SPORTOWA ŚRODA. Koniec pucharowej przygody Trzebini - przelom.pl

Sport

Zamknij

SPORTOWA ŚRODA. Koniec pucharowej przygody Trzebini

red 18:54, 16.05.2012
Skomentuj SPORTOWA ŚRODA. Koniec pucharowej przygody Trzebini Trzebinianie ulegli Sokołówi Przyktkowice 0-1. Fot. Michał Koryczan

Trzebinia przegrała z Przytkowicami w finale Pucharu Polski na szczeblu zachodniej Małopolski. W wadowickiej okręgówce Alwernia trzeci raz z rzędu zremisowała.

Trzebinia przegrała z Przytkowicami w finale Pucharu Polski na szczeblu zachodniej Małopolski. W wadowickiej okręgówce Alwernia trzeci raz z rzędu zremisowała.

PIŁKA NOŻNA

Puchar Polski - finał na szczeblu zachodniej Małopolski
Sokół Przytkowice - MKS Trzebinia-Siersza 1-0 (0-0)
1-0 Łukasz Lelek (70)
Przytkowice: K. Żak - M. Żak, Rzeszutko, Skowronek, Zając (75. Monica), Smajek, Siemieński (58. G. Stokłosa), Lelek, Hujdus (86. Janicki), Czara, Pala
Trzebinia: Gielarowski - Sieczko, Kukla, Ołownia, Czech, Kowalik (46. Giermek), Muras (46. Czyszczoń), Rolka (65. Ciepichał), Lickiewicz, P. Szczepanik, J. Pająk
Zgodnie z zapowiedziami trzebinianie bardzo poważnie podeszli do pucharowego spotkania. Rozegrali dobry mecz, prezentując się korzystniej od gospodarzy. Fatalna skuteczność sprawiła jednak, że to Sokół okazał się lepszy w tym pojedynku.
W pierwszej połowie groźniejsi pod bramką rywala byli grający z wiatrem gospodarze. W 8. minucie po długim podaniu przed Gielarowskim znalazł się Czara, ale posłał piłkę tuż obok słupka.
Siedem minut później groźnie z 14 metrów uderzał Pala, ale golkiper MKS był na posterunku. Wreszcie w 35. minucie po centrze Smajka z lewego skrzydła, ładnie z woleja strzelał Czara, jednak nie trafił w światło bramki.
Przyjezdni przed przerwą nie zagrozili poważniej rywalom. Kiedy dochodzili już do pola karnego Sokoła brakowało im precyzji w ostatnim podaniu.
Druga odsłona rozpoczęła się od istnego szturmu podopiecznych Mateusza Misia, który powinien się zakończyć zdobyciem kilku goli. Szwankowała jednak skuteczność. Najpierw po wyrzucie Sieczki z autu J. Pająk główkował niecelne. Potem Czech uderzył z dystansu niewiele nad poprzeczką, a J. Pająk przestrzelił w sytuacji sam na sam z K. Żakiem (znakomitym prostopadłym podaniem popisał się Giermek).
Chwilę później po zagraniu Lickiewicza P. Szczepanik trafił słupek, a w 68. minucie strzał Giermka obronił K. Żak.
Gdy wydawało się, że bramka dla Trzebini jest tylko kwestią czasu, gola zdobyli zawodnicy Przytkowic.
Po dośrodkowaniu z lewej strony Lelek popisał się precyzyjną główką i było 1-0 dla Sokoła.
MKS ruszył do odrabiania strat. W bardzo dobrej sytuacji Lickiewicz posłał futbolówkę nad poprzeczką, a Giermek przegrał pojedynek z bramkarzem miejscowych.
W końcówce wynik mógł jeszcze podwyższyć Rzeszutko, ale Gielarowski okazał się lepszy w sytuacji jeden na jeden.
Gospodarze dowieźli jednobramkowe prowadzenie do końca i oto ona zagrają w kolejnej fazie pucharowej rywalizacji.
- Jesteśmy rozczarowani. Boli ta porażka. Jest mi przykro, podobnie jak chłopakom. Zostawiliśmy dzisiaj sporo zdrowia na boisku. Chcielismy wygrać. Już dawno nie byliśmy tak nieskuteczni jak dzisiaj. Takie jest piękno piłki, że nie zawsze lepszy wygrywa. Gratuluję Sokołowi awansu - powiedział po meczu Mateusz Miś, trener MKS.

Sportowy tydzień w obiektywie

Klasa okręgowa Wadowice
MKS Alwernia - Jałowiec Stryszawa 2-2 (1-1)
Bramki dla Alwerni zdobył Miłosz Burza (15 i 80)
Alwernia: Chuderski - Jochymek, Knapik, Siemek, Klimkowicz (75. Lichota), Wantulok, Łukasik, Podobiński, Lis (46. Koczwara), Pieprzyca (46. Seremak), Burza
Jesienią Stryszawa wygrała u siebie 2-0. Tym razem mecz był bardziej wyrównany. W pierwszej połowie więcej z gry mieli gospodarze. W 15. minucie Wantulok zacentrował do Burzy, a ten dostawiając nogę otworzył wynik. Gospodarze jednak nie ustrzegli się błędu w 40. minucie. Gracze Jałowca przeprowadzili kontrę, po której zdobyli gola "do szatni". Po zmianie stron tych kontr w wykonaniu przyjezdnych było już znacznie więcej, a gra się wyrównała. Po godzinie gry trzecia w tabeli Stryszawa prowadziła już 2-1 po dwójkowej akcji, po której Piotr Chuderski musiał wyciągać piłkę z siatki. Potem gospodarze zagrali trzema napastnikami. Kilka okazji miał szybki Miłosz Burza, któremu w przodzie pomagali Koczwara i Seremak. Były zawodnik libiąskiej Janiny nie wykorzystał jednak dwóch sytuacji sam na sam. Za pierwszym razem przestrzelił, za drugim uderzył piłkę za lekko. Wykorzystał dopiero trzecia okazję w 83. minucie. Po dograniu Podobińskiego mając przed sobą tylko golkipera posłał piłkę precyzyjnie po ziemi w długi róg. Potem jeszcze trzykrotnie kibice MKS-u wydali jęk zawodu, gdy Koczwara trafił w poprzeczkę, Lichota posłał piłkę tuż obok "okienka", a po wejściu w nogi Seremaka wychodzącego na czysta pozycję  sędzia nie podyktował karnego. Tym samym podobnie jak w dwóch poprzednich meczach derbowych z Zagórzanką i Gromcem Alwernia znów zremisowała. Od ośmiu kolejek MKS jest niepokonany.
- Chłopcy grają pod presją i być może stąd bierze się nasza nieskuteczność Stwarzamy okazje, ale brakuje wykończenia. Gramy prostopadłymi piłkami na napastników. Ten element may przećwiczony na treningach. Cóż, kiedy w wielu takich sytuacjach tym razem sędziowie podnosili pochopnie chorągiewki, sygnalizując spalone. Zostało nam do końca pięć kolejek, Wierzę, że zaczniemy znów wygrywać - zapewnia Łukasz Jagoda, trener Alwerni.

Cedron Brody - Nadwiślanin Gromiec 3-0 (1-0)
Nadwiślanin: Fijołek - Sobień, Saternus, Rundzia, Budek (46. Nowicki) - Hendzlik, Pactwa (75. K. Zejma), Dworniczek (60. Adamczyk), Szalonek - Manzel (80. Madej), Rojek
Atakować to jedno. Inna sprawa, że szanse trzeba wykorzystywać. W wyjazdowym spotkaniu piłkarze Nadwiślanina nie zamierzali się bronić.  Ekipa Cedronu obrała jednak defensywną taktykę.
Wynik otworzyć mogli Dworniczek i Manzel, ale obaj zmarnowali sytuacje sam na sam. Gospodarze od 30. minuty grali w osłabieniu po tym jak piłkarz Cedronu brutalnie zaatakował Rojka. Miejscowi w 35. minucie objęli prowadzenie po strzale z rzutu wolnego i w ten sposób zemściły się niewykorzystane okazje przyjezdnych.
Po zmianie stron podopieczni Roberta Saternusa nadal atakowali dążąc do wyrównania. Tyle że piłkę zmierzającą pod poprzeczkę po strzale Nowickiego bramkarz zdołał odbić, a i "główka" Szalonka nie była skuteczna. W 65. minucie miejscowi wyszli z kontrą i podwyższyli prowadzenie. 10 minut później ustalili wynik spotkania na 3-0 po rzucie karnym podyktowanym za faul.
- Mieliśmy cały czas przewagę, ale rywale załatwili nas kontrami. Przy stanie 0-0 mieliśmy dwie sytuacje sam na sam. Atakowaliśmy, lecz nic z tego nie wynikało. Przeciwnicy ustawili się na 16. metrze - mówi grający trener Nadwiślanina Robert Saternus.

KS Chełmek - Kalwarianka Kalwaria Zebrzydowska 4-0 (2-0)
1-0 Grzegorz Bąk (17), 2-0 Grzegorz Bąk (31), 3-0 Grzegorz Bąk (69), 4-0 Grzegorz Bąk (81)
Chełmek: Wojtków - Tekielak, Chylaszek, Górski, Musiał, Kysiak (75.Cieciera), Kulig (85.Piwowarczyk), Mrożek, Cecuga, Kustra (80.Kaczor), Bąk (82.Świder).
Od początku do końca środowy mecz Chełmka był show jednego tylko zawodnika - Grzegorza Bąka.
Początek meczu nie wskazywał na to, że dominować będą w nim tylko gospodarze. Kalwarianka szukała swoich okazji, ale wykonywane stałe fragmenty gry nie przynosiły graczom przyjezdnych żadnej zdobyczy. Wszystko zmieniło się w 17. minucie. Wtedy to pierwsze trafienie zanotował bohater spotkania z Kalwarią, Grzegorz Bąk. Na raty pokonał on bramkarza, który częściowo próbował wybronić jego pierwszy strzał, ale piłka przeszła przez jego rękę, a do pustej bramki skierował ją ponownie napastnik Chełmka. Na 2-0 Bąk podwyższył po tym jak dostał podanie od Kustry.
Po zmianie stron gospodarze w pełni kontrolowali już przebieg boiskowych wydarzeń. Nieliczne akcje Kalwarianki rozbijane były o dobrze funkcjonujący blok defensywny miejscowych. "Biało-zieloni" pokusili się za to o kolejne trafienia. W 69. minucie przeprowadzili kontrę, która zakończyła się kolejnym golem. Podanie Kustry trafiło do egzekutora Bąka, który bez skrupułów wykorzystał dogodną sytuację w jakiej się znalazł. Wynik niewiele ponad dziesięć minut potem ustalił ponownie Bąk. W tej sytuacji wykorzystał podanie Mrożka, które zakończył strzałem z pięciu metrów lekkim lobem nad interweniującym bramkarzem.
- Grzesiu zrobił dziś całą robotę, ale to cały zespół zasługuje na pochwały. Cieszy zwycięstwo w wysokim rozmiarze, ale już jesteśmy przy kolejnym meczu w Suchej Beskidzkiej - powiedział po meczu trener Chełmka, Paweł Sidorowicz.

Zagórzanka Zagórze - Iskra Brzezinka 3-1

(MOR, MK, JD, BG)

(red)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%