Nie masz konta? Zarejestruj się

Chrzanów

Fetor było czuć nawet w Rynku

08.07.2016 09:55 | 2 komentarze | 9 461 odsłon | Eliza Jarguz-Banasik

- Tak jeszcze nie śmierdziało! - mówią zgodnie mieszkańcy dzwoniący do redakcji. W czwartek wieczorem nieprzyjemny zapach w powietrzu czuć było nie tylko na osiedlu Kąty, ale także w Centrum Chrzanowa. Ludzie podejrzewają, że na składowisku w Balinie musiało dojść do awarii.

2
Fetor było czuć nawet w Rynku
W czwartek także mieszkańcy centrum Chrzanowa poczuli duszący, nieprzyjemny zapach. Na razie nie wiadomo, co było jego źródłem.
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Powiatowe Centrum Zarządzania Kryzysowego w Chrzanowie otrzymało w sumie dziewięć zgłoszeń w tej sprawie. Pierwsze w czwartek po godz. 21, a ostatnie przed godz. 22. Większość pochodziła z osiedla Kąty.

- Dzwoniący podejrzewają, że powodem smrodu i tym razem było składowisko odpadów komunalnych w Balinie. Powiadomiliśmy Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Krakowie - mówi Paweł Dudek, dyspozytor PCZK w Chrzanowie.

- Otrzymałem wiele telefonów. Ludzie narzekali, że tak to na Kątach jeszcze nigdy nie śmierdziało. Fetor było czuć na całym osiedlu - mówi radny Roman Madejski, przewodniczący Rady Osiedla Kąty.

Władze Zakładu Gospodarki Odpadami Komunalnymi w Balinie zapewniają, że nie doszło do żadnej awarii.

- Wiem, że jak w okolicy pojawia się nieprzyjemny zapach, to wszyscy od razu utożsamiają go ze składowiskiem, ale tym razem to nie ZGOK. Nie mam pojęcia skąd się wziął. Ze zgłoszeń, które otrzymałem wynikało, że czuć go było także w centrum Chrzanowa. Ludzie określali to jako smród z kanalizacji - tłumaczy Michał Bogacki, członek zarządu ZGOK w Chrzanowie.

Wiceprezes Rejonowego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Chrzanowie też miał zgłoszenia. Zapewnia jednak, że i tu awarii nie było.

-  Podejrzewam, że możemy mieć do czynienia z taką sytuacją, jak trzy lata temu, gdy konkurujący ze sobą przedsiębiorcy robili sobie na złość i przed jednym ze sklepów wylali kwas masłowy - mówi Jerzy Chrząszcz.