Nie masz konta? Zarejestruj się

Ziemia chrzanowska

Strażacy już sprawdzają escape roomy, czyli pokoje zagadek

05.01.2019 14:30 | 5 komentarzy | 5 278 odsłon | Anna Jarguz

Po tragicznym pożarze w Koszalinie, w którym zginęło pięć gimnazjalistek, zalecono kontrole przeciwpożarowe w takich obiektach w całym kraju. - Na ten moment nie mamy informacji, by jakiś znajdował się na terenie powiatu chrzanowskiego - mówi Piotr Pawelczyk, oficer prasowy Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Chrzanowie.

5
Strażacy już sprawdzają escape roomy, czyli pokoje zagadek
ZDJĘCIE ILUSTRACYJNE
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Dodaje, że strażacy prowadzą działania wspólnie z policją. Wystąpili do gmin o informację w sprawie escape roomów.

Jak wynika z naszych informacji, najbliższe znajdują się w Katowicach, Krakowie, Jaworznie.

Escape room to - mówiąc najprościej - pokój zagadek. Uczestnicy zabawy zamykani są w środku i żeby przejść dalej wspólnie muszą rozwiązać różne łamigłówki. Zwykle mają na to 60 minut. To taka gra.

Koszt zabawy jest zróżnicowany. Niektórzy liczą od osoby i wtedy wynosi około 30-40 zł od uczestnika. Inni od wynajęcia pokoju, co kosztuje od 80 do 180 zł.

- Dwa razy byliśmy  ze znajomymi w escape roomie w Katowicach. To świetna zabawa. Trafia się do tajemniczego, zamkniętego pokoju, o określonej tematyce (my byliśmy m.in. na Linii Maginota) i by się z niego wydostać, samemu trzeba znaleźć klucz, rozwiązując kolejne zagadki. Jest na to godzina. Jeżeli nie zmieścisz się w czasie, drzwi otwierają się same. We wszystkich pomieszczeniach są kamery, a obsługa cały czas obserwuje, co się dzieje. Gdyby ktoś zasłabł, potrzebował pomocy, czy po prostu chciał wyjść, to nie ma problemu. Gracze mają też kontakt z pracownikami za pomocą telefonu lub intercomu. Gdy ktoś nie może poradzić sobie z rozwiązaniem zagadki, dostaje dodatkowe wskazówki. To niesamowita przygoda i fajny sposób na spędzenie wolnego czasu z przyjaciółmi. Czuliśmy się bezpiecznie i nigdy nie pomyślałam, że może nam coś grozić - mówi nasza czytelniczka z Trzebini.