Nie masz konta? Zarejestruj się

Historia

W Jaworznie kopał węgiel, we Lwowie robił piwo

03.11.2016 12:05 | 0 komentarzy | 1 629 odsłona | red

Związany z ziemią chrzanowską, wywodzący się z Czech, ale mieszkający w Prusach i Austrii ród Domsów znany jest z wydobywania węgla i produkcji alkoholu.

0
W Jaworznie kopał węgiel, we Lwowie robił piwo
Zosia z Kleparowa i Robert Doms z Jaworzna reklamują lwowskie piwo
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Nestor rodu - Joseph - przybył z Czech do pruskiego wtedy Raciborza i założył tam młyn i gorzelnię. Jego syn Robert przeniósł się z Raciborza do Lwowa. Podobnie jak ojciec zajmował się młynarstwem, prowadził kopalnie węgla i wytwarzał napoje alkoholowe. Swoje interesy prowadził we Lwowie i na ziemi chrzanowskiej.

W 1869 roku Robert Doms został właścicielem kopalni węgla w Tenczynku, a potem kupił jeszcze ziemię, na której prowadzi wydobycie kopalnia Sobieski w Jaworznie. Górnictwo nie dawało Robertowi jakichś wyjątkowych dochodów, ale więcej rozsądku w tej dziedzinie miał jego syn Robert Wilhelm. Tenczyńską kopalnię sprzedał, a jaworznicką przez kilka lat korzystnie dzierżawił. Gdy dzierżawca przestał sobie radzić na rynku, znowu przejął kopalnię aby ostatecznie sprzedać ją belgijskiej spółce.
Interesy Roberta Wilhelma nie ograniczały się do ziemi chrzanowskiej. Działał także we Lwowie. Maria Leś-Runicka w monografii ,,Jaworzno interdyscyplinarnie" przytacza historię o Robercie Wilhelmie Domsie powtarzaną do dziś przez lwowian. Otóż miał on podobno zwyczaj rozpoczynać dzień od kufla świeżo ważonego piwa. Dostawał je w wielkim naczyniu z rąk służącej Zosi, mieszkającej na co dzień na Kleparowie. Piwo i Zosia tak mu się miały spodobać, że rzucił wszystko i wraz z ukochaną zniknął na zawsze.

W rzeczywistości Doms była bardziej praktyczny niż romantyczny i opuścił Lwów nie dla ukochanej, tylko dla dobrej posady. To jednak nie ma znaczenia, bo portrety Zosi i Roberta zdobią pijalnię piwa we Lwowie, a jedno z piw produkowanych obecnie przez lwowski browar nazywa się Robert Doms. Po Zosi także ślad pozostał, bo duży kufel to w języku lwowskich piwoszy ,,zosia".
(LS)

Przełom nr 43 (1267) 26.10.2016