Trzy lata bez działek. Działkowcy w Gaju tracą cierpliwość i idą do sądu - przelom.pl

Wiadomości

Zamknij

Trzy lata bez działek. Działkowcy w Gaju tracą cierpliwość i idą do sądu

Alicja Molenda Alicja Molenda 18:00, 29.03.2026 Aktualizacja: 20:06, 29.03.2026
3 Trzy lata bez działek. Działkowcy w Gaju tracą cierpliwość Dyskusje za stołem prezydialnym i kolejka do podpisu Listu w sprawie przyspieszenia działań decydentów na działkach

Po trzech latach zakazu wstępu na teren Rodzinnych Ogrodów Działkowych „Gaj” w Trzebini część użytkowników nie wierzy już w powrót na swoje działki. Inni – mimo ryzyka – wciąż próbują tam zaglądać. W tle pojawiają się nowe deklaracje o możliwym uzdatnieniu terenu, ale działkowcy postanowili składać pozwy do sądu.

Upływ czasu sprawił, że część działkowców Rodzinnych Ogrodów Działkowych „Gaj” w Trzebini nie zamierza już wracać na swoje działki. Przez trzy lata skrupulatnie przestrzegali zakazu wstępu na teren ogrodów. Dziś – jak sami przyznają – tracą nadzieję, że sytuacja w najbliższym czasie się zmieni.

Najstarsi działkowcy nie kryją emocji. – Te ogródki to cały nasz świat. Trudno bez nich żyć – mówią. Niektórzy, zdesperowani, od czasu do czasu łamią zakaz.

Przez lata słyszeli, że powrót na teren ogrodu nie będzie możliwy. Spółka Restrukturyzacji Kopalń wielokrotnie podkreślała, że uzdatnienie terenu byłoby zbyt kosztowne.

Szukanie nowych lokalizacji bez efektu

Przez wiele miesięcy trwały próby znalezienia działkowcom nowego miejsca. W działania te zaangażowała się zarówno Spółka Restrukturyzacji Kopalń, jak i samorząd Trzebini.

Pierwszą propozycją była lokalizacja w pobliżu elektrowni. Choć na pierwszy rzut oka wydawała się atrakcyjna, szybko pojawiły się wątpliwości – to teren poprzemysłowy, a przede wszystkim oddalony od Gaja, gdzie mieszka większość działkowców.

Kolejnym pomysłem był teren leśny w pobliżu bloków w Gaju. Tutaj sprzeciw zgłosili mieszkańcy, wskazując na możliwe uciążliwości związane z funkcjonowaniem ogrodów.

Rozważano także obszar tzw. Nowej Sierszy. Wojewoda, przekazując ten teren gminie, zaznaczył, że powinien on służyć m.in. takim celom. Problemem okazała się jednak jeszcze większa odległość.

– To głównie osoby starsze. Wiosną i latem przenosiły całe swoje życie na działki. Wystarczyło przejść przez drogę – przypominano podczas jednego ze spotkań.

Nowy sygnał: uzdatnianie jednak możliwe

W ostatnich tygodniach pojawił się jednak nowy wątek. Podczas spotkania przedstawicieli SRK, samorządu i działkowców poinformowano, że uzdatnianie terenu nie jest już wykluczone.

– Tego obszaru nie da się długofalowo wyłączyć z mapy Trzebini. Eksperci wskazują, że uzdatnianie może być skuteczne – podobnie jak odpompowywanie wody na terenie dawnej piaskowni, co zapobiega podtopieniom – relacjonował prezes małopolskiego okręgu Polskiego Związku Działkowców, Marcin Kłos.

To dobra wiadomość, ale obwarowana istotnym warunkiem – pieniędzmi. SRK liczy na wsparcie państwa, a obecnie – jak przyznano – spółka nie dysponuje nawet środkami na zasypanie najnowszego zapadliska, które powstało na terenie ogrodów.

Sceptycyzm i brak zaufania

Nowe deklaracje nie przekonują działkowców.

– Spółka po raz kolejny zmienia zdanie i coś obiecuje – mówili ludzie podczas ostatniego zebrania.

Podkreślajli że nie znają żadnych konkretnych terminów ani harmonogramu działań. Od trzech lat słyszą o kolejnych koncepcjach i zapowiedziach, które nie przekładają się na realne decyzje.

W tym czasie ich mienie uległo zniszczeniu, a wartość działek znacząco spadła. – Nie chcemy już dłużej czekać – mówią wprost.

