Najwięcej schodzi napojów, soków, wód mineralnych - mówi Adriana Duda, właścicielka sklepu spozywczego w pasażu szpitalnym
Flaczki 4 złote, galaretka za 3 zł, świeże surówki, sałatki. Niektórzy specjalnie do nas z domów na obiad przyjeżdżają. Bo gdzie za dewolaja z ziemniakami klient zapłaci 8,20 zł? - retorycznie pyta bufetowa Iwona Mróz.
Flaczki 4 złote, galaretka za 3 zł, świeże surówki, sałatki. Niektórzy specjalnie do nas z domów na obiad przyjeżdżają. Bo gdzie za dewolaja z ziemniakami klient zapłaci 8,20 zł? - retorycznie pyta bufetowa Iwona Mróz.
W przyszpitalnym barze zjeść można dobrze i tanio. Wiedzą o tym nie tylko stołujący się tam lekarze, pielęgniarki i inni pracownicy lecznicy, ale także osoby odwiedzające pacjentów. W pasażu na parterze od samego rana ruch jak w ulu. Można tu zrobić zakupy spożywcze i przemysłowe, a nawet wybrać się na kiermasz, organizowany w szpitalnej świetlicy.
Precle prosto z Krakowa
W szpitalnych progach wita Bogusława Sporek z Trzebini. Tuż przy schodach sprzedaje precle i obwarzanki. Jak zapewnia, są prosto z Krakowa. Sztuka za 1,40 zł.
- Jestem tuż po godz. 5 i rozstawiam towar. Chwilę później kupują je pierwsi pracownicy. Najbardziej smakują im te z makiem, ale często biorą też z solą, czy sezamem. Są bardzo smaczne i chrupiące - pani Bogusława uwija się przy stoisku.
Co dzień schodzą jej dziesiątki takich wypieków. Ich zapach delikatnie roznosi się po korytarzu, wypierając woń medykamentów. O godz. 15 zwija straganik i biegnie do domu, albo na próbę chóru. Śpiewa w trzebińskim Millenium.
Nieraz, ćwicząc pieśni, podśpiewuje przy sprzedawanych preclach. Dorabia sobie nimi do emerytury. I cieszy się, że w ten sposób może być częściej wśród ludzi. Bo każdy zawsze coś zagada, opowie. A i ona ciekawymi historiami, jak obwarzankami, potrafi obdzielić niejednego.
Po piżamę i po prezent
Szerokim korytarzem maszerujemy w kierunku oddziałów na parterze. Drugi zakręt w lewo. W każdym sklepie kłębi się tłum. Panie i panowie w szlafrokach i papciach oraz goście, chcący upominkiem sprawić radość pacjentom.
- Najczęściej kupują piżamy, kosmetyki i środki higieniczne - o tym, czego zapomnieli lub nie zdążyli zabrać z domu klienci, mówi sprzedawczyni Małgorzata Mucha.
Półki w przemysłowym kiosku uginają się od towaru. Swetry, szlafroki, rajstopy, kremy, oliwki, a nawet gotowe do podarowania prezenty - filiżanki, rzeźbione zwierzęta, biżuteria, ozdobne świeczniki.
- Często przychodzą pracownicy szpitala, zwłaszcza gdy na oddziale są imieniny - pani Małgosia nie ma wątpliwości, że istniejący od 10 lat sklep jest w szpitalu niezbędny.
- Albo po pracy wpadają panie, żeby już do miasta specjalnie nie gonić - dodaje.
W środę po "Przełom"
- Najwięcej schodzi napojów, soków, wód mineralnych. A w środy od samego rana pytają o "Przełom" - wylicza Adriana Duda, właścicielka spożywczaka z naprzeciwka.
Ogromne paczki z sokami zajmują niemal każdy kąt sklepu. A w lodówkach... Same smakołyki. Od mini-pizzy, po drożdżówki i kapuśniaczki. Serki, wędliny, owoce. Są też gazety, książki. Nie brak nawet mrożonych ryb.
- Trochę tu drogo - przyznaje odchodząca od kasy klientka. Za małą wodę mineralną zapłaciła 2 zł. Dla jednych dużo, dla spragnionych niewiele.
- Na oddziałach jest bardzo ciepło, więc tym bardziej chce się pić. Od 6 rano do 19.30 jest nieustanny ruch. Nie sprzedajemy tylko papierosów i alkoholu, co chyba jest zrozumiałe - zaznacza właścicielka.
Na flaczki i naleśniki
Przy końcu pasażu jest jeszcze jeden spożywczak a obok bar. Zapachy czuć od progu. Przy stolikach osoby odwiedzające pacjentów popijają kawę albo herbatę.
- Raz flaczki poproszę - klient patrzy na wywieszoną z boku tablicę z cennikiem serwowanych potraw.
Jest przed godz. 11, czas na drugie śniadanie. Kobieta w białym fartuchu kropi octem mięsną galaretę.
- Co dzień schodzi 30 porcji mięsnych w różnych odsłonach. Są kotlety, zawijane dewolaje, mięsa duszone. W piątki rybka. Są pierogi, naleśniki, krokiety, flaczki i gołąbki. No i rozmaite surówki. Wszystko to, co ludziom smakuje - podkreśla Anna Mazgaj, kierownik żywienia firmy Catermed, która od 2002 r. żywi zgłodniały szpitalny personel i trafiających tam klientów.
Wszystkie posiłki są przygotowywane co dzień rano w firmowej kuchni i dostarczane do szpitalnego baru.
Szpital na tym zarabia
Na drugim piętrze co tydzień jest bazar. Reklamy na parterze zachęcają do odwiedzin. Przy końcu korytarza widać najpierw wieszaki z sukienkami, podomkami, bluzkami. Są tu też piżamy i szlafroki. Obok stoły pełne plastikowej, drewnianej i metalowej biżuterii. Korale, kolczyki, świecidełka.
- Pierwszy raz dopiero jestem. Na razie kiepsko, więc nie wiem, czy drugi raz przyjadę - kiwa głową sprzedawca. Za żadne skarby nie chce zdradzić ani skąd przyjeżdża, ani jak się nazywa.
Tak jak kobieta w pomieszczeniu obok. Przy jarzeniowym świetle razem z młodym chłopakiem sprzedaje swetry, koszulki, spodnie, biustonosze, skarpetki i figi.
- Na dzierżawę pomieszczeń organizujemy przetargi. Możemy je wynajmować tylko pod taką działalność, jaka nie jest kontraktowana jest u nas przez NFZ. Zarabiamy na tym średnio ok. 500 tys. zł rocznie - informuje dyrektor chrzanowskiego szpitala Ewa Potocka.
Ewa Solak
PRZEŁOM nr 43 (859) 22 X 2008

20.04.2026
OSŁONY okienne na wymiar, Tel. 731-496-146.

18.04.2026
OFERUJĘ budowę indywidualnie dostosowanych domków ...

25.03.2026
MALOWANIE, gładź bezpyłowa, regipsy, panele podłog...
“Przełom” to moje ukochane dziecko
odloty molendowej..... nie dość, że komentujesz sama swoje artykuły to jeszcze przeprowadzasz wywiady sama ze sobą, przecież remsak nie jest w stanie zadać samodzielnie żadnego pytania. 🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣
bążur
10:35, 2026-05-21
Nocne oczekiwanie na diagnostykę
umieralnią w chrzanowie siedlisku komuchów i POwskich *%#)!& kieruje funkcjonariusz Baranowski oraz Gęba sędzia piłkarski. obaj reprezentują nurt głębokiego zidiocenia PO
bążur
10:31, 2026-05-21
Mieszkańcy dostali ostrzeżenie. Chodzi o próby włamań d
Ciekawe jakby się tak ktoś włamał i zastał osobę w środku. Przecież można zawału dostać na widok włamywacza. Co z tego, że ktoś zachowa ostrożność będąc w zamkniętym mieszkaniu jak nic nie zrobi gdy się ktoś włamie. Może wyjściem byłaby kamerka nad drzwiami. Mogłaby odstraszyć delikwenta, a poza tym w razie czego nagrać. Chyba innej opcji by się zabezpieczyć nie ma.
Janka
10:22, 2026-05-21
Komu burmistrz Alwerni umorzyła podatek za ubiegły rok
rolnikom to nigdy nie dogodzi a to za cieplo i susza a to za zimno i omrozi a to za mokro i zgnije i tylko doplaty odszkodowania i umazania podatku
@hotin
09:59, 2026-05-21
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz