Nie masz konta? Zarejestruj się

Rozkochów

Kończy się przygoda w niezwykłym miejscu. Będzie płacz

31.07.2015 13:32 | 1 komentarz | 5 573 odsłon | Łukasz Dulowski

Prawie 80 osób uczestniczy w obozie strażackim w starorzeczu Wisły w Rozkochowie. Piątek to ostatni dzień pobytu. Niektórzy przyznają, że przez cały weekend będą odsypiać pięć dni prawdziwej „wyćwiki".

1
Kończy się przygoda w niezwykłym miejscu. Będzie płacz
Przejażdżka policyjną motorówką po starorzeczu Wisły w Rozkochowie. Z lewej asp. sztab. Wojciech Głuch z trzebińskiego komisariatu oraz uczestnicy obozu: z tyłu Konrad Martyna, Kacper Nowakowski, Mikołaj Dymek, z przodu Magdalena Nowak i Magdalena Surowiec
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Przygoda rozpoczęła się w poniedziałek. Dzieci i nastolatkowie z młodzieżowych drużyn pożarniczych byli skoszarowani niczym w wojsku.

- Są druhowie przykładowo z Chrzanowa, Babic, Jankowic, Młoszowej, Psar, Myślachowic, ale też z samego Rozkochowa - wylicza Jan Halbina, komendant obozu.

Pobudka o siódmej, śniadanie, apel o dziewiątej, potem zajęcia. Przeróżne: medyczne, sprawnościowe, logistyczne. Przykładowo gdy jedni pełnią wartę, drudzy myją naczynia albo zlew. Jak na obozie harcerskim. Tyle że w tym przypadku chodzi przede wszystkim o przygotowanie młodych ochotników do akcji ratowniczo-gaśniczych.

- Początki bywają na ogół oficjalne, a na końcu widać szczęście, zadowolenie. Dzieci trzeba lubić, bo wtedy się je czuje. Nieraz płaczę, bo ja już taki jestem emocjonalny, ale to nie są łzy goryczy, tylko szczęścia - wyznaje Halbina.