Nie masz konta? Zarejestruj się

Historia

Stali przy najjaśniejszym panu, bo stać chcieli

01.12.2016 10:02 | 0 komentarzy | 1 785 odsłona | red

Sto lat temu niejeden mieszkaniec powiatu chrzanowskiego uronił łzę na wieść o śmierci cesarza Franciszka Józefa. Mało kto pamiętał innego władcę, bo ten miłościwie panował od 1848 roku.

0
Stali przy najjaśniejszym panu, bo stać chcieli
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Cesarz umarł 21 listopada 1916 roku, a chrzanowski samorząd 28 listopada zgromadził się na specjalnym posiedzeniu poświęconym pamięci ,,zgasłego monarchy cesarza Franciszka Józefa I". W protokole z tego wydarzenia, w Księdze Uchwał Rady Miejskiej zapisano, że burmistrz Jan Grzelewski mówił o cesarzu jako umiłowanym monarsze i podnosił jego zasługi, zwłaszcza ,,wolność swobodnego narodowego rozwoju".

Na tym samym posiedzeniu burmistrz wyrażał także radość, że monarchią będzie rządził cesarz Karol, na cześć którego wzniesiono okrzyk: ,,Najmiłościwiej nam dzisiaj panujący cesarz Karol niech żyje, niech włada, niech wielkim sercem i myślą twórczą ziszcza zadania, które stoją przed nim z woli Opatrzności".

Cesarz Karol, choć rządził prawie dwa lata, to o szacunku, jakim darzono jego poprzednika, mógł tylko pomarzyć.
Franciszek Józef był znany z portretów, które wisiały w urzędach i szkołach oraz z opowieści. Jeśli przekazywane z ust do ust historie miały źródło w Krzeszowicach, to zapewne były to miłe słowa. Potoccy współpracowali z cesarskim dworem, a Adam Potocki zapamiętany został jako autor słów ,,Przy Tobie Najjaśniejszy Panie stoimy i stać chcemy". Jego syn Andrzej, jako namiestnik Galicji, także był wiernym sługą cesarza, o czym mówił nawet na łożu śmierci. Sam cesarz chciał być uważany za pierwszego urzędnika monarchii. Wstawał o czwartej rano, od piątej przyjmował urzędników państwowych, a w poniedziałki i czwartki zwykłych poddanych. Z wieloma mógł rozmawiać w ich języku ojczystym. Podobno mówił trochę nawet po polsku.
Świadomość, że w razie problemów można udać się do monarchy, który osobiście wysłucha, musiała być cenna, bo jeśli chrzanowianie zajrzeli do swoich paszportów, to mogli przeczytać, że nie był to jakiś zwykły władca, tylko cesarz i król. Lista tytułów była jednak dłuższa: cesarz Austrii, apostolski król Węgier, król Czech, Dalmacji, Chorwacji, Slawonii, Galicji, Lodomerii i Ilyrii, król Jerozolimy, arcyksiążę Austrii, wielki książę Toskanii i Krakowa, książę Lotaryngii, Salzburga, Styrii, Karyntii, Krainy i Bukowiny, wielki książę Siedmiogrodu, margrabia Moraw, książę Górnego i Dolnego Śląska, Modeny, Parmy, Piacenzy, Guastalli, Oświęcimia i Zatora, i wiele wiele innych. Jeśli ktoś taki spał na żelaznym łóżku w małym pokoju bez łazienki, to na błędy, które popełniał, można popatrzeć przez palce. zwłaszcza w setną rocznicę śmierci.
(LS)
Przełom nr 47 (1271) 23.11.2016