SPORTOWA SOBOTA. Świt strącił Sokoła - przelom.pl

Sport

Zamknij

SPORTOWA SOBOTA. Świt strącił Sokoła

red 17:54, 05.05.2012
Skomentuj SPORTOWA SOBOTA. Świt strącił Sokoła Napastnik Świtu Piotr Chlipała (z prawej) w pojedynku z Mateuszem Hałatem z Sokoła Kocmyrzów. Fot. Michał Koryczan

Po trafieniach Krzysiaka, Chlipały i Deryniowskiego Świt Krzeszowice wygrał 3-0 z Sokołem Kocmyrzów. Trzy punkty wywalczyły zespoły z Balina, Trzebini i Chełmka, a Alwernia zremisowała z Zagórzem.

Po trafieniach Krzysiaka, Chlipały i Deryniowskiego Świt Krzeszowice wygrał 3-0 z Sokołem Kocmyrzów. Trzy punkty wywalczyły zespoły z Balina, Trzebini i Chełmka, a Alwernia zremisowała z Zagórzem.

PIŁKA NOŻNA

IV liga - zachodnia Małopolska
Orzeł Balin - Sokół Przytkowice 4-0
MKS Trzebinia-Siersza - Zieleńczanka Zielonki 5-0

Gole dla MKS: Marcin Giermek - trzy, Michał Kowalik, Jakub Pająk - po jednej

Klasa okręgowa - Kraków I
Świt Krzeszowice - Sokół Kocmyrzów 3-0 (0-0)
1-0 Grzegorz Krzysiak (50), 2-0 Piotr Chlipała (70), 3-0 Piotr Deryniowski (80)
Świt: Wróbel - Calik, Łapuszek, Strzeboński, Marszałek - Kowalczyk (46. Kanclerz), Deryniowski, Funek (77. Mucha), Jedynak (64. Czechowski) - Chlipała, Krzysiak
W pierwszej połowie spotkanie nie wyglądało, jakby na boisku rywalizowała drużyna aspirująca do awansu z ekipą walczącą o utrzymanie. Gra była wyrównana, choć przy piłce częściej byli miejscowi. Kiedy jednak zbliżali się do pola karnego rywali brakowało im dokładności w decydującym podaniu.
Tak jak chociażby w 4. minucie, gdy Chlipała przedarł się lewym skrzydłem w pole karne. Zagrał jednak niezbyt precyzyjnie do ustawionego na piątym metrze Jedynaka i ten nie opanował piłki.
Groźnie pod bramką Sokoła zrobiło się w końcówce pierwszej odsłony. W 42. minucie po centrze w pole karne główkował Krzysiak, ale golkiper był na posterunku. Dobijać próbował jeszcze Chlipała, ale i tym razem bramkarz był górą.
Chwilę później po długim podaniu w sytuacji sam na sam ze Szczałbą znalazł się Krzysiak, jednak fatalnie spudłował.
Wreszcie pięć minut po zmianie stron gospodarze otworzyli wynik. Calik podał do Kaclerza, ten zacentrował z prawej strony i zamykający akcję Krzysiak wpakował futbolówkę do siatki.
Po stracie gola do ataku ruszyli przyjezdni. W odstępie dwóch minut dwukrotnie przed szansą doprowadzenia do remisu znalazł się Zawrzykraj. Najpierw przestrzelił minimalnie, a następnie jego uderzenie bardzo ładnie obronił Wróbel.
Drugą bramkę zdobyli za to krzeszowiczanie. Kanclerz znakomicie dośrodkował z lewego skrzydła do Chlipały. Doświadczony napastnik przyjął piłkę i ze spokojem pokonał golkipera Sokoła.
W 79. minucie kolejną znakomitą okazję zmarnował Krzysiak, który znalazł się w sytuacji jeden na jeden z bramkarzem Sokoła.
Kilkadziesiąt sekund później gospodarze cieszyli się jednak z trzeciego trafienia. Chlipała ruszył do prostopadłego podania, następnie wyłożył piłkę Deryniowskiemu, a ten skierował ja do bramki.
Świt kończył mecz w dziesiątkę. W 90. minucie Strzeboński faulował wychodzącego na czystą pozycję napastnika gości i arbiter pokazał doświadczonemu obrońcy zespołu z Krzeszowic czerwoną kartkę.
- Zagraliśmy naprawdę dobrze w pierwszej połowie. Byliśmy skoncentrowani przez całe 45 minut. W drugiej odsłonie brakło nami sił ewidentnie. Przeciwnik zaczął szybciej grać piłką. Jedna, druga bramka i to nas podłamało. Mieliśmy też swoje sytuacje. Zabrakło jednak trochę szczęścia. Szkoda. Bo można było złapać kontakt. Nic. Musimy walczyć w kolejnych meczach, żeby się utrzymać - powiedział zawodnik Sokoła Mateusz Hałat, jeszcze niedawno grający w MKS Trzebinia-Siersza.
- Byliśmy zmęczeniu po meczu z Clepardią, na ciężkim terenie. Rywale nie grali we wtorek meczu ligowego. Cel był jednak jeden - zwycięstwo. Tak jak w każdym meczu. Do końca sezonu nie możemy sobie pozwolić na straty punktów, jeśli marzymy o awansie. Jutrzenka ma punkt przewagi i lepszy bilans spotkań z nami. Ale przede wszystkim musimy patrzeć na siebie, nie na przeciwników. Sokół był jedną z lepszych drużyn z jakimi graliśmy - podkreślił Michał Kanclerz, pomocnik Świtu.

