Nie masz konta? Zarejestruj się

Sport

SPORTOWA NIEDZIELA. W rezerwach Zalasu nie miał kto zagrać, więc z Promykiem trudno było o punkty

24.05.2015 19:09 | 0 komentarzy | 3 023 odsłony | Marek Oratowski, Michał Koryczan

Grający od początku w dziewiątkę futboliści Victorii II Zalas stracili w Bolęcinie pięć goli. W końcówce zdążyli jedynie uratować honor. Pierwszy zespół Victorii wygrał na wyjeździe z Tenczynkiem, mimo że kończył mecz w dziewięciu.

0
SPORTOWA NIEDZIELA. W rezerwach Zalasu nie miał kto zagrać, więc  z Promykiem trudno było o punkty
Za chwilę zawodnik Bolęcina sfauluje Pawła Tatarucha z rezerw Zalasu
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

PIŁKA NOŻNA

Klasa A - Chrzanów

Tęcza Tenczynek - Victoria Zalas 3-4 (2-3)

1-0 Miłosz Ołpiński (10), 1-1 samobójcza (15), 2-1 Miłosz Ołpiński (26), 2-2 Paweł Wąchol (31), 2-3 Michał Wosik (40), 3-3 Daniel Buliński (77), 3-4 Marcin Klita (80-karny)

Tęcza: Duda - P. Pałka, Kołodziej, Kuźnik, Stala, Burbeło, M. Izdebski, F. Kurdziel (60. Buliński), Wadas, Czak, Miłosz Ołpiński

Victoria: Kapusta - T. Wosik, Milewicz, R. Tataruch, J. Knapik, Wąchol, Klita, K. Kwoka, K. Ślusarczyk, M. Wosik (75. Zych), Podgórski

Zespół z Tenczynka poniósł ósmą ligową porażkę w rundzie wiosennej. W niedzielne popołudnie przegrał w derbach krzeszowickiej gminy z drużyną Zalasu. Dla Victorii było to szóste zwycięstwo w tym roku.
- Wygraliśmy, mimo że sędziowanie było w tym spotkaniu skandaliczne. Chwała chłopakom za charakter. Końcówka w naszym wykonaniu przypominała nieco obronę Częstochowy, ale udało się. Wielkie brawa dla Krzysztofa Ślusarczyka, który z konieczności stanął między słupkami. Spisał się rewelacyjnie. Sporo zdrowia kosztował nas ten mecz. Jesteśmy wykartkowani przed pojedynkiem z Arką Babice, ale postaramy się poprzeszkadzać rywalom - powiedział po spotkaniu Marcin Spuła, szkoleniowiec Victorii.
Mecz nie układał się po jego myśli. W pierwszej połowie gospodarze dwukrotnie wychodzili na prowadzenie. Goście za każdym razem skutecznie odpowiadali, a w 40. minucie wyszli na prowadzenie 3-2. Chwilę później stracili jednak Mateusza Podgórskiego. Za odepchnięcie przeciwnika arbiter pokazał mu czerwoną kartkę.
Grę w przewadze zawodnicy Tęczy wykorzystali dopiero w 77. minucie. Victoria grała już wtedy w dziewiątkę. W 74. minucie drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę obejrzał bowiem golkiper przyjezdnych Marcin Kapusta. Tenczynek mógł, a nawet powinien doprowadzić do wyrównania już wcześniej, ale nie wykorzystał dwóch jedenastek. Uderzenie Jacka Kuźnika obronił Kapusta, a Miłosz Ołpiński nie trafił w światło bramki.
Gdy wydawało się, że miejscowi pójdą za ciosem, gola na 4-3 zdobyli podopieczni Marcina Spuły. Zwycięską, jak się potem okazało bramkę strzelił z rzutu karnego Marcin Klita.
- W tej rundzie zdobyliśmy tylko trzy punkt. Nie mam pojęcia jak to wytłumaczyć. Według mnie gramy dobry, ofensywny futbol, ale gdy prowadzimy w meczu zapominamy całkowicie o obronie wyniku i na własne życzenie tracimy głupie bramki. Zamiast iść za ciosem i strzelać kolejne gole, to sami je tracimy. Dla nas najlepiej byłoby, jakby ten sezon już się skończył. Trzeba usiąść z całą drużyną po ostatnim meczu z Regulicami i to wszystko przemyśleć. Musimy porozmawiać, dlaczego w poprzedniej rundzie zdobyliśmy tyle punktów, a w tej gramy tak tragicznie. Zostały jeszcze cztery kolejki do końca sezonu i zrobimy wszystko aby zdobyć jak największą liczbę punktów - powiedział Przemysław Pałka, zawodnik Tęczy.


Klasa B - Chrzanów

Promyk Bolęcin - Victoria Zalas II 5-1 (1-0)

1-0 Jacek Kocot (17), 2-0 Mateusz Malczyk (50), 3-0 Mateusz Malczyk (55), 4-0 Jacek Wichrowski (70), 5-0 Jacek Wichrowski (75), 5-1 Robert Klita (80)

Bolęcin: Florek - Buczek, Kocuba, D. Kocot, Kot, J. Kocot, Zeman, Wichrowski, Malczyk, Dobranowski, Dzierzba

Zalas II: T. Tataruch - P. Tataruch, Klita, Korzun, Bartnik, Dudek, Wójcik, L. Czech, Ł. Czech

Pierwszy zespół Zalasu także grał w niedzielę swój mecz, dlatego na murawę w Bolęcinie wybiegło tylko dziewięciu graczy rezerw Victorii. Gospodarze skompletowali jedenastkę, ale nie miał kto już zasiąść na ławce rezerwowych.

- Sześciu graczy mam kontuzjowanych, a jeden pauzował za kartki. Teraz na szczęście mamy pauzę, bo mieliśmy grać w Pogorzycach, które się wycofały. Na spotkanie z rezerwami Górnika Libiąż za dwa tygodnie do składu powinien już ktoś dojść - powiedział nam Krzysztof Doległo, trener Promyka.

Wobec przewagi dwóch graczy mecz toczył się w większości na połowie Victorii. Bramki dla gospodarzy wydawały się tylko kwestią czasu. W pierwszej połowie kibice zobaczyli jedno trafienie. Jacek Kocot przymierzył z wolnego, a piłka wpadła do siatki tuż przy słupku. Worek z golami rozwiązał się za to w drugiej odsłonie. Dwa razy bramkarza gości pokonał strzałami w długi róg Mateusz Malczyk, który dostał prostopadłe podania i odważnie wszedł między obrońców. Potem za strzelanie wziął się Jacek Wichrowski. Przy pierwszym golu jego autorstwa piłka odbiła się od rywala. Przy drugim wykorzystał sytuację sam na sam z bramkarzem, którego minął. Goście przed końcowym gwizdkiem zdążyli jeszcze uratować honor, zdobywając gola niejako na otarcie łez. Była to też nagroda za ich ambitną postawę.