Nie masz konta? Zarejestruj się

Porady

Im mniej składników w jedzeniu, tym lepiej

10.01.2018 11:51 | 0 komentarzy | 864 odsłony | red

Bardzo przydatne są aplikacje na telefon w rodzaju „Wiesz co jesz" i „Czytamy etykiety", dzięki którym możemy zeskanować kod produktu i sprawdzić, jakie dodatki do żywności zawiera - podpowiada Dagmara Dobrowolska, dietetyk z Libiąża.

0
Im mniej składników w jedzeniu, tym lepiej
Dagmara Dobrowolska
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Marek Oratowski: Na co powinniśmy zwrócić uwagę czytając etykiety na produktach?
Dagmara Dobrowolska: Podstawowa zasada jest taka, że im dany produkt ma mniej składników, tym lepiej. Dotyczy to zwłaszcza artykułów spożywczych, których nie znamy. Dokładne czytanie etykiet uchroni nas przed złym wyborem. Dla przykładu możemy przeanalizować skład parówek. Pomijając fakt, iż zamiast mięsa bardzo często w składzie pojawia się MOM, czyli mięso oddzielone mechanicznie, parówki obfitują w glutaminian monosodowy, czyli azotyn sodu, wzmacniacz smaku oraz substancję konserwującą.

Można sobie jakoś pomóc w zalewie produktów z etykietami pisanymi najczęściej drobnym drukiem?
- Tak. Bardzo przydatne są aplikacje na telefon w rodzaju „Wiesz co jesz" i „Czytamy etykiety", dzięki którym możemy zeskanować kod produktu i sprawdzić, jakie dodatki do żywności zawiera. A także przeczytać, czy dana substancja jest dla nas bezpieczna.

No właśnie. Często na etykietach aż roi się od dodatków oznaczonych literą E. Są szkodliwe?
- Dodatki do żywności są konieczne po to, aby wydłużyć okres trwałości produktu, zapobiec rozwojowi drobnoustrojów chorobotwórczych oraz zmianom jakościowym produktu, np. jego barwy. Nie wszystkie są niebezpieczne. Tak naprawdę dodatki do żywności są wciąż badane, a ich bezpieczeństwo określa Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności.

Których dodatków powinniśmy się najbardziej wystrzegać?
- Często występujących wzmacniaczy smaku, jak glutaminian monosodowy, konserwantów w rodzaju azotynu sodu, benzoesanu sodu, sorbinianu potasu, dwutlenku siarki, różnorodnych barwników czy słodzików, jak aspartam czy acesulfam K. Jeśli na etykiecie będzie obecny któryś z tych dodatków, warto po prostu zrezygnować z jego zakupu.

Konserwowane są też owoce i bakalie. Na przykład w rodzynkach często znajdziemy w składzie dwutlenek siarki. Jest jakiś sposób, by się go pozbyć?
- Metodą, którą warto stosować, jest zalanie ich gorącą wodą przed spożyciem lub sparzenie na sitku. Oczywiście można również kupować żywność ekologiczną, pozbawioną tego dodatku, ale wiąże się to, niestety, z większymi kosztami. Szczególną uwagę powinniśmy zwrócić na zakup suszonej żurawiny, bardzo często dodatkowo dosładzanej cukrem.

Stosowanie zamienników cukru w postaci różnych słodzików jest dobrym sposobem?
- Jeżeli mamy na myśli stewię lub ksylitol, czyli naturalne słodziki, to jak najbardziej. Natomiast jeśli mówimy o tych sztucznych, jak wspomniane aspartam czy acesulfam K, radziłabym wystrzegać się spożywania produktów, w których są obecne.
Przełom nr 1 (1326) 3.1.2018