SPORTOWA SOBOTA. Porażki Jankowic i Trzebini, remis Świtu - przelom.pl

Sport

Zamknij

SPORTOWA SOBOTA. Porażki Jankowic i Trzebini, remis Świtu

red 11:47, 18.08.2012
Skomentuj SPORTOWA SOBOTA. Porażki Jankowic i Trzebini, remis Świtu Zawodnik Hutnika Michał Pacyga (przy piłce) atakowany przez Jakuba Głucha z MKS Trzebinia-Siersza. Fot. Michał Koryczan

Juniorzy młodsi MKS Trzebinia-Siersza ulegli wysoko Hutnikowi Nowa Huta. W A-klasie Byczyna rozgromiła Jankowice, a Babice pokonały Lgotę. Krzeszowice tylko zremisowały u siebie z Przeciszovią.

PIŁKA NOŻNA

IV liga - zachodnia Małopolska
Świt Krzeszowice - Przeciszovia Przeciszów 1-1 (0-0)
0-1 Damian Bartula (55-karny), 1-1 Ryszard Krzyściak (75)
Świt: Wróbel - Mucha, Krzyściak, Strzeboński, Żywczak, Ficek (77. Kuflik), Para (64. Socha), Sarota, Funek (55. Jedynak), Kanclerz, Krzysiak
Krzeszowiczanie nie powtórzyli zeszłotygodniowego osiągnięcia z Nowej Wsi i w pierwszym w tym sezonie spotkaniu przed własną publicznością wywalczyli zaledwie punkt.
Podopieczni Dariusza Bijaka mogą sobie pluć w brodę, bo to oni mieli więcej okazji do strzelenia goli aniżeli rywale.
W pierwszej odsłonie dwukrotnie drogi do bramki nie znalazł Grzegorz Krzysiak (najpierw po kapitalnym podaniu Piotra Saroty, potem po precyzyjnej centrze Michała Kanclerza. Niewiele do szczęścia zabrakło też Pawłowi Fickowi. Po jego uderzeniu z rzutu wolnego futbolówka nieznacznie minęła dalszy słupek.
Przed przerwą goście mogli się pokusić o gola w 20. minucie. Na instynktowny strzał z ponad 30 metrów zdecydował się Damian Bartula, ale Tomasz Wróbel przeniósł piłkę nad poprzeczką.
Pięć minut po zmianie stron miejscowi kibice przeżyli szok, po tym jak debiutujący w roli arbitra głównego na czwartoligowym froncie Michał Gębala podyktował dla Przeciszovii rzut karny, pewnie wykorzystany przez Bartulę.
Miejscowi ruszyli do odrabiania strat i już dwanaście minut później powinni remisować. Po dośrodkowaniu Wojciecha Jedynaka z prawego skrzydła Krzysiak trafił w słupek, a dobijający Ficek fatalnie przestrzelił.
Wreszcie w 75. minucie po centrze Jedynak z rzutu rożnego Ryszard Krzyściak precyzyjną główką wpakował piłkę do siatki.
W końcówce obie ekipy miały okazje by przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Wśród gospodarzy dwukrotnie przed szansą stanął Krzysiak. Najpierw w ostatniej chwili uprzedził go bramkarz, a następnie przy strzale z woleja futbolówka przeleciał obok słupka.
Dla Przeciszowa gola mógł zdobyć zmiennik Łukasz Matla, jednak przegrał pojedynek sam na sam z Wróblem.
- Jesteśmy zawiedzeni po tym meczu. Mieliśmy parę sytuacji, które powinniśmy wykorzystać i wygrać to spotkanie. Czegoś brakło. Umiejętności, może szczęścia. Szkoda tych straconych punktów, bo przeciwnik był do pokonania. Rywale nie mieli zbyt wiele sytuacji. Karnego, moim zdaniem nie było. Trudno. Taka jest piłka - mówi Krzysztof Strzeboński, obrońca Świtu.

Sportowy weekend w obiektywie

Orzeł Balin - Czarni Staniątki 3-2 (3-1)

0-1 Szczepański (17), 1-1 Ryszawy (29), 2-1 Rupa (34), 3-1 Rupa (37), 3-2 Drabik (77)
Orzeł: Smok - Dmurat, Jamróz, Żuraw, Guzik, Wtorek, Stępień, Ryszawy (65. Warzecha), Chrzanowski, Bodziony (77. Sermak), Rupa (90. Grabiec)
Największy przegrany poprzedniego sezonu Orzeł Balin, w którym doszło do sporego kadrowego przewrotu w swoim pierwszym pojedynku po letniej przerwie podjął beniaminka ze Staniątek. Gospodarze rozpoczęli od strzałów z dystansu Guzika i Wtorka, ale to próba Szczepańskiego okazała się celna. Piłka odbiła się przed Smokiem i w 17. minucie przyjezdni prowadzili 1-0. Do remisu doprowadził jednak Ryszawy korzystając z dogrania od Bodzionego, Balin na prowadzenie wyprowadził Rupa. Zawodnik, na którym ma spocząć ciężar zdobywania bramek w tym sezonie najpierw idealnie przymierzył z rzutu wolnego, by po chwili trafić z 15 metrów po podaniu Domurata.
W drugiej połowie klarownych sytuacji brakowało, ale to Orzeł kontrolował grę. Dał się jednak zaskoczyć w 77. minucie przez Drabika i zrobiło się nerwowo, ale ostatecznie trzy punkty pozostały w Balinie.
- Przy drugiej bramce sędzia boczny podobno popełnił błąd, ale Żuraw i Guzik stanęli przez co przeciwnik miał łatwiej rozwinąć akcję dwóch na jednego ze mną z czym sobie nie poradziłem. W końcówce właściwie wybijaliśmy piłki jak najdalej co przyniosło korzystny rezultat, czarni nie stworzyli wtedy żadnej groźnej sytuacji. Ogólnie myślę, że byliśmy lepsi i cieszą punkty na inaugurację - ocenił obrońca Orła Jakub Jamróz.

Klasa okręgowa - Wadowice
MKS Alwernia - Babia Góra Sucha Beskidzka 1-0
Unia Oświęcim - LKS Żarki 4-1
Zagórzanka Zagórze - Soła Łęki 0-2

Klasa A - Chrzanów
Korona Lgota - Arka Babice 2-5 (0-1)
0-1 Grzegorz Wierzbic (30), 0-2 Ireneusz Palka (60), 1-2 Kamil Babecki (75), 2-2 Adrian Chochół (77), 2-3 Wojciech Kwiatkowski (82 - karny), 2-4 Grzegorz Paprot (87), 2-5 Krzysztof Bartyzel (90)
Korona: A. Stryczek - Drygała, Nowak, Wołoszczakiewicz, Ł. Stryczek - P. Doła (77. G. Lasoń), Babecki, Zając (46. Piórko), Janowski - D. Doła, M. Malczyk (46. Chochół)
Arka: Proksa - Kasperczyk, Kwiatkowski, Zając, Miękina - G. Paprot (89. Dziadkiewicz), Bartyzel, Palka, Wierzbic (72. B. Paprot) - Niziołek (72. J. Paprot), Smoleń (78. Mianowski)
Trzy dni temu Arka sprawiła lanie Tęczy. Dziś podopieczni Stanisława Bąka także urządzili sobie festiwal strzelecki, choć kilka minut przed końcem na to się nie zapowiadało.
W całym spotkaniu goście przeważali, lecz ich skuteczność była niewspółmierna do stwarzanych okazji. W 30. minucie Wierzbic ładnym strzałem otworzył wynik i to było jedyne trafienie w pierwszej połowie. Gospodarze mogli wyrównać, lecz przed przerwą D. Doła zbyt lekko główkował.
Po zmianie stron przyjezdni dążyli do zdobycia drugiej bramki i cel osiągnęli po trafieniu Palki. Podopieczni Andrzeja Nowaka nie składali jednak broni i w ciągu 2 minut wyrównali. Najpierw Babecki po błędzie obrońcy i bramkarza trafił do pustej bramki, następnie Chochół wykorzystał prostopadłe podanie Janowskiego. Wbrew pozorom dwie bramki miejscowych były przysłowiową wodą na młyn dla Arki. Goście w 82. minucie ponownie objęli prowadzenie, tym razem po golu z karnego, a skutecznym
egzekutorem okazał się Kwiatkowski. Potem Janowski z ostrego kąta trafił w boczną siatkę, za to G. Paprot skierował piłkę do pustej bramki. Wynik ustalił Bartyzel, kiedy to uderzył z 16 m i futbolówka po rykoszecie zatrzepotała w siatce. Najpierw szturm Arki, potem wyrównanie, które tylko podrażniło gości niczym dzikiego zwierza i na koniec pożarcie ofiary (jak by nie patrzeć, walecznej) jaką dla drużyny z Babic była Korona. W zespole Arki swoich okazji nie wykorzystali m. in. Smoleń, Bartyzel
(dopiero w 90. minucie mu się udało),Zając (po akcji z Bartyzelem uderzył w słupek) zaś Kasperczyk ostemplował poprzeczkę.
- Wyrównaliśmy na 2-2, ale później wyszło jak wyszło, nie będę narzekał na sytuację kadrową, Arka była lepsza - przyznaje grający trener Korony Andrzej Nowak.
- Sytuacjami, które stworzyliśmy, można byłoby obdzielić jeszcze jeden mecz. W całym spotkaniu przeważaliśmy, choć dała o sobie znać nonszalancja w naszej ekipie i zrobiło się nerwowo, gdy rywale wyrównali na 2-2. Zwycięstwo dedykujemy kontuzjowanemu Adamowi Bałysowi - mówi szkoleniowiec Arki Stanisław Bąk.