Sportowy weekend w obiektywie

Klasa okręgowa - Wadowice
MKS Alwernia - Zagórzanka Zagórze 1-1 (1-0)
1-0 Paweł Łukasik (40), 1-1 Mariusz Bigaj (83)
Alwernia: Chuderski - Jochymek, M. Siemek, Klimkowicz, Lis, Wantulok, Podobiński, Łukasik, Seremak (82. Lichota), Pieprzyca (72. T. Siemek), Burza
Zagórzanka: Synal - M. Paliwoda (10. P. Paliwoda), Oczkowski, Siłakiewicz, Krawczyk (71. Bigaj), Kulawik, Baran, Pączkowski, Fiba (46. Jarczyk), Smoleń, Biesek (86. Kucia)
Derby miały dwa oblicza. W pierwszej połowie więcej z gry mieli gospodarze. Jednak przez długi czas nie potrafili stworzyć sobie dogodnej sytuacji. Energiczniej zaatakowali w ostatnich dziesięciu minutach. W 35. minucie po centrze Konrada Podobińskiego najwyżej w polu karnym do piłki wyskoczył Miłosz Burza. Napastnik MKS-u jednak trafił w słupek. Pięć minut później gospodarze wykonywali rzut wolny. W murze ustawiło się czterech zawodników Zagórzanki. Mimo to znany z dobrego strzału Paweł Łukasik (do niedawna grał w Zagórzu) posłał piłkę obok muru. Ta po rękach interweniującego Pawła Synala wpadła do bramki. Po zmianie stron jednak gospodarze się cofnęli. A goście z każdą minutą poczynali sobie coraz śmielej. Posyłali długie piłki przed pole karne, a Arkadiusz Biesek i Sławomir Smoleń usiłowali ograć obrońców. Kilka razy defensorzy Alwerni zażegnali niebezpieczeństwo w ostatniej chwili. Piotr Chuderski odbił strzał Artura Oczkowskiego, a Arkadiusz Biesek niedługo potem uderzył nad poprzeczką. W 71. minucie za Łukasza Krawczka na plac gry wszedł Mariusz Bigaj. Dwanaście minut później dostał futbolówkę na szesnastym metrze.
- Przyjąłem piłkę, odbiła się fajnie od ziemi, podjąłem decyzję, uderzyłem. Wpadło. Wcześniej też wykonałem taki strzał, ale obrońca zablokował. Tym razem jednak nie zdążył doskoczyć i siadło na nogę, jak powinno siąść - opisywał po meczu zdobycie gola na wagę punktu. Bo już do końca wynik się nie zmienił. Mimo że swoich szans szukali także miejscowi.Jednak Miłosz Burza główkował obok słupka. A strzał Marcina Klimkowicza wyłapał bramkarz.
- Remis jest zasłużony. Pozostaje jednak niedosyt, bo po przerwie nie graliśmy już tak ofensywnie - mówił szkoleniowiec Alwerni Łukasz Jagoda. Trener przyjezdnych Władysław Bebenek, który ochrypł od pokrzykiwania przy linii przyznał, że jego zawodnicy dopiero w drugiej połowie pokazali charakter. Oba zespoły wciąż walczą o utrzymanie.

