SPORTOWA NIEDZIELA. Derby dla Błyskawicy - przelom.pl

Sport

Zamknij

SPORTOWA NIEDZIELA. Derby dla Błyskawicy

red 14:16, 21.10.2012 Aktualizacja: 09:33, 16.10.2025
Skomentuj SPORTOWA NIEDZIELA. Derby dla Błyskawicy W derbach gminy Trzebinia Myślachowice (zielone koszulki) wygrały z Młoszową. Fot. Michał Koryczan

W A-klasowych derbach trzebińskiej gminy Ruch Młoszowa przegrał z Błyskawicą Myślachowice. W Małopolskiej lidze juniorów starszych MKS Trzebinia-Siersza uległ BKS Bochnia.

W A-klasowych derbach trzebińskiej gminy Ruch Młoszowa przegrał z Błyskawicą Myślachowice. W Małopolskiej lidze juniorów starszych MKS Trzebinia-Siersza uległ BKS Bochnia.

PIŁKA NOŻNA

Klasa okręgowa - Wadowice
LKS Żarki - Babia Góra Sucha Beskidzka 2-2 (0-1)
0-1 Łukasz Nędza II - samobójcza (35), 1-1 Kamil Jesionowski (55), 2-1 Piotr Likus (65), 2-2 Maciej Żaczek (68)
Żarki:
Wiśniewski - Ł. Horawa, Wierzba, Z. Horawa, Ł. Nędza II, Przebinda, Jesionowski, Janik (75. Gregorczyk), Piegzik, Majka (75. Szafran), Borowy (46. Likus).
Pierwsza połowa meczu nie obfitowała w zbyt wiele ciekawych i groźnych akcji po obu stronach boiska. Na murawie było widać przewagę drużyny wicelidera wadowickiej okręgówki. Zawodnicy Babiej Góry częściej utrzymywali się przy piłce. Gospodarze postawili na obronę i grę z kontry.
W 35. minucie goście objęli prowadzenie. Po zamieszaniu w polu karnym piłka uderzona przez przyjezdnych wylądowała w siatce. Okazję do zdobycia wyrównującego trafienia mieli Piegzik i Jesionowski, strzelali jednak niecelnie.
Na kolejną bramkę widzowie musieli czekać do 55. minuty. Jesionowski po rzucie wolnym wykonywanym przez Piegzika wyprzedził obrońców rywala i doprowadził do remisu. Chwilę później było 2-1 dla LKS. Celnym trafieniem, po podaniu Majki, popisał się Likus. Zawodnicy Babiej Góry odpowiedzieli błyskawicznie. W 68. minucie źle wybita piłka trafiła do gracza z Suchej Beskidzkiej, który dośrodkował ją z powrotem w pole karne gospodarzy. Po zamieszaniu przed bramką futbolówka wylądowała za liną bramkową. W końcówce szansę za zdobycie gola miał jeszcze Likus, ale golkiper przyjezdnych pewnie interweniował.
- Mieliśmy dzisiaj osłabiony skład. W pierwszej połowie głównie się broniliśmy. W drugiej było lepiej. Likus w przerwie dojechał, na boisko wpuściłem też kontuzjowanego Gregorczyka. Babia Góra jest silniejsza niż Unia Oświęcim. Ich zawodnicy mają po 1,9 metra wzrostu, każdy sprawny, świetnie grają. Mimo tego nie potrafili poradzić sobie z naszą defensywą. Były szanse na wygraną, ale zdarzyły nam się chwile nieuwagi. Pewnie widzowie chcieli by oglądać bardziej otwartą walkę, ale nie tędy droga. Musimy grać tak, aby łapać punkty - mówi Stanisław Dwornik, trener LKS Żarki.

