Od wygranych z Wandą Kraków i MOSiR Bochnia rozpoczęła cykl sparingów odmłodzona drużyna MTS Chrzanów. Znów żaden z naszych czwartoligowców nie odniósł zwycięstwa. W piłkarskiej A-klasie trzy punkty wywalczyły Myślachowice, Babice i Dulowa.
Od wygranych z Wandą Kraków i MOSiR Bochnia rozpoczęła cykl sparingów odmłodzona drużyna MTS Chrzanów. Znów żaden z naszych czwartoligowców nie odniósł zwycięstwa. W piłkarskiej A-klasie trzy punkty wywalczyły Myślachowice, Babice i Dulowa.
PIŁKA RĘCZNA
Turniej w Chrzanowie
MTS Chrzanów - Wanda Kraków 32-28, Wanda Kraków - MOSiR Bochnia 34-26, MTS Chrzanów - MOSiR Bochnia 37-25
MTS Chrzanów (w nawiasie liczba bramek zdobytych w obu meczach): Wiatr, Gajewski, Gil, Janiak - M. Skoczylas 8, D. Skoczylas 3, D. Dęsoł 2, M. Dęsoł 2, Rola 3, Figura, Mucha 4, Kirsz 10, Cupisz 3, Zacharski 8, Giza 8, Fidyt 5, Wysowski 2, Wierzbic 8, Madeja 1, Stroński, Gaj, Sokoliński 3.
Pierwsze dwa sparingu chrzanowianie zagrali z zespołami z Małopolski. Na początku spotkania z Wandą Kraków prowadzili 4-5 bramkami. Jednak gdy trener Leszek Wójcik puścił w bój młodzież, do głosu doszli krakowianie, którzy do przerwy prowadzili dwoma bramkami. Gospodarzom przydarzały się błędy. Uwidocznił się brak zgrania. Dwanaście minut po zmianie stron po rzucie Tomasza Zacharskiego MTS znów wyszedł na prowadzenie (21-20) , którego nie oddał już do końca, wygrywając 32-28. Potem na parkiet wyszli gracze Wandy i MOSiR-u Bochnia. W składzie Bochni zagrał Mateusz Zubik, były zawodnik MTS. Wanda zasłużenie wygrała 34-26. W konfrontacji z Bochnią chrzanowianie od początku natarli na rywali. Aktywna gra w obronie i skuteczność pod bramką rywali sprawiły, że już w 10. minucie wygrywali 7-2. A na przerwę schodzili przy stanie 20-12. W drugiej połowie zespół nie odpuścił i kibice zobaczyli kilka efektownych akcji. Gdyby nie pewna nonszalancja w sytuacjach sam na sam miejscowi wygraliby jeszcze wyżej, niż 37-25.
- Oprócz Pawła Zajączkowskiego, który nie mógł zagrać, dałem szansę pokazania się wszystkim czterem bramkarzom i graczom z pola. Wypróbowaliśmy wiele wariantów gry obronnej i ofensywnej. Dopiero następne mecze dadzą odpowiedź, kto znajdzie się w 16-osobowej kadrze na ligę oraz kto zagra w pierwszej siódemce - powiedział nam trener MTS-u Leszek Wójcik, chwaląc kilku młodych graczy.
PIŁKA NOŻNA
IV liga - zachodnia Małopolska
MKS Trzebinia-Siersza - Karpaty Siepraw 1-5
Niwa Nowa Wieś - Orzeł Balin 0-0
Iskra Klecza Dolna - Świt Krzeszowice 2-1
Klasa okręgowa - Wadowice
Unia Oświęcim - KS Chełmek 2-0 (1-0)
1-0 Konrad Głowacki (24), 2-0 Dawid Chylaszek (79)
Chełmek: Żołneczko - Kumanek, Górski, B.Chylaszek, Tekielak, Kuntek, Kustra (65.Kustra), Kulig, Musiał (78.Kaczor), Bąk, Kysiak (46.Cieciera).
Punktem zwrotnym tego meczu była czerwona kartka jaką sędzia pokazał już w 15. minucie spotkania Kumankowi.