Skawa Wadowice - Nadwiślanin Gromiec 5-3 (4-1)
Bramki dla Gromca: Robert Rojek (10 i 70), Marcin Budek (78)
Nadwiślanin: Fijołek - Rundzia, Saternus, Adamczyk, Rudnicki - Jaśko (75. Hendzlik), Kania (46. Dworniczek), Manzel, Waligóra (46. Nowicki) - Rojek (70. Budek), Zejma
Trzy gole Nadwiślanina w Wadowicach okazały się zbyt małym dorobkiem strzeleckim, skoro nie dały ekipie z Gromca nawet punktu.
Podopieczni Roberta Saternusa wyszli na prowadzenie po kontrze i golu Rojka. Jednak potem nastąpił koncert gry miejscowych, którzy do przerwy zdobyli cztery bramki (druga z karnego). Wcześniej jednak na 2-2 mógł trafić Rudnicki.
Po zmianie stron do głosu doszli przyjezdni. Swojej okazji nie wykorzystał Manzel. Za to Rojek wykorzystał rzut karny, tym samym po raz drugi wpisał się na listę strzelców. Następnie Rudnicki dograł do wprowadzonego kilka minut wcześniej Budka, ten uprzedził obrońców i pokonał bramkarza. Ostatnie słowo jednak należało do Skawy. Gospodarze bowiem w 88. minucie po rzucie rożnym ustalili wynik spotkania na 5-3. Choć ostatni kwadrans grali w osłabieniu, gdyż piłkarz drużyny miejscowej uderzył w twarz Tomasza Jaśkę.
- Słabo zagraliśmy w pierwszej połowie, szczególnie w defensywie. Rywale robili z nami, co chcieli. Po przerwie wynik 4-1 zrobił swoje, może też gospodarze poczuli się pewniej. Wówczas prezentowaliśmy się już lepiej, mieliśmy optyczną przewagę, jednak brakowało ostatniego podania. W drugiej połowie dobrze zagraliśmy, jednak ogólnie gospodarze byli lepsi. Zdobyliśmy 3 bramki na wyjeździe, ale punktów nie ma - analizuje grający trener Nadwiślanina Robert Saternus.

KS Chełmek - Soła Oświęcim 1-0 (1-0)
1-0 Grzegorz Bąk (25)
Chełmek: Żołneczko - Tekielak, Musiał (70. Musiał), Chylaszek, Górski, J. Cecuga, Mrożek, Kysiak (88. Kaczor), Kulig, Kustra (90. Zawadzki), Bąk.
Chełmek zwyciężając w sobotę z Sołą Oświęcim zrobił wielki krok w kierunku awansu do upragnionej czwartej ligi. Mecz zapowiadany był jako hit sezonu. Licznie przybyli kibice mimo że w tym spotkaniu padł tylko jeden gol, po opuszczeniu stadionu nie powinni narzekać na brak emocji. Przyznać trzeba jednak, że boiskowe wydarzenia ustawiła bramka Grzegorza Bąka z 25. minuty. Gol padł po tym, jak prawą stroną boiska przedzierał się Kulig i posłał dośrodkowanie w pole karne. Na piątym metrze najwyżej do piłki wyskoczył Bąk, który głową skierował ją do bramki rywali. Od tego momentu gospodarze się cofnęli i skupieni byli na grze obronnej, ewentualnej szansy na kolejne trafienie upatrywali w wyprowadzanych kontrach. Soła atakowała, ale jej próby nie były skuteczne. Do przerwy gole już nie padły.
Obraz gry nie zmienił się też w drugiej połowie. Soła szukała szansy pod bramką Żołneczki, a Chełmek pilnował zdobytej zaliczki.
- Cofnęliśmy się w tym czasie i daliśmy się zdominować. Jednak mądrze się przy tym broniliśmy - stwierdził trener Chełmka, Paweł Sidorowicz.
Jego zespół od 65. minuty musiał sobie dodatkowo radzić grając w dziesięcioosobowym składzie. Za dwie żółte kartki odesłany do szatni przez sędziego został bowiem Cecuga. Oświęcimianie grając w przewadze jednego zawodnika jeszcze śmielej zaatakowali, ale klarownych sytuacji sobie nie stworzyli. Najbliżsi wyrównania byli w ostatniej minucie meczu, ale piłka uderzona głową przez Czarnika minęła cel.
- Liga nie kończy się na tym meczu. Oczywiście mamy teraz cztery punkty przewagi, ale do zdobycia w siedmiu kolejkach jest jeszcze 21. Było to dla nas spotkanie prestiżowe. Bardzo się cieszymy, że je wygraliśmy. Chłopcy pokazali wolę walki i dobrą dyspozycję - podsumował po spotkaniu Paweł Sidorowicz.