Tempo Płaza - Wolanka Wola Filipowska 1-3 0-2)
0-1 Marcin Starzykiewicz (3), 0-2 Przemysław Kowalski (35), 0-3 Daniel Kalęba (50), 1-3 Radosław Klimek (82)
Płaza: Kurzak - Ostrzywilk, Motyl, Adrian Głownia, Ładocha (79. Kucharski), Bryłka, Oleśkowicz, Barłóg, Klimek, Domagała (70. Kozub), Kowalczyk
Wolanka: Mateusz Filipek - Marcin Filipek, Skotniczny (70. Kieres), Augustynek, Żbik, Gaj, Ślusarczyk (33. Lasoń), Starzykiewicz (75. Kisielak), Kalęba, Kłeczek (50. Noworyta), Kowalski
Spotkanie znakomicie rozpoczęło się dla Wolanki. Już w 3. minucie po dośrodkowaniu Kowalskiego wychodzącego Kurzaka uprzedził Starzykiewicz i głową z najbliższej odległości umieścił piłkę w siatce. Szybko do remisu mógł doprowadzić Klimek. Doświadczony napastnik kończąc kontrę spudłował jednak z siedmiu metrów.
W 35. minucie Kowalski, który tuż przed meczem zastąpił w podstawowym składzie Kempkę zaliczył drugi punkt w klasyfikacji kanadyjskiej. Po długim podaniu opanował piłkę w polu karnym, wyrwał się "ze ściany" i płaskim strzałem podwyższył na 0-2. Tuż po przerwie było 0-3, a wynik podwyższył po rajdzie od połowy boiska Kalęba. Później Kurzaka strzałami z dystansu nękali Gaj oraz właśnie Kalęba Z drugiej strony szczęścia próbował Bryłka. Żadnemu z nich nie udało się jednak zdobyć gola. Uczynił to dopiero w 82. minucie Klimek dopełniając formalności w polu bramkowym. Był to impuls do ataków dla miejscowych, ale akcja Oleśkowicza nie zakończyła się wystarczająco mocnym uderzeniem i wynik się już nie zmienił.
- Zasłużenie wygraliśmy ten mecz. Nieoczekiwanie było dość łatwo, a szybko zdobyta bramka ustawiła przebieg pojedynku. Przestrzegałem jednak chłopaków, że po dwóch porażkach Płaza będzie chciała się odbić od dna, ale bez powodzenia - skomentował trener Wolanki Tomasz Ryba.