- Nasz zawodnik ciągnął rywala za koszulkę w bocznym sektorze boiska. Sytuacja rozgrywała się bez żadnego zagrożenia dla bramki. Dlatego też kuriozalna jest dla mnie decyzja o ukaraniu go czerwoną kartką za taką banalną sytuację - skomentował trener Chełmka Paweł Sidorowicz.
Grę w przewadze oświęcimianie wykorzystali już kilka minut potem. W 22. minucie z podyktowanego rzutu wolnego w bezpośredniej okolicy pola karnego na strzał w bramkę zdecydował się Głowacki. Bramkarz Chełmka odprowadził tylko piłkę wzrokiem i było 1-0. W pierwszej części gry więcej klarownych sytuacji z obu stron na zdobycie goli już nie było.
Za to w drugiej połowie gra mogła się zacząć od nowa. A wszystko za sprawą rzutu karnego jaki wykonywał Grzegorz Bąk w 65. minucie meczu. Jednak po jego strzale udanie interweniował golkiper Unii.
Na dziesięć minut przed końcem spotkania można powiedzieć było już po meczu. Gola podwyższającego prowadzenie Unii zdobył Dawid Chylaszek. Były zawodnik Chełmka swoim kolegom z zespołu zaaplikował piłkę do siatki z zaledwie metrowej odległości od bramki.
- Jestem zły na przebieg gry. Było to spotkanie derbowe i je przegraliśmy. Niektórzy zaczynają nas oceniać już po tych kilku rozegranych spotkaniach. Ja proszę o ocenę dokonań zespołu po 15 meczach całej rundy - powiedział po spotkaniu z Unią wyraźnie niezadowolony szkoleniowiec KS Chełmek Paweł Sidorowicz.
Klasa A - Chrzanów
Tempo Płaza - UKS Dulowa 1-2 (0-1)
0-1 Paweł Mencel (2), 1-1 Radosław Klimek (50), 1-2 Dominik Grzesiakowski (89)
Płaza: Kosek (46. Kurzak) - Kowalski (88. Celarek), Bryłka, Ostrzywilk, Ładocha, Barłóg, Oleśkowicz, Artur Głownia, Adrian Głownia, Domagała (75. Kucharski), Klimek
Dulowa: Bednarczyk - Kamiński, Grzesiakowski, Szlufik, Kozak, Malczyk (51. Przęczek), Witkowski, Ziarnik, Warkoczyński, P. Mencel, Mendela (75. Piwowar)
Przed meczem trener Tempa mówił, że sobotni pojedynek będzie meczem o przełamanie dla jednej z ekip. Wszak zarówno Płaza i Dulowa rozpoczęły sezon niezbyt udanie. Po końcowym gwizdku zadowoleni mogą być tylko goście, którzy odnieśli drugą wygraną w sezonie. Zwycięstwo zapewnili sobie jednak dopiero rzutem na taśmę.
Przyjezdni rozpoczęli spotkanie z ogromnym animuszem i już w 2. minucie objęli prowadzenie. Ziarnik zagrał piłkę do Mendeli, ten zacentrował z prawego skrzydła do P. Mencela, który kapitalnym wolejem pokonał Koska.
UKS nie zwalniał tempa. Bliscy zdobycia drugiej bramki byli kolejno: Grzesiakowski (po jego strzale futbolówka otarła się o nogę rywala i przeszła obok słupka), Warkoczyński (uderzył w boczną siatkę) i Ziarnik (w sytuacji sam na sam z bramkarzem trafił w słupek).
W 39. minucie niewiele brakowało, aby miejscowi wyrównali. Po strzale Kowalskiego piłka odbiła się od nogi przeciwnika i przeleciała tuż nad poprzeczką.
Tuż przed przerwą po podaniu Witkowskiego oko w oko z Koskiem stanął Mendela, ale przegrał ten pojedynek.
Niewykorzystane okazje zemściły się w 50. minucie. Po indywidualnej akcji Klimek wpadł w pole karne, oddał strzał, futbolówka otarła się o nogę defensora UKS myląc Bednarczyka i było 1-1.