Klasa A - Chrzanów
Ruch Młoszowa - Błyskawica Myślachowice 5-2 (2-0)
1-0 Damian Dymek (30), 2-0 Tomasz Turek (40), 3-0 Jacek Wichrowski (55), 4-0 Tomasz Turek (60), 4-1 Paweł Wilk (70), 4-2 Kamil Wojdyła (75), 5-2 Jacek Wichrowski (80).
Młoszowa: Kulawik - Bartyzel, Brzózka, Kaliński, Zając, Dymek, Turek, Dębski (75. Grabski), Skotniczny (70. Białka), Wichrowski, Zieliński.
Myślachowice: Pierog - Bartosik, Sygnat, Cybulski, Binek, Kocyk (70. Paweł Wilk), Wielonek (80. Krzysztofczyk), Wojdyła, Zięba (75. Sławomir Jastrzębski), Konrad Jastrzębski, Mateusz Wilk (58. Witek).
Przez pierwsze 30 minut spotkania rozgrywanego w Młoszowej, na boisku przeważali zawodnicy z Myślachowic. Bramkarz Ruchu musiał kilkukrotnie interweniować, jeden raz przed utratą gola uratowała go poprzeczka. Później do piłki zaczęli częściej dochodzić miejscowi. Po zamieszaniu w polu karnym Błyskawicy padł pierwszy gol. Piłkę do siatki skierował Damian Dymek. Dziesięć minut później, po sprawnie przeprowadzonej akcji, Tomasz Turek podwyższył na 2-0.
Od początku drugiej partii piłkarze z Myślachowic pracowali nad odrobieniem strat. W 50. minucie, po niepewnej interwencji golkipera Młoszowej i zamieszaniu w polu karnym, nie nie wykorzystali jednak okazji. Zawodnikom Ruchu udało się wybić piłkę. W rewanżu miejscowi trafili dwukrotnie. Na listę strzelców wpisali się Jacek Wichrowski i Tomasz Turek. W 70. minucie na boisko wszedł Paweł Wilk. Błyskawicznie wykorzystał podyktowany przez sędziego rzut wolny i popisał się pięknym trafieniem w "okienko" z ponad 20 metrów. Chwila dekoncentracji gospodarzy sprawiła, że stracili kolejnego gola. Ich bramkarza pokonał Kamil Wojdyła. Celnym trafieniem kilka minut później odpowiedział ponownie Jacek Wichrowski, ustalając wynik spotkania.
- W meczu było dużo walki i ładnych strzałów z obu stron. Od 30 minuty zaczęliśmy dominować na boisku. Trafiliśmy dwukrotnie. Na 10 minut przed końcem mieliśmy chwilę dekoncentracji, ale chłopaki się podnieśli i zdobyli jeszcze jednego gola - powiedział Krzysztof Doległo, trener Ruchu Młoszowa.
- W Młoszowej jest kiepskie boisko i ciężko się na nim gra. Nie byliśmy w stanie rozgrywać akcji tak, jak u siebie. Dość łatwo straciliśmy dwie pierwsze bramki, ale bywało już tak, że mocno przegrywaliśmy, ale udało się zwyciężyć. Tym razem rywale byli jednak lepsi - ocenił Maciej Molęda, szkoleniowiec Błyskawicy Myślachowice.

