Nie masz konta? Zarejestruj się

Historia

Sami sobie, czyli Kasa Bracka w Sierszy

10.01.2018 11:48 | 0 komentarzy | 1 170 odsłona | red

Potrzeba zapewnienia pomocy górnikom w czasie choroby, rent inwalidom oraz wdowom i sierotom po górnikach skłoniła załogi kopalń do tworzenia kas brackich. Składki ściągane z pensji miały gwarantować przynajmniej minimum egzystencji w razie wypadku w kopalni.

0
Sami sobie, czyli Kasa Bracka w Sierszy
Legitymacja osoby korzystającej z renty wypłacanej przez sierszańską kasę bracką
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Kasa bracka działająca przy zakładach sierszańskich zrzeszała górników, hutników a nawet robotników z kopalń glinki potrzebnej dla zakładów ceramicznych. W 1869 roku należało do niej 605 członków, a dysponowała budżetem przekraczającym 23 tysiące złotych reńskich. Edward Pietraszek w monografii ,,Ośrodek górniczy Siersza" napisał, że sierszańska kasa była prawie dwukrotnie zasobniejsza niż jaworznicka.
W przekonaniu o stabilności swojej kasy górnicy z Sierszy trwali do 1907 roku, gdy utworzono towarzystwo akcyjne. Przeanalizowano wtedy stan kasy i okazało się, że brakowało ponad 700 tysięcy koron, czyli trzeciej części zasobów. Przyczyną braków były zbyt niskie wpłaty i nadużycia. Przywrócenie normalnego stanu kasy zajęło dwa lata. Na wiecach górnicy przedstawiali swoje argumenty, a wspierał ich nawet Ignacy Daszyński, który specjalnie przybył do Sierszy. Ostatecznym argumentem okazał się jednak dopiero strajk całej załogi kopalni Artur, hutników z Krza i górników z Tenczynka.

Oprócz wykrycia afery finansowej rok 1907 przyniósł także zmianę oficjalnej nazwy kasy brackiej. Od XIX wieku była ona Bractwem Górników i Hutników przy Zakładach J. E. Andrzeja hr. Potockiego w Wielkim Księstwie Krakowskim a nowa nazwa brzmiała: Kasa Bracka Galicyjskich Akcyjnych Zakładów Górniczych.

Każdy członek kasy otrzymywał książkę przynależności do kasy brackiej, w której wpisywano oprócz danych właściciela także informacje o jego rodzinie. Najważniejsze były zapisy o żonie i dzieciach ślubnych, mających poniżej 14 lat. Im, w razie wypadku, przysługiwały ,,prowizye wdowie i sierocińskie", czyli renty.

Ważnym fragmentem książki przynależności był wyciąg ze statutu bractwa. Górnik musiał wiedzieć, na przykład, na jaki rodzaj i wielkość zapomogi z kasy może liczyć oraz jakie składki będzie musiał wnosić.

Statut kasy przewidywał także sposoby ochrony przed ewentualnymi nadużyciami. Zapisany został obowiązek kontroli chorych w celu wykrycia próbujących udawać, ale znalazł się także zapis dotyczący całkowitej utraty praw do renty z kasy brackiej. Nie wypłacano jej osobom, które ,,przez jakowy umyślny i rozmyślny czyn nabawili się trwałej niezdolności do zarobkowania".

Zachowane książki przynależności do kasy brackiej są teraz cennymi pamiątkami, bo ze względu na dokładne wpisy dotyczące rodziny górnika ułatwiają odtworzenie historii rodu.
(LS)
Przełom nr 1 (1326) 3.1.2018