Nie masz konta? Zarejestruj się

Do poczytania

Uzbekistan. Turystyczne marzenie i kraj roku 2019

25.01.2020 10:45 | 0 komentarzy | 2 081 odsłony | Alicja Molenda

Pod koniec ubiegłego roku roku spełniłam swoje marzenie. W pięć dni zobaczyłam namiastkę środkowoazjatyckiego kraju, którego byłam bardzo ciekawa. Uzbekistan wydawał mi się esencją regionu wokół Doliny Fergańskiej. I tak jest!

0
Uzbekistan. Turystyczne marzenie i kraj roku 2019
Na Placu Registan („miejscu piasku”) w Samarkandzie spotykają się turyści, bo to obowiązkowy punkt zwiedzania. Przychodzą tu chyba wszystkie młode pary na sesje zdjęciowe. Mnie udało się sfotografować taką w tradycyjnych strojach ślubnych.
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Kraj ten mocno pracuje nad swoją turystyczną marką. Chce być w tej dziedzinie liderem w Azji Centralnej. Ma co pokazać. Czym może zafascynować Polaków?

googlemaps.com

googlemaps.com

Chociaż dzieli nas blisko 5 tys. km, jest w Uzbekistanie kilka ciekawych, polskich akcentów. Na przykład ten, że urodziła się tam polska pieśniarka - Anna German, albo ten, że "Znachor" - to najpopularniejszy tam polski film. Albo wątek historyczny, związany z formowaniem na terytorium Uzbekistanu armii gen. Andersa i związana z tym okresem opowieść o trębaczu z Samarkandy, który zagrał hejnał mariacki naprzeciwko świątyni Timura w przeddzień muzułmańskiego święta, pióra Ksawerego Pruszyńskiego. Do odwiedzenia są w tym rejonie liczne polskie cmentarze wojenne, żywa jest też pamięć o zesłańcach z okresu naszych narodowych powstań.
Uzbekistan to Samarkanda, Buchara, Chiwa, Taszkient i mnóstwo innych, ciekawych, wartych zobaczenia miejsc. Wyprawa na dwa tygodnie! W ubiegłym roku Polacy do Uzbekistanu nie muszą mieć wiz! Problem jest tylko taki, że z Polski do Taszkientu nie ma bezpośredniego połączenia lotniczego. Czy Uzbekistan ma to na uwadze? Abdulasis Akułow, szef Państwowego Komitetu ds. Turystyki, powiedział mi, że tak. Zarówno Komitet, jak i Ambasada Republiki Uzbekistanu w Warszawie, mocno nad tym pracują.

Zdrowa oferta, dobra komunikacja i białe samochody
Turystyka jest wschodzącą dziedziną uzbeckiej gospodarki. Od 2016 r., odkąd prezydentem został były premier Shavkat Mirziyoyev, statystyki pną się w górę. W 2017 r. kraj ten odwiedziło zaledwie 2,5 miliona turystów. Obecnie Uzbekistan gości ich już rocznie ok. 4 mln. Dla porównania - w 2017 roku, w Krakowie, było prawie 13 mln turystów. Wiele jest więc do zrobienia.

Nad promocją marki „Uzbekistan" pracuje powołany w 2016 r. Państwowy Komitet Uzbekistanu ds. Rozwoju Turystyki, a także resort zdrowia, bo turystyka zdrowotna, uzdrowiskowa i ekoturystyka mają być mocną stroną oferty. Podczas listopadowych, jubileuszowych, 25. Targów Turystycznych w Taszkiencie, było to bardzo widoczne. Sanatoria, kompleksy wypoczynkowe i ośrodki medyczne Uzbekistanu konkurują z ofertą ukraińską, gruzińską, białoruską i wschodnioazjatycką.
Ile to kosztuje? Jednodniowy pakiet pobytowy w ekskluzywnym ośrodku leczniczo-wypoczynkowym w okręgu taszkienckim (Tybet) kosztuje ok. 100 dolarów. Uzbekistan liczy na turystów z całej Azji, Rosji, Ukrainy. Od kilku lat prezentuje swoją ofertę także na branżowych targach europejskich. Potrafi zadziwić szeroko pojętą egzotyką, folklorem i kuchnią, zabytkami średniowiecza i socrealizmu. Tanie jest paliwo. Litr benzyny kosztuje 8 500 sumów, czyli mniej niż dolara. Gaz jest jeszcze tańszy, dlatego większość samochodów jeździ tu na gaz. Na ulicach przeważają chevrolety w kolorze białym, bo biały nie blaknie na słońcu, które świeci tu dość ostro. Dobra jest komunikacja (metro, marszrutki i tanie taksówki w Taszkiencie, szybki pociąg do Samarkandy i Buchary).



