Wystarczy utrzymać drożność rowu - przelom.pl

Wiadomości

Zamknij

Wystarczy utrzymać drożność rowu

Klaudia Remsak Klaudia Remsak 10:10, 23.06.2026 Aktualizacja: 10:10, 23.06.2026
Skomentuj Wystarczy utrzymać drożność rowu

ŻARKI. Przy większych opadach deszczu woda z potoku Struga znów wylewa z koryta i zalewa prywatne posesje. Mieszkańcy Żarek twierdzą, że problem trwa od niemal 40 lat. 

– Cały czas chodzi o to samo. Przy większym deszczu zalewane są prywatne posesje. Ludzie mają tego dość, bo sprawa ciągnie się latami – mówi radny Jacek Pająk.

Radny przekazał naszej redakcji dokumenty pokazujące, jak wyglądały dotychczasowe działania w tej sprawie.

W odpowiedzi na jego wniosek złożony podczas sesji Rady Miejskiej 5 czerwca 2025 roku gmina poinformowała, że już w 2024 roku wystąpiła do Ministra Infrastruktury o ustalenie charakteru cieku Struga w Żarkach.

 

20 tys. zł na mapę 

Ministerstwo wezwało jednak gminę do uzupełnienia dokumentacji o mapę sytuacyjno-wysokościową obrazującą przebieg wód od źródeł do ujścia wraz z wynikami pomiarów geodezyjnych.

Problem w tym, że gmina takiej mapy nie posiadała.

Jak wynika z pisma, koszt jej wykonania oszacowano na około 20 tysięcy złotych. Dokumentacji nie uzupełniono, a wniosek pozostał bez rozpoznania.

Następnie, w odpowiedzi na kolejny wniosek radnego Pająka z września 2025 roku, urząd poinformował, że obecnie nie przewiduje wykonania wymaganej mapy.

– Nam przede wszystkim chodzi o to, żeby ten rów był utrzymywany i wykaszany – podkreśla Jacek Pająk. – 

Według wieloletniego samorządowca Stanisława Garlacza mieszkańcy od lat obserwują przerzucanie odpowiedzialności pomiędzy instytucjami.

– Nikt nie ma ochoty tej sprawy załatwić. Jak byłem sołtysem w latach 2015–2019, Wody Polskie przeznaczyły około 30 tysięcy złotych na czyszczenie. Miałem też uzgodnienie, że co roku będzie przekazywane około 5 tysięcy złotych na utrzymanie Strugi – wspomina.

Jego zdaniem problem nie wynika teraz z braku wiedzy o sytuacji, ale z braku konsekwentnych działań.

– Pisma idą, odpowiedzi wracają, a ludzie nadal mają wodę na działkach. To jest śmieszny ping-pong między instytucjami. Tylko mieszkańcom nie jest do śmiechu.

Stanisław Garlacz pokazuje, jak ważną rolę pełni Struga w systemie odwodnienia tej części miejscowości.

– Potok zbiera wodę z ulic Kościuszki, Struga, Podleśnej, Olszynki. Dla ulicy Reymonta również planowane jest odwodnienie do Strugi– wylicza.

Jedziemy ulicą Struga.

Na pierwszy rzut oka niewiele wskazuje na to, że pod chodnikiem płynie potok. Struga została tutaj przykryta, a odwodnienie wykonano w sposób uporządkowany.

– To jest akurat zrobione prawidłowo. Ładnie wykonane, wszystko trafia do Strugi. Problem zaczyna się później, gdy woda napotyka niedrożne odcinki – tłumaczy nasz rozmówca.

Przy ulicy Podleśnej ciek przebiega częściowo przez prywatne działki. Właściciele terenów starają się dbać o swoje odcinki.

– Ludzie koszą, czyszczą i pilnują rowów. Problem jest od około 40 lat. Kiedyś było inaczej. Było więcej pól, mniej asfaltu i mniej utwardzonych powierzchni. Woda naturalnie wsiąkała w grunt. Dzisiaj ogromne ilości deszczówki bardzo szybko trafiają do Strugi – mówi Garlacz.

 

Trawa do pasa, a za nią zalewane posesje

Kolejnym punktem naszej wizyty jest ulica Ikara i okolice słynnego żareckiego źródełka, z którego przez lata korzystali mieszkańcy.

Obok placu zabaw znajduje się fragment Strugi, który niemal znika w wysokiej roślinności. Trawa miejscami sięga pasa dorosłego człowieka. Za korytem znajdują się prywatne posesje.

To właśnie one są – jak twierdzą mieszkańcy – najbardziej narażone na podtopienia.

Zdjęcia przesłane do redakcji pokazują skutki ostatnich opadów. Woda rozlewa się po działkach i podchodzi pod ogrodzenia.

– Gdyby koryto było drożne, woda cięła by tyle, ile się da. A tutaj obok jest jedna posesja, druga, trzecia. Ludzie nie oczekują cudów. Chcą, żeby ktoś po prostu zadbał o ten ciek.

Według niego największe problemy występują tam, gdzie przez lata nie prowadzono regularnych prac utrzymaniowych.

– Nawet gdyby ten rów był po prostu obkoszony, a trawa wywieziona, to już byłoby bardzo dużo. Tyle wystarczy. Chodzi o to, żeby było drożnie. Ta trawa nie rośnie tam od roku. To są dwa, trzy, może nawet pięć lat zaniedbań – mówi Garlacz.

Po chwili dodaje:

– Można rozum stracić na takich sprawach.

Mieszkańcy Żarek poprosili naszą redakcję o pomoc w nagłośnieniu sprawy. Dlatego zwrócimy się zarówno do Urzędu Miejskiego w Libiążu, jak i do Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie.

Zapytamy, czy planowane są prace związane z wykoszeniem i udrożnieniem cieku oraz czy istnieje szansa na kompleksowe rozwiązanie problemu podtopień zgłaszanego przez mieszkańców od wielu lat.

Do sprawy wrócimy po otrzymaniu odpowiedzi.

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%