Nie masz konta? Zarejestruj się

Chrzanów

Śmieci - pytanie o ceny, pytanie o pomysły, pytanie o przyszłość

06.09.2020 22:24 | 5 komentarzy | 3 550 odsłony | Alicja Molenda

Mija dziesięć lat od czasu wywołania tematu nowoczesnego przetwarzania odpadów w powiecie chrzanowskim. Jego synonimem była wzbudzająca emocje spalarnia. Od tego czasu nie ma nowych  pomysłów, a śmieci jest jakby więcej.

5
Śmieci - pytanie o ceny, pytanie o pomysły, pytanie o przyszłość
Spalarnia odpadów w Wiedniu. Fot. Andreas N z pixabay
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

W sobotę TVN24 można było zobaczyć szokujący reportaż o Polsce jako śmietniku Europy. Z krajów o "wyższej świadomości ekologicznej", gdzie przerobienie tony odpadów plastikowych kosztuje nawet kilkaset euro, śmieci trafiały do nas. Specjalizujące się w procederze ich przyjmowania składowiska, pękały w szwach, bo instalacje do przeróbki tworzyw sztucznych, będące w sferze inwestycyjnych planów ich właścicieli, bądź ich partnerów biznesowych, okazały się fikcją. Potem te śmieci płonęły. Dla ich gospodarzy (a do 2018 r., jak wynika z materiału, właściwie każdy mógł w Polsce założyć składowisko), samo przyjęcie odpadów i ich składowanie, to był złoty interes, co pokazali autorzy reportażu.

Wróćmy jednak do naszych lokalnych śmieci. Też mamy ich dużo. Poza tym, śmierdzą, uprzykrzając życie. Śmieci były też kiedyś tanie, teraz są drogie.

W Chrzanowie, w  poniedziałek, zapowiedziana jest pikieta, a potem debata dotycząca drastycznych podwyżek cen wywozu odpadów w trzech gminach powiatu chrzanowskiego zainicjowana przez stronę społeczną. (Podwyżki, jak pamiętamy, weszły w życie 1 września). Debata, w której pewnie padną pytania o powody drugiej w tym roku zmiany cen. Będzie też może ona okazją do zadania pytań o przyszłość, o ile jej inicjatorzy uznają to za zagadnienie ważne, a może nawet ważniejsze od bieżącego drenowania kieszeni mieszkańców. Powie ktoś, że to problem ogólnopolski. Tak, ale bez lokalnych pomysłów i lokalnego zaangażowania, sam się nie rozwiąże.

Niedawno pisałam w papierowym wydaniu "Przełomu" o Starachowicach. 24 lipca tamtejszy Zakład Energetyki Cieplnej Sp. z o.o. (jednoosobowa spółka miejska) ogłosił przetarg na projekt i budowę Instalacji Odzysku Energii. Pod tą nazwą kryje się spalarnia odpadów, wzorowana do krakowskiej. Ma być  współfinansowana przez Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Kielcach. Pomimo sprzeciwu części lokalnej społeczności (dwa lata temu przeprowadzono referendum unieważnione z powodu niskiej frekwencji - przyp. aut) - spalarnia na terenie starej kotłowni ma być uruchomiona już w 2023 r. Jak deklaruje prezydent, ma zapewnić miastu samowystarczalność energetyczną oraz obniżenie kosztów ciepła i gospodarki odpadami.

- Jedna rzecz, która jest niesamowicie istotna to, to że ZEC przez kilka lat wykonywał te prace przygotowawcze. Jesteśmy o kilka lat do przodu w stosunku do wielu samorządów w Polsce, które w tej chwili będą starały się o budowę instalacji. Tak naprawdę to, co zostało zrobione w tych ostatnich latach jest na duży plus, bo w tej chwili w tym wyścigu, który się rozpoczął o to, kto pierwszy będzie miał wybudowaną instalację, nasza pozycja jest dużo lepsza - powiedział prezydent Marek Materek portalowi starchowice.eu.

Tamtejszy samorząd wykazał się więc dużą determinacją, wiedząc, że w sprawie śmieci nie można stać w miejscu i narzekać, że składowisko śmierdzi, opłata marszałkowska rośnie, a budżet związku śmieciowego się od początku roku nie domyka i teraz trzeba go będzie jakoś "dopompować". Taką sytuację mamy w Chrzanowie. I mamy dwie podwyżki za odbiór odpadów w jednym roku. I nie mamy pomysłów. Trzy gminy skupione w chrzanowskim związku w temacie śmieciowej przyszłości, drepczą w miejscu. Z kulejącą edukacją, rozważaniem odbudowy samorządowych spółek komunalnych i karuzelą personalną we władzach związku.

Temat budowy spalarni w powiecie chrzanowskim został wywołany przez burmistrza Chrzanowa dokładnie 10 lat temu. Wtedy był pionierski, ale opór społeczny tak stanowczy, że wraz z opracowaniami wylądował w koszu. Spalarnia w każdym czasie będzie miała przeciwników, ale po doświadczeniach ostatnich miesięcy, ma ich na pewno mniej niż dekadę temu. Wszystko wskazuje na to, że lepszego od termicznej utylizacji sposobu na pozbywanie się odpadów, nie ma. Warto też dodać, że spalarnie są obecnie priorytetowymi inwestycjami dla NFOŚ.

Obecnie w Polsce pracuje 9 dużych spalarni odpadów, które rocznie mogą przetwarzać ponad 1 mln ton śmieci. Na rozpatrzenie czeka ponad 100 wniosków zgłoszonych przez samorządy i prywatnych inwestorów. Gdzie my jesteśmy? Ciekawe, czy podczas poniedziałkowej debaty ktoś na to pytanie odpowie.