Dziesięć minut później goście powinni prowadzić. Po dośrodkowaniu Warkoczyńskiego ustawiony na piaty metrze Mendela trafił jednak wprost w Kurzaka.
W 80. minucie w bardzo dobrej sytuacji znalazł się Piwowar. Po zagraniu P. Mencela przestrzelił jednak z kilku metrów.
Chwilę później po centrze Witkowskiego tuż obok słupka główkował P. Mencel.
Wreszcie tuż przed końcem meczu znakomitym uderzeniem z wolnego popisał się Grzesiakowski, zapewniając swojej drużynie komplet punktów.
- Mieliśmy szansę w tym meczu coś ugrać. Dużo cięższym rywalem była choćby Wolanka. Niestety nie wyszło. Straciliśmy gola w końcówce po stałym fragmencie gry. Nasz zawodnik zachował się nieodpowiedzialnie. Nie musiał faulować rywala. Kiedy się przełamiemy? Mam nadzieję, że niedługo. Niestety frekwencja na treningach nie jest tak dobra jak w tamtym sezonie. Trenuje głównie młodzież. Z doświadczonych graczy czterech, pięciu - powiedział Paweł Bryłka, kapitan Tempa Płaza.
- Wyszedł mi strzał życia. Piłka siadła na nodze tak jak chciałem. Niewykorzystane sytuacje z pierwszej połowy zemściły się zaraz po przerwie. Dobrze, że nie odpuściliśmy do końca i wygraliśmy. Trochę szczęścia dopisało. Można było jednak wcześniej sobie mecz ustawić. Trudno. Liczą się trzy punkty. Mam nadzieję, że to będzie przełom. Teraz mecz z Gromcem. Najtrudniejsze spotkania często gra się najlepiej, bo nie trzeba się dodatkowo mobilizować. Tak jak dzisiaj - podkreślił Paweł Mencel, kapitan UKS Dulowa.
Korona Lgota - Błyskawica Myślachowice 3-4 (1-3)
0-1 Grzegorz Wicher (14), 0-2 Mateusz Wilk (25), 1-2 Kamil Babecki (30), 1-3 Mateusz Wilk (35), 2-3 Piotr Dziedzic (48), 3-3 Kamil Knapczyk (52), 3-4 Mateusz Siewniak (60).
Myślachowice: Pierog - M. Binek, Sygnat, Bartosik (85. R. Binek), Cybulski, Siewniak, P. Wilk, Wojdyła, Wicher (60. Kasprzyk), Wielonek, M. Wilk (55. Tryfanow).
Lgota: A. Stryczek - Nowak, Wołoszczakiewicz, Kwaśniewski, Ł. Stryczek, Doła (Piórko), Dziedzic, Dąbek (Zając), Lasoń (Janowski), Knapczyk, Babecki.
Derbowe spotkanie obfitowało w bramki. Pierwsza była autorstwa Myślachowic. W 14. minucie Mateusz Wilk idealnie dośrodkował do znajdującego się w polu karnym Grzegorza Wichra, który celnym strzałem głową posłał piłkę do siatki. Chwilę później Mateusz Wilk dołączył do listy strzelców. Bramkarz Lgoty "główkę", ale z dobitką nie miał szans. Niedługo potem gospodarze zdobyli kontaktowego gola z rzutu karnego. "Jedenastkę" pewnie wykorzystał Kamil Babecki. Na odpowiedź reprezentantów Błyskawicy nie trzeba było długo czekać. Kolejne trafienie do swojej listy dopisał Mateusz Wilk.
Po zmianie stron aktywniejsi byli piłkarze Korony. Częściej atakowali i w rezultacie szybko wyrównali. Najpierw bramkę zdobył Paweł Dziedzic, po podaniu od Kamila Babeckiego. Później Kamil Knapczyk. Po tym trafieniu Korona cofnęła się lekko broniąc wyniku i nastawiając się na kontratak. Taktyka jednak się nie opłaciła, bo Myślachowice chwilę później objęli prowadzenie. W golu ustalającym wynik spotkania duży udział miał Marcin Wielonek. Akcję zbudował praktycznie sam, ograł dwóch rywali i podał Sebastiana Tryfanowa. Następnie piłkę otrzymał Marcin Wielonek i umieścił ją precyzyjnie w bramce gospodarzy.
- W spotkaniu było trochę przepychanki, ale zasłużenie wygraliśmy. Nie był to nasz najlepszy mecz, ale liczą się punkty. Co ciekawe, wszystkie bramki w pierwszej połowie strzeliliśmy głową, a mamy najniższą drużynę - powiedział po meczu Maciej Molęda, trener Błyskawicy Myślachowice.
- W pierwszej połowie mieliśmy kilka indywidualnych błędów w kryciu, rywale uciekali nam przy dośrodkowaniach. Później goniliśmy wynik, ale brakło szczęścia. Dziękuję chłopakom za wolę walki - stwierdził Andrzej Nowak, szkoleniowiec Korony Lgota.
Start Kamień - Arka Babice 2-5
Klasa A - Oświęcim
Orzeł Witkowice - LKS Bobrek 2-3
Klasa B
Zryw Kąty - Jutrzenka Ostrężnica 2-3 (2-2)
1-0 Lesław Senio (30), 2-0 Lesław Senio (33), 2-1 Adam Dura (42. karny), 2-2 Kamil Bednarowicz (44), 2-3 Kamil Bednarowicz (66)
Kąty: Hypsior - Nowak, Kwiatkowski, Stokłosa, Postek, Kozub, M. Głowacz, A. Głowacz, Rakoczy, Senio, Borowiec
Jutrzenka: Michalski - Dura, Kuska, Łuszcz, Kramarz, Ornacki, Kawala, Bednarowicz, Pakuła
Przed meczem gospodarze dostali pamiątkowy puchar od prezesa PPN Chrzanów Józefa Cichonia za awans do klasy B. Piłkarze Ostrężnicy zagrali w dziewięciu. Wydawało się więc, że Zryw spokojnie wygra różnicą kilku goli. Tym bardziej, że w 30. i 33. minucie Lesław Senio zdobył dwa gole. Najpierw wykorzystał sytuację sam na sam, a potem wszedł między obrońców i z 7 metrów trafił w długi róg. Jednak przyjezdni wcale nie złożyli broni. Na trzy minuty przed końcem pierwszej połowy pomógł im jeden z defensorów Kątów, który w szesnastce zagrał piłkę ręką. Karnego na gola pewnym strzałem zamienił kapitan Jutrzenki Adam Dura. W 44. minucie goście wykonywali rzut rożny. Do piłki zacentrowanej przez Pawła Łuszcza wyskoczył Kamil Bednarowicz i do szatni oba zespoły schodziły przy remisie 2-2. Po zmianie stron wcale nie było widać liczebnej przewagi Zrywu. Co więcej, groźniejsze okazje stwarzała Ostrężnica. Jednak Kamil Bednarowicz zmarnował sytuację sam na sam, a Mirosław Kuska uderzył w słupek oraz ostemplował poprzeczkę. W końcu w 66. minucie Kamil Bednarowicz trafił z woleja pod poprzeczkę po dokładnym dograniu Krzysztofa Pakuły. Ostatni kwadrans goście zagrali w ósemkę. Kamil Bednarowicz z racji na młody wiek zgodnie z przepisami musiał opuścić boisko. Wtedy gospodarze zagrali trzema obrońcami i ruszyli do ataku. Jednak bramkarz Jutrzenki obronił dwa groźne strzały Lesława Senio. Tym samym gospodarzom nie udała się inauguracja. Odmienny nastrój panował w szatni gości.
- Kilku zawodników jest na weselach, dlatego nie zebraliśmy składu. Gospodarze postawili na atak, ale my mimo braku stopera zagraliśmy dobrze z tyłu i potrafiliśmy wyprowadzić skuteczne ataki. Bardzo dobrze do zespołu wprowadził się Kamil Bednarowicz - powiedział nam kierujący poczynaniami Jutrzenki Paweł Łuszcz.