Nadwiślanin Gromiec - Błyskawica Myślachowice 4-2 (3-2)

1-0 Martin Manzel (2), 1-1 Kamil Wojdyła (10), 2-1 Łukasz Pactwa (19), 2-2 Kamil Wojdyła (20), 3-2 Damian Kułaga (40), 4-2 Krystian Kania (60)
Nadwiślanin: Fijołek - M. Pactwa (45. Jaśko), M. Kania, Szlęzak (45. Rundzia), Kułaga, Budek, K. Kania (61. Nędza), Ł. Pactwa, Nowicki, Manzel (70. Kaczmarczyk), M. Zejma.
Błyskawica: Pierog - Binek, Bartosik, P. Cybulski, M. Wilk (80. N. Cybulski), P. Wilk, Kocyk (55. Wielonek), Wojdyła, Wicher, Witek, Siewniak.
Rozgrywane w Gromcu spotkanie obfitowało w bramki. Festiwal strzelecki zaczął się już w 2. minucie. Gospodarze przeprowadzili akcję lewą stroną, po dośrodkowaniu wolejem zakończył ją Martin Manzel. Kilka minut później odpowiedziała drużyna z Myślachowic. Mateusz Wilk wrzucił piłkę w pole karne, Kamil Wojdyła precyzyjnym strzałem głową dołączył do listy snajperów. Remis utrzymał się krótko. Koronkową akcje piłkarzy z Gromca zakończył trafieniem Łukasz Pactwa. Zaraz potem kolejną bramkę zdobył Wojdyła. Minął dwóch obrońców i wykorzystał sytuację sam na sam. W 40. minucie pięknym strzałem z 35 metrów popisał się Damian Kułaga. Reprezentanci Błyskawicy, po zamieszaniu w swoim polu karnym wybili na ślepo piłkę. Kułaga strzałem w woleja skierował futbolówkę z powrotem do ich bramki. Pierog nie miał szans na obronienie.
Druga połowa była mniej emocjonująca. Myślachowice postawiły na grę z kontrataku, a dwie zmiany po stronie Gromca wzmocniły obronę. To przyniosło efekt, bo goście starali się atakować, ale nie mogli doprowadzić do remisu. Sytuacji sam na sam nie wykorzystał m.in. Łukasz Witek. Z kilku metrów trafił w golkipera gospodarzy. W 60. minucie Krystian Kania ustalił wynik spotkania. Po rzucie wolnym piłka trafiła pod jego nogi. Efektownym wolejem z pięciu metrów umieścił ją w bramce Błyskawicy. Trafienie zadedykował synowi i żonie, którzy obchodzą urodziny.
- Nie ma co demonizować drużyny z Gromca, ale trzeba przyznać, że pewne umiejętności mają. Ich trzeci gol był kosmiczny. Powinni go pokazywać w telewizji. Nie do obrony. Uważam jednak, że wynik nie jest całkowicie adekwatny. Byli po prostu skuteczniejsi. Mieliśmy więcej klarownych akcji, ale nie potrafiliśmy ich zamknąć - ocenił Maciej Molęda, trener Błyskawicy Myślachowice.
- Mieliśmy optyczną przewagę, rywal grał z kontry. Nasza obrona w pierwszej połowie była luźna, dlatego zdecydowałem się na zmiany. To się opłaciło. W drugiej połowie zero strat. Przy rozgrywaniu meczy w środy i soboty po zawodnikach było widać zmęczenie. Jednak lepiej grać słabo i wygrywać, niż ładnie i remisować, tak jak było ostatnio w Babicach - powiedział po meczu Maciej Kania, szkoleniowiec Nadwiślanina Gromiec.