Sportowy weekend w obiektywie

Victoria Zalas - Tempo Płaza 2-4 (0-2)
0-1 Mariusz Domagała (11), 0-2 Radosław Klimek (13), 1-2 Jakub Ryszka (72), 1-3 Mariusz Domagała (74), 2-3 Dawid Kwoka (77), 2-4 Marcin Bała (90+2)
Victoria: Kapusta - Benomhad (76. Księżyc), Tataruch, Ryszka, Knapik, D. Kwoka (86. Knapik), K. Kwoka, Wosik, Podgórski (75. Bartnik), Klita, Dudek (58. Milewicz)
Tempo: Kurzak - Orszulik, Ostrzywilk, Adrian Głownia, Bryłka, Domagała (90. Piotr Głownia), Dziedzic (80. Szarota), Oleśkowicz (65. Barłóg), Klimek, Bała, Artur Głownia
Kibice zgromadzeni na obiekcie sportowym w Zalasiu byli świadkami bardzo ciekawego jak na A-klasę widowiska. Piłkarze obu ekip mogli grać na najlepszym w chrzanowskim podokręgu boisku. W drugiej połowie smaczku dodawała także rywalizacja na trybunach gdzie fani obu ekip przekrzykiwali się w kulturalny sposób.
Zaczęło się idealnie dla przyjezdnych. Po prostopadłych podaniach po ziemi sytuacji sam na sam nie zmarnowali Domagała i Klimek dzięki czemu już w 13. minucie było 0-2. Najlepszą okazję do złapania kontaktu miał Ryszka, ale po sprytnym rozegraniu rzutu wolnego w ostatniej chwili na piątym metrze uprzedził go Bryłka.
Druga połowa rozpoczęła się od pudła Podgórskiego. Skuteczny był za to Ryszka, który z obrony przeniósł się do ataku i po długim podaniu od Benmohada uderzył mocno pod poprzeczkę. Minęła chwila i w 73. minucie po strzale Klimka dobrze interweniował Kapusta. Po kolejnej minucie i kontrze bramkarz Victorii był blisko obrony, ale nie udało mu się odbić piłki po akcji Domagały i Płaza ponownie wyszła na dwubramkowe prowadzenie.
Wynik utrzymał się tylko 180. sekund bowiem Dawid Kwoka popisał się skuteczną główką, która rozpoczęła napór miejscowych na bramkę Kurzaka. Obrońcy Płazy czasem bardzo szczęśliwie dawali jednak radę zapobiec nawałnicy. Wszystko wyjaśniło się w drugiej minucie doliczonego czasu gry. Goście przeprowadzili konkret, w której Barłóg z prawego skrzydła dograł do Bały, a ten dopełnił formalności i Płaza wyjechała z trzema punktami.

Wolanka Wola Filipowska - SPRiN Regulice 3-1

Klasa B - Chrzanów
Unia Kwaczała - Promyk Bolęcin 1-2
Pogorzanka Pogorzyce - Sankowia Sanka 1-1

Juniorzy młodsi - PPN Chrzanów
Wisła Jankowice - Promyk Bolęcin 2-3
Unia Kwaczała - Ruch Młoszowa 5-2
LKS Żarki - Wolanka Wola Filipowska 1-7

Okręgowa Liga Trampkarzy - Wadowice
Janina Libiąż - Orzeł Wieprz 3-2

Okręgowa Liga Młodzików - Wadowice

Janina Libiąż - Orzeł Wieprz 8-0

Liga trampkarzy - PPN Chrzanów
Nadwiślanin Gromiec - Zagórzanka Zagórze 2-1

(MK, KO, MOR, JD, AB, BG)

(red)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%