał piłkę do M. Mencela, a ten nie zmarnował sytuacji jeden na jeden z Kozyrą i ustalił wynik na 3-1 dla Dulowej.
- To był mój pierwszy mecz po długiej przerwie. Winę za straconego gola biorę na siebie. Najważniejsze, że wygraliśmy, więc mój powrót na boisko chyba trzeba uznać za udany. Młoszowa postawiła trudne warunki, ale uważam, że nasze zwycięstwo jest zasłużone - powiedział Kamil Wacławek, bramkarz UKS.
- To było dziwne spotkanie. Ciężko coś zrobić, jak się tak szybko traci dwa gole. Nie pamiętam podobnego meczu. Mieliśmy więcej okazji bramkowych, ale zawiodła skuteczność. Remis byłby sprawiedliwszy. Cieszy to, że zagrało pięciu młodzieżowców i na tle silnego rywala zaprezentowali się z dobrej strony. Teraz czeka nas mecz z Płazą. Może być to podobny pojedynek jak w Zalasiu. Tam udało nam się wypunktować Victorię - powiedział Krzysztof Doległo, szkoleniowiec Ruchu.
LKS Żarki - Błyskawica Myślachowice 9-0 (4-0)
1-0 Likus (13), 2-0 Likus (33), 3-0 Gregorczyk (44), 4-0 Szafran (45), 5-0 Janik (57), 6-0 Likus (80), 7-0 Kurzak (85), 8-0 Likus (86), 9-0 Kurzak (88).
Żarki: Wiśniewski - Filipek, Z.Horawa, Wierzba, Ł.Horawa, Gregorczyk (46.Kurzak), Przebinda (70.Gut), Piegzik (46.Janik), Śleziak (70.Majka), Szafran, Likus.
Myślachowice: Kozłowski - Sygnat, P. Wilk, Cybulski, Bartosik, K.Jastrzębski (75.S.Jastrzębski), Wicher (64.Kocyk), Wojdyła, Wielonek, Witek (58.Zięba), M. Wilk (78.Krzysztofczyk).
Srogie lanie - to określenie chyba najbardziej pasuje do tego, w jaki sposób potraktowali piłkarze Żarek swoich kolegów z Myślachowic. Sygnał, że w tym meczu może być sporo goli dał Likus, jeden z bohaterów spotkania i zdobywca czterech goli.
W 6. minucie w sytuacji sam na sam z bramkarzem posłał piłkę jeszcze obok słupka, ale już kilka minut później zdołał otworzyć wynik. Stało się to po tym jak minął kolejno dwóch obrońców oraz bramkarza i skierował piłkę do pustej bramki.
Goście próbowali swych sił po uderzeniu głową Konrada Jastrzębskiego, ale piłka po jego strzale minęła bramkę. Bezlitośni byli za to miejscowi, którzy w pierwszej połowie jeszcze trzykrotnie pokonywali golkipera Błyskawicy. Po zmianie stron Żarki grały już z pełną swobodą, mając świadomość, że w tym meczu już nic im nie grozi. Mimo "piłkarskiego pikniku" jaki obserwowali kibice w tej części gry, miejscowi pokusili się jeszcze o pięć trafień. Ozdobą był gol na 5-0 Janika, który z podbicia uderzył zza linii pola karnego po wycofaniu futbolówki z piątego metra przez Kurzaka.
- Cieszy mnie to wysokie zwycięstwo, choć nie zachłystuję się nim. Jest to dopiero trzeci wiosenny mecz i jeszcze wiele ważnych spotkań przed nami. Jak na razie można być jednak zadowolonym - powiedział po meczu Stanisław Dwornik, trener Żarek.
Z kolei wyraźnie niezadowolony z końcowego wyniku środowego meczu był trener Myślachowic Maciej Molenda, który odmówił udzielenia komentarza do boiskowych wydarzeń.