33-milionowy Uzbekistan jest krajem większym niż Polska (ma 447 tys. km2), różnorodnym krajobrazowo. Nie ma tylko morza. Jest za to pustynia Kyzył-Kum, są stepy, jeziora, słynna Dolina Fergańska, niższe masywy gór Tien-Szan. Religijnie dominuje tu islam, ale jest i 15 innych religii. W wielonarodowym Uzbekistanie mówi się w 7 językach, głównie z grupy języków tureckich. Najpopularniejsze są: uzbecki, tadżycki, kazachski, rosyjski, karakałpacki, kirgiski i perski. Kraj znacząco poprawił stosunki z sąsiadami, zwłaszcza Kirgizami. Ma blisko 7 tysięcy zabytków pochodzących z różnych epok i kultur. Niektóre są na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO, tak jak narodowa potrawa z ryżu i warzyw - płow.
Tak więc - dla zmęczonych popularnymi destynacjami Europy, Afryki i Azji turystów Uzbekistan wydaje się być przyszłościowym kierunkiem. Ma zresztą dobre przykłady turystycznego sukcesu w krajach Dalekiego Wschodu. Magazyn Forbes ogłosił, że Uzbekistan to kraj roku 2019. W uznaniu za to, że mocno otwiera się na świat i dynamicznie rozwija.

Jeśli Taszkient - to Hast Imam i Czorsu
Atrakcją samą w sobie jest 2,5-milionowa stolica Uzbekistanu - Taszkient ( „kamienna osada"), położona na przedgórzu Tien-Szanu i pełna monumentalnych budowli. Bardzo wiele z nich pamięta czasy Związku Radzieckiego. Na przykład ogromny hotel Uzbekistan. Ale jest tu  także kompleks religijno-kulturowy Hast Imam, z ogromną, nową synagogą. Obok powstaje ogromne centrum dialogu i kultury. W medresie Hast Imam można zobaczyć jeden z oryginałów Koranu i całe mnóstwo rękopisów tej świętej księgi muzułmanów. Wszystko jest tu ogromne, a człowiek taki malutki...

Niekwestionowaną atrakcją turystyczną stolicy jest bazar Czorsu. To takie miasto w mieście. Toczy się na nim prawdziwe życie. Na Czorsu, którego historia sięga czasów Jedwabnego Szlaku, spędziłam cały dzień i opuszczałam go z poczuciem niedosytu. Można tu kupić wszystko, pooglądać i posłuchać ludzi, patrzeć, jak z rąk do rąk krążą miliony sumów (w Uzbekistanie każdy jest milionerem, choć zarobki nie są tu wysokie; za sto dolarów bank płaci właśnie ok. miliona sumów). To spora paczka pieniędzy, zawiązywanych często gumką. Niesamowite wrażenie robi przyglądanie się, jak sprawnie Uzbecy liczą te stosiki banknotów.

Z Czorsu nie można wyjść bez kupienia dobrej herbaty, suchofruktów (suszonych owoców), słodyczy, czy aromatycznej cytryny. Nie można tu nie wypić soku z soczystego granata. To tutaj sprzedaje się najlepsze gatunki ryżu z Doliny Fergańskiej i przyprawy potrzebne do tego, aby przyrządzić płow - narodową potrawę Uzbeków. Na wielu stoiskach sprzedawane jest rękodzieło z suzani (patrz zdjęcie) i ceramiką na czele. Rewelacyjną pamiątką są też ręcznie robione noże.
Chodząc cały dzień po bazarze Czorsu - koniecznie trzeba coś zjeść, pamiętając, że plenerowe restauracje serwują za kilka dolarów najlepsze na świecie szaszłyki baranie, halum (lekkie cisto z pysznym sosem i cebulką), wspomniany już płow i mnóstwo innych specjałów. Po jedzeniu - oczywiście dobra herbata.
Na zwiedzenie Taszkientu z opcją bazarową wystarczy 2 dni. Potem koniecznie trzeba już pojechać do Samarkandy, Buchary, Chiwy.... Ja zaliczyłam tylko Samarkandę.

Afrosiyobem do Samarkandy Timura
Do Samarkandy od 2011 roku wozi turystów szybki pociąg. Nazwano go imieniem niegdysiejszego króla - Afrosiyoba. 250 km pokonuje w 2 godziny 10 minut. I naprawdę zasuwa 200 km/h. Bilet kosztuje ok. 140 tys. sumów.

Najważniejsze miejsca w Samarkandzie teoretycznie można zobaczyć w ciągu kilku godzin i jak trzeba, wrócić na noc do stolicy. Na początek - koniecznie mauzoleum Timura Chromego (Tamerlana), mongolskiego władcy, który w czasie swego panowania (1370-1405) zawojował Azję Centralną, Iran, Irak i Zakaukazie, zbliżając się do Europy. Ceramiczne mozaiki na ścianach tego kompleksu architektonicznego robią niesamowite wrażenie. Grobowce także. Ale jest to tylko przygrywka do tego, co można zobaczyć na Placu Registanu. To obowiązkowy punkt programu wycieczkowego w dzień, a także w nocy, ze względu na świetną iluminację.

Nieopodal tego najbardziej znanego w Samarkandzie miejsca jest park i pomnik pierwszego prezydenta niepodległego Uzbekistanu - Isloma Karimowa. Pochodził z Samarkandy, rządził przez 25 lat i w Samarkandzie został pochowany. Na koniec pobytu w tym pięknym mieście jest zwykle „zwiedzanie" bazaru, także związanego z tradycją Szlaku Jedwabego, jak Czorsoi w Taszkiencie. Bez jedwabnego szalika za 10 dolarów, jak usłyszałam w sklepiku, nie wychodzi stąd żadna Polka. Też kupiłam.

A na koniec na narty
W Uzbekistanie istnieją dwa zimowe kurorty. Jeszcze tej zimy uruchomiony ma być trzeci, taki na poziomie światowym, budowany od podstaw na obszarze 900 hektarów. Nazywa się Amirsoy. 65 km od Taszkientu. Szwajcarska kolejka gondolowa Doppelmayr, która obok budowanych właśnie 12 tras zjazdowych, o długości 15 km, ma być największą atrakcją tego miejsca, już jest na chodzie.
Miałam okazję wyjechać nią na sam szczyt i przyjrzeć się budowie z góry. Decyzja o tej inwestycji zapadła w ubiegłym roku. Uzbecy zaprosili do współpracy przy tworzeniu tego miejsca ekspertów z kilku, mocno rozwiniętych turystycznie krajów świata, m.in. Andory. Kto wie, czy to nie jest narciarski kierunek przyszłości: Amirsoy. Do zapamiętania (amirsoy.com). Już ma witrynę w internecie!
Dobrze zaplanowana, samodzielnie podróż do Uzbekistanu, powinna trwać co najmniej 10 dni. Przyda się znajomość języka rosyjskiego, ale z angielskim też można sobie poradzić. Nie jest to przyjemność tania, ze względu na cenę biletów lotniczych (wszystko inne w Uzbekistanie jest na turystyczną kieszeń). trochę męcząca jest podróż z przesiadką (nie ma bezpośredniego lotu), ale dla tej egzotyki i wrażeń niecodziennych warto się skusić. Warto też zajrzeć na www.uzbekistan.travel.
Alicja Molenda

Przełom nr 48 (1423) 4.12.2019, aktualizacja 27.01.2020