Nie masz konta? Zarejestruj się

Historia

Do pracy w Sierszy z rosyjską przepustką

21.02.2018 13:59 | 0 komentarzy | 2 803 odsłony | red

Pod koniec II wojny światowej w wielu zajmowanych, polskich miejscowościach armia radziecka tworzyła komendantury wojskowe, a ich powstanie w miejscach, gdzie istniały ważne strategicznie zakłady, było oczywiste. Siersza, choć jako miejscowość malutka, była w pierwszych powojennych miesiącach istotna bo miała kopalnię i elektrownię. Trzebinia natomiast była ważna ze względu na hutę, rafinerię i węzłową stację kolejową.

0
Do pracy w Sierszy z rosyjską przepustką
Zaświadczenie dla inż. Tadeusza Łagana potwierdzało, że jest Polakiem i pracownikiem sierszańskiej elektrowni. Wystawiono je w maju 1945 roku. Dokument z archiwum rodzinnego Małgorzaty Łagan (prawa strona zaświadczenia została uszkodzona).
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

W takim miejscu rosyjscy żołnierze mogli kontrolować cywilnych mieszkańców jeszcze długo po zakończeniu wojny. Mieli ułatwione zadanie, bo część dokumentów wystawiano po polsku i po rosyjsku. Wielu Rosjan miałoby zapewne kłopot z czytaniem alfabetu łacińskiego, więc druki sporządzano także w ich języku. Zaświadczenia takie jak dokument wystawiony dla inżyniera Łagana z sierszańskiej elektrowni miały umożliwić poruszanie się bez przeszkód ze strony wojskowych czy milicyjnych patroli. W Sierszy było to szczególnie ważne, bo ze względu na znajdujący się tam obóz niemieckich jeńców wojennych teren był zapewne szczególnie pilnowany.

Dwujęzyczny dokument z ważnej dla gospodarki elektrowni był dla mieszkającego w Sierszy inż. Tadeusza Łagana tym cenniejszy, że w latach okupacji należał on do Armii Krajowej i dostarczał żywność i leki do KL Auschwitz. Nowe władze mogły doceniać pomoc więźniom, ale nie patrzyły życzliwie na członków AK.

W tym samym czasie mieszkańcy Trzebini i okolic dostawali polskie dokumenty wydawane przez samorządy i Milicję Obywatelską. Funkcjonariusze wypisywali je na podstawie zaświadczeń od sołtysów. Zwykłe dokumenty identyfikacyjne były wystawiane tylko w języku polskim.Prawdopodobnie rosyjskie druki przestały być potrzebne w Sierszy w 1946 roku, choć wojenne komendantury mogły istnieć nawet do 1947 roku.

Dokumentów z 1945 roku zachowało się niewiele, bo uległy zniszczeniu przez stałe noszenie. Kiepskiej jakości papiery nie wytrzymały próby czasu i nawet podarte czy poplamione dowody i przepustki są kolekcjonerskim rarytasem.
(LS)

Przełom nr 7 (1332) 14.2.2018