Nie masz konta? Zarejestruj się

Ziemia chrzanowska

Nie ma lekcji w niektórych szkołach

31.03.2017 12:30 | 23 komentarze | 6 178 odsłon | Tadeusz Jachnicki

W 28 placówkach oświatowych ziemi chrzanowskiej od Chełmka po Krzeszowice dzieci nie mają dzisiaj zajęć. Trwa strajk nauczycieli.

23
Nie ma lekcji w niektórych szkołach
Nauczycielki protestujące w piątek w szkole w Bobrku
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Protesty zostały zorganizowane w całej Polsce. Włączyli się do nich nie tylko nauczyciele podstawówek czy gimnazjów z ziemi chrzanowskiej, ale także poradni czy przedszkoli. Nikt do strajku nie przystąpił jedynie w Trzebini. Nie protestuje także żadna szkoła ponadgimnazjalna.

Wcześniej w każdej jednostce przeprowadzono referendum w sprawie strajku.
Niektóre placówki, choć w referendum wyszło, że przyłączą się do protestu, zrezygnowały z niego. Tak jest choćby w Zespole Szkolno-Przedszkolnym nr 2 w Chełmku.

W tej gminie na odstąpienie od pracy zdecydowały się dwie szkoły: "jedynka" w Chełmku oraz placówka w Bobrku.
- Walczymy o stabilizację zatrudnienia i podwyżki - mówi krótko Jolanta Czerw przewodnicząca komitetu strajkowego w szkole w Bobrku. I ona, i pedagodzy z innych szkół całej ziemi chrzanowskiej zapewniają, że choć nie ma zajęć dydaktycznych, dzieci mają opiekę. Jeśli nie miały z kim zostać w domu, mogły przyjść do szkoły.

W Chrzanowie do strajku włączyło się sześć szkół: zespoły szkół nr 2 i 3, szkoły podstawowe nr 1 i 6 oraz gimnazjum nr 1, a także szkoła w Płazie. W sumie to 116 nauczycieli.

Protestują także nauczyciele z 9 szkół w Krzeszowicach, 5 z Libiąża, jednej z Babic i 5 w Alwerni.
- Popiera nas też przedszkole samorządowe w Krzeszowicach, ale musieliśmy je wykluczyć ze strajku. Pół roku temu został ustalony termin przedstawienia dla dzieci i trzeba było tam z maluchami pojechać - mówi Jolanta Łyczko, prezes ZNP w Krzeszowicach.

Wyjaśnia też powody protestu.
- Chcemy by nauczyciele mieli gwarancję, że nie zostaną zwolnieni do 2020 roku oraz by zachowali wymiar godzin. Po zmianach, z tego co widzimy, to na przykład uczący chemii, który chciałby mieć cały etat, będzie musiał obskoczyć 9 placówek. W mieście nie ma problemu, a w dużej gminie, już tak. Jeśli nic się nie zmieni, to zwolnienia będą. Może nie w tym roku, a w 2019, kiedy odejdą gimnazjaliści - mówi dalej Łyczko.

Kolejne sprawy, o którą upominają się nauczyciele to płace, a konkretnie gwarancja ich wypłaty z budżetu państwa i mało rozsądna - w ich ocenie - reforma oświaty.
- Nie można jej wprowadzać do klas pierwszych, czwartych i siódmych, a reszty prowadzić starym tokiem nauczania - zauważa Łyczko.