Tempo Białka MKS Alwernia 4-2

Klasa A - Chrzanów
Ruch Młoszowa - Błyskawica Myślachowice 1-3 (0-1)
0-1 Mateusz Wilk (19), 0-2 Piotr Kocyk (49), 1-2 Bartosz Kaliński (56-karny), 1-3 Mateusz Wilk (88)
Młoszowa: Dębski - G. Bartyzel, K. Zając (70. Hajduk), K. Nowakowski, Odrzywołek, Chechelski, Kaliński, Latko (70. D. Białka), Skotniczny, Czarnecki, K. Grabski (56. Wichorowski)
Myślachowice: Wnuk - Wielonek, M. Binek, Wicher, Cybulski, R. Binek, Kocyk (82. P. Wilk), Wojdyła, Siewniak, Tryfanów (60. Witek), M. Wilk
Błyskawica w pełni zasłużenie pokonała Ruch, odnosząc drugie w tym sezonie zwycięstwo na wyjeździe.
Wynik otworzył w 19. minucie Mateusz Wilk. Gracz gości pomimo asysty trzech rywali uderzył precyzyjnie z szesnastu metrów i Kamil Dębski musiał wyciągać piłkę z siatki.
Chwilę później wynik podwyższyć mógł Kamil Wojdyła, lecz indywidualną akcję zakończył zbyt lekkim strzałem.
Ruch bardzo dobrą okazję do wyrównania miał w 39. minucie. Kamil Grabski dośrodkował z prawej strony do Radosława Latki. Ten jednak zamiast uderzać z pierwszej piłki niepotrzebnie ją przyjmował i z akcji nic już więcej nie wyszło.
Drugą połowę goście rozpoczęli od mocnego uderzenia. Piotr Kocyk otrzymał doskonałe prostopadłe podanie i w sytuacji jeden na jeden z golkiperem skierował futbolówkę do siatki.
W 55. minucie kontaktowego gola powinien zdobyć Grabski, lecz po zagraniu Mateusza Skotnicznego spudłował z ośmiu metrów.
Kilkadziesiąt sekund później było już jednak 1-2. Gola z rzutu karnego strzelił Bartosz Kaliński.
W kolejnych minutach kibice obejrzeli festiwal niewykorzystanych okazji w wykonaniu zawodników z Myślachowic.
Sytuacje sam na sam z bramkarzem Ruchu dwukrotnie zmarnował Kamil Wojdyła, a raz Łukasz Witek.
Wreszcie w 88. minucie po dośrodkowaniu tego ostatniego Mateusz Wilk trafił w długi róg bramki, ustalając wynik na 3-1 dla swojej drużyny.

SPRiN Regulice - Start Kamień 1-0 (0-0)
1-0 Paweł Jamro (50)
Regulice: Gołdyn - Śliz, K. Ciołek (75. A. Mazgaj), Banaś, Kubasiak, Jamro, P. Matusik, Ciombor, J. Ciołek, Sikora (86. Król), Pater (80. B. Ciołek)
Kamień: Kamiński - Wawro, Kozioł, Rusiński, Głuszek, Wróbel, Wiecheć, Tomasz Panek, Paweł Panek, Piotr Panek, Bylica
W pierwszej połowie obie drużyny badały swoje siły. Goście z Kamienia rzadko dochodzili do sytuacji strzeleckich. Właściwie w jedynek groźnej w 33. minucie znalazł się Rusiński, ale piłkę wyłapał Gołdyn. Miejscowi gola mogli zdobyć już nieco wcześniej, ale po błędzie obrońców Sikora będąc w piątce uderzył wzdłuż linii bramkowej. W 40. minucie w idealnej sytuacji spudłował natomiast Jamro.
Drugą połowę od błędów rozpoczęli defensorzy obu drużyn. W 46. minucie kiksu nie wykorzystał Paweł Panek, który w sytuacji sam na sam posłał piłkę obok słupka. Skuteczny był za to w 50. minucie Paweł Jamro, który przeciął niedokładne podane Wiechecia i sam popędził w stronę bramki Kamińskiego umieszczając piłkę w siatce.
Goście nie pospuszczali głów i ruszyli do odrabiania strat, a okazje ku temu mieli wyborne. W 55. minucie Paweł Panek uderzył w poprzeczkę, a po pięciu minutach Wiecheć finalizując kontrę w sytuacji sam na sam nie trafił w światło bramki. Podobnie uczynił w 70. minucie Paweł Panek. Futbolówka po jego płaskim strzale minimalnie minęła słupek.
Regulice, który czuły, że rywal może wyrównać w końcówce jak tylko mogły kradły cenne sekundy i minuty. Cel został osiągnięty bowiem trzy punkty powędrowały na konto podopiecznych Macieja Matusika, a wynik mógł być nawet wyższy, ale w doliczonym czasie gry po dograniu Jamro idealnej sytuacji nie wykorzystał wprowadzony na końcówce do ataku Król.