Klasa C - Chrzanów
Lew Olszyny - Wolanka II Wola Filipowska 5-1 (3-0)
1-0 Konrad Klimkowicz (5), 2-0 Piotr Marchewka (14), 3-0 Konrad Klimkowicz (40), 4-0 Artur Mucha (50), 4-1 Sylwester Grzebinoga (82), 5-1 Piotr Marchewka (89)
Lew: P. Lizończyk - Rożnawski, Tarabuła, A. Lizończyk, Synal (50. Kacik) - Kaszuba (71. Bachowski), Sroka (67. Ł. Marchewka), Klimkowicz, Mucha - P. Marchewka, Radoszek (84. Kuchta)
Wolanka II: Molik - W. Pałka, Dudek (64. Mateusz Filipek), Grzyska, Święszek - A. Noworyta (54. Grzebinoga), Dorynek, Ciombor, Lipiński - T. Pałka, P. Filipek
Pierwszy oficjalny mecz Lwa Olszyny wypadł podopiecznym Kazimierza Jurkiewicza znakomicie. Gospodarze w każdym elemencie gry górowali nad przeciwnikiem.
Widać to było od początku. Bo już w 5. minucie Klimkowicz kapitalnym strzałem z dystansu otworzył wynik. Po chwili podwyższyć mógł Mucha, ale jego strzał z kilku metrów znakomicie sparował Molik. Bramkarz Wolanki II był jednak bezradny w sytuacji sam na sam z P. Marchewką. Co ciekawe, w 28. minucie obronił rzut karny egzekwowany przez tego samego zawodnika. Minęło ponad pół godziny spotkania, kiedy przyjezdni stworzyli pierwszą klarowną sytuację. W. Pałka główkował wówczas w słupek. Piłkarze Wolanki reklamowali zagranie ręką jednego z rywali. Następnie T. Pałka z bliskiej odległości uderzył w boczną siatkę. Za to w 40. minucie Klimkowicz po raz drugi wpisał się na listę strzelców nie dając szans Molikowi uderzeniem z kilkunastu metrów.
Po zmianie stron podopieczni Tomasza Ryby walczyli z nieco większą determinacją, jednak i tak stanowili tło dla rywala. Bowiem to miejscowi przez cały mecz walczyli z ogromnym zaangażowaniem o każdy metr kwadratowy boiska. Na początku drugiej połowy szansę miał P. Filipek, lecz przestrzelił. Z kolei Mucha popisał się cudownym strzałem z rzutu wolnego w samo "okienko" i było 4-0. Niebawem P. Marchewka ograł Molika i dograł w pole bramkowe, jednak Radoszek nie zdołał trafić. W ekipie Wolanki II Dudek nabawił się urazu i musiał zostać zmieniony. Po chwili Mucha ponownie egzekwował rzut wolny, tym razem jednak nieznacznie przestrzelił. Dla odmiany okazję miał P. Filipek, lecz także chybił. Po centrze z narożnika boiska pięknym "szczupakiem" honorowego gola dla gości zdobył Grzebinoga. Ostatnie słowo należało jednak do Lwa. Swoje drugie trafienie zanotował P. Marchewka po tym jak minął Molika i posłał piłkę do pustej bramki.
Po meczu miejscowa drużyna na środku boiska świętowała tyleż wysokie, co zasłużone zwycięstwo. Po tańcu radości trener Kazimierz Jurkiewicz każdemu z osobna dziękował za udział w grze.
- Nic jeszcze nie zakładamy. To zwycięstwo nic nie mówi. Ułożył się mecz, zobaczymy, co będzie dalej. Rozegramy kilka spotkań, zorientujemy się też jak grają inni - ostrożnie podchodzi do rozgrywek trener Lwa Kazimierz Jurkiewicz.
