Nie masz konta? Zarejestruj się

Komunikacja

309 wciąż straszy, radni dopiero teraz chcą pomóc

09.09.2009 10:24 | 3 komentarze | 3 448 odsłony | red
KOMUNIKACJA. Autobusy linii 309 są nadal niebezpieczne. Lokalne władze obiecują interwencję. Tymczasem pasażerowie alarmują: „Linia 309 to nie tylko chuligani, ale również szaleni kierowcy...”. Po publikacji w „Przełomie” artykułu odsłaniającego mroczną stronę autobusów tej linii, w naszej redakcji rozdzwoniły się telefony od oburzonych jakością usług komunikacji miejskiej Czytelników.
3
309 wciąż straszy, radni dopiero teraz chcą pomóc
Agnieszka Gnatek korzysta z usług miejskich autobusów. Mówi, że podróż nimi wymaga ostrożności...
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

KOMUNIKACJA. Autobusy linii 309 są nadal niebezpieczne. Lokalne władze obiecują interwencję. Tymczasem pasażerowie alarmują: „Linia 309 to nie tylko chuligani, ale również szaleni kierowcy...”. Po publikacji w „Przełomie” artykułu odsłaniającego mroczną stronę autobusów tej linii, w naszej redakcji rozdzwoniły się telefony od oburzonych jakością usług komunikacji miejskiej Czytelników.

Jedna z naszych Czytelniczek, 19-letnia Agnieszka Gnatek, mówi wprost, że chuligani w autobusach 309., z której korzysta niemalże codziennie, to nie jest jedyny problem, jaki spotyka podróżnych w autobusach miejskich.
- Ludzie są tam traktowani jak ziemniaki w workach. Starsze osoby wchodząc do pojazdu od razu szukają bezpiecznego miejsca, bo wiedzą, że za chwilę mogą się przewrócić wskutek gwałtownego hamowania, gdyż kierowcy jeżdżą jak szaleni - opowiada bez ogródek Gnatek.

Podaje przykład swojej babci, która w wyniku gwałtownego hamowania upadła na ziemię i stłukła sobie rękę.
- Inna sprawa, na moich oczach jakaś kobieta z trzyletnim dzieckiem próbowała wysiąść z pojazdu. Kiedy ta była już na zewnątrz, a jej pociecha dopiero pokonywała schody, kierowca zamknął drzwi! - opowiada. - Otworzył je ponownie, gdy matka zaczęła krzyczeć - dodaje.

W jej ocenie kierowcy jeżdżą niebezpiecznie, bo często otwierają drzwi na przystanku zanim jeszcze autobus się zatrzyma i odwrotnie. Nasza rozmówczyni zaznacza, że wszystko to nie zdarza się sporadycznie, ale średnio raz w tygodniu.
- Kiedyś na własnej skórze przekonałam się, że jeżdżąc 309 trzeba zachować ostrożność. Kierowca rozmawiał wówczas z jakimś znajomym i bez zatrzymania minął mój przystanek...

Pani Agnieszka potwierdza też to, o czym pisaliśmy kilka tygodni temu. Chuligani w autobusach linii 309 są wielkim problemem. Często zaczepiają ludzi i kierowców. Teraz lokalne władze gwarantują pomoc. Sęk w tym, że... o burdach w autobusach linii 309 i o tym, że pasażerowie jak i kierowcy czują się tam niebezpiecznie, radni z gminnej komisji bezpieczeństwa w Trzebini dowiedzieli się dopiero z publikacji „Przełomu”.

- Sprawy na pewno tak nie zostawimy. To nie do pomyślenia, by pasażerowie i kierowcy kursujący tą linią czuli się zagrożeni. Temu problemowi poświęcimy najbliższe spotkanie naszej komisji, zaplanowane na wrzesień. Do udziału w nim zaprosimy przedstawicieli związku komunikacyjnego, przewoźnika, być może także kogoś z policji - Zdzisław Ścigaj, przewodniczący komisji bezpieczeństwa, termin spotkania wyznaczył na 21 września.

Sam na razie nie ma pomysłu, jak poprawić bezpieczeństwo w autobusach linii 309. Liczy na wsparcie policji, jak i kierowców, którzy - jego zdaniem - o każdym incydencie powinni natychmiast telefonicznie informować stróżów prawa.
- Bo kamer, monitorujących sytuację w autobusie, nie założymy. Pojazdy są własnością przewoźnika, gmina nie może więc w nie inwestować - dodaje.

Obiecujemy radnym z gminnej komisji bezpieczeństwa w Trzebini, że we wrześniu sprawdzimy, co wymyślili, by w autobusach miejskich było bezpieczniej...
Mateusz Kamiński
Anna Jarguz

Przełom nr 34 (902) 26.08.2009