Gracz Młoszowej Konrad Hajduk (z lewej) powstrzymuje atak Łukasza Koczwary z Alwerni. Fot. Michał Koryczan
Żarki, Bolęcin i Alwernia awansowały do kolejnej rudny Pucharu Polski na szczeblu PPN Chrzanów. W Małopolskiej lidze juniorów starszych Trzebinia wygrała w Tarnowie.
Żarki, Bolęcin i Alwernia awansowały do kolejnej rudny Pucharu Polski na szczeblu PPN Chrzanów. W Małopolskiej lidze juniorów starszych Trzebinia wygrała w Tarnowie.
II runda Pucharu Polski na szczeblu PPN Chrzanów
Ruch Młoszowa - MKS Alwernia 0-1 (0-1)
0-1 Kacper Dworniczek (5)
Młoszowa: Dębski - Boba (24. Hajduk), K. Nowakowski, M. Odrzywołek, Brzózka, Skotniczny, Kaliński, Grabski, Czarnecki, Chechelski, Latko
Alwernia: Ciupek - Jochymek (64. M. Siemek), M. Knapik, Klimkowicz (46. S. Knapik), Lis, T. Siemek, Zapotoczny, Dworniczek (46. Lichota), Fabiś, Koczwara, Pocztowski (55. Gawąd)
Spotkanie znakomicie ułożyło się dla występujących w wadowickiej okręgówce zawodników Alwerni. W 5. minucie Kacper Dworniczek wystartował do prostopadłego podania i mocnym strzałem pod poprzeczkę pokonał Kamila Dębskiego.
W kolejnych minutach przyjezdni mogli podwyższyć prowadzenie, jednak po dośrodkowaniu Tomasza Siemka z prawej strony Mateusz Pocztowski główkował obok słupka. Z kolei uderzenie Dworniczka z rzutu wolnego ładnie obronił Dębski.
Potem do głosu doszli gospodarze, którzy zaczęli zagrażać bramce strzeżonej przez Łukasza Ciupka. W 33. minucie gola mógł zdobyć Dawid Chechelski, jednak mając przed sobą pustą bramkę nie sięgnął piłki zagranej przez Adama Czarneckiego.
Chwilę później Chechelski przymierzył mocno z kilku metrów, ale golkiper MKS sparował futbolówkę na rzut rożny.
Zaraz po przerwie oko w oko z Ciupkiem stanął Czarnecki, ale fatalnie przestrzelił. W odpowiedzi w bardzo dobrej sytuacji znalazł się Mateusz Pocztowski, ale Dębski instynktownie obronił.
W 56. minucie znów przed szansą stanął Chechelski, ale ten posłał piłkę obok słupka.
Dziesięć minut później Ruch grał już w dziesiątkę. Za dwie żółte i w konsekwencji czerwoną kartkę boisko przedwcześnie opuścił Konrad Hajduk.
Mimo gry w osłabieniu młoszowianie mogli doprowadzić do remisu, jednak kolejną znakomitą okazję zmarnował tym razem Kamil Grabski przenosząc piłkę nad bramką.
Pogorzanka Pogorzyce - Promyk Bolęcin 0-6 (0-3)
0-1 Wojciech Sabuda (5), 0-2 Daniel Rogaczewski (25), 0-3 Jakub Kot (40), 0-4 Daniel Rogaczewski (65), 0-5 Marcin Domurat (70), 0-6 Jakub Kot (80)
Pogorzanka: D. Macuda - Skopowski, Wróbel, P. Wierzba, Sandecki - M. Celarek, Mądrzejewski, P. Król, M. Wierzba - Krupnik, K. Macuda
Promyk: Malczyk - Wacławek, Labak (60. Kocuba), Kocot, Budnik - Adamczyk, Sabuda, Domurat (80. P. Kwadrans), Kot - Rogaczewski, M. Kwadrans
Promyk Bolęcin rozgromił w wyjazdowym spotkaniu drużynę Pogorzanki i awansował do kolejnej fazy Pucharu Polski.
W ekipie gospodarzy od początku spotkania zagrało tylko dziewięciu zawodników. W 20. minucie na placu gry pojawił się Patryk Król, a dopiero po przerwie Konrad Macuda. Przyjezdni od początku do końca przeważali, choć obraz gry zmienił się nieco po zmianie stron, gdy liczba zawodników się wyrównała. Wynik otworzył Sabuda precyzyjnie uderzając z 16 m. Prowadzenie przyjezdnych podwyższył Rogaczewski, a w końcówce pierwszej części gry z bliskiej odległości trafił Kot.
W drugiej połowie Pogorzanka dążyła do zdobycia chociażby honorowego gola. Najlepszą okazję zmarnował Krupnik nie trafiając z najbliższej odległości do pustej bramki. Kolejne trafienia za to notowali podopieczni Pawła Olszowskiego. Rogaczewski po raz drugi wpisał się na listę strzelców i było 0-4. Niebawem Domurat ograł rywala i z 14 m uderzył pod poprzeczkę. Rezultat ustalił Kot strzałem z bliska wykorzystując błąd bramkarza.