Korona Trzebinia - MKP Wodna Trzebinia 0-3
Małopolska liga juniorów młodszych
Tarnovia Tarnów - MKS Trzebinia-Siersza 3-1
I liga juniorów starszych - Wadowice
MKS Chrzanów - Hejnał Kęty 4-2 (2-1)
1-0 Sebastian Kruczek (14), 2-0 Norbert Łabanowski (15), 2-1 Piotr Jeziorski (40), 2-2 Piotr Bogacz (48), 3-2 Marek Tokarz (50), 4-2 Sebastian Kruczek (90)
MKS: Piwowarczyk - Niedowóz, Tokarz, Latko, Chrobak, Janik, Kruczek, Fudali, Łabanowski, Dulowski (46. Petrow), Łyszczarz
Hejnał: Zajączek - Tomiak, Kawala, Lach, Młocek, Nykiel (67. Kurnik), Kielar, Bogacz, Jezierski, Szczepanik, Turek
Od początku spotkania MKS miał przewagę posiadania piłki nad grającym młodszym rocznikiem Hejnałem. Zaprocentowało to w końcu zdobyciem bramki. W 14. minucie piłkę w polu karnym przepuścił Janik, a do siatki skierował ją Kruczek. Po chwili było już 2-0 kiedy Łabanowski wykorzystał prostopadłe podanie strzelca pierwszej bramki. Miejscowi mieli kilka okazji do podwyższenia wyniku, ale nie uczynili tego i przed przerwą gracze z Kęt w szczęśliwy sposób złapali kontakt. W zamieszaniu w szesnastce uderzył Jeziorski, a piłka po rykoszecie wpadła za kołnierz Piwowarczykowi. Moment później w podobnej sytuacji bramkarz MKS-u interweniował na rzut rożny.
Trzy minuty po wznowieniu gry wprowadzony na murawę Petrow nie zatrzymał Bogacza i goście doprowadzili do remisu. Odpowiedź podopiecznych Jacka Nowaka była jednak natychmiastowa. Po rzucie rożnym bezpańska futbolówka spadła pod nogi Tokarza, a ten umieścił ją w siatce obok słupka.
Jedna bramka przewagi to nie dużo i do końca było nerwowo. Wszystko rozstrzygnęła więc kontra z 90. minuty. W polu karnym Łabanowski wycofał do Kruczka, a ten dopełnił formalności ustalając wynik meczu na 4-2 dla drużyny z Chrzanowa.
I liga juniorów młodszych - Wadowice
Orzeł Balin - Karol Wadowice 4-1
Okręgowa liga trampkarzy
MOKSiR Chrzanów - Soła Oświęcim 4-0
Okręgowa liga młodzików
MOKSiR II Chrzanów - Unia Oświęcim 1-4
(MOR, MK, AB, KO, JD, BG)

20.04.2026
OSŁONY okienne na wymiar, Tel. 731-496-146.

18.04.2026
OFERUJĘ budowę indywidualnie dostosowanych domków ...

25.03.2026
MALOWANIE, gładź bezpyłowa, regipsy, panele podłog...
Spór o mieszkania SIM w Chrzanowie
Radni chcieli sesji nadzwyczajnej, ale jak widać, burmistrz Latko troszczy się szybciej i sprawniej o mieszkańców i już jest spotkanie, dziękujemy!
absurd
15:13, 2026-05-21
Spór o mieszkania SIM w Chrzanowie
Pan burmistrz dobrze wiedział o co ci chodzi. A teraz udaje ze nie wie i nie chce się wypowiadać na ten temat , popieram tych ludzi którzy rozwiązali umowy, i mam nadzieję ze inni tez tak zrobią, te mieszkania to zwykła siema
Chrzanow wita
14:46, 2026-05-21
Spór o mieszkania SIM w Chrzanowie
Przecież burmistrz, to pachołek Tuska. Nie liczcie na to , że Wam pomoże. Trzeba zrobić referendum, tak jak w Krakowie i wybrać innego burmistrza. Wtedy może będzie lepiej.
Gieks
13:30, 2026-05-21
Spór o mieszkania SIM w Chrzanowie
A co na to nasz Robert - może redakcja go dopytać, bo po budowie latał i wywiadów udzielał .......
:)
13:18, 2026-05-21
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz