PIŁKARSKA ŚRODA. Szósta porażka Trzebini - przelom.pl

Sport

Zamknij

PIŁKARSKA ŚRODA. Szósta porażka Trzebini

red 17:58, 12.09.2012
Skomentuj PIŁKARSKA ŚRODA. Szósta porażka Trzebini Zdobywcę pierwszego gola dla Soły Jakuba Snadnego (pierwszy z lewej) próbuje powstrzymać Sebastian Ołownia z MKS. Fot. Michał Koryczan

Spośród naszych czwartoligowców tylko Balin zainkasował w środę komplet punktów. Trzebinia przegrała u siebie z Sołą Oświęcim, a Krzeszowice uległy na wyjeździe Orłowi Piaski Wielkie.

Spośród naszych czwartoligowców tylko Balin zainkasował w środę komplet punktów. Trzebinia przegrała u siebie z Sołą Oświęcim, a Krzeszowice uległy na wyjeździe Orłowi Piaski Wielkie.

IV liga - zachodnia Małopolska

MKS Trzebinia-Siersza - Soła Oświęcim 1-2 (0-2)
0-1 Sebastian Stemplewski (21), 0-2 Jakub Snadny (35), 1-2 Norbert Ciepichał (57)
MKS: Wilk - T. Szczepanik, Kukla (67. Lickiewicz), Kalinowski, P. Szczepanik, Kowalik, Czyszczoń, Ołownia, J. Pająk (86. Giermek), Krawczyk, Ciepichał
Soła: Talaga - Baluś, Nowak, Skrzypek, Stemplewski (40. Niewiedział), Stanek, Rajman (69. Domański), Janeczko, Cygnar, Ząbek (64. Mika), Snadny (77. Biskup)
Mający na koncie pięć kolejnych ligowych porażek trzebinianie rozpoczęli mecz ze sporym animuszem. To jednak goście zdobyli w pierwszej odsłonie dwa gole.
Wynik w 21. minucie otworzył Sebastian Stemplewski główkując do siatki z pięciu metrów po centrze z rzutu rożnego.
Bramka na 1-0 mogła paść już chwilę wcześniej, ale po uderzeniu głową Jakuba Snadnego piłka odbiła się od nogi obrońcy MKS i przeszłą obok słupka.
W 35. minucie drugie trafienie dla Soły dorzucił Snadny. Były napastnik Janiny Libiąż popisał się precyzyjnym uderzeniem z kilkunastu metrów.
W pierwszej odsłonie najlepszą okazję do zdobycia gola dla gospodarzy zmarnował Norbert Ciepichał. W 30. minucie po podaniu Michała Krawczyka strzelił z kilku metrów wprost w ręce golkipera.
Więcej precyzji Ciepichał zachował w 57. minucie, gdy po dośrodkowaniu Krawczyka z lewego skrzydła przelobował Kamila Talagę efektownym uderzeniem głową. Kontaktowe trafienie okazało się ostatnim w środowym pojedynku, choć okazji bramkowych nie brakowało.
Wśród trzebinian znakomitą okazję sam na sam z golkiperem zmarnował Michał Kowalik, natomiast Jakub Pająk dwukrotnie strzelał obok słupka.
W końcówce MKS domagał się odgwizdania jedenastki za zagranie ręką gracza oświęcimskiej ekipy w jej polu karnym, ale arbiter nie dopatrzył się nieprawidłowego zagrania.
Sołą też mogła podwyższyć rezultat. Jakub Wilk znakomicie obronił jednak strzały Przemysława Niewiedziała, Snadnego i Pawła Cygnara.
- Mecz powiedziałbym na remis. Szkoda, że w pierwszej połowie straciliśmy dwa gole. W tym fragmencie mieliśmy więcej z gry, byliśmy lepszą drużyną. Popełniliśmy jednak dwa ewidentne błędy. Przy pierwszym golu było nas pięciu w polu karnym, a jeden gracz Soły wbiegł i trafił To nie powinno się tak zdarzać. To ułożyło mecz. Przy drugiej bramce za łatwo dałem się ograć w środku pola. Jak tak tracimy gole to późno ciężko to odrobić. Szkoda zmarnowanych okazji do wyrównania. W wyrównanych spotkaniach jak się ich nie wykorzystuje to się przegrywa. Trzeba jednak przyznać, że po naszych błędach rywale mieli dwie bardzo klarowne sytuacje. Im bardziej chcemy, tym bardziej na nie wychodzi. Teraz gramy z "dwójką" Cracovii. Ten zespół zawsze będzie mocny. Grają tam młodzi, utalentowani zawodnicy, którzy nie odpuszczają. Udowodnili to w niedawnym sparingu z nami - powiedział pomocnik MKS Dariusz Czyszczoń.

Sportowy tydzień w obiektywieOrzeł Piaski Wielkie - Świt Krzeszowice 2-0 (1-0)
1-0 Gołoś (40), 2-0 Petho (77)
Świt: Wróbel - Mucha, Calik, Strzeboński, Żywczak, Jedynak, Para (76. Socha), Sarota (15. Kowalczyk), Kanclerz (65. Ficek), Funek (60. Kaczkowski), Krzysiak.
Pierwszy kwadrans spotkania przebiegał po myśli zawodników Świtu. Zawodnicy, zajmującego trzecie miejsce w tabeli Orła, ani raz nie zagrozili ich bramce. Piłkarze z Krzeszowic atakowali. Golkipera gospodarzy próbował pokonać Para i Krzysiak, ale bez skutku. Prawie stuprocentowej sytuacji nie wykorzystał Jedynak - bramkarz Orła obronił. W 15. minucie kontuzji doznał Sarota i musiał zejść z boiska. Zastąpił go młodzieżowiec Kowalczyk. Roszada wymusiła zmianę ustawienia drużyny. W 40. minucie defensywa Świtu zawiodła. Bramkę zdobył ex-reprezentant Polski Konrad Gołoś strzelający z 25 metra. Piłka odbita rykoszetem od obrońcy, przeleciała obok słupka i wpadła do bramki. Nie pomogła ofiarna interwencja Wróbla.
Po zmianie stron sytuacja na boisku wyglądała podobnie. Gospodarze grali ofensywniej, ale Świt również starał się atakować. Szczególnie groźne były stałe fragmenty gry wykonywane przez krzeszowiczan. Szansę na doprowadzenie do remisu miał m.in. Krzysiak, ale strzelał niecelnie. Wizja wyrównania oddaliła się w 77. minucie. W dość niegroźnej sytuacji Żywczak sfaulował gracza Orła. Sędzia podyktował rzut karny. Wróbel był blisko obronienia strzału Petho, jednak piłka przeszła po jego rękach i wpadła do bramki.
- Nie zasłużyliśmy na porażkę. Chłopcy zostawili dużo zdrowia na boisku. Liczyłem na remis, ale zdarzyły nam się pojedyncze błędy i przeciwnik potrafił je wykorzystać - powiedział po meczu Dariusz Bijak, trener Świtu Krzeszowice.

Jutrzenka Giebułtów - Orzeł Balin 0-3

Klasa okręgowa - Wadowice

Zagórzanka Zagórze - MKS Alwernia 2-1 (1-0)
1-0 Jakub Woźniak (45), 2-0 Patryk Paliwoda (70), 2-1 Paweł Jajko (90+2)
Zagórzanka: Kozyra - Kucia, Pączkowski, Raczek, Baran, Woźniak (90. Antkowiak), Krawczyk, Michałów, Paliwoda (85. Nędza), Biesek (75. Fiba), Mirowski (35. Jarczyk)
Alwernia: Chuderski - Jajko, Knapik, Siemek, Wantulok, Klimkowicz, Dworniczek (46. Zieliński), Jasieczko, Łukasik, Koczwara, Lichota
W derbach nie zabrakło walki, ale na pierwszą bramkę kibice czekali do końca pierwszej połowy. Gola do szatni strzałem z 11 metrów zdobył Jakub Woźniak. Pokonał zasłoniętego Chuderskiego. Wcześniej swoich sytuacji nie wykorzystali Mirowski, Biesek, Paliwoda i Krawczyk. Po przerwie wyrównać mógł Jajko, ale Kozyra był na posterunku.
Sytuacja gości pogorszyła się w 70. minucie, gdy szybką akcję Bieska i Krawczyka zakończył Paliwoda, wykorzystując sytuację sam na sam z bramkarzem. Goście ambitnie dążyli do wyrównania.
Sztuka ta udała im się dopiero w doliczonym czasie gry, gdy po centrze z rogu byłego piłkarza Zagórzanki Łukasika, do siatki główkował Jajko.
- Cieszy mnie walka i zaangażowanie całego zespołu. Jednak tych goli powinno być trochę więcej, skoro stworzyliśmy osiem lub dziewięć okazji bramkowych - stwierdził trener Zagórzanki Władysław Bębenek.
- Liczyłem na zwycięstwo. Jednak bez Miłosza Burzy w naszym zespole brakuje napastnika. Gramy zbyt apatycznie i bojaźliwie, by wygrywać - przyznał Andrzej Kos, trener Alwerni.

Skawa Wadowice - LKS Żarki 5-0 (0-0)
Żarki: Wiśniewski - Przebinda, Z. Horawa (63. Ł. Horawa), Sobkiewicz, Janik, M. Wierzba, Gregorczyk, Piegzik (75. Nędza II), Borowy (46. Kurzak), Jesionowski (63. Majka), Likus
W pierwszej połowie gra toczyła się pod dyktando gospodarzy, ale dobra postawa defensywy Żarek spowodowała, że zespoły na przerwę schodziły przy bezbramkowym remisie. Piętnaście minut odpoczynku okazało się brzemienne w skutkach dla gości. W przeciągu dziesięciu minut stracili cztery bramki i zwycięzca był już właściwie wyłoniony. Trzy pierwsze trafienia to wina obrońców, którzy źle zachowali się przy dośrodkowaniach, a przy czwartej miejscowi wykończyli kontrę. Przy tak wysokim prowadzeniu Skawa cofnęła się do defensywy i spokojnie broniła. Najbliżej honorowego trafienia był Kurzak, ale ustrzelił poprzeczkę, a sytuacje mieli także Gregorczyk i Likus.
W końcówce Skawa dobiła jeszcze przyjezdnych po rzucie rożnym ustalając wynik na 5-0. W Żarkach nie myśli się jednak o dymisji Stanisława Dwornika.
- Jesteśmy za trenerem. Jego decyzje nie wpływają źle na drużynę. Potrafi do nas mówić, ale brakuje nam komfortu psychicznego. Oczekiwania wobec drużyny wśród mieszkańców są zbyt duże. Ludzie chcieliby żebyśmy wygrywali kilkoma bramkami jak w A-klasie, a my walczymy po prostu żeby się utrzymać. Dzisiaj słyszałem jak jeden z "zapalonych" kibiców wyzywał nas od najgorszych, a kiedy wygrywaliśmy to wszystkich wychwalał. Tak nie można. Na ulicy czy w sklepie ludzie się wymądrzają, a sami nigdy nie grali nawet w tej śmiesznej okręgówce jak my teraz - komentuje obrońca Żarek Mateusz Wierzba.

Brzezina Osiek - KS Chełmek 1-3

(MK, KO, MOR, AB)

(red)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%