Nie masz konta? Zarejestruj się

Przełom Online

On naprawdę w dziesięć godzin pokonał tę morderczą trasę

25.09.2018 21:00 | 5 komentarzy | 3 975 odsłony | Marek Oratowski

Doradca podatkowy z Trzebini Arkadiusz Bugajski ukończył we Włoszech triathlon na dystansie Ironman. Najpierw przepłynął 3,8 km, potem przejechał na rowerze 180 km, a na końcu przebiegł maratońską trasę 42 km.

5
On naprawdę w dziesięć godzin pokonał tę morderczą trasę
Arkadiusz Bugajski wbiega na metę fot. WTC
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Triathlon uprawia od trzech lat. Zaczynał od dystansów sprinterskich. Aż w końcu stwierdził, że jest gotowy na prawdziwe wyzwanie, jakim jest ukończenia Ironmana. Obawiał się pływania, ale ta konkurencja poszła mu dobrze. Z wody wyszedł po 1 godzinie i 3 minutach. Potem wsiadł na rower. Pedałował na nim co sił non stop przez pięć godzin, uważając, by zachowac dystans od innych uczestników. Za jazdę "na kole" groziła najpierw kara 5 minut, a przy drugim takim przewinieniu nawet dyskwalifikacja.

- Gdy zsiadłem z roweru wiedziałem, że w biegu będzie dobrze. Mimo że po 20 kilometrze zacząłem odczuwać ból. Czas maratonu może nie był rewelacyjny, bo 3 godziny i 43 minuty, ale najważniejsze, że mimo temperatury 30 stopni w cieniu dotarłem do mety - komentuje Arkadiusz Bugajski. Zawody zakończył dokładnie po dziesięciu godzinach. W klasyfikacji generalnej wśród ponad 2,5 tysiąca uczestników z całego świata zajął 204. lokatę.

Na trasie we włoskiej miejscowości Servia k. Rimini dopingowała go najbliższa rodzina.

- Coś, co jeszcze niedawno wydawało mi się trudno osiągalne, stało się faktem. Jestem trzecim zawodnikiem z powiatu chrzanowskiego, który został Ironmanem. Wcześniej dokonali tego Leszek Fidelus i Bartosz Domin - zaznacza zadowolony triathlonista, którzy zdążył już przyjąć gratulacje za swój wyczyn.