- Rozpoczęliśmy mecz w dziewięciu, ustawiliśmy się defensywnie. Nie oszukujmy się, w innym razie przegralibyśmy nawet dwucyfrowo. W drugiej połowie było nas jedenastu i gra nieco się wyrównała. Ale przeciwnicy wygrali zasłużenie - mówi grający trener Pogorzanki Jarosław Sandecki.
- Nasza przewaga była przygniatająca, ale rywale rozpoczęli mecz w dziewięciu. Po przerwie gra trochę się wyrównała - skomentował szkoleniowiec Promyka Paweł Olszowski.
Tęcza Tenczynek - LKS Żarki 1-4 (1-2)
0-1 Dariusz Gregorczyk (6), 1-1 Jacek Kuźnik (28), 1-2 Paweł Przebinda (34), 1-3 Dariusz Gregorczyk (50), 1-4 Dariusz Gregorczyk (52)
Tęcza: Mędrecki (17. Duda) - R. Ołpiński (82. Siarkowski), Kuźnik, G. Stala, Wadas (66. Ślusarczyk), Kardas, Czak, Kościółek, D. Ołpiński, M. Stala (70. Izdebski), Pałka
Żarki: Wiśniewski - Z. Horawa, Filipek (46. Siuda), Sobkiewicz, M. Wierzba (30. Ł. Horawa), Janik (63. Kurzak), Przebinda, Borowy, Majka, Gregorczyk, Likus (64. Piegzik)
W Tenczynku nie było sensacji, bo miejscowi nie mieli zbyt wielu argumentów aby przeciwstawić się wyżej notowanemu rywalowi. Żarki nie rozegrały jednak nadzwyczajnego spotkania i przed ligowymi pojedynkami z pewnością muszą poprawić zarówno swoją skuteczność jak i koncentrację w defensywie.
Mecz idealnie rozpoczął się dla Żarek. Już w 6. minucie z rzutu karnego wynik otworzył Gregorczyk. Dwadzieścia minut później piłka ponownie leżała na jedenastym metrze, ale z drugiej strony boiska. Po przewinieniu na Kościółku przed szansą stanął Kuźnik i jej nie zmarnował. Przez moment zapachniało więc sensacją, ale w 34. minucie po przerzucie od Majki na spalonym nie był Przebinda i skutecznie wykończył sytuację sam na sam. Po chwili wyrównać mógł Pałka, ale najpierw minimalnie chybił, a następnie nie zdołał trącić piłki zagranej od Czaka.
Na początku drugiej połowy po jednym ze starć przy linii bocznej kontuzji nosa doznał Kościółek. Zszedł z boiska aby zostać opatrzonym, ale zanim zatamowano krwotok minęło prawie dziesięć minut. Osłabienie Tęczy wykorzystali przyjezdni, którzy w tym czasie zdobyli dwie bramki rozstrzygając o losach spotkania. W 50. minucie strzał Likusa obronił Duda, ale dobitka Gregorczyka była już skuteczna, a dwie minuty później po podaniu Likusa Gregorczyk posłał piłkę do siatki przy dalszym słupku.
Tęcza najlepszą okazję do zmniejszenia rozmiarów porażki miała kiedy łapiąc drugi raz piłkę z ziemi błąd popełnił Wiśniewski. Bramkarz Żarek zrehabilitował się jednak broniąc strzał po rozegraniu rzutu wolnego pośredniego z siedmiu metrów i wynik już się nie zmienił. Była za to druga kontuzja zawodnika z Tenczynka. Po starciu z Przebindą tym razem kilka minut za murawą spędził Izdebski, który miał rozciętą brodę.
Błyskawica Myślachowice - Zagórzanka Zagórze 0-5 (0-2)
0-1 Mariusz Bigaj (26), 0-2 Arkadiusz Biesek (32), 0-3 Arkadiusz Biesek (68), 0-4 Jakub Woźniak (87), 0-5 Sebastian Michałów (90+2)
Myślachowice: Wnuk - Wicher, Sygnat, Bartosik, P.Cybulski, Kasprzyk (46.Mrowiec), Kocyk, P.Wilk, Siewniak (46.Wojdyła), Wielonek (60.M.Wilk), N.Cybulski (46.Witek).
Zagórze: Synal - Baran, Kadłuczka, Pączkowski (55. M.Nędza), Siłakiewicz, Jarczyk (46.Kucia), Krawczyk, Paliwoda (46.Michałów), Woźniak, Bigaj (46.Mirowski), Biesek.
Od pierwszej do ostatniej minuty tego meczu jego przebieg na boisku w pełni kontrolowali gracze gości. Różnica klas była widoczna zwłaszcza pod bramkami obu zespołów. Golkiper Myślachowic miał ręce pełne roboty, zaś Synal z rzadka zostawał zatrudnioniany.
Już po kwadransie gry mogło nastąpić otwarcie wyniku, ale wobec strzału Patryka Paliwody z okolic linii "szesnastki" Wnuk popisał się jeszcze świetną paradą. Nic do powiedzenia nie miał już w 26. minucie. Wtedy to przyjezdni wykonywali rzut rożny. Piłkę z kornera w pole karne wrzucił Jakub Woźniak, a nadbiegający Mariusz Bigaj z pełnym impetem skierował ją głową do siatki. Na 2-0 w pierwszej połowie podwyższył Arkadiusz Biesek, który otrzymał podanie z głębi pola na "piąty" metr i będąc "oko w oko" z bramkarzem nie zawiódł. Na drugą połowę trenerzy obu ekip na boisko wydelegowali po trzech zawodników rezerwowych. Obraz gry znacząco się nie zmienił. Dalej inicjatywę posiadali piłkarze Zagórzanki. W ślad za nią szły kolejne gole. Najpierw w 68. minucie podwyższył Biesek. Potem do szatni za drugą żółtą kartkę odesłany został Paweł Wilk, który dodatkowo osłabił gospodarzy. Efektem między innymi tego były dwa gole w ostatnich minutach Zagórzanki. Najpierw z narożnika pola karnego celnie uderzył Jakub Woźniak, a wynik meczu już w doliczonym czasie gry ustalił Sebastian Michałów.
- Przepraszamy kibiców za porażkę, ale granie meczów w odstępie trzech dni to jednak za dużo. Stąd też taka nasza postawa - tłumaczył po meczu zawodnik Błyskawicy, Łukasz Witek.
Małopolska Liga Juniorów Starszych
Unia Tarnów - MKS Trzebinia Siersza 0-1 (0-1)
0-1 Rafał Grzebinoga (16)
MKS: K. Pająk - Głowacz, Niewczas, Kurzymski, Piędel (68. Głuch), Małodobry (77. Ziarnik), Gąsior, Rejdych (90. Filipek), Grzebinoga, Piskorz (86. Kurzański), Dudek.
Rozgrywane na wyjeździe spotkanie przebiegło po myśli piłkarzy z Trzebini. Przez cały czas kontrolowali grę i wyraźnie dominowali na murawie. Intensywne ataki zaowocowały bramką. W 16. minucie Paweł Piskorz dośrodkował w pole karne rywala. Akcję na raty kończył Rafał Grzebinoga. Bramkarz Unii obronił jego pierwszy strzał, ale przy dobitce nie miał szans i piłka wpadła do siatki.
W końcówce pierwszej połowy Andrzej Dudek także pokonał golkipera gospodarzy, ale sędzia dopatrzył się spalonego i nie uznał trafienia.
Druga część również przebiegała pod dyktando MKS. Chociaż piłkarze z Trzebini nie dopisali kolejnych trafień do swojego dorobku, ich gra mogła się podobać. Zupełnie inaczej spisywali się zawodnicy Unii - mieli problem z utrzymaniem się przy piłce i rozgrywaniem składnych akcji. Krzysztofowi Pająkowi zagrozili tylko raz. Jego interwencja była pewna, po strzale rywala w światło bramki piłkę wybił poza boisko.
- Z meczu jestem bardzo zadowolony. Widać było u nas zaangażowanie i koncentrację. Nie było nerwowości, nie traciliśmy piłki w głupich sytuacjach. Na wyróżnienie zasłużyłcały zespół. Nasz bramkarz bardzo dobrze się spisał, był czołową postacią w drużynie. Fajnie czytał grę i interweniował na przedpolu. Czekam kiedy zadebiutuje w czwartej lidze - powiedział Kacper Ślusarek, trener MKS Trzebinia-Siersza.
I liga juniorów starszych - Wadowice
Nadwiślanin Gromiec - MKS Chrzanów 6-0
(MK, KO, JD, AB, BG)

20.04.2026
OSŁONY okienne na wymiar, Tel. 731-496-146.

18.04.2026
OFERUJĘ budowę indywidualnie dostosowanych domków ...

25.03.2026
MALOWANIE, gładź bezpyłowa, regipsy, panele podłog...
Spór o mieszkania SIM w Chrzanowie
Przecież burmistrz, to pachołek Tuska. Nie liczcie na to , że Wam pomoże. Trzeba zrobić referendum, tak jak w Krakowie i wybrać innego burmistrza. Wtedy może będzie lepiej.
Gieks
13:30, 2026-05-21
Spór o mieszkania SIM w Chrzanowie
A co na to nasz Robert - może redakcja go dopytać, bo po budowie latał i wywiadów udzielał .......
:)
13:18, 2026-05-21
“Przełom” to moje ukochane dziecko
odloty molendowej..... nie dość, że komentujesz sama swoje artykuły to jeszcze przeprowadzasz wywiady sama ze sobą, przecież remsak nie jest w stanie zadać samodzielnie żadnego pytania. 🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣
bążur
10:35, 2026-05-21
Nocne oczekiwanie na diagnostykę
umieralnią w chrzanowie siedlisku komuchów i POwskich *%#)!& kieruje funkcjonariusz Baranowski oraz Gęba sędzia piłkarski. obaj reprezentują nurt głębokiego zidiocenia PO
bążur
10:31, 2026-05-21
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz