Nie masz konta? Zarejestruj się

Sport

Kowal przełamał rzeszowską Stal

28.10.2017 16:15 | 26 komentarzy | 2 896 odsłony | Michał Koryczan
Ostatnia aktualizacja: 28.10.2017 16:35

Piłkarze trzecioligowego MKS Trzebinia zremisowali na wyjeździe z wyżej notowaną Stalą Rzeszów. To ich pierwszy w historii punkt wywalczony w starciu z tym klubem, a niedużo zabrakło, aby "żółto-czarni" wracali z Podkarpacia z pełną pulą.

26
Kowal przełamał rzeszowską Stal
Michał Kowalik, czyli popularny "Kowal" strzelił gola dla MKS w starciu ze Stalą Rzeszów
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

PIŁKA NOŻNA

III liga - grupa czwarta

Stal Rzeszów - MKS Trzebinia 1-1 (0-1)

0-1 Michał Kowalik (4), 1-1 Daniel Koczon (84-karny)

Stal: Skuza - Szymański (69. Maślany), Skała (73. Zięba), Hordiychuk, Kordas (64. Gil), Brocki (73. Brocki), Reiman, Szeliga, Celgarz (69. Prędota), Koczon, Marczak

MKS: Szymala - Stokłosa, Michalec, Kalinowski, Jagła (65. Kłusek), Kowalik, Cichy (31. Górka), Majcherczyk, Mizia (75. Sawczuk), Porębski (82. Świętek), Stanek (90. Sochacki)

Trzebinianie po raz trzeci w historii mierzyli się ze Stalą Rzeszów. W poprzednim sezonie MKS dwukrotnie uległ rzeszowianom: u siebie 0-3, a na wyjeździe 1-4. Za trzecim podejściem udało mu się wreszcie zapunktować w konfrontacji z ekipą z województwa podkarpackiego.
Sobotnie starcie rozpoczęło się kapitalnie dla przyjezdnych. Po złym wybiciu piłki przez golkipera gospodarzy, przejął ją Michał Kowalik. Popularny „Kowal" popędził na bramke i precyzyjnym strzałem dał prowadzenie „żółto-czarnym".
Po stracie gola miejscowi ruszyli do ataków. W 16. minucie dobrą okazję do wyrównania miał Michał Marczak, ale przegrał pojedynek jeden na jeden z Kacprem Szymalą. W odpowiedzi w znakomitej sytuacji znalazł się Marek Mizia, ale uderzył w Konrada Skuzę.
Przed przerwą swoje szanse do zmiany rezultatu wśród gospodarzy mieli jeszcze Piotr Ceglarz, Wojciech Reiman oraz Michał Szymański, po strzale którego piłka trafiła w słupek.
Dziesięć minut po zmianie stron kapitalną okazję miał z kolei Pavlo Hordiychuk, ale przestrzelił z czterech metrów.
W 76. minucie groźnie z kilkunastu metrów uderzył doświadczony Sławomir Szeliga, ale Kacper Szymala, choć nie bez problemów, to jednak poradził sobie z tą próbą.
W 84. minucie gracze Stali dopięli swego. Po faulu we własnym polu karnym Mateusza Majcherczyka na Wojciechu Reimanie, arbiter podyktował rzut karny dla gospodarzy. Jedenastkę wykorzystał Daniel Koczon. Na więcej miejscowych nie było już stać tego dnia i spotkanie zakończyło się podziałem punktów.

- Jesteśmy zadowoleni z tego punktu. Stal miała więcej sytuacji bramkowych, chociaż my groźnie kontrowaliśmy. Równie dobrze mecz mógł się skończyć naszą wygraną, jak i porażką. Gola straciliśmy po dyskusyjnym karnym. Gdyby rywale go nie wykorzystali, to jestem przekonany, że dowieźlibyśmy zwycięstwo do końca. Większość osób spisywała nas na straty przed tym meczem. Cała sytuacja i zamieszanie w tym tygodniu nie tylko nam nie zaszkodziła, ale i zmobilizowała. Pokazaliśmy, że dla nas na pierwszym miejscu jest piłka, a nie pieniądze - mówi zawodnik MKS Radosław Górka, obchodzący w sobotę urodziny.