Fundacja Rozwoju Demokracji Lokalnej proponuje jedną z największych zmian w funkcjonowaniu gmin od czasu reformy samorządowej. Chodzi o rozdzielenie funkcji politycznych od zarządzania urzędem i ograniczenia koncentracji władzy w rękach wójta, burmistrza lub prezydenta miasta.
Baczni obserwatorzy lokalnej sceny politycznej politycznej nie zaprzeczą, że odkąd szefowie gmin wybierani są bezpośrednio (2002), radni i rady mają niewiele do powiedzenia, a przewodniczący rad są wyłącznie pozbawionymi jakiejkolwiek faktycznej pozycji w samorządzie spikerami. Tam, gdzie burmistrz ma większość w radzie, tak jest bez wątpienia. Oczywiście nie jest to tylko zjawisko lokalne, ale ma ty książkowe tego przykłady. Zjawisko narasta, radni tkwią w tym układzie i nie chcą lub nie potrafią obronić pozycji kontrolnej.
Fundacja Rozwoju Demokracji Lokalnej im. Jerzego Regulskiego wychodzi naprzeciw i proponuje jedną z największych zmian w funkcjonowaniu gmin od czasu reformy samorządowej. Autorzy raportu chcą rozdzielenia funkcji politycznych od zarządzania urzędem i ograniczenia koncentracji władzy w rękach wójta, burmistrza lub prezydenta miasta.
Fundacja Rozwoju Demokracji Lokalnej im. Jerzego Regulskiego proponuje jedną z największych zmian w funkcjonowaniu gmin od czasu reformy samorządowej. Eksperci chcą rozdzielenia funkcji politycznych od zarządzania urzędem i ograniczenia koncentracji władzy w rękach wójta, burmistrza lub prezydenta miasta.
Obecny model samorządu, obowiązujący od 1990 r., a zmieniony (zepsuty) w 2002 roku, jest dziś przedmiotem coraz ostrzejszej krytyki części środowiska samorządowego i konstytucjonalistów. Wtedy wprowadzono bezpośrednie wybory wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Wcześniej szefów gmin wybierały rady gmin spośród swojego grona lub kandydatów wskazywanych przez radnych.
Zmiana miała wzmocnić demokratyczny mandat lokalnych włodarzy i zwiększyć stabilność rządzenia. Zdaniem części ekspertów przyniosła jednak również nieprzewidziane skutki. Jednym z krytyków obecnego systemu jest prof. Jerzy Stępień – były prezes Trybunału Konstytucyjnego i jeden z twórców reformy samorządowej z 1990 roku. W rozmowie z Portalem Samorządowym stwierdził, że „największy błąd popełniono w 2001 roku”, wprowadzając bezpośrednie wybory władz wykonawczych gmin.
Według prof. Stępnia reforma doprowadziła do nadmiernego skupienia władzy w rękach jednej osoby. Jak podkreślał, dziś mieszkańcy kojarzą samorząd głównie z wójtem czy burmistrzem, a rola rady gminy zeszła na dalszy plan.
Autorzy raportu FRDL wskazują podobny problem. Ich zdaniem doszło do tzw. „prezydencjalizacji” gmin. W praktyce oznacza to, że jedna osoba odpowiada jednocześnie za politykę lokalną, kierowanie urzędem, realizację budżetu i wydawanie decyzji administracyjnych. To – według ekspertów – osłabiło rady gmin i utrudniło skuteczną kontrolę władz wykonawczych.
Propozycja FRDL zakłada pozostawienie bezpośrednich wyborów, ale zmianę roli wójta lub burmistrza. Miałby on pełnić przede wszystkim funkcję politycznego lidera wspólnoty i przewodniczącego rady gminy. Natomiast codziennym zarządzaniem urzędem zajmowałby się profesjonalny menedżer samorządowy – sekretarz gminy nominowany przez 3/5 rady po konkursie przez komisję w skład której wchodzą: przewodniczący rady (burmistrz/wójt), pracownicy urzędy wybrani w tajnym głosowaniu przez pracowników urzędu oraz przedstawiciele rad: młodzieży, seniorów, pożytku publicznego itp. Obecnie sekretarz gminy pełni raczej funkcję techniczną.