Promyk Bolęcin - Nadwiślanka Okleśna 2-4

Sportowy weekend w obiektywieKlasa A - Oświęcim
LKS Bobrek - Hejnał Kęty 1-3

Klasa B - Chrzanów
UKS Siersza - Sankowia Sanka 1-3

Klasa C - Chrzanów

Wolanka II Wola Filipowska - Korona Trzebinia 9-1 (4-0)
1-0 Sebastian Kocot (8), 2-0 Sebastian Kocot (28), 3-0 Przemysław Kowalski (34), 4-0 Sebastian Kocot (36), 5-0 Grzegorz Kocot (50), 6-0 Łukasz Skotniczny (52), 6-1 Dawid Stachańczyk (60), 7-1 Robert Noworyta (63), 8-1 Grzegorz Kocot (67), 9-1 Grzegorz Kocot (68)
Wolanka II: Molik - W. Pałka, Dudek, Urbański (46. Lipiński), Ł. Grochal - Kisielak (46. A. Noworyta), Kowalski (46. R. Noworyta), Skotniczny, G. Kocot - T. Pałka, S. Kocot (46. D. Grochal)
Korona: Mrowiec - W. Kuliński (70. Chlebda), Drąg (55. Bartoń), Bednarz (46. Maj), M. Kuliński - Ruczyński, Kępka, Daczyński (20. Spytkowski), Stachańczyk - Głuch, Górecki
W wielu drużynach grają bracia i nieraz w jednym meczu zdobywają gole. Ewenementem jest jednak, gdy w jednym spotkaniu notują po hat-tricku, w dodatku klasycznym.
Gospodarze od początku do końca rządzili i dzielili, inna sprawa, że goście przed przerwą nie oddali ani jednego strzału, a gra toczyła się na ogół na ich połowie. Wynik otworzył będący w polu bramkowym S. Kocot. W 26. minucie Mrowiec odbił strzał Dudka z rzutu karnego, a Kisielak bardzo niecelnie dobijał. Po chwili prezes Wolanki zmarnował drugą doskonałą okazję - będąc sam przed bramkarzem trafił wprost w niego. S. Kocot podobną sytuację wykorzystał. Piłka po strzale z prawej strony Ł. Grochala minęła dalszy słupek. Kowalski z 14 m pokonał Mrowca. Kisielak dograł z prawej strony do S. Kocota, a temu nie wypadało spudłować przed pustą bramką. Tym samym skompletował hat- tricka. Przed przerwą Kisielak po ograniu rywala przestrzelił z bliska.
Po zmianie stron Lipiński z paru metrów najpierw uderzył w bramkarza, potem w boczną siatkę. G. Kocot zwiódł rywala i szczęśliwie (piłka przeszła po nogach bramkarza) trafił do siatki. Skotniczny podwyższył na 6-0 pięknym strzałem zza "szesnastki" pod poprzeczkę. M. Kuliński będąc oko w oko z bramkarzem trafił w niego (był to pierwszy strzał gości w tym meczu), a w sytuacji dwóch na jednego dograł do Stachańczyka, który trafił do pustej bramki. R. Noworyta kapitalnie ograł trzech przeciwników i wykorzystał sytuację jeden na jeden. G. Kocot najpierw z bliska uderzył zbyt lekko, a potem w ciągu minuty dwukrotnie wpisał się na listę strzelców (najpierw uderzył z bliska obok bramkarza, potem z kilkunastu metrów przy bliższym słupku) i tak jak jego młodszy brat, zaliczył hat- tricka. Gospodarze mogli zdobyć dziesiątego gola, a G. Kocot mógł jeszcze mocniejszym akcentem zaznaczyć swój udział. Tyle że po długim podaniu W. Pałki nieudanie próbował lobować bramkarza, po ograniu rywala przestrzelił, a z 5 m uderzył w boczną siatkę.
- Gramy z każdym przeciwnikiem na sto procent. Dziś pokazaliśmy skuteczność. Chciałbym podziękować chłopakom za walkę, trenerowi za dobre przygotowanie i gościom za walkę do końca. Mogliśmy zdobyć dziesiątego gola, ale nie chodzi o wynik, lecz o grę i atmosferę - skomentował Wojciech Pałka, piłkarz Wolanki II.

MKP Wodna Trzebinia - MKS II Alwernia 0-2
Lew Olszyny - Polonia Luszowice 4-2

Małopolska liga juniorów starszych
MKS Trzebinia-Siersza - BKS Bochnia 2-4 (1-1)
0-1 Krzysztof Dzięgiel (11), 1-1 Kacper Głowacz (20), 2-1 Daniel Piędel (46), 2-2 Grzegorz Mus (61), 2-3 Krzysztof Dzięgiel (75), 2-4 Krzysztof Styrna (87)
Trzebinia: K. Pająk - Piotrowski (56. Rejdych), Niewczas, Kurzymski, Grzebinoga (62. Filipek), Głowacz, Gąsior. J. Pająk (82. K. Kowalik), Piędel (56. M. Ziarnik), Dudek, Piskorz
Gospodarze rozpoczęli z dużym animuszem i już w 4. minucie powinni prowadzić. Po akcji i zagraniu Piskorza Dudek uderzył z dziewięciu metrów wprost w bramkarza.
Sytuacja zemściła się w niedługo później. Po centrze z rzutu rożnego i błędzie defensywy MKS Dzięgiel z bliska wpakował futbolówkę do siatki.
W 20. minucie było już 1-1. Okazję sam na sam z Jaszczyńskim pewnie wykorzystał Głowacz.
Tuż przed zmianą stron Bochnia była bliska zdobycia drugiej bramki, ale K. Pająk znakomicie obronił w sytuacji jeden na jeden ze Styrną.
Druga połowa rozpoczęła się kapitalnie dla trzebinian. J. Pająk dośrodkował z prawego skrzydła i zamykający akcję Piędel dość szczęśliwie trafił do bramki.
Podopieczni Kacpra Ślusarka próbowali pójść za ciosem. Chwilę później przed fantastyczną szansą stanął Głowacz. Gracz gospodarzy minął już golkipera, ale zamiast wpakować piłkę do siatki uderzył w stojącego na linii bramkowej obrońcę BKS.
Zamiast 3-1, w 61. minucie był już remis. Po błędzie Kurzymskiego Mus znalazł się przed K. Pająkiem, nie dając mu szans na skuteczną interwencję.
Miejscowi ponownie ruszyli do ataków. Po zagraniu Ziarnika, mający przed sobą pustą bramkę Głowacz nie sięgnął jednak piłki.
W 75. minucie na prowadzenie wyszli przyjezdni. Kołdras dośrodkował z prawej strony boiska, a Dzięgiel uderzeniem głową zdobył swojego drugiego gola.
Chwilę potem do remisu powinien doprowadzić J. Pająk, lecz po dośrodkowaniu Piskorza z rzutu wolnego główkował obok słupka.
W końcówce gospodarze nadziali się na kontrę rywali. Styrna wyprzedził obrońców MKS i technicznym strzałem ustalił rezultat na 4-2 dla Bochni.

Sportowy weekend w obiektywieI liga juniorów młodszych - Wadowice
Janina Libiąż - Halniak Targanice 2-2 (1-1)
0-1 Mariusz Urbańczyk (17), 1-1 Jakub Poznański (40), 1-2 Mateusz Gądzik (52), 2-2 Jakub Bielawski (75)
Janina: Jurek - Pater, Dunaj, Brania (67. Wilczak), Wonwoźny, Bielawski, Wilczak, Szczurek (79. Przeciszowski), Bogacz (55. Bujak), Poznański, Knapik (57. Kowalski).
W pierwszej połowie klarowniejsze sytuacje stworzyli sobie gracze przyjezdnych. Już w 17. minucie wyszli oni na prowadzenie. Środkiem pola w polu karnym przedarł się Urbańczyk, który naciskany przez obrońców Janiny zdołał jednak oddać celny strzał z dziesięciu metrów. Goście atakowali dalej. Strzałom Fujawy, Urbańczyka i Ławeczki brakowało jednak precyzji. Do głosu z biegiem czasu doszli miejscowi. Jeszcze w pierwszej odsłonie zdołali oni odrobić straty. Wyrównującego gola strzałem sprzed linii szesnastego metra zdobył Jakub Poznański.
Po zmianie stron odważnie pod bramkę rywali ruszyli gracze z Libiąża. Jednak to przeciwnicy wyszli ponownie na prowadzenie. Piłkę w środku pola przechwycił Mateusz Gądzik i popędził z nią w kierunku bramki. Całą akcję wykończył precyzyjnym strzałem tuż przy lewym słupku.
Gospodarze nie składali jednak broni i bez animuszu raz po raz atakowali bramkę przeciwników z Targanic. Przełom w ich staraniach nastąpił w 75. minucie. Wtedy to tuż przed linią szesnastego metra faulowany był Mateusz Bujak. Do rzutu wolnego podszedł Jakub Bielawski, który bezpośrednim uderzeniem w samo "okienko" bramki dał punkt w tej konfrontacji swej drużynie.
- Moi piłkarze zagrali ambitnie i chwała im za to, że przy niekorzystnym wyniku udało im się wywalczyć remis. Trzeba powiedzieć, że nie wiele brakowało, a byśmy mogli zdobyć komplet punktów w tej konfrontacji - powiedział po meczu trener libiążan, Artur Szlęzak.

(MK, KO, JD, AB, BG)

 

(red)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%