Korona Lgota - Wisła Jankowice 2-3 (2-1)
1-0 Knapczyk (25), 2-0 Knapczyk (35), 2-1 Pawlik (43), 2-2 Zieliński (47), 2-3 Pawlik (70)
Lgota: Ostrzywilk - Chechelski, Wołoszczakiewicz, Stryczek, Drygała, Knapczyk, Babecki, Nowak, P. Doła, Bednarowicz (60. D. Doła), Sz. Lasoń (50. Malczyk)
Jankowice: Czmok - Taborski, Kułaga, J. Pierzchała, Nędza, Szlęzak, Zieliński, K. Sojka (46. Kościelniak), D. Butora, Pawlik (75. Miziołek), Koziarz
Gospodarze zaczęli bardzo dobrze. Dwa razy w głównej roli wystąpił Knapczyk. Najpierw uderzył celnie z woleja, a potem wykorzystał sytuację sam na sam. Jednak goście nie złożyli broni. W 43. minucie kontaktowego gola strzałem w długi róg zdobył Pawlik. Zaraz po przerwie Zieliński przymierzył dokładnie z wolnego z 20 metrów. Trafił w samo "okienko". Losy meczu rozstrzygnęły się w 70. minucie. Wtedy Kułaga zacentrował w pole karne. Bramkarz Lgoty wypuścił piłkę, którą do siatki z najbliższej odległości skierował Pawlik.
- To był dla nas bardzo ważny mecz. Potrafiliśmy się podnieść i strzelić aż trzy bramki. Sporo do naszej gry wnieśli zmiennicy Krzysztof Kościelniak i Krzysztof Miziołek - powiedział nam Jakub Szlęzak, trener Jankowic.
- Żałuję zmarnowanej szansy. Szyki pokrzyżowały nam kontuzje Chechelskiego i Lasonia. Weszli za nich młodzi chłopcy. Także nasz bramkarz grał z kontuzją kolana, a Drygała z urazem pachwiny - to komentarz Andrzeja Nowaka, grającego trenera Lgoty.
Arka Babice - SPRiN Regulice 3-2 (1-0)
W Wielką Sobotę Arka po emocjonującej końcówce zapewniła sobie trzy punkty w Kamieniu. Regulice natomiast praktycznie bez walki uległy Żarkom. Tym razem mecz miał podobny przebieg tylko dla gospodarzy, którzy w pierwszej połowie dominowali nad rywalem. Dogodnych sytuacji nie potrafili wykorzystać jednak Wierzbic czy Mianowski. Ten ostatni do siatki trafił dopiero w 44. minucie kiedy wykończył indywidualną akcję.
W drugiej odsłonie Babice podwyższyły wynik. Najpierw perfekcyjnie z rzutu wolnego przymierzył Wierzbic, a na 3-0 trafił Zając dopełniając formalności po dograniu Mianowskiego.
Spokojne prowadzenie wymknęło się jednak Arce spod kontroli. Po niepotrzebnym faulu Kwiatkowskiego na Celeju karnego wykorzystał Ślizg. W 70. minucie tym razem Kwiatkowski stracił piłkę co wykorzystał Celej i było już tylko 3-2 dla Arki. W końcówce oba zespoły miały swoje okazje, ale wynik już się nie zmienił.
- Zagraliśmy tak samo jak przed tygodniem. Wydawało się, że kontrolujemy wynik, a tu w drugiej odsłonie rywal namieszał. Regulice walczyły i były bliskie zdobycia punktów. Ciągle jestem poddenerwowany przez te emocje - mówił po zakończeniu spotkania trener Arki Stanisław Bąk.
Wolanka Wola Filipowska - Victoria Zalas 2-0 (2-0)
1-0 Mateusz Ciombor (30), Łukasz Kłeczek (35)
Wolanka: Mateusz Filipek - Marcin Filipek, Kalęba, Święszek, Kieres, Nowak, Ciombor, Skotniczny (80. Kocot), Kisielak (85. Grochal), Motyl, Mateusz Kłeczek (25. Łukasz Kłeczek, 76. Pałka).
Victoria: Harpak - Dudek, Milewicz, Gasek (82. Kołacz), Tataruch, Wosik, Dawid Kwoka (46. Księżyc), Kamil Kwoka, Jakub Ryszka, Mariusz Knapik (75. Bartnik), Jacek Knapik (53. Kanclerz)
Derby gminy Krzeszowice od pierwszych minut obfitowały w emocje. Od początku na boisku przeważali gracze Wolanki. Pierwszą akcję pod bramką gości rozegrali w 3. minucie. Jednak piłka wybita z rzutu rożnego nie zagroziła golkiperowi Victorii.
W kolejnych minutach musiał interweniować kilka razy. Za każdym razem robił to skutecznie. W 21. minucie, za faul w polu karnym sędzia podyktował dla Zalasu rzut karny. Przyjezdni nie wykorzystali jednak szansy na objęcie prowadzenia. Bramkarz Wolanki pewnie obronił "jedenastkę".
Gospodarze podkreślili swoją przewagę w 30. minucie. Mateusz Ciombor zdobył gola po dośrodkowaniu z rzutu rożnego wykonywanego przez Roberta Motyla. Pięć minut później wynik podwyższył Łukasz Kłeczek. Zawodnik, wprowadzony na boisko kilka minut wcześniej, po podaniu od Łukasza Nowaka, bez problemu pokonał bramkarza Victorii. Gracze Wolanki mogli poprawić swój dorobek bramkowy przed zakończeniem połowy, ale trafili w słupek.
W drugiej części gry widzowie nie zobaczyli ani jednej bramki. Było za to więcej akcji w środku pola. Przewaga Wolanki była wyraźna, ale miejscowi nie byli w stanie przełożyć tego na celne trafienia. Walka na boisku była twarda. Kilka razy, po starciu piłkarzy, konieczna była pomoc medyczna. Dochodziło także do przepychanek między zawodnikami. Victoria spotkanie kończyła w osłabieniu. W 75. minucie drugą żółtą, a w rezultacie czerwoną kartkę zobaczył Milewicz.
- Mecz był zacięty bo to derby. Gdyby Victoria trafiła karnego, spotkanie mogłoby wyglądać zupełnie inaczej. Z wyniku jestem dość zadowolony, ale kilku sytuacji nie wykorzystaliśmy. Liczę, że w kolejnych meczach będzie lepiej z naszą skutecznością - powiedział trener Wolanki Tomasz Ryba.
- Na tym boisku gra się dramatycznie. Piłka skacze, ciężko ją opanować. Szkoda, że nie wykorzystaliśmy rzutu karnego na początku meczu. Nikt jednak nie odpuszczał. W drugiej połowie było gorzej, nie oddaliśmy ani jednego strzału - przyznał po spotkaniu etatowy bramkarz Zalasu Marcin Kapusta.
Nadwiślanka Okleśna - Start Kamień 2-2 (0-2)
0-1 Tomasz Panek (20), 0-2 Paweł Panek (43), 1-2 Michał Wojtoń (70), 2-2 Szymon Wojtoń (80)
Nadwiślanka: Wachnicki - P. Cichoń, Jakubik, Chlebicki, Noworyta (65. Giermek) - Gawąd (58. R. Skwarczyński), Stark, Jochymek (89. Łatak), M. Wojtoń - Pocztowski, Sz. Wojtoń
Start: Kamiński - M. Wawro, Wolarek, Głuszek, Kozioł - Wiecheć, T. Panek, P. Wawro (46. Piotr Panek), Gara - Paweł Panek (78. Rusiński), Bylica
Nadwiślanka nie wykorzystała w pełni atutu własnego boiska. A goście z Kamienia także mają prawo odczuwać niedosyt, bowiem prowadzili 2-0 do 70. minuty i nie zdołali "dowieźć" zwycięstwa do końca.