Twórcy reformy przekonują, że takie rozwiązanie oddzieliłoby politykę od administracji i zwiększyłoby profesjonalizm działania urzędów. Jednocześnie rady gmin miałyby otrzymać silniejsze narzędzia kontrolne oraz większy wpływ na funkcjonowanie samorządu.
Dyskusja o zmianach ustrojowych wraca dziś także dlatego, że po ponad 20 latach funkcjonowania obecnego modelu coraz częściej mówi się o zjawisku wieloletniego sprawowania władzy przez tych samych samorządowców oraz o osłabieniu lokalnej debaty publicznej. Zwolennicy reformy przekonują, że potrzebna jest odbudowa równowagi między silnym przywództwem a społeczną kontrolą. Krytycy obawiają się natomiast chaosu kompetencyjnego i konfliktów między politycznym liderem gminy a zarządzającym urzędem sekretarzem.
Na razie propozycja FRDL ma charakter eksperckiego raportu, a nie projektu ustawy. Możliwe jednak, że rozpocznie szerszą debatę o tym, jak powinien wyglądać polski samorząd w kolejnych dekadach. Czy zmiany są możliwe jeszcze w tej kadencji? Wątpliwe. Ważne jest to, że o "zepsuciu" w samorządach, mówią już nie tylko niezależne media.
Jesteśmy w połowie kadencji obecnych władz lokalnych, przed nami wybory parlamentarne (2027). Wobec perspektywy utrzymania ustawowej dwukadencyjności burmistrzów/wójtów, a tym samym konieczności pożegnania z pełnioną funkcją, wielu szefów gmin bez wątpienia podejmie próbę startu w tych wyborach. Gołym okiem już widać, jak sprytnie wykorzystują swoją silną pozycję, rozbudowywany pod autokreację aparat promocyjny i fakt kojarzenia samorządu z jedną osobą. Całą tę sytuację legitymizuje organ kontrolny (rada) i prawo z 2002 roku, które, jak zauważyli twórcy reformy samorządowej z 1990 r. i eksperci FRDL, trzeba zmienić, bo lokalne władze znalazły się na manowcach.
stary zgred06:08, 08.05.2026
O pozbawieniu burmistrza władzy personalnej nad urzędem ( i nie tylko) i przekazaniu jej sekretarzowi gminy niezależnemu od burmistrza, pisałem już wiele razy. Na urzędzie to się nie kończy. Są jeszcze instytucje samorządowe, jak na przykład szkoły. Tam też gmina (czyli burmistrz) powinna być od przysłowiowej "ciepłej wody w kranie". Dyrektorów powinien zatrudniać i zwalniać ktoś inny, na przykład kurator. W istniejącym modelu burmistrz jest "panem i władcą", który głos radnego i to na całą kadencję, może sobie kupić za pracę w urzędzie lub w jednej z wielu podległych instytucji. Na przykład w szkole czy przedszkolu. Nie tylko za pracę dla radnego ale i za pracę dla żony, zięcia, córki .... radnego też. I to nie tylko za stanowisko dyrektora np. szkoły, ale powiedzmy "kucharki" również. Dla równowagi; pamiętam gminy zarządzane przez kilkuosobowy zarząd wybierany i odwoływany w każdej chwili przez rady; to była czarna rozpacz. Królowało liberum veto. Stąd pewnie ta reforma sprzed 25 lat. Tyle, że przegięto pałę w drugą stronę.
Leon T.08:11, 08.05.2026
Temat ważny, ale dla Przełomu chyba za poważny. My nie czytamy treści, ale oglądamy obrazki i widzimy, że za jednego pana burmistrza ktoś proponuje dwóch panów władców gminy. To mało zachęcająca propozycja. Wolałbym zacząć edukację od podstaw, czyli od tego, co mamy w konstytucji i w ustawach określających ustrój samorządów. Następnie zapytałbym każdego: co trzeba zmienić ?
Przytaczanie tu opinii takich osób jak ten znany już Stępień raczej zrażą do dalszego czytania.
Pozostałe komentarze
Cień za szybą.21:57, 07.05.2026
A całym światem rządzi nieliczna,anonimowa ale wpływowa grupa.
stary zgred06:09, 08.05.2026
To by tylu wojen nie było, bo nie biliby się sami z sobą.
Kera06:41, 08.05.2026
to prawda, i dla podkreślenia: wszyscy to wyznawcy Mojżesza.
Lech09:23, 08.05.2026
Burmistrz powinien być wybieralnym szefem samorządu w gminie, czyli kierować Radą Gminy. A kierownika gminnej administracji nazwałbym Naczelnikiem Urzędu Gminy. Nazwa "sekretarz" jest nieodpowiednia bo kojarzy się z sekretarką.
Ale09:58, 09.05.2026
Ale ten naczelnik odpowiadałby tylko za organizację pracy Urzędu Gminy, natomiast władzę czyli prawo decyzji w ważnych sprawach gminy miałby burmistrz i Rada Gminy.
wyborca09:30, 08.05.2026
Skąd nagle zainteresowanie potrzebą zmian w zakresie kompetencji władzy samorządowej? Ułomności obecnego rozwiązania widoczne są od lat. Tymczasem: ma wejść ograniczenie sprawowania urzędu burmistrza/wójta/prezydenta do dwóch kadencji. Może więc należy tak zreformować system by faktyczną wladzę w samorządach sprawował ktoś inny. Przez nieograniczony czas, prawda?
AZ10:23, 08.05.2026
Czytam tu, że celem proponowanej "reformy" jest "Rozdział polityki od zarządzania". Pytam zatem: Jaką to politykę ma uprawiać samorząd lokalny i gminna administracja?
Szymonn12:40, 08.05.2026
Wystarczy zakazać pracy w spólkach samorządowych radnym , wówczas kontrola działalności burmistrza , prezydenta , wójta nie byłaby iluzoryczna , a faktyczna , choć niekiedy decydujące są układy towarzysko - rodzinne, ale to już pachnie korupcją.
PS. Jerzy Stępień nie jest profesorem.
ZZ13:22, 08.05.2026
A ten Stępień to chyba relikt post komuny?
Szymonn14:19, 08.05.2026
O , raczej nie , współzałożyciel Solidarności regionu świętokrzyskiego .
Użytkownik22:12, 08.05.2026
Naruszono regulamin portalu lub zgłoszono nadużycie. Komentarz został zablokowany przez administratora portalu.
ZK08:17, 13.05.2026
Jerzy Stępień to nie relikt postkomuny ale aktualnie aktywny przedstawiciel sędziowskiej PO-komuny. Ramię w ramię z Zollem i Safjanem walczy teraz z Prezydentem RP o nieograniczoną władzę dla sędziów. Czyli znane towarzystwo.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Kto kupił działkę po targowisku? Trzeba poczekać
Racja, tu powinien być parking.
Kacper Szptak
17:26, 2026-07-02
Kto kupił działkę po targowisku? Trzeba poczekać
Z tą sprzedażą to chyba nie najlepszy pomysł, zwłaszcza że zaraz jest hala sportowa gdzie są organizowane imprezy sportowe.. .i niestety nie ma gdzie zaparkować samochodów , busów i nawet autokarów , a ten plac byłby idealny jako parking . Zwłaszcza że nie opodal znajduje się biblioteka przy której jest bardzo malutki parking i jest całkowicie zapełniony samochodami pracowników biblioteki i kawiarni . Jest jeszcze szkoła przy której też nie można zaparkować , że względu na brak miejsca .
Tak to widzę
16:15, 2026-07-02
Są nowe statuty osiedli
Gdzie jest mapka z granicami osiedli ?
Kera
16:10, 2026-07-02
Zbierają podpisy za rondem „Ofiar Wołynia”
Nazwać rondo na zadupiu, cóż za godne upamiętnienie xD
Aaa
16:08, 2026-07-02