Przypominają też, że przedstawiciele SRK zbierali od nich dane do wyceny strat. Formularze zostały wypełnione, a biegły miał sporządzić operaty szacunkowe. Do dziś działkowcy nie poznali ich wyników.

Pozwy przeciwko SRK

Coraz więcej działkowców decyduje się na kroki prawne. Część pozwów już trafiła do sądu, inni przygotowują dokumenty.

Jak poinformowała prawniczka Okręgowego Zarządu PZD w Krakowie, roszczenia mogą się przedawnić już w sierpniu. Dlatego zaleca się, by jak najszybciej wystąpić do SRK z przedsądowym wezwaniem do zapłaty odszkodowania w określonym terminie. Jeśli to ni będzie skuteczne, iść do sądu z indywidualnym pozwem.

Sprawy dotyczące szkód górniczych są zwolnione z opłat sądowych. W przypadku roszczeń do 100 tys. zł właściwy jest Sąd Rejonowy w Chrzanowie. Działkowcy mogą również ubiegać się o ustanowienie pełnomocnika z urzędu. Wzory wezwań i wniosków o ustanowienie pełnomocnika pomoże im przygotować prawniczka zarządu okręgowego ROD.

Zakaz wciąż obowiązuje

Zakaz wstępu na teren ogrodów nadal obowiązuje. Wojewoda nie zdecydował się na jego uchylenie, ponieważ – jak wskazał w odpowiedzi na pismo działkowiczów – nie zmieniły się okoliczności, będące podstawą jego wprowadzenia.

„Sprawa w rodzinie”, ale napięcie rośnie

ROD w Gaju istnieją od 1962 roku. Z ogrodów korzystali głównie byli pracownicy kopalni Siersza, której następcą prawnym jest SRK.

– To sprawa „w rodzinie” – mówi jeden z uczestników spotkania.

Jednocześnie coraz częściej pojawiają się głosy o niepewnej przyszłości samej spółki i możliwym przejęciu jej zadań przez inną instytucję.

Wspólne działania i presja na decydentów

Działkowców wspiera Polski Związek Działkowców – Okręg Małopolski w Krakowie. Jego prawnicy będą reprezentować stowarzyszenie w sprawach dotyczących części wspólnych ogrodu w Gaju. Właściciele poszczególnych działek muszą jednak dochodzić roszczeń indywidualnie.

– Przez trzy lata właściwie nic się nie wydarzyło. Musimy działać stanowczo – podkreślił prezes okręgu Marcin Kłos.

PZD o. Kraków przygotował wspólny list do instytucji odpowiedzialnych za rozwiązanie problemu oraz zapowiedział starania o włączenie przedstawicieli działkowców do prac międzyresortowego zespołu zajmującego się zapadliskami.  

– Dobrze, że działamy razem z Bukownem, gdzie skala szkód górniczych jest ogromna. Jeśli pomoc się pojawi, będzie dotyczyć nas wszystkich – dodał.

Czego domagają się działkowcy?

W przygotowanym Liście poparcia przyspieszenia działań działkowcy jasno formułują swoje oczekiwania. Domagają się m.in.:

  • trwałego usunięcia skutków zapadlisk,
  • pełnego uzdatnienia terenu i przywrócenia możliwości użytkowania ogrodu,
  • wypłaty odszkodowań,
  • wskazania realnych terenów zamiennych (jeśli powrót nie będzie możliwy),
  • przedstawienia harmonogramu działań,
  • zapewnienia rzetelnej i regularnej komunikacji.

Podkreślają, że problem zapadlisk w Trzebini trwa od 2021 roku i do dziś nie doczekał się systemowego rozwiązania.

Dla wielu działkowców sprawa przestaje być już tylko walką o ogródki. To walka o odzyskanie poczucia bezpieczeństwa, własności i sprawczości – po trzech latach życia w zawieszeniu.

Pod Listem podpisało się ok. 70 osób obecnych na sobotnim zebraniu działkowców

 

 

 

 

 

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (3)

WYRÓŻNIONE KOMENTARZE

Pozostałe komentarze

Pernambuco Pernambuco

2 0

Jak to się nazywa ten, z wysokim czółkiem?

18:29, 29.03.2026
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

stary zgredstary zgred

0 0

Czasem trzeba pogodzić się z tym, że coś się kończy nieodwracalnie i już nie wróci. Taki jest świat. Był, jest i będzie.

08:41, 31.03.2026
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%