Wisła Jankowice - Zgoda Byczyna 0-6 (0-3)
0-1 Łukasz Przebindowski (26), 0-2 Sebastian Karaś (37), 0-3 Grzegorz Rosa (45), 0-4 Marek Zieliński (57), 0-5 Sebastian Karaś (58), 0-6 Grzegorz Rosa (68)
Jankowice: Szyjka - Pogorzelec, Kciuk, Taborski, Pierzchała, Miziołek (82. Budzowski), Oleksa (60. Sojka), Tarabuła (46. Kaszuba), Kościelniak, Koziarz, Butora.
Byczyna: Siedliński (65. Jończyk) - Jaromin (70>Grządziel), Dobrzański, Kuciel, Żuraw, Wartała (80. Grabski), D.Przebindowski, Ł.Przebindowski (70. Zarzeka), Zieliński, Rosa, Karaś.
Srogie lanie spuścili gracze z Byczyny swoim kolegom z Jankowic. Pierwsze 20 minut spotkania nie zapowiadało pogromu miejscowych, którzy starali się dorównać umiejętnościami graczom gości. Z biegiem czasu do coraz większego głosu na boisku dochodzili jednak piłkarze Zgody.
Worek z bramkami rozwiązał się w 26. minucie. Rzut wolny z boku boiska egzekwował Łukasz Przebindowski, w ten sposób, że piłka po jego strzale wpadła "za kołnierz" Szyjki. Kolejny gol dla przyjezdnych padł po nieco ponad dziesięciu minutach od pierwszego. Tym razem podanie wzdłuż linii bramkowej wykorzystał Sebastian Karaś, który dostawił nogę do lecącej piłki stojąc na piątym metrze boiska. Gol do szatni zaaplikował gospodarzom Grzegorz Rosa kopiując właściwie wyczyn Karasia.
Po zmianie stron rozwój boiskowych zdarzeń kontrolowali gracze z Byczyny. Do okazałego dorobku bramkowego dołożyli trzy trafienia. Najpierw po uderzeniu z rzutu wolnego Marka Zielińskiego niefrasobliwie między słupkami interweniował Michał Szyjka, który przepuścił piłkę do siatki między rękoma. Minutę po tym golu, kolejnego zdobył Karaś. Spożytkował on precyzyjne podanie Łukasza Przebindowskiego. Wynik spotkania w 68. minucie ustalił Grzegorz Rosa. Sfinalizował on wyjście z kontrą całego zespołu.
Po tym spotkaniu piłkarze Byczyny zostali liderami rozgrywek chrzanowskiej A klasy.

Małopolska Liga Juniorów Starszych

Sandecja Nowy Sącz - MKS Trzebinia-Siersza 4-2

Małopolska Liga Juniorów Młodszych
MKS Trzebinia-Siersza - Hutnik Nowa Huta 0-4 (0-3)

0-1 Michał Terlikowski (14), 0-2 Sebastian Jacak (35), 0-3 Michał Pacyga (38), 0-4 Krystian Kozieł (58)
Trzebinia: Doległo - Kuchta, Gałka, Matysek, Dźwigaj, T. Burdalski (41. Piegza), J. Wallentin (75. D. Filipek), Zybiński, J. Głuch (41. Prokop), Cząstka, Bobak (71. K. Burdalski)
Krakowianie w pełni zasłużenie pokonali trzebinian na inaugurację nowego sezonu ligi wojewódzkiej. Goście przez cały mecz prezentowali się lepiej od miejscowych, stwarzając sobie sporo dobrych sytuacji brakowych.
W pierwszej połowie trzy z nich zdołali wykorzystać. Wynik otworzył strzałem z dystansu Terlikowski (piłka przeszła po rękach Doległy i wpadła do siatki).
W 35. minucie Terlikowski dośrodkował na głowę do Pacygi, ten zgrał piłkę do Jacaka, który mimo asysty obrońcy MKS ze spokojem wpakował ją z kilku metrów do siatki.
Na 3-0 podwyższył Pacyga wykorzystując sytuację sam na sam z bramkarzem.
Przed przerwą gole dla Hutnika mogli jeszcze zdobyć P. Filipek oraz dwukrotnie Terlikowski.
Podopieczni Mieczysław Ślusarka tylko raz poważniej zagrozili bramce strzeżonej przez Siwieckiego. W 11 .minucie przy stanie 0-0 Cząstka trafił w słupek.
Niespełna 20 minut po zmianie stron kontrolujący wydarzenia na boisku goście zdobyli czwartą bramkę. Po indywidualnej akcji golkipera MKS pokonał zmiennik Kozieł.
W 65. minucie kolejnego gola mógł zdobyć Pacyga, ale przegrał pojedynek jeden na jeden z Doległą.
Trzebinianie walczyli w końcówce o honorową bramkę, ale bez skutku. Najbliższy powodzenia był Cząstka, ale z jego uderzeniem poradził sobie Frątczak.

Sportowy weekend w obiektywie

(MK, JD, AB, KO, BG)

(red)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%