Spotkanie było dość wyrównane. Przyjezdni jednak byli skuteczniejsi w pierwszej odsłonie i wyszli na prowadzenie w 20. minucie, kiedy to Tomasz Panek po rzucie wolnym na długi słupek skierował piłkę w krótki róg nie dając szans bramkarzowi. Gola do szatni zdobył Paweł Panek po uderzeniu w długi róg i przyjezdni schodzili na przerwę z dwubramkowym prowadzeniem.
Podopieczni Jarosława Cichonia dążyli do odrabiania strat. W 70. minucie złapali kontakt z rywalem po tym jak M. Wojtoń po dograniu Sz. Wojtonia wykorzystał sytuację sam na sam. W 75. minucie za drugą żółtą kartkę z boiska wyleciał Stark i ostatni kwadrans miejscowi grali w osłabieniu. Przy stanie 1-2 Wiecheć mógł, a raczej powinien podwyższyć prowadzenie. Tyle że Wachnicki obronił dwa jego strzały z rzutów karnych. "Jedenastka" musiała być powtórzona, gdyż arbiter zasygnalizował, iż golkiper zbyt wcześnie wyszedł z bramki. Wkrótce niewykorzystana okazja Wiechecia zemściła się na gościach. Oto bowiem Sz. Wojtoń po podaniu Jochymka stanął oko w oko z bramkarzem i wyrównał na 2-2.
Gospodarze mieli jeszcze kilka szans na objęcie prowadzenia. Okazję miał Jochymek, zaś M. Wojtoń ostemplował poprzeczkę, po czym Pocztowski dobił jego strzał, tyle że sędzia zasygnalizował spalonego.
- Nie wykorzystujemy sytuacji, a przeciwnicy nas kontrują i to mnie martwi. W przerwie meczu remis brałbym w ciemno, jednak po zakończonym spotkaniu czuję niedosyt. Dokonałem tylko dwóch zmian, gdyż musieliśmy gonić wynik. Po wyrównaniu mieliśmy przewagę, lecz nie zdołaliśmy przechylić szali zwycięstwa na naszą stronę - przyznaje trener Nadwiślanki Jarosław Cichoń.
Sportowy tydzień w obiektywie
(MK, MO, BG, AB, KO, JD)

20.04.2026
OSŁONY okienne na wymiar, Tel. 731-496-146.

18.04.2026
OFERUJĘ budowę indywidualnie dostosowanych domków ...

25.03.2026
MALOWANIE, gładź bezpyłowa, regipsy, panele podłog...
Spór o mieszkania SIM w Chrzanowie
Przecież burmistrz, to pachołek Tuska. Nie liczcie na to , że Wam pomoże. Trzeba zrobić referendum, tak jak w Krakowie i wybrać innego burmistrza. Wtedy może będzie lepiej.
Gieks
13:30, 2026-05-21
Spór o mieszkania SIM w Chrzanowie
A co na to nasz Robert - może redakcja go dopytać, bo po budowie latał i wywiadów udzielał .......
:)
13:18, 2026-05-21
“Przełom” to moje ukochane dziecko
odloty molendowej..... nie dość, że komentujesz sama swoje artykuły to jeszcze przeprowadzasz wywiady sama ze sobą, przecież remsak nie jest w stanie zadać samodzielnie żadnego pytania. 🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣
bążur
10:35, 2026-05-21
Nocne oczekiwanie na diagnostykę
umieralnią w chrzanowie siedlisku komuchów i POwskich *%#)!& kieruje funkcjonariusz Baranowski oraz Gęba sędzia piłkarski. obaj reprezentują nurt głębokiego zidiocenia PO
bążur
10:31, 2026-05-21
0 0
http://ksnadwislanka1956.futbolowo.pl/ zdjęcia i dokładniejszy opis spotkania Nadwiślanka-Start na w.w. str Zapraszam !!
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz