Nie masz konta? Zarejestruj się

Komunikacja

Mają dość samozatrudnienia

02.10.2008 13:32 | 1 komentarz | 4 803 odsłony | red
Żeby usiąść za kółkiem autobusu komunikacji miejskiej, trzeba założyć własną firmę. Spółka Transgór, która obsługuje linie chrzanowskiego ZK KM-u, od dawna nie zatrudnia kierowców na umowy o pracę.
1
Mają dość samozatrudnienia
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Żeby usiąść za kółkiem autobusu komunikacji miejskiej, trzeba założyć własną firmę. Spółka Transgór, która obsługuje linie chrzanowskiego ZK KM-u, od dawna nie zatrudnia kierowców na umowy o pracę.
Prezes Transgóru Zbigniew Gruszka twierdzi, że firmy na to nie stać, dlatego korzysta z możliwości liberalnych form zatrudnienia, czyli umów cywilno-prawnych. Zapewnia przy tym, że spółka przestrzega Ustawy o czasie pracy kierowców. Kierowcy chcą, żeby Państwowa Inspekcja Pracy zajęła się tym procederem.

Ciągle w pracy, bez urlopu
- W niedzielę jeździłem X-em po południu. Skończyłem kurs o 23:10 w Libiążu, a o 4 rano musiałem wstać znowu do pracy. Często tak bywa, że jak się już skończy jazdę, to dzwoni dyspozytor, żeby, na przykład, zrobić jeszcze dwa kursy. Gdy się odmówi, dostaje się na następny dzień tańszą linię. Nie za 100 złotych, a za 80. I trzeba na niej jeździć cały dzień – mówi jeden z kierowców ZKKM.
- Grafik jazd ustalany jest codzienne rano, ale zawsze zmienia się kilka razy w ciągu dnia. Nie mamy przydzielonych linii, tylko cały czas jeździmy na różnych. I zawsze trafiają się jakieś dodatkowe kursy. Przykładowo, linia 330, którą robimy w czasie przerw, bo nie ma na nią nigdy przydzielonego kierowcy – dodaje drugi.
- Kierowców jest mało i dlatego wypadają te dodatkowe kursy. Nawet jeżeli zatrudniają się nowi, młodzi ludzie, to szybko odchodzą. Ciężko jest im utrzymać się przy takich warunkach i płacach, wolą zatrudnić się w innym miejscu. Rotacja młodych kierowców jest ciągła – komentuje inny.

Chcą umów o pracę
- Żeby zarobić na rękę 2 tysiące złotych, musimy przepracować 280 godzin miesięcznie. Jako że każdy z nas prowadzi własną działalność gospodarczą, około 1.400 złotych idzie na same opłaty. Za nadgodziny, pracę w weekendy, nie mamy dodatkowych pieniędzy. Gdy autobus się zepsuje, wtedy płacą nam 1,50 zł za godzinę, chyba za pilnowanie autobusu. Czasami czekamy tak po parę godzin. Bardzo często zdarza się, że nie mamy przysługujących nam przerw w pracy. Nie możemy spokojnie napić się kawy czy zjeść śniadania – wyjaśnia kolejny kierowca.
- Nie wspominając już o urlopie. Jest wiele takich osób, które nie były na nim już 7, 8 lat, bo gdyby go wzięły, to nie miałyby za co wyżyć przez miesiąc. A choroba? Bo to też przecież się zdarza. W takiej sytuacji ZUS wypłaca grosze. Powinniśmy mieć normalnie umowy o pracę, a nie prowadzić „fikcyjną” działalność gospodarczą – podsumowują zgodnie kierowcy.

Krach na rynku kierowców
Prezes Transgóru Zbigniew Gruszka nie ukrywa, że firma chętnie korzysta z liberalnych zasad zatrudniania kierowców. Umowa cywilno-prawna zwalnia ją z płacenia ZUS-u i podatków od wynagrodzeń kierowców, bo muszą to regulować oni sami. Dzięki temu Transgór ma niższe koszty pracy. Dodaje też, że płaci kierowcom nie za przebywanie w pracy, ale za efektywne spędzanie czasu za kółkiem. W ten sposób, jak twierdzi, wszystko jest zgodne z ustawą o czasie pracy kierowców.
- Nie jesteśmy też obozem pracy. Każdy, decydując się na podjęcie działalności gospodarczej, musi liczyć się z jej konsekwencjami. Jeśli czuje się zawiedziony, to ma miesięczny okres wypowiedzenia. Na rynku brakuje kierowców. To skutek emigracji do Anglii czy Irlandii. Nikt ich systematycznie nie szkoli, nie ma też chętnych na kursy przyuczające do tego zawodu, organizowane przez Powiatowy Urząd Pracy. To ból ogólnopolski – mówi prezes Gruszka.
Słowa prezesa zdają się potwierdzać ogłoszenia o zatrudnieniu, „jeżdżące” wciąż na autobusach Transgóru.
Zapytany, dlaczego firma nie chce zatrudniać kierowców na umowy o pracę, Zbigniew Gruszka tłumaczy:
- To niemożliwe. Chcąc postępować zgodnie z przepisami o czasie pracy, wynikającymi z kodeksu pracy, musiałbym przyjąć dodatkowo
10 nowych kierowców. To oznaczałoby konieczność zamknięcia interesu.

Kapitalista jest nagi
Kierowcy twierdzą, że stan techniczny autobusów Transgóru jest katastrofalny. Prezes Gruszka odpiera, że tabor musi spełniać warunki wynikające z umowy przewozowej, zawartej z ZK KM-em, i że co cztery lata jest odnawiany:
- To wynika z warunków przetargowych. One nie są dla nas korzystne, bo na przykład nie ma w nich zapisu o waloryzacji stawek za wozokilometr w związku z podwyżkami cen paliwa. Przy obowiązujących na rynku cenach każdy kapitalista jest nagi. My kompensujemy sobie straty zyskami z prowadzenia stacji paliw i z reklam, bo nie sposób prowadzić interesu ze stratą.
Własnymi wątpliwościami kierowcy jeżdżący dla Transgóru zainteresowali naszą redakcję i Państwową Inspekcję Pracy.
- Kilka lat temu zostaliśmy zmuszeni do zmienienia formy naszego zatrudnienia – z pracy na etacie na działalność gospodarczą. Mimo to jednak posiadamy te same obowiązki i podlegamy tym samym przełożonym – napisali w anonimowym liście, tłumacząc, że boją się konsekwencji.
Alicja Molenda

Dla Przełomu:
Agnieszka Tobolska z Biura Prawnego NIVIS w Chrzanowie:

- Regulacje prawne dotyczące czasu pracy kierowców rozróżniają tych, którzy wykonują przewozy na podstawie stosunku pracy w rozumieniu przepisów kodeksu pracy od tych, którzy świadczą pracę na innej podstawie, z czym do czynienia mamy w opisanym przypadku.
Do kierowców autobusów niebędących pracownikami, wykonujących przewozy regularne na trasach nieprzekraczających 50 km zastosowanie znajdzie rozdział 4a ustawy o czasie pracy kierowców. Według jej postanowień nie może on przekraczać 60 godzin tygodniowo, a w ciągu dwóch kolejnych tygodni 90 godzin.
Dzienny czas prowadzenia pojazdu od zakończenia jednego dziennego okresu odpoczynku do rozpoczęcia następnego dziennego okresu odpoczynku nie może przekroczyć
10 godzin.
Kierowcy przysługuje przerwa na odpoczynek w wymiarze nie krótszym niż 30 minut, w przypadku gdy łączny dzienny czas prowadzenia pojazdu wynosi od 6 do 8 godzin oraz w wymiarze nie krótszym niż 45 minut w przypadku, gdy przekracza on 8 godzin. Przerwa ta przysługuje kierowcy przed upływem 6 godzin łącznego dziennego czasu prowadzenia pojazdu. Przerwy mogą być dzielone na okresy krótsze, które są wykorzystywane w czasie prowadzenia pojazdu zgodnie z obowiązującym kierowcę rozkładem jazdy, pod warunkiem, że jedna z przerw trwa co najmniej 15 minut.
W każdej dobie kierowcy przysługuje prawo do co najmniej 11 godzin nieprzerwanego odpoczynku. Zasadniczo w każdym tygodniu kierowcy przysługuje prawo do co najmniej 35 godzin nieprzerwanego odpoczynku. Okres ten może zostać skrócony, jednakże w żadnym wypadku nie może wynosić mniej niż 24 godziny. Tygodniowy okres odpoczynku rozpoczyna się nie później niż po zakończeniu sześciu okresów 24-godzinnych, licząc od zakończenia poprzedniego tygodniowego okresu odpoczynku.
Kierowca wykonuje przewozy na podstawie rozkładu czasu pracy sporządzonego na okres co najmniej jednego miesiąca.
Rozkład czasu pracy zawiera następujące dane: imię i nazwisko kierowcy, miejsce bazy pojazdu, który kierowca ma prowadzić, ustalony harmonogram okresów pracy kierowcy obejmujących okresy prowadzenia pojazdu, wykonywania innej pracy, przerw i pozostawania w dyspozycji oraz dni wolne. Rozkład czasu pracy kierowcy ustala i podpisuje podmiot, na rzecz którego kierowca wykonuje przewozy.
Do kierowców zatrudnionych na podstawie innej niż umowa o pracę, wykonujących przewozy regularne na trasach przekraczających 50 km stosować należy rozporządzenie nr 561/2006 Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 15 marca 2006 r. w sprawie harmonizacji niektórych przepisów socjalnych odnoszących się do transportu drogowego.

Przełom nr 33 (849) 13.08.2008