Nie masz konta? Zarejestruj się

Przełom Online

Dwa lata temu był w Libiążu, dziś walczy o mistrzostwo Europy i wyjazd na olimpiadę (ZDJĘCIA)

22.06.2019 16:08 | 0 komentarzy | 3 392 odsłony | Michał Koryczan

Kamil Grabara, bramkarz piłkarskiej reprezentacji Polski do lat 21, w czerwcu 2017 roku zawitał do Libiąża.

0
Dwa lata temu był w Libiążu, dziś walczy o mistrzostwo Europy i wyjazd na olimpiadę (ZDJĘCIA)
Podczas wizyty w libiążu Kamil Grabara cierpliwie pozował do pamiątkowych zdjęć
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Dwudziestoletni dziś golkiper angielskiego klubu FC Liverpool gościł w Libiążu na zaproszenie miejscowej Szkoły Piłkarskiej Górnik.

Dzisiaj jest jednym z najmocniejszych punktów reprezentacji Polski U-21, grającej z powodzeniem w młodzieżowych mistrzostwach Europy.

Kadra prowadzona przez Czesława Michniewicza zwyciężyła oba dotychczasowe mecze grupowe: 3-2 z Belgią i 1-0 z Włochami.

W sobotę, o godz. 21.00, w swoim trzecim spotkaniu zmierzy się z Hiszpanią. Remis lub zwycięstwo Polaków zapewni im awans do półfinału europejskiego czempionatu oraz przepustkę na Igrzyska Olimpijskie w Tokio.

Czekając na wieczorne emocje sportowe przeczytajcie, co Kamil Grabara opowiadał w Libiążu w 2017 roku.

O początkach kariery
Zaczynałem w małej szkółce. To jednak nie ma znaczenia, czy będziesz grał dobrze w piłkę, czy też nie. Najważniejsze, żeby robić to, co sprawia wam frajdę. Nigdy nie czułem się gorszy od nikogo. To też jest taka wskazówka, żeby zawsze wierzyć w siebie i nigdy się z nikim nie porównywać, bo to nie ma sensu. Idąc do gimnazjum, zacząłem poważniej patrzeć na piłkę. Przez kadrę Śląska trafiłem do Ruchu Chorzów. Wtedy szczytem moich aspiracji była gra w tym klubie. Od tego czasu trochę się to pozmieniało.

O tym, że marzenia się spełniają
Pewnie w jakimś stopniu na pewno jestem tego przykładem. Marzeniom trzeba jednak pomagać, bo same się nie spełnią. Nie zdawałem sobie sprawy, ile wyrzeczeń to kosztuje. Dopóki coś sprawia przyjemność, to te wyrzeczenia nie nabierają jednak wielkiego znaczenia.

O ofercie z FC Liverpool
To było pokłosie dobrych występów w kadrze Polski. Nie, żeby to brzmiało jakoś dziwnie, ale spodziewałem się tego. Nie był to jakiś złoty strzał, że dowiedziałem się o tym zaraz po pobudce. To jakiś czas się kotłowało i w końcu oficjalnie do mnie dotarło. Fajnie, że coś takiego miało miejsce i nadal trwa. Jak widać, to normalna historia, która każdemu może się zdarzyć.

O przenosinach do Wielkiej Brytanii
Zaraz po przyjeździe zamieszkałem z rodziną zastępczą (w Liverpool FC niepełnoletni piłkarze zagraniczni mieszkają u takich rodzin, z którymi klub ma podpisane stosowne umowy - dop. red). To była spora zmiana, bo przecież siedemnaście lat mieszkałem z rodzicami. Największym problemem na początku był język. To, czego się uczymy w szkole, nie ma przełożenia na rzeczywistość. Jeśli człowiek jest otwarty, język da się szybko złapać. To bardzo ważne, żeby zrozumieć choćby to, co trener mówi do ciebie. W szatni był trochę szok. W Polsce to ja zwykle najwięcej się odzywałem, a w Liverpoolu nie mogłem za bardzo zabłysnąć.

O wyjeździe za granicę młodego piłkarza
Gdyby nie przenosiny, na pewno nie byłbym w tym miejscu, jeśli chodzi o umiejętności. Nie ma lepszej ścieżki rozwoju, niż trenowanie i gra z najlepszymi. Nie rozumiem skąd ludzie biorą hipotezy, że w młodym wieku nie powinno się wyjeżdżać. Tego nie można poprzeć żadnymi, racjonalnymi argumentami. To jest takie ocenianie przez pryzmat tego, czego się nigdy nie dotknęło.

O Jerzym Dudku, jednej z legend "The Reds"
Dalej jest szanowany w tym klubie. Nikt jednak aż tak przeszłością nie żyje, żeby wracać do tamtego triumfu i się tym ekscytować. Na dzień dzisiejszy Liverpool mierzy w powrót do tamtych czasów. Myślę, że w klubie oczekują, że każdy kolejny bramkarz będzie jeszcze lepszy niż Jurek Dudek. Jaki będzie rezultat w moim przypadku, będę mógł powiedzieć za jakiś czas.

O treningach pod okiem Jurgena Kloppa
Na pewno fajnie jest ćwiczyć z zawodnikami, których do tej pory oglądało się tylko w telewizji. Takich, jak choćby Coutinho. To taka nagroda za to, że kiedyś musiało się ćwiczyć na żwirze. Pierwsze wejście do szatni było naprawdę normalną sprawą. Wchodzących do zespołu graczy traktują tak, jak każdego innego. Nie ma jakichkolwiek podziałów. Większość młodych chłopaków robi sobie w takich sytuacjach dziwne presje. Doświadczeni piłkarze próbują ją z nich zdjąć.

O bramkarskich wzorach
Może to kontrowersyjne, ale nie mam żadnego wzoru. Oglądam mecze, ale nie skupiam się na golkiperach, bo to nie ma sensu.

O najbliższym sezonie
Będę grał w piłce seniorskiej i nie będzie to liga ogórkowa. Debiut w Premier League? Jak najszybciej. Nawet w najbliższym sezonie. Czemu nie? Różne rzeczy się dzieją. Czas pokaże. Na pewno muszę sobie to wywalczyć. Szczęście też by się przydało.

O pewności siebie
Taki jestem od zawsze. Czy jak miałem cztery lata, czy teraz, jak mam osiemnaście, zachowuję się tak samo. Wielu osobom to przeszkadza, ale trudno. To jednak na pewno pomaga. Wiadomo, że w tym fachu jest dużo chętnych, a